Aktualnie czytasz:
Policja przegrywa z obywatelem ws. wideorejestratora. Ciąg dalszy sprawy
4

Śledzona przez nas sprawa wideorejestratora PolCam zatacza przepiękny krąg i pokazuje na ile realnie bezstronne są sądy i czyje dobro w pierwszej kolejności realizują „funkcjonariusze sądownictwa”. 

Sprawę przegranej policji z obywatelem, w której sędzia Barnard Domaradzki z Sądu Rejonowego w Lublinie orzekł, że nie można jednoznacznie określić prędkości pojazdu przy użyciu wideorejestratora PolCam, w detalu prowadzi Stowarzyszenie Prawo na Drodze. Sędzia Domaradzki określi jasno: wideorejestrator rejestruje prędkość radiowozu, nie pojazdu nagrywanego, a więc na jego podstawie nie można wystawić mandatu karnego.

Był to oczywiście precedens w skali ogólnopolskiej, zwłaszcza, że na takiej samej zasadzie działa urządzenie VideoRapid używane w nowych radiowozach BMW.

Policja złożyła apelację, sugerując, że kwestionowanie homologacji urządzenia jest poza zakresem sądu:

 
Czytaj
REKLAMA

Bajaj Pulsar 125: Witamy w Polsce!

Modele Pulsar NS 125, Pulsar NS 200 i Pulsar RS 200 rozszerzają portfolio modelowe marki Bajaj w Polsce. Sprzedażowe hity testowane są na jednym z bardziej wymagających rynków na świecie – w Indiach. 12 KM, 11 Nm i gwarancja niezawodności oraz radości z jazdy na każdym kilometrze.

Sąd kwestionuje tak naprawdę świadectwo legalizacji dopuszczające urządzenie do pomiaru prędkości – co przekracza kompetencje Sądu, gdyż rozwiązania legislacyjne dotyczące tej kwestii powinny być dla wiążące Sądu i mogą być wzruszone w postępowaniu administracyjnym – czytaliśmy w uzasadnieniu KMP z Lublina.

Sprawa trafiła do Sądu Apelacyjnego, gdzie sędzia Anna Samulak miała utrzymać wyrok w mocy lub skierować do go ponownego rozpatrzenia. Ale, jak słusznie nazywa sędzinę Artur Mezglewski z w/w stowarzyszenia, „funkcjonariuszka sądu” wstępie powiedziała, że nie wyda wyroku i, niezgodnie z procedurą, wezwała nowego biegłego. Oponował przed tym nawet publiczny oskarżyciel.

Na stronie stowarzyszenia czytamy:

Sąd Okręgowy w Lublinie w osobie Sędzi Anny Samulak nie wydał dzisiaj wyroku w głośnej sprawie o pomiar prędkości wideorejestratorem PolCam, lecz postanowił z urzędu wywołać dowód z opinii biegłego Jarosława Teterycza. Decyzja Sądu jest skandaliczna i bezprawna. Sąd nie miał podstaw prawnych do powołania nowego biegłego, skoro rzetelność poprzedniej opinii Politechniki Lubelskiej nie została zakwestionowana. W dodatku Sąd wyszedł  poza zakres apelacji, w której podniesiono jedynie błędy w ustaleniach faktycznych, a nie zarzuty naruszenia prawa procesowego. Przeciwko decyzji Sądu oponował nawet oskarżyciel publiczny…

Ponieważ wyrok Sądu I Instancji był uniewinniający, to Sąd Okręgowy nie może skażać obwinionego. Sąd Okręgowy ma dwie możliwości: może utrzymać wyrok Sądu Rejonowego w mocy lub go uchylić i skierować sprawę do ponownego rozpatrzenia. A skoro tak, to jaki sens może mieć wywołanie drugiej opinii na etapie postępowania odwoławczego? Chyba tylko taki, żeby spreparować jakieś przesłanki do uchylenia prawidłowo wydanego wyroku i odwrócić bieg rzeczy. A zatem, czy Sędzia Anna Samulak jest obiektywna i bezstronna?

I, idąc dalej tym tropem, sprawę podsumowuje p. Artur Mezglewski:

Sędzia Anna Samulak na rozprawie, która miała miejsce w dniu dzisiejszym nie odniosła się ani jednym krytycznym słowem do opinii biegłego wywołanej na poziomie I Instancji. Nie skrytykowała też wyroku wydanego przez Sędziego Bernarda Domaradzkiego. Ona  po prostu wchodzącym na salę od razu oświadczyła, że wyroku nie będzie.

Dlaczego Sędzia Samulak powołała Teterycza? Bo ona już wie, że biegły Teterycz nawet jeśli uzna, że pomiar wideorejestratorem był nieprawidłowy, to zawsze wynajdzie jakiś odcinek drogi, na którym wyliczy, że obwiniony przekroczył prędkość o kilka kilometrów powyżej prędkości dozwolonej. I wtedy będzie można obwinionego skazać i – jako nauczkę – przysądzić mu parę tysięcy złotych za opinię biegłego Teterycza…. Bo sąd jest po to, aby obywateli przyprowadzać do porządku…

Wydaje się jasne, że w świetle prawa są równi i równiejsi. Z jednej strony wymaga się od obywateli przestrzegania prędkości (i słusznie!), z drugiej jednak nie wymaga od służb rzetelnego przestrzegania prawa. A gdy jeden z reprezentantów władzy się wyłamie na korzyść obywatela, to zaraz znajdzie się służbista, który sprawę odkręci.

Policja przegrywa w sądzie – prześledź sprawę:

  1. Policja przegrywa w sądzie z obywatelem ws. pomiaru prędkości. Przełomowy wyrok 
  2. Policja przegrała w sądzie z obywatelem ws. pomiaru prędkości. Składa apelację: Sąd przekroczył swoje kompetencje 
  3. Czy nagranie z wideorejestratora policji jest legalne. Sąd wyznaczył termin rozprawy ws. PolCam 
  4. Obrońca odpowiada na apelację policji ws. wideorejestratora PolCam

Źródło: Stowarzyszenie Prawo na Drodze

Jaka jest Twoja reakcja?
Super!
13%
Interesujące
38%
heh...
0%
Że co?
0%
Grrrr!
0%
Smutne
0%
4 Komentarze
  • Polak
    20 lutego 2018 at 20:54

    Ale w czym jest problem ? Jeden z drugim kretynem łamie przepisy by przycwaniakować bo jest lepszy od innych narażając innych na utratę zdrowia lub życia a potem płacze bo musi za to zapłacić.
    Ciekawe jak by się taki cwaniak tłumaczył jakby przez nadmierną prędkość stracił panowanie nad autem i spowodował „dzwona” ? Dowalić mu kilka tysi kary i po sprawie. Następnym razem pomyśli zanim wciśnie pedał gazu za głęboko

    • R2D2
      23 lutego 2018 at 09:03

      W tym problem, że gościu jechał z dozwoloną prędkością, misie go wrobiły w wykroczenie przy użyciu kretyńskiej metody, a jak zostało to udowodnione na sali sądowej, to teraz kombinowanie, co by tu zrobić, żeby uratować misiów.

  • Kazik
    20 lutego 2018 at 22:51

    Pały przegrały z tzw obywatelem? Uuuu skład sendzioski do dyscyplinarki i dawac drugi co jest k. niezawisły i wyda odpowiedni wyrok.

  • pawel
    22 lutego 2018 at 13:17

    ZRÓBCIE WKOŃĆU COŚ Z TYMI SĄDOWYMI UKŁADAMI I BEZPRRAWIEM !