Aktualnie czytasz:
Romet 50 Pony. Czy warto dzisiaj inwestować w motorynkę?

Romet 50 M-1 Pony lub po prostu motorynka, to jeden z tych jednośladów przy którym serce wielu motocyklistów zaczyna przyspieszać. Nic dziwnego, ten motorower był ucieleśnieniem marzeń każdego nastolatka dorastającego w latach 80-tych i 90-tych. Dzisiaj motorynki przeżywają renesans, a ich ceny znacząco poszły do góry - inwestycja może okazać się kosztowna. Czy opłacalna?

Motorynka, a w zasadzie Romet 50 Pony zadebiutował w roku 1978 i produkowany był aż do roku 1994 przez Zakłady Rowerowe Romet w Bydgoszczy. Niewielki jednoślad zaprojektowany był z myślą o młodzieży, która zachęcona zdjęciami japońskich motorowerów/motocykli tego typu (np. Honda Monkey) domagała się takiego jednośladu. W ramie motorynki wylądował dwusuwowy silnik o pojemności 50 cm³, produkowany przez zakłady Dezamet w Nowej Dębie. Silnik pozwalał rozpędzić motorynkę (według oficjalnych źródeł) do 40 km/h i spalał przy tym nieco ponad 2 litry mieszanki.

Wzloty i upadki

Po zakończeniu produkcji w roku 1994, motorynki sukcesywnie zaczęły tracić na wartości. Doszło do sytuacji, w której całkiem dobrze zachowany egzemplarz można było dorwać za kilkaset złotych. Stało się tak za sprawą coraz bardziej popularnych w naszym kraju motocykli i motorowerów z Europy zachodniej oraz Japonii. Maszyny te co prawda były droższe od rodzimych konstrukcji, ale niższa awaryjność, lepsze osiągi i zdecydowanie wyższy komfort jazdy sprawiały, że przeciętny nastolatek wolał jeździć właśnie na motocyklach tego typu. Motorynki praktycznie już nikt nie chciał.

 
Czytaj
REKLAMA

NOWY MOTOCYKL BMW R 18.

Nowy R 18 sięga do naszej historii oraz ikonicznych cech, które konsekwentnie rozwijaliśmy przez lata. Rezultat: pełen charakteru z cruiser z największym silnikiem typu bokser, jaki kiedykolwiek zbudowaliśmy i ponadczasowymi elementami designu, takimi jak np. biała podwójna linia w R 18 First Edition.

Lata leciały, część Rometów Pony znalazła się na złomie, a część totalnie zapomniana stała w garażach. Nastolatkowie już dawno dorośli, skończyli szkoły i zaczęli pracować. Zresztą w tym czasie stan portfela przeciętnego Polaka znacząco się poprawił, a zakup "prawdziwego" motocykla przestał być aż tak wielkim wyrzeczeniem. To doprowadziło, do sytuacji w której z tęsknoty do dawnych, beztroskich czasów zaczęliśmy zaglądać do garaży i odkrywać ponownie zakurzone Simsony, motocykle WSK, MZ, CZ, Jawy czy motorowery takie jak Komar czy wspominana dzisiaj motorynka.

Motorynka znowu stała się modna, co finalnie doprowadziło do wzrostu jej cen na portalach aukcyjnych. Jednak takiego obrotu sprawy nie przewidziałby żaden analityk. Ceny motorynek wystrzeliły do góry w zastraszającym tempie - dzisiaj chcąc dorwać ładną sztukę, musimy się liczyć z wydatkiem rzędu 5 tys. zł. Oczywiście niektóre sztuki dorwiemy taniej, inne będą wymagały dołożenia jeszcze kilku tysięcy złotych, ale to sprawa raczej oczywista.

 
Czytaj
REKLAMA

KUFER MOTOCYKLOWY VBOX ZA 172,51 PLN. Ekspresowa wysyłka.

Uniwersalny kufer motocyklowy 29L ze zintegrowanym odblaskiem. Komplet wraz z podstawą do łatwej instalacji.

Czy warto wydać tyle pieniędzy?

Jeśli trend wzrostu cen będzie się utrzymywać przez kolejne dziesięciolecia, to zdecydowanie tak. Jednak śmiemy wątpić czy jest na to szansa. Dzisiaj cena motorynki to w 80% sentyment, a w 20% realna wartość pojazdu. Oczywiście jeśli ujeżdżałeś motorynkę i masz z nią świetne wspomnienia i chcesz odbyć sentymentalną podróż do lat młodzieńczych, to nie ma kwoty, która będzie za duża na spełnienie swojego widzimisię. Z kolei jeśli myślisz o inwestycji w pojazd zabytkowy, to również może mieć sens, pod warunkiem, że uda Cię się dorwać Rometa Pony w normalnej, realnie odnoszącej się do wartości tego motoroweru cenie i w ładnym oryginalnym stanie o co przecież wcale nie łatwo.

MOTOCYKLE PRL: WFM. KRÓLOWA POLSKICH SERC I SZOS

Nie zrozumcie mnie źle, ale w momencie pisania tego artykułu na najpopularniejszym serwisie aukcyjnym w Polsce znajdowało się 90 sztuk motorowerów Pony gotowych do sprzedaży, a to znaczy, że wartość kolekcjonerska tego jednośladu jest obecnie żadna.

Z technicznego punktu widzenia to też nie jest najlepszy pojazd świata, chociaż trzeba przyznać, że konstruktorzy motorynki sprostali zadaniu i stworzyli sprzęt naprawdę dobry, jednak przestarzały, o jakieś 20 lat. Mam również nieodparte wrażenie, że ceny tego jednośladu za szybko już nie wzrosną. Mogę oczywiście być w błędzie, ale dalsze wzrosty cen jednośladów rodem z komuny oznaczałyby patologię jakiej mało. Poza tym kolejne pokolenia mogą już zwyczajnie nie czuć tzw. "czaru PRL-u".

Jaka jest Twoja reakcja?
100%
0%
0%

Podziel się opinią

lub