Aktualnie czytasz:
Simson S51: Dlaczego tak wiele osób twierdzi, że najlepsze już za nami?
2

Pamiętacie czasy, w których Simson S51 uchodził za motocykl, o którym marzył każdy młodzian? Ja aż nad to - tym bardziej, że nigdy nie udało mi się spełnić marzenia i nigdy nie zostałem posiadaczem tego motoroweru.

Kilkanaście lat temu, a nawet już grubo ponad 20., Simson uchodził za motocykl (wybaczcie, ale tak będę go nazywać w tym artykule) totalnie awangardowy. Rodzime produkcje wypadały na jego tle blado. Osiągi, bezawaryjność i ponadczasowy wygląd sprawiały, że każdy chciał go mieć. Niestety czasy były trudne i nie każdego w tamtych czasach było stać na motorower z NRD. Co ciekawe czas jakby wtedy płynął wolniej i tak jak na początku lat 90-tych (a nawet 80-tych) Simson był marzeniem młodzieży, tak i na przełomie milenium nadal był obiektem westchnień tej samej grupy, zresztą nie tylko tej.

>>>Czy tak może wyglądać nowy Simson?<<<

 
Czytaj
REKLAMA

Poznaj Junaka M12 Vintage 125 na prawo jazdy B

Bądź oryginalny i wyróżnij się na drodze z Junakiem M12 Vintage 125. Niezawodny silnik z wtryskiem paliwa. Szprychowe, duże koła. System hamulcowy CBS. Do tego matowe malowanie i potężna doza komfortu zarówno podczas jazdy po mieście, jak również wszędzie tam, gdzie poniesie wzrok. Spełnij swoje marzenia o nowym Junaku. Już za 9 199 PLN.

Co ciekawe Simson (z tego co pamiętam) "zawsze" kosztował 2,5 tysiąca złotych i zawsze to było za dużo. Dzisiaj już tyle nie kosztuje - tzn. można dorwać pojedyncze zarżnięte sztuki w tej cenie, ale Janusze biznesu i ich umiejętności spekulacyjne sprawiły, że dzisiaj za ładnego Simsona trzeba dać nawet 6 tysięcy - horror. Dlatego Simson pozostanie jednym z moich niespełnionych marzeń.

 
Czytaj
REKLAMA

Poznaj Garaż BMW pełen motocykli gotowych do odbioru.

W ofercie Garaż BMW odnajdziesz fabrycznie nowy bądź używany motocykl w doskonałym stanie. Wejdź i sprawdź jak blisko jest Twój wymarzony motocykl BMW.Skorzystaj z atrakcyjnego finansowania w programie BMW 3asy ride

Najlepszy motorower?

Kwota jaką trzeba wyłożyć za poczciwego Simsona jest spora - oczywiście, możemy traktować go jako zabytek, ale wystarczy wyjechać z miasta i dobrze porozmawiać z ludźmi, a okaże się, że w co drugiej chałupie ktoś ma Simsona, albo zna kogoś kto nadal nim dojeżdża do pracy - zabytek w mojej opinii żaden, chociaż z drugiej strony może już zasługiwać na to miano - przecież produkcja S51 ruszyła już 1980 roku. Inwestycja? Być może.

Simson bez wątpienia był motocyklem wszędobylskim, wjeżdżał wszędzie i zawsze zadziwiały mnie jego właściwości terenowe - konia z rzędem temu, kto nie widział nigdy młodziana katującego tą dzielną pięćdziesiątkę w terenie, a mimo to tych sprzętów nadal jeździ wiele i są w całkiem niezłym stanie - to chyba potwierdza wcześniejsze słowa o odporności na zużycie, czyli jakości. Poza tym w czasach świetności, motorower z NRD bardzo często służył jako środek lokomocji nie tylko dla pojedynczych osób, ale i nawet dla całych rodzin - jakkolwiek brzmi to egzotycznie. Ludzie jeździli nim do pracy i w pracy - często był pojazdem wykorzystywanym przez listonoszy.

Miała na to wpływ legendarna wytrzymałość silnika oraz relatywnie niskie spalanie. Simson bez remontu mógł przejechać naprawdę wiele kilometrów. Producent określił wręcz żywotność skrzyni biegów na 40 tysięcy kilometrów - co w tamtych czasach było zdecydowanie dobrym wynikiem. Dwusuwowa pięćdziesiątka spokojnie osiągała 70 km/h i ucierała tym samym nosa wszystkim polskim produkcjom w swojej klasie. Poza tym już w w trakcie projektowania jednostki, producent przewidział możliwość zwiększenia pojemności do 70 ccm.

>>>Co takiego ma w sobie motorower Simson?<<<

Czy dzisiaj zakup tego jednośladu ma sens? Zdecydowanie tak jeśli chcesz go postawić w garażu, zerkać od czasu do czasu i cieszyć oko oraz wspomnienia. Jednakże uczestniczenie w nadmuchiwaniu bańki spekulacyjnej nie ma totalnie sensu, tym bardziej jeśli poszukujesz motocykla do jeżdżenia. Za 6 tysięcy złotych możesz bez problemu, jeżdżenia i innych kombinacji kupić motocykl nowy, o znacznie lepszych osiągach i do tego z gwarancją - np. taki Junak 126, który obecnie kosztuje 5600 zł. Poza tym Simsona wspominasz tak dobrze przez stare czasy, w których jednoślad był Twoim marzeniem, lub jeśli miałeś więcej szczęścia to szpanowałeś nim po okolicy. Tak, Simson to zdecydowanie był szpan na dzielni. Dziś jego zalety bez problemu odnajdziesz w maszynach klasy 125.
Oczywiście nie będzie nosić kultowego emblematu S51, ale będzie posiadać nowczesne podzespoły: hamulce, opony, silnik, zawieszenie, wszystko. Dzięki temu jazda rano po bułki do sklepu będzie łatwiejsza i bezpieczniejsza. Poza tym znika ryzyko, że trafisz na egzemplarz, który tylko ładnie wygląda z wierzchu, a "pod spodem" wymaga gruntownego remontu. Zresztą 125-tka również nie wymaga robienia prawa jazdy kat. A (jeśli posiadasz kategorię "B" od przynajmniej 3 lat), a dynamika silnika będzie zdecydowanie wyższa niż w kultowym motorowerze z DDR. No i jakkolwiek Simson byłby bezawaryjny i odporny na ostre traktowanie, to nadal pojazd dwusuwowy, a więc ciężko będzie Ci uniknąć brudzenia rąk w oleju czy benzynie.

Dowiedz się więcej o Simsonie!

Nie zrozumcie mnie źle, Simson to nadal jeden z najlepszych motorowerów jakim jeździłem, ale zmieniły się czasy, nasze wymagania i przyzwyczajenia a także zatłoczenie dróg w miastach i nie tylko. Bardziej dynamiczny silnik może w praktyce okazać się bezpieczniejszy. No i w końcu co nowe, to nowe, a możliwości? Jeszcze większe!

Jaka jest Twoja reakcja?
25%
25%
50%
  • Szymon
    10 czerwca 2020 at 12:42

    Od roku 2017 jeżdżę simkiem dzień w dzień.Simsonkiem złożonym głównie z części rzemieślniczych sam przez czas swojego posiadania zrobiłem około 30,5tyś km i zdarzyły mi się tylko 4 awarie,które nie były bardzo poważne.Sporo części mam też z mza a nawet jedną od zt-tuning.Ogólnie mówiąc mój simson nie jest w stanie ,,lalka/igła”,ale wozi mnie po drogach asfaltowych marnej jakości oraz bezdrożach dzielnie stale.Nigdy nie zawiódł mnie jakoś poważnie.Jedynie raz spaliła mi się cewka zapłonowa,ścieło klin(którego na rajdzie nie miałem jak dorobić),spalił mi się kondensator(gdy jeszcze miałem tradycyjny moduł) i rozlazła mi się kartonowa uszczelka komory pływakowej

    • Szymon
      10 czerwca 2020 at 12:43

      Zapomniałem dopisać,że nowe maszyny mogą tylko pozazdrościć jakości ddr bo nic nowego w kalsie 50cc nie jest tak dobrze wykonane jak części z lat 80-90 z ddr