Tym kiedyś jeździliśmy: najlepsze, a zarazem najdziwniejsze motocykle dzikiej komuny. Ranking TOP5 okiem gimnazjalisty

Ranking TOP5 najciekawszych motocykli PRL okiem młodzika

W skrócie
  • Oto zestawienie najchętniej przerabianych motocykli w PRL.
  • Junak M10 był bazą dla domorosłych customowców lat 70/90 oraz 90-tych.
  • Szczególnie chętnie przerabialiśmy również motocykle WSK. W tym przypadku najczęściej użytkownicy poprawiali jej własności terenowe.
  • Simson S51. Słynął z niezawodności i dużej mocy. Tej jednak nigdy nie było za wiele i szczególnie chętnie bo tuningowano, aby był jeszcze szybszy!
  • Simson Duo. Chociaż w tym przypadku nie mówimy o tuningu, to od zawsze był tak egzotycznym pojazdem, że ciężko było go pominąć w tym zestawieniu.

Tym razem prezentujemy Wam ranking TOP5 motocykli zza żelaznej kurtyny, które łączy jedno: były bardzo popularnymi obiektami przeróbek. Na ich bardzie powstawały choppery, motocykle terenowe, kaskaderskie itd. Oto najlepsze, a zarazem najchętniej przerabiane, a co za tym idzie najdziwniejsze motocykle PRL.

Świat po raz kolejny oszalał na punkcie motocykli wyprodukowanych w PRL i tak naprawdę nie jest to w żadnym stopniu wyjątkowość tych maszyn. Polskie motocykle w pewnej mierze zawdzięczają swoją popularność braku konkurencji. Zresztą zakup motocykla wyprodukowanego za żelazną kurtyną również nie był najprostszy. Trzeba się było swoje naczekać.

Wiecie jak sprawić, aby Wasz produkt cieszył się sporym zainteresowaniem? To proste. Wystarczy przywalić całą masą reklam, następnie przedłużać wprowadzenie produktu do sprzedaży, a jeszcze później wywindować cenę i ograniczyć dostępność. To zasady, które od lat stosują najbardziej awangardowe marki i nie tylko.

Przecież w latach dzikiej komuny zakup motocykla czy małego fiata nie był najprostszą sprawą, a nierzadko osoby, którym udawało kupić, od razu maszerowały na giełdę, aby go sprzedać ze sporą przebitką. Takie były ciemne wieki PRL. Jednak to, co nas interesuje jak zwykle najbardziej to motocykle – trzeba przyznać, że chociaż nigdy nasz naród nie był szczególnie płodny w ich produkcji, to kilka sprzętów się nam udało, oczywiście na czele z motocyklem WSK czy Junakiem M10. Dzisiaj jednak podejdziemy do motocykli PRL w nieco inny sposób. Przecież każdy z nas zna i pamięta niesamowite „wydumki”, które zawojowały polskie drogi.

REKLAMA

Zontes U1 125: Poczuj wszechstronność i moc

Poznaj nowy Zontes U1 125 z najbogatszym wyposażeniem w klasie. Odkryj moc systemu oświetlenia full LED. Poczuj osiągi silnika 14.6 KM. Doceń niesamowitą wszechstronność. Przyjrzyj się z bliska każdemu detalowi.

Przegląd najciekawszych motocykli PRL. Najważniejsze informacje:

  1. Junak M10 jako największy powojenny motocykl szczególnie chętnie był tuningowany przez domorosłych customowców. Niestety, najczęściej efekt finalny przeróbek wołał o pomstę do nieba. To spowodowało, że wiele motocykli bezpowrotnie ucierpiało i dzisiaj ceny Junaków są absurdalnie wysokie.
  2. Motocykle WSK były najpopularniejszymi motocyklami w czasach socjalistycznej polski. Niewielka masa i wystarczająca moc sprawiały, że chętnie wjeżdżaliśmy na WSK w teren. Terenowe zapędy młodzieży doprowadziły do licznych przeróbek, poprawiających dzielność terenową motocykli WSK.
  3. Chociaż Simsona S 51 tak naprawdę nie musieliśmy tuningować, aby radził sobie w każdych warunkach, to lubiliśmy dokładać do niego pewne elementy: błotnik enduro, kratka na lampę przednią, półowiewka – to tylko niektóre z tuningowych elementów.
  4. O ile mało kto myślał o tuningu K-750 w celu uzyskania większej ilości mocy, to cała masa osób inwestowała w tutning optyczny, tak aby radzieckie motocykle wyglądem przypominały motocykle niemieckie z II wojny światowej.
  5. Simson DUO chociaż nie był obiektem tuningu, to był jednym z najciekawszych pojazdów z NRD i przede wszystkim jednym z najbardziej potrzebnych pojazdów po II wojnie światowej.

Oto nasz ranking TOP5:

Bądź zawsze na bieżąco dzięki Jednoślad.pl News

1. Jaki kraj, taki Easy Rider. Junak M10!

Konia z rzędem temu kto w szalonych latach 90-tych nie miał okazji widzieć lub nawet przejechać się chopperem stworzonym z Junaka M10. W związku z brakiem forsy, problemami z dostępnością i całą masą innych problemów przerabialiśmy to co mogliśmy, aby być tacy jak inni. Po latach, większość z nas słusznie stwierdziła, że nie miało to większego sensu, bo przecież Junaki zniknęły z rynku, a ceny oryginalnych sprzętów poszybowały wysoko.

Junak M10

Jednak sinusoida modowa sprawia, że wszystko, co kiedyś było popularne, w końcu po raz kolejny będzie święcić popularność i nie inaczej jest z pociętymi Junakami M10. Brzmi to trochę obrazoburczo i pełna zgoda na głosy sprzeciwu, ale obserwuje bacznie fora motocyklowe, opinie moich bardziej doświadczonych znajomych i oprócz tego rynek pojazdów customowych i zauważam, że w pogoni za oryginalnością coraz częściej sięgamy do rozwiązań totalnie zapomnianych. Taki rozwiązaniem może być pocięty, totalnie obciachowy i będący drzazgą w kciuku polskiego narodu Junak M10. Pewnie po raz kolejny zarzucicie mi, że ten tekst pisała gimbaza. Mam, to w nosie, bo patrzę, widzę i analizuję, a ogłoszeń i pytań o tego typu sprzęty pojawia się coraz więcej. Szkoda tylko, że ilość pociętych dziesiątek jest policzalna, jeszcze bardziej mi przykro, że przez tą modę zniknęło tak dużo oryginałów. Mam zatem nadzieję, że jeśli moda ta ponownie nadejdzie, to żaden Junak M10 nie ucierpi. Obiecajcie mi!

2. Jak offroad to oczywiście WSK!

Może i dwuramówka średnio nadawała się na tego typu eskapady ze względu na naprawdę marne zawieszenie, a nowszy, świdnicki twór miał ramę z masła, ale jedno trzeba przyznać. Kiedyś nikt nie wybrzydzał i jeździliśmy tym czym można było. Bez wielkiej mocy, ogromnego skoku w zawieszeniu czy hamulców. Naprawialiśmy co kilka sekund i w końcu stawaliśmy się w tym dobrzy. To doświadczenie przenieśliśmy na dorosłe i „porządne” motocykle i jestem pewien, że procentuje to każdego dnia, w trakcie nawet najkrótszej wycieczki.

Motocykl WSK 125

Oczywiście co bardziej zawzięci adepci offoroadu tuningowali swoje jednoślady, poprawiając spawarka elektrodową prześwit, modyfikowali zawieszenie polerowali kanały i robili całą masę rzeczy, która z punktu widzenia dzisiejszego motocyklisty nie ma większego sensu. Taka magia starych czasów. Fajnie powspominać!

3. Simson S51. Naked Bike może być tylko jeden

Król motorowerów. To wystarczy, aby opisać Simsona S51 totalnie. Miał sporo mocy, był bezawaryjny, nieźle wyglądał i jeździł tak, że wielu z nas dzisiaj chciałoby go kupić raz jeszcze. Tylko po to żeby mieć i tylko po to żeby się nim znowu przejechać. Znakiem rozpoznawalnym tego motocykla były niedziałające kierunkowskazy skierowane w dół, plastikowa kratka na lampie przedniej i charakterystyczny dźwięk przy odpalaniu. Można było się zakochać.

Simson S51

Tej jednoślad może i nie był cięty czy katowany w offroadzie, ale był poddawany przeróbkom, których celem było podniesienie mocy i prędkości maksymalnej. Do dzisiaj na portalach aukcyjnych możemy znaleźć specjalne kity, dzięki którym ten motorower rozpędza się do prędkości łamiących ograniczenia terenu niezabudowanego.

Idealny do miasta, doskonały na przeloty, lekki, niezawodny i prosty w naprawach. Taki był Simson. Taki jest Simson, bo o dziwo wiele z nich jeździ do dzisiaj. To cud? To jakość wykonania!

4. K-750 o wyglądzie BMW

Jako młodzik miałem ogromny problem ze wszystkimi bokserami z koszem: zarówno ruskimi jak i niemieckimi. Może i brakowało mi wiedzy, ale wiecie – Internetu jeszcze nie było (przynamniej w tej formie) i nie za bardzo było jak sprawdzić czym się różniły dokładnie konkretne modele.

Poza tym właściciele rusków za wszelką cenę starali się upodobnić swoje zaprzęgi do niemieckich i naprawdę łatwo było popaść w paranoje, nie mówiąc już o zakłopotaniu, w które można było się wpędzić. Dzisiaj rozróżnienie tych motocykli nie jest większym problemem. Tak samo jak nie jest problemem przyznanie się, że to nie BMW, a zwykły rusek. To przecież nie jest powód do wstydu, tym bardziej, że i rusków po naszych drogach jeździ coraz mniej. Może czas to zmienić i wreszcie stać się właścicielem jednego z nich?

5. Simson Duo. Jedyne rozwiązanie dla osób niepełnosprawnych

Chociaż Simson Duo nie uchodził jakoś szczególnie jako obiekt tuningu czy przeróbek, to jest to pojazd tak egzotyczny (szczególnie dla dzisiejszego pokolenia), że naprawdę nie mogliśmy go pominąć w tym zestawieniu. Niestety, nie był to pojazd, który kierowcy wybierali przez jego walory techniczne, komfort czy wygodę. Simson Duo był możliwością i szansą na normalność dla osób niepełnosprawnych, których NRD po II wojnie światowej nie brakowało. Trójkołowiec powstawał w latach 1972-1991. W ramie znajdował się jednocylindrowy, chłodzony powietrzem silnik dwusuwowy o pojemności 49,6 cm3, który pozwalał na rozwinięcie prędkości maksymalnej, wynoszącej około 55 km/h!

Co prawda to już drugi Simson w tym zestawieniu, ale spokojnie – nikogo nie faworyzujemy. Podejrzewam, że większość osób jeżdżących na co dzień Simsonem Duo nigdy nie chciała tego jakoś szczególnie robić i niejako była na to skazana, ale dzisiaj Duo uchodzi za coraz większy rarytas i jeśli miałbym podać dziesięć motocykli, którymi chciałbym się kiedykolwiek „karnąć”, to Duo byłoby na pewno w tym zestawieniu.

 

 

 

Inne publikacje na ten temat:

26 opinii

  1. Tak się składa że w Polsce nie było żadnego dzikiego komunizmu to jest wasza zydowska zakłamana parszywa kłamstwo które uprawiacie od 30-stu lat i pierzecie mózgi młodym ludziom za to od trzydziestu lat okupujecie Nasz Kraj dzika bandycką okupacją napiszcie jak przez cały czas spłacamy wasze 447 i właśnie z tego powodu Polacy są tacy biedni (nie mylić z polskojezycznym mieszkańcami tego kraju) oni z tej racji są przsspawani nie do złotych a brylantowych koryt

        1. Dokładnie.Polacy nadal mają klapki na oczach i nie kumają,dla czego w tym kraju nic się nie opłaca .Nie mamy już naszych polskich fabryk.

  2. Posiadam simsona s51 w oryginale.Jest to super motorower.Chyba najlepszy motorower.Jesli Mam 9 tys km przebiegu a silnik po 34 latach pracuje jak nowy i zapala z ostatniego freza

  3. Nie wiem w jakim wieku jest autor (Paweł Grzelak) ale pewną wskazówkę daje zdanie w którym tłumaczy, że przed czasami internetu nie było skąd pozyskać wiedzy. Rozbawiły mnie jego lamenty nad Junakiem M10 i błaganie o litość dla tego złomu. Mam wielką ochotę zasugerować mu, że ratować te pojazdy może osobiście, wystarczy je wszystkie kupić i w tak „bajecznym” otoczeniu będzie mógł nie kończąco przeżywać kolejne mokre sny o komunizmie.

  4. Miałem dwa Junaki, M07 i M10. Były w pięknym stanie, ale pod względem konstrukcji mechanicznej nigdy nie miałem gorszego motocykla.
    Iskrownik… prądnica… zawory… gaźnik… „elektryka”… zbiór pomyłek. Konstrukcja silnika wyglądała jak ostatnia wola Janusza peerelowskiej motoryzacji. Był zawodny, a w deszczowe dnie lub w jesiennych warunkach… nie jeździł. Jeśli w czasie jazdy dopadł mnie deszcz, to dzięki strzałom w gaźnik lub wydech słychać mnie było z kilometra. Żeby nie wiadomo jak bardzo się chciało uszczelnić oryginalny aparat zapłonowy, to finalnie skończyło się na prezerwatywie i wieczku od słoika po majonezie. Z powodu cienkich ścianek uzczelnienia były prowizoryczne, a gaźnik ciekł jak durszlak.
    Prądnica zalana od dołu olejem, a od góry paliwem.
    Na parkingu przed domem każdy miał swoje miejsce na motocykl.
    Były Jawy, MZ’ki i motorowery. Tylko moje miejsce było zaolejone, głównie przez uszczelnienia dźwigni rozruchu i zmiany biegów, ponieważ jak silnik stygł po podróży to rozgrzany rzadki olej kapał gdzie tylko mógł.
    Ale jedno muszę o nich powiedzieć, że moje Junaki to były najpiękniejsze motocykle tamtych czasów. Nigdy mi się nie znudziły, może dlatego że nigdy się przy nich nie nudziłem?

    1. Chyba naopowiadal Ci ktoś tych wszystkich bajek, bo co najmniej trzy czwarte tego co piszesz to poprostu bajki, kup sobie najpierw junaka w oryginale, pojezdzi nim A potem napisz coś sensownego.

    2. Częściowo się zgadzam z tobą,mój kuzyn miał Junksa i podobne problemy. Zaczynaąc od początku,po pierwsze prądnica wyleciała a właściwie służyła jako przekażnik napędu paskiem na górze wylądowała prądnica od 126 p,iskrownik służył tylko jako podstawa dla przerywacza(zapłon był bateryjny),gaźnik został zamieniony od CZ350 jak dobrze pamiętam. Z wyciekami zawsze były problemy.Instalację zrobiliśmy od nowa z innymi przełącznikami reflektor z 126p H4 plus Halogen ,migacze ,oczywiście
      na 12V i chodził jak burza a bym zapomniał w silniku olej superol (od diesla).Pzdr. Darek J.

  5. Do nich mają sentymenty nasi rodzicie i dziadkowie. Dla nich to wspomnienie młodości nic więcej. Dzisiaj to kupa technologicznego złomu.

  6. Mam wrażenie, że czepiłeś się nagłówka nie czytając nawet treści artykułu. A co niby Twoim zdaniem zdusiło Polską motoryzację? Może byśmy teraz nie pisali o Simsonkach i innych zagranicznych sprzętach bo mielibyśmy swoje, lepsze. Chyba byłeś w tym czasie na jakimś wyższym stanowisku i fajnie jak wpadały grube pieniążki za nic nierobienie, a właśnie to m. in. zabijało POLSKĘ…

  7. Nie pamiętam kiedy to było czy przed wojną 2 światową czy po ale Polacy byli liderami w produkcji motorów troche histori proszę

  8. Wszystk ok ok..ale jest pytanie…co teraz Polska produkuje? Części dla Niemców??? Super…brawo…gratulacje…Za komuny chociaż coś tam produkowaliśmy i jakiś tam przemysł samochodowy byl…a teraz??? Parobasy dla niemieckiego bauera…żal… kiedyś byliśmy zaściankiem dla ruskich, teraz dla szkopow3

  9. Simson s51 to najlepszy motorower wszechczasow.Najbardziej niezawodny.Moze w Japonii tez cos mieli,lecz bylo to nieosiagalne. Taki chinczyk dzis to gowno w porównaniu do simsona sprzed 40 lat jeżeli chodzi o trwałość i wytrzymałość.Moj z 1987 r z przebiegiem. 9800 km zapala po przestoju zimowym od 1 kopa a później nawet z ostatniego freza.A zresztą te chinczyki to skutery na tych małych kółeczkach.Simson jest na dużych kołach i inaczej się go prowadzi

  10. Ja pierdziele temat o jednośladach a tu już o polityce jadą. Gdzie czegoś człowiek nie przeczyta zawsze znajdzie się tak co wepchnie polityke. Ludzie co jest z Wami czy już nie potraficie o niczym innym pisać jak o polityce. Sami sobie takie rządy wybieramy, może nie zawsze wygrywają Ci co byśmy chcieli ale to chyba nie jest miejsce by o tym tu pisać. Dajmy sobie wzajemnie odpocząć od polityki i poglądów. Ok może autor użył nieodpowiednich słów ale jestem ciekaw jak jeden z drugim by się wykazali. Mówię o takich co wpychaja polityke w komentarzach artykułów ani trochę nie związanych z polityką. Pewnie by nawet nie dali rady sie powstrzymać by nie wrzucic swoich poglądów ze za czasów tych czy tamtych było lepiej. Czasy się zmieniają ludzie też a co za tym idzie pogladady też (nasze z upływem czasu też się mogą zmienić) Dajcie sobie na wstrzymanie i przestańcie oglądać TV bo wam ryja głowy wiadomości.
    Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button