Najgorsze motocykle świata: tych jednośladów się wystrzegaj. Czarna lista TOP9

Najbardziej awaryjne motocykle? Ich zakup to spore ryzyko

W skrócie
  • W tym tekście przeczytasz o najgorszych motocyklach świata
  • Miejsca na liście najgorszych motocykli świata są całkowicie przypadkowe
  • Co tutaj robi Honda XRV 750 Africa Twin?
  • Więcej porad, tekstów oraz informacji na temat najlepszych motocykli świat znajdziesz na naszej stronie głównej, jednoślad.pl

Tym razem spróbujemy się zastanowić nad najgorszymi oraz najbardziej awaryjnymi motocyklami wszechczasów. Oto ranking najgorszych motocykli, których według ekspertów z różnych portali i for należy się wystrzegać.

Na początku musimy wytłumaczyć, że ten ranking jest subiektywną opinią napotkanych w sieci komentarzy i doświadczeń dotyczących konkretnych modeli. Nie podejmujemy się sami oceniania motocykli, gdyż subiektywna opinia jednostki w tym przypadku może mieć krzywdzącą opinie dla konkretnego modelu. Musimy również zaznaczyć, że obecność niektórych sprzętów w zestawieniu pt. najgorsze motocykle świata wynika z pewnego rodzaju zaniedbań właścicieli, czy nieprzestrzegania odpowiednich interwałów serwisowych. Do tego dochodzi brak umiejętnego przeprowadzania serwisu i tak oto sprzęt ląduje na liście najbardziej awaryjnych motocykli wszechczasów. Pomijamy wygląd motocykli, bo o gustach się nie dyskutuje. Zobaczmy zatem co w sieci piszczy!


Ważne: kolejność jest losowa. W tym zestawieniu nie wybieramy jednego najgorszego motocykla świata.


Najgorsze motocykle świata. Ranking TOP9

1. Jawa TS 350. Awaryjność tego modelu stała się legendarna!

Jawa TS 350 to jeden z najbardziej kontrowersyjnych sprzętów świata. Jedni ją uwielbiali - osiągi tej maszyny były jak na czasy PRL niesamowite, inni nienawidzili - jej awaryjność to sprawa legendarna. Faktycznie, wytrzymałość silnika, czy problemy związane z ustawianiem zapłonu zasługują na odrębny artykuł. Finalnie użytkownicy rozwiązali większość problemów poprzez montowanie elektronicznego zapłonu.

Jawa TS 350

Założenie układu Vape jeszcze w latach produkcji Jawy TS 350 oznaczało koniec problemów z regulacją podwójnego układu zapłonowego i poprzez ustalenie optymalnego punktu zapłonu minimalizowało problem krótkiej żywotności łożysk wału korbowego. Niestety mało kto słyszał w czasach prosperity o układzie elektronicznym, a 99% motocykli TS350 jeździło (przynajmniej w Polsce) na klasycznej platynie.

Do dzisiaj większość mechaników motocyklowych nie chce brać się za remont JAWY TS 350.

2. Suzuki VX800. Chopper, który został nakedem

Gdybyśmy mieli wskazać na najdziwniejszy motocykl tego zestawienia, to prawdopodobnie VX800 byłby na szczycie tej listy, chociaż był w historii motoryzacji pewien trend, który sprawiał, ze takie rozwiązanie ma sens (przypomnijmy motocykle marki Buell, czy NTV 650 (Revere)). Suzuki postanowiło również pójść tą drogą i zaproponowało w roku 1990 naked bike'a z silnikiem wyjętym z bardzo popularnego w tym czasie modelu, Suzuki VS 800 Intruder. To co miało się stać zaletą modelu VX, stało się jego największą wadą.

Suzuki VX 800
VX 800 miał wszelkie papiery na to żeby odnotować sukces, jednak klasyczna linia i widlasty silnik nie wystarczyły. Głównym problemem tego sprzętu był trudny i bardzo skomplikowany serwis. Piętą achillesową tego motocykla był gaźnik, a w zasadzie trudność jego regulacji. Wystarczył jeden fałszywy ruch, a piec przestawał pracować: strzelał, kichał i odmawiał współpracy. W skrajnych sytuacjach przez rozsynchronizowanie układu dolotowego dochodziło do urywania korbowodów. To było dla użytkowników zbyt wiele. Suzuki VX 800 nigdy nie zdobył zaskakujące popularności i do dzisiaj jest koszmarem wielu mechaników.

3. Ariel Arrow. Jest piękny, ale niedopracowany!

Ariel to nieco już zapomniany producent motocykli z Wielkiej Brytanii. Ariel ze swoim modelem Arrow może być potwierdzeniem, faktu, że możesz skonstruować jednej z najlepszych motocykli świata, a z drugiej strony strzelić takiego babola, że zawsze będą o Tobie pamiętać. Arrow wyglądał świetnie i sprzedawał się, co tu dużo gadać, doskonale. Mało tego, w drugim roku swojego istnienia (rok 1959) zdobył nagrodę motocykla roku przyznawaną przez magazyn Motor Cycle News.

Niestety wszyscy zapamiętali go jako jednoślad, którym nie dało się skręcać za sprawą nisko położonych wydechów. Zresztą w Wielkiej Brytanii śmiano się, że wydechy w tym motocyklu nie służą do wyciszania pracy silnika, a do generowania dźwięku, za sprawą licznych  uderzeń i otarć o wyboistą nawierzchnię.

4. Suzuki GT750. Po prostu przekombinowali?

Dzisiaj GT w swoich trzech wersjach uchodzi za motocykl totalnie wystrzałowy, awangardowy. Faktycznie jednak nie była to konstrukcja zbytnio udana. Narzekano przede wszystkim na ciężar silnika. Dwusuw z natury powinien być lżejszy od czterosuwowego pieca, jednak w tym motocyklu to się nie udało. Stało się tak za sprawą całej masy urządzeń, które miały sprawiać, że jazda nim, a także eksploatacja będzie łatwiejsza. Problematyczne było tylne zawieszenie, a kierowcy bardzo narzekali na wydech, który w pierwszych latach produkcji sowicie ograniczał możliwość skrętu i nader często ulegał rozszczelnieniu. Nienajlepszy był również układ hamulcowy, którego praca ograniczała się do zwalniania.

Suzuki GT 750

Poza tym charakterystyka pracy silnika dwusuwowego sprawiała, że jazda tym motocyklem nie należała do najprostszych. Wysokie obroty i duże prędkości? Może i tak, gdyby nie rama, która zaczynała się wyginać jakby była zrobiona z gliny. Trzeba jednak oddać GT750, że dzisiaj ten motocykl jest perłą, o którą zabijają się kolekcjonerzy na całym świecie. Nie przez walory jezdne, a przez naprawdę niewielką ilość pozostałych sztuk.

5. Greeves. Wystarczy spojrzeć na zawieszenie...

Greeves to mało znany producent motocykli z Wielkiej Brytanii. Czym zasłynął? Niestety niechlubnym patentem przedniego zawieszenia, które w trakcie hamowania sprawiało ogromne trudności.

Motocykl Greeves

Greeves był jednym z tych motocykli, którym jazda nawet bardzo doświadczonym motocyklistom sprawiała ogromne trudności. W sieci możemy spotkać się z opiniami, że w trakcie hamowania praca zawieszenia praktycznie nie istniała, a to w dużej mierze przekładało się na bezpieczeństwo jazdy.

6. Honda XRV 750 Africa Twin. Czy to świętokradztwo?

Nawet nie chcemy myśleć jaka afera może się rozpętać po dołączeniu tego motocykla do zestawienia najgorszych, najbardziej awaryjnych motocykli świata, ale nie mogliśmy się oprzeć umieszczeniu tego motocykla w tym zestawieniu. Dlaczego?

Honda XRV 750 Africa Twin

Afryka posiada całą masę zalet, z którymi ciężko dyskutować, jednak ma kilka wad, o których mówi się szczególnie często. Jedna z tym wad nie ogranicza się do szybkiego serwisu i dalszej jazdy - to nadmiernie zużywający się wałek zdawczy. Oczywiście, w skrajnych sytuacjach możemy koło zębate zaspawać na wałku i pojechać dalej, ale jeśli chcemy zrobić to porządnie, to jesteśmy zmuszeni do rozebrania całego silnika. Taki remont może w praktyce okazać się bardzo kosztowny, bo po rozebraniu jednostki może się okazać, że do wymiany mamy zdecydowanie więcej elementów niż wcześniej wspomniany wałek. Wymiana wszystkich łożysk, tłoków czy regeneracja głowic wydaje się całkiem rozsądną praktyką. Czy z tego właśnie bierze się legendarna wytrzymałość tego silnika, a może uszkodzenia wałka wynikają po prostu z ogromnych przebiegów tych motocykli?

Druga największa wada tego motocykla to jego cena. Może dzięki takim wrzutom ceny spadną i wreszcie będzie nas stać na starą Afrę?

7. Harley-Davidson Sportster z roku 1981

Chociaż linia motocykli Sportster cieszy się ogromną popularnością i zaufaniem klientów, to model z roku 1981 solidnie naciągnął reputacje marki. Użytkownicy narzekali na jego makabrycznie słabe osiągi oraz totalnie słabą zdolność do manewrowania.

HARLEY-DAVIDSON-Sportster-1000-12349_2

Do wad tego modelu zaliczyć można również olbrzymią masę własną oraz niską prędkość przelotową.

8. Chińskie motocykle sprzed dekady

Ciężko tutaj powiedzieć o jednym konkretnym modelu, bo było ich zbyt wiele. Oszczędności było widać na każdym kroku, a towarzyszyła im krótka przydatność do spożycia. Wystarczył jeden deszcz, aby na metalowych elementach pojawiała się rdza. Zarówno motocykle jak i skutery z Chin miały tendencje do rozkręcania się i rozkraczania w najmniej oczekiwanym momencie. Jedynym lekiem najczęściej była wymiana całego podzespołu. Zresztą naprawy były totalnie pozbawione sensu, gdyż ceny części zamiennych były niskie, za niskie, a to nie wróżyło nic dobrego.

Finalnie cieszy nas fakt, że te straszne czasy są już za nami, a motocykle z kraju środka gonią konkurencje z Europy czy Japonii.

9. Motocykle pt. "nie sprzedaję, będę robić".

Oj nie, nie będziesz. Oczywiście zdarzają się wyjątki, ale najczęściej zakup najtańszego, zajechanego motocykla nie wróży nic dobrego. Myślę, że nikogo nie przekonają argumenty, że zarżnięty sprzęt będzie dobrą bazą i będziesz powoli go ogarniać, aż w końcu przywrócisz nowemu nabytkowi blask i sprawność techniczną.

Każdy z nas zna gościa, który obrał taką taktykę i skończyło się na gadaniu. Cóż, sprawę weryfikuje najczęściej budżet i prosty fakt. Masz motocykl do jeżdżenia, a nie do wykonywania napraw, no chyba, że specjalnie kupujesz sprzęt z zamiarem jego odbudowania. W tym wszystkim równie istotny jest fakt, że bywają tak zajechane jednostki, że każdy element wymaga naprawy/renowacji, co finalnie może przyprawić Cię o zawroty. Takie motocykle będą Ci dokuczać w najmniej odpowiednich chwilach, a naprawy i wymiany pochłoną olbrzymie ilości gotówki.

Inne publikacje na ten temat:

79 opinii

  1. Inie wiem.jak jawa to najgorszy motocykl to co mówić o wsk.miałem dwie jawy i czkę.jeździłem nimi po 400 km i jakoś mnie nie zawiodła.a zapłon?nie widzę w tym problemu jak ktoś jest kumaty to poradzi sobie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Back to top button