Najgorsze motocykle świata: tych jednośladów się wystrzegaj. Czarna lista TOP9

Najbardziej awaryjne motocykle? Ich zakup to spore ryzyko

W skrócie
  • W tym tekście przeczytasz o najgorszych motocyklach świata
  • Miejsca na liście najgorszych motocykli świata są całkowicie przypadkowe
  • Co tutaj robi Honda XRV 750 Africa Twin?
  • Więcej porad, tekstów oraz informacji na temat najlepszych motocykli świat znajdziesz na naszej stronie głównej, jednoślad.pl

Tym razem spróbujemy się zastanowić nad najgorszymi oraz najbardziej awaryjnymi motocyklami wszechczasów. Oto ranking najgorszych motocykli, których według ekspertów z różnych portali i for należy się wystrzegać.

Na początku musimy wytłumaczyć, że ten ranking jest subiektywną opinią napotkanych w sieci komentarzy i doświadczeń dotyczących konkretnych modeli. Nie podejmujemy się sami oceniania motocykli, gdyż subiektywna opinia jednostki w tym przypadku może mieć krzywdzącą opinie dla konkretnego modelu. Musimy również zaznaczyć, że obecność niektórych sprzętów w zestawieniu pt. najgorsze motocykle świata wynika z pewnego rodzaju zaniedbań właścicieli, czy nieprzestrzegania odpowiednich interwałów serwisowych. Do tego dochodzi brak umiejętnego przeprowadzania serwisu i tak oto sprzęt ląduje na liście najbardziej awaryjnych motocykli wszechczasów. Pomijamy wygląd motocykli, bo o gustach się nie dyskutuje. Zobaczmy zatem co w sieci piszczy!


Ważne: kolejność jest losowa. W tym zestawieniu nie wybieramy jednego najgorszego motocykla świata.


Najgorsze motocykle świata. Ranking TOP9

1. Jawa TS 350. Awaryjność tego modelu stała się legendarna!

Jawa TS 350 to jeden z najbardziej kontrowersyjnych sprzętów świata. Jedni ją uwielbiali - osiągi tej maszyny były jak na czasy PRL niesamowite, inni nienawidzili - jej awaryjność to sprawa legendarna. Faktycznie, wytrzymałość silnika, czy problemy związane z ustawianiem zapłonu zasługują na odrębny artykuł. Finalnie użytkownicy rozwiązali większość problemów poprzez montowanie elektronicznego zapłonu.

REKLAMA

Poznaj Suzuki Hayabusa. Maszyna doskonała powraca

Odkryj legendę na nowo. Suzuki Hayabusa powraca. Nowe wcielenie mechanicznej doskonałości. Doznania zarezerwowane dla najbardziej śmiałych. Odważysz się?

Advertisement

Jawa TS 350

Założenie układu Vape jeszcze w latach produkcji Jawy TS 350 oznaczało koniec problemów z regulacją podwójnego układu zapłonowego i poprzez ustalenie optymalnego punktu zapłonu minimalizowało problem krótkiej żywotności łożysk wału korbowego. Niestety mało kto słyszał w czasach prosperity o układzie elektronicznym, a 99% motocykli TS350 jeździło (przynajmniej w Polsce) na klasycznej platynie.

Do dzisiaj większość mechaników motocyklowych nie chce brać się za remont JAWY TS 350.

2. Suzuki VX800. Chopper, który został nakedem

Gdybyśmy mieli wskazać na najdziwniejszy motocykl tego zestawienia, to prawdopodobnie VX800 byłby na szczycie tej listy, chociaż był w historii motoryzacji pewien trend, który sprawiał, ze takie rozwiązanie ma sens (przypomnijmy motocykle marki Buell, czy NTV 650 (Revere)). Suzuki postanowiło również pójść tą drogą i zaproponowało w roku 1990 naked bike'a z silnikiem wyjętym z bardzo popularnego w tym czasie modelu, Suzuki VS 800 Intruder. To co miało się stać zaletą modelu VX, stało się jego największą wadą.

Suzuki VX 800
VX 800 miał wszelkie papiery na to żeby odnotować sukces, jednak klasyczna linia i widlasty silnik nie wystarczyły. Głównym problemem tego sprzętu był trudny i bardzo skomplikowany serwis. Piętą achillesową tego motocykla był gaźnik, a w zasadzie trudność jego regulacji. Wystarczył jeden fałszywy ruch, a piec przestawał pracować: strzelał, kichał i odmawiał współpracy. W skrajnych sytuacjach przez rozsynchronizowanie układu dolotowego dochodziło do urywania korbowodów. To było dla użytkowników zbyt wiele. Suzuki VX 800 nigdy nie zdobył zaskakujące popularności i do dzisiaj jest koszmarem wielu mechaników.

3. Ariel Arrow. Jest piękny, ale niedopracowany!

Ariel to nieco już zapomniany producent motocykli z Wielkiej Brytanii. Ariel ze swoim modelem Arrow może być potwierdzeniem, faktu, że możesz skonstruować jednej z najlepszych motocykli świata, a z drugiej strony strzelić takiego babola, że zawsze będą o Tobie pamiętać. Arrow wyglądał świetnie i sprzedawał się, co tu dużo gadać, doskonale. Mało tego, w drugim roku swojego istnienia (rok 1959) zdobył nagrodę motocykla roku przyznawaną przez magazyn Motor Cycle News.

Niestety wszyscy zapamiętali go jako jednoślad, którym nie dało się skręcać za sprawą nisko położonych wydechów. Zresztą w Wielkiej Brytanii śmiano się, że wydechy w tym motocyklu nie służą do wyciszania pracy silnika, a do generowania dźwięku, za sprawą licznych  uderzeń i otarć o wyboistą nawierzchnię.

4. Suzuki GT750. Po prostu przekombinowali?

Dzisiaj GT w swoich trzech wersjach uchodzi za motocykl totalnie wystrzałowy, awangardowy. Faktycznie jednak nie była to konstrukcja zbytnio udana. Narzekano przede wszystkim na ciężar silnika. Dwusuw z natury powinien być lżejszy od czterosuwowego pieca, jednak w tym motocyklu to się nie udało. Stało się tak za sprawą całej masy urządzeń, które miały sprawiać, że jazda nim, a także eksploatacja będzie łatwiejsza. Problematyczne było tylne zawieszenie, a kierowcy bardzo narzekali na wydech, który w pierwszych latach produkcji sowicie ograniczał możliwość skrętu i nader często ulegał rozszczelnieniu. Nienajlepszy był również układ hamulcowy, którego praca ograniczała się do zwalniania.

Suzuki GT 750

Poza tym charakterystyka pracy silnika dwusuwowego sprawiała, że jazda tym motocyklem nie należała do najprostszych. Wysokie obroty i duże prędkości? Może i tak, gdyby nie rama, która zaczynała się wyginać jakby była zrobiona z gliny. Trzeba jednak oddać GT750, że dzisiaj ten motocykl jest perłą, o którą zabijają się kolekcjonerzy na całym świecie. Nie przez walory jezdne, a przez naprawdę niewielką ilość pozostałych sztuk.

5. Greeves. Wystarczy spojrzeć na zawieszenie...

Greeves to mało znany producent motocykli z Wielkiej Brytanii. Czym zasłynął? Niestety niechlubnym patentem przedniego zawieszenia, które w trakcie hamowania sprawiało ogromne trudności.

Motocykl Greeves

Greeves był jednym z tych motocykli, którym jazda nawet bardzo doświadczonym motocyklistom sprawiała ogromne trudności. W sieci możemy spotkać się z opiniami, że w trakcie hamowania praca zawieszenia praktycznie nie istniała, a to w dużej mierze przekładało się na bezpieczeństwo jazdy.

6. Honda XRV 750 Africa Twin. Czy to świętokradztwo?

Nawet nie chcemy myśleć jaka afera może się rozpętać po dołączeniu tego motocykla do zestawienia najgorszych, najbardziej awaryjnych motocykli świata, ale nie mogliśmy się oprzeć umieszczeniu tego motocykla w tym zestawieniu. Dlaczego?

Honda XRV 750 Africa Twin

Afryka posiada całą masę zalet, z którymi ciężko dyskutować, jednak ma kilka wad, o których mówi się szczególnie często. Jedna z tym wad nie ogranicza się do szybkiego serwisu i dalszej jazdy - to nadmiernie zużywający się wałek zdawczy. Oczywiście, w skrajnych sytuacjach możemy koło zębate zaspawać na wałku i pojechać dalej, ale jeśli chcemy zrobić to porządnie, to jesteśmy zmuszeni do rozebrania całego silnika. Taki remont może w praktyce okazać się bardzo kosztowny, bo po rozebraniu jednostki może się okazać, że do wymiany mamy zdecydowanie więcej elementów niż wcześniej wspomniany wałek. Wymiana wszystkich łożysk, tłoków czy regeneracja głowic wydaje się całkiem rozsądną praktyką. Czy z tego właśnie bierze się legendarna wytrzymałość tego silnika, a może uszkodzenia wałka wynikają po prostu z ogromnych przebiegów tych motocykli?

Druga największa wada tego motocykla to jego cena. Może dzięki takim wrzutom ceny spadną i wreszcie będzie nas stać na starą Afrę?

7. Harley-Davidson Sportster z roku 1981

Chociaż linia motocykli Sportster cieszy się ogromną popularnością i zaufaniem klientów, to model z roku 1981 solidnie naciągnął reputacje marki. Użytkownicy narzekali na jego makabrycznie słabe osiągi oraz totalnie słabą zdolność do manewrowania.

HARLEY-DAVIDSON-Sportster-1000-12349_2

Do wad tego modelu zaliczyć można również olbrzymią masę własną oraz niską prędkość przelotową.

8. Chińskie motocykle sprzed dekady

Ciężko tutaj powiedzieć o jednym konkretnym modelu, bo było ich zbyt wiele. Oszczędności było widać na każdym kroku, a towarzyszyła im krótka przydatność do spożycia. Wystarczył jeden deszcz, aby na metalowych elementach pojawiała się rdza. Zarówno motocykle jak i skutery z Chin miały tendencje do rozkręcania się i rozkraczania w najmniej oczekiwanym momencie. Jedynym lekiem najczęściej była wymiana całego podzespołu. Zresztą naprawy były totalnie pozbawione sensu, gdyż ceny części zamiennych były niskie, za niskie, a to nie wróżyło nic dobrego.

Finalnie cieszy nas fakt, że te straszne czasy są już za nami, a motocykle z kraju środka gonią konkurencje z Europy czy Japonii.

9. Motocykle pt. "nie sprzedaję, będę robić".

Oj nie, nie będziesz. Oczywiście zdarzają się wyjątki, ale najczęściej zakup najtańszego, zajechanego motocykla nie wróży nic dobrego. Myślę, że nikogo nie przekonają argumenty, że zarżnięty sprzęt będzie dobrą bazą i będziesz powoli go ogarniać, aż w końcu przywrócisz nowemu nabytkowi blask i sprawność techniczną.

Każdy z nas zna gościa, który obrał taką taktykę i skończyło się na gadaniu. Cóż, sprawę weryfikuje najczęściej budżet i prosty fakt. Masz motocykl do jeżdżenia, a nie do wykonywania napraw, no chyba, że specjalnie kupujesz sprzęt z zamiarem jego odbudowania. W tym wszystkim równie istotny jest fakt, że bywają tak zajechane jednostki, że każdy element wymaga naprawy/renowacji, co finalnie może przyprawić Cię o zawroty. Takie motocykle będą Ci dokuczać w najmniej odpowiednich chwilach, a naprawy i wymiany pochłoną olbrzymie ilości gotówki.

Inne publikacje na ten temat:

76 opinii

  1. Hmmm JAWA jest awaryjna wg. opini internautów . Należy zadać sobie pytanie czy każdy internauta posiadał lub użytkował motocykl marki JAWA ? . Mity jakimi obrosła JAWA w sieci sa poprostu fikcją w JAWIE powiedzenia ,, jak dbasz tak masz jest zgodne ,, te motocykle nie sa awaryjne lecz wymagają dbania , mit o ustawianiu zapłonu ? jeżdżę JAWĄ TS 350 Z 1990r i nawet praktycznie nie zaglądałem poza zmianą przerywaczy ,-ustawienie i nadal bezawaryjne użytkowanie . Nawiasem mówiąc Jawa jest dosyć mocno technologiczna jak na swoje lata (np.nie każdy dzisiejszy motocykl może się pochwalić tzw.półautomatem ) .Łożyska na wale to kwestia sporna ponieważ mogła się trafić wadliwa partia łożysk i legenda o wadliwych łożyskach gotowa . Kwestią sporną jest również żywotnosć silnika ja spokojnie użytkuję bez rozbierania silnika ( poza zmianą tarczy sprzęgła i zębatek oraz łańcuszka sprzęgłowego ). Motocykl jak na 21w nie odbiega mocą jak i wyglądem prędkosc przelotowa na trasie to spokojnie w zakresie 90-120km\h . Także awaryjność JAWY TO MIT .

      1. Masz rację, jakiś pieprzony tepak, który nie ma pojęcia o niczym, napisał te bzdety. Miałem zarówno taka jawę jak i CZ 350,obie maszyny były naprawdę bardzo dobre.. Pozdrawiam Robert..

    1. Popieram Cię Horo ,nie wiem z ląd oni biorą takie info ,też miałem z kawą do czynienia i trzeba było jedynie dbać o to co się ma a nie zajeżdżać jak robią to po niektórzy. Pozdrawiam

    2. Dokładnie ja swoją jeździłem 3 lata bez żadnej awarii, raz kondesator i czyszczenie gaźnika przez 3 lata użytkowania, bujda wyssana z palca.

    3. Aby nie wymieniać przerywaczy, smaruj czasem filc olejem silnikowym. Mnie przerywacze PAL wystarczały na 40 tyś km.

    4. Zgodzę się z Tobą całkowicie, autor chyba jedynie widział ts – ke ze zdjęcia a swoje opinie zaczerpną z doświadczeń i opini użytkowników którzy trafili na wyeksploatowany egzemplarz po czym było zwyczajne biadolenie że Jawa to be’ , jak dbasz tak masz! Ustawienie, zaplonu to czysta przyjemność. Zawsze można dołożyć CDI.

    5. Wszyscy moi koledzy jezdzacy jawami i cz Kami tak mówili i bronili swoich klamotów .chociaz kazdy z nich zawsze miał łapy w smarze 😉 Ja należalem do klubu Mz etz :p

      1. To prawda miałem 2 jawy 350 i 2 MZ i jedna etz 250 jawy zawsze był problem jakiś przerywacze jedna rura dumi spala ok druga lipa i tak co jakiś czas z nimi jak z alfami a co do MZ i etz bez problemowo jedynie słabiutki łańcuch i zębatki napędowe żeby się krzywiły hahahha ale to moja wina non stop ogień ile fabryka dała

    6. Autor się nie zna. Junak to miał problemy z zapłonem i biegami ale nie jawa. Myślałem że pojawi się tu Panonia bo to porażka totalna była. Raczej wiedzą z internetu nie praktyki

    7. Dobrze pisze miałem 2 Jawy w obydwu przypadkach nie mogłem dojść do ładu z zapłonem raz chodziła na jeden tłok raz na drugi czasem na oba a najczęściej na żaden .Scierwo jakich mało Jawa 350 TS.W końcu kupiłem MZ 250 etz i moje problemy odeszły do lamusa

  2. JAWA TS 350 za czasów PRL to był jeden z najbardziej poszukiwanych motocykli na rynku. Drugim takim motocyklem była MZ ETZ 251

    1. Co ty bredzisz? Najbardziej poszukiwanym motocyklem nr1 była MZ ETZ. Jawa jako nr2, tylko, że różnica między pierwszym a drugim miejscem była kolosalna. Etz znikały zaraz po dostawie, a TS kurzyły się tygodniami, zanim ktoś je kupił.

      1. Popieram Etz 250 \251 Rzadzila. Cz i jawa to byly złomy i te wieczne przedmuchy miedzy cylindrami 😉 jak jakakolwiek jawa zawsze paliła „od kopa ” to byl cud :d

  3. Ta opinia o Jawie to stek bzdur jeśli ktoś o nią dbał i regularnie serwisował łącznie z ustawianiem zapłonu to służyła bezawaryjnie. Jeździłem kupę lat Jawą i nigdy nie miałem problemów.

    1. tak tylko w dobrych motocyklach serwis polega na wymianie oleju filtrów, regulacji gaźnika i zaworów, w przypadku jawy „regularny serwis” oznaczał regularny remont silnika

  4. Suzuki vx 800 był moim motocyklem ulubionym, przez 8 lat przejechałem bezawaryjnie 60 tys km , a kiedy go kupowałem miał 32 tys. km najechane na liczniku . Bardzo miło wspominam ten motocykl, był idealny .

    1. Tomek ja ją kupiłem od ciebie a idź pan w huj ile się tej kurw… Opchalem to książkę by napisał. Złom i szrot masakra

  5. Jwa to ze wszechmiar sprżęt debilo odporny, kto w latach 80/90 przejmował się motocyklem lało się paliwo i jazda jaki serwis pytam.Pamientam za dzieciaka że mało kto zmieniał olej w skrzyni biegów no ewentualnie smarowanie łańcucha jak się przypomniało i tyle w temacie podobna sytuacja była z wsk 125 wszelkimi odmianami mz 250 i 251 największym trupem był junak takzwany przerost formy nad treścią .Jawa natomiast to majstersztyk minionych lat katowana na wszelkie możliwe sposoby dawała radę wożąc nie żadko wszystko co dało sie załadować ,notabene odpowiednikiem jawy była cezeta 350 a przed nia CZ 175

    1. Przy ETZ 250,251, Jawa wyglądała jak szkarada. Jeździła też nieporównywalnie gorzej, o hamulcach nawet nie ma co wspominać. I ten dźwięk, a zasadzie warkot, rezonans wiadra że złomem.

  6. Wieloletnia eksploatacja takiego motocykla pozwala mi nie zgodzić się z tekstem o Jawie. Jak zawsze, najwięcej do powiedzenia mają ci, którzy sprawę znają z obrazka, lub z relacji ciotecznego brata szwagra, który w stodole naprawiał motocykle.

  7. Mnie też to zdziwiło,niedbali to się psuła,nie wymieniali oringa w sprzęgle to szarpała,nie umieli ustawić zapłonu to nie chodziła na 2 gary,moja do dnia sprzedaży cykała jak lalka.

  8. Jawa ts 350 jest bardzo awaryjna przedewszystkim uszczelnienie miedzy komorami dostawało luzów i wibrowało wyżłabiając kanał w karterach przez to uciekała kompresja w 93 roku poprawiono uszczelnienie które było pelne a nie jak poprzednie miało ściankę 5 milimetrów , materiały urzyte do bódowy śilnika były kiepskiej jakośći niektóre śilniki po przejechaniu 10 tysięcy nadawały śię do remątu a kolega remontował po przejechaniu 5 tyśiecy.

    1. Następną głupotą, piszecie bzdury. Można miał Pana kolega kupić konia A nie motocykl.
      Nie miał by problem z remontem.

      1. Wcale nie głupota kolega to pedant wszystike sprzęty ma poszanowane nawet ma polneza z przebiegiem 31 tyś i jest pierwszym właśćicielem od nowośći auto wygląda jak nowe i taksamo inne pojazdy.

  9. Co za osoba robiła tą śmieszną listę? Jawa awaryjna? Tam jedyną awarią za to częstą to był pusty bak bo swoje wypić musiała, uwielbiam ten motocykl. Autor tych wypocin nie ma pojęcia o tym co pisze. Niestety złapała mnie milicja i musiałem jawę sprzedać, byłem za młody i człowiek szalał, ale teraz po 30 paru latach kupię ją ponownie. Awaryjna jawa hahahha dobre.

  10. Tak. Potwierdzam. Jawa TS 350 to koszmar, na który wielu dało się nabrać. Jedyny niepodważalny plus tego „motocykla” to dzwięk z dwóch tłumików. Wszystko inne jest konstrukcyjną porażką. Nie będę wymieniał tutaj wszystkich wad tego Twin-Szrota bo szkoda klawiatury.

    1. Wymień trzy rzeczy które były konstrukcyjna porażka.
      Jawy ludziom nie jeździły bo większość z nich była naprawiana młotkiem i przecinakiem a platynki regulowane na paznokieć.

  11. Posiadam Jawe 350 ale jezdze japoncem bo ta czeska padaczka strach wyjechac na droge. Jak jeszcze jezdzi to silnik wydaje odglosy jak dwa kilo srub i nakretek w wiadrze a powyzej 80 km/h wibracje doprowadzaja do szalu. Udzielam sie na forum jawacz i mam tam znajomych z ktorymi tworzymy kolko wzajemnej adoracji ale tak naprawde te wszystkie Jawy to tylko wymagajace ciaglych remontow buble.

    1. Panove pravdepodobne pisete o jine motorce co se tyće JAWY NE MATE PRAVDU.
      Ja mam TSa od noveho A nedam na ni dopustit.

  12. Miałem Jawę awaryjna nie była.Po 26500 km rozsypało się łożysko środkowe na wale.Wymieniłem i chodziła jak nówka.Jedynie hamulce miała do dupy

  13. Jako 13to latek kupilem pierwszą ts 350 za grosze i w oplakanym stanie. Dzięki niej stałem sie domorosłym mechanikiem i zrobiłem ją tak, ze byla najładniejsza i najlepsza w okolicy. Wtedy stałem się najlepszym ekspertem we wsi.
    No to tym bardziej dbalem o swoje motorki. Ta pierwsza, po remoncie i dopieszczeniu przejechała bez rozbiórki silnika 80 tysięcy kilometrów. Starsznie żałuję ze ją sprzedałem. Zaplon elektroniczny, dobre łożyska na czopy i zaglądanie di sprzęgła oraz dobre paliwo i nie katowanie to wystarczało zeby jawka dobrze służyła.

    1. Gośćiu piszesz pierdoły ez etz 250 wytzymywała od 20 do 30 tysiecy do remomtu a czasem więcej ale to były wyjątki a materiały użute do bódow były dużo lepsze niz jawy

    1. Gdyby MZ miała kosz sprzęgłowy tak jak jawa było by super ale to że w dwóch MZ 251 oberwało mi stożek nigdy nie zapomnę zestaw naprawczy kosztował mnie wtedy 500 zł a jak było się malolatem to nie zawsze kasa była do dziś nie zapomnę jak w słońcu 30 stopni w truskawkach siedziałem żeby zarobić na części do MZ motocykle dobre bo śmiesznie się wspomina na dziś dzień polecam coś bardziej na czasie ale jak kto lubi

  14. Witam piszac ze jawa jest awaryjna, to mógł napisac tylko ktos kto nigdy nie mial z tym motocyklem do czynienia i nawet niejezdzil tym ewentualnie nasluchal sie od nie doswiadczonych, to moto odpowiednio traktowane chodzilo lata i naprawa byla prosta jak drut pracuje z nimi od lat i uważam ze naprawdę kawal historii i kawal dobrego sprzetu

  15. Miałem w 1990r Jawe 350 TS w kolorze białym,na tamte czasy to był super motorek,ładnie jeździł,z tym zapłonem to prawda,jeśli chciało się mieć żyletę,trzeba było często ten zapłon regulować,inaczej była mułowata ale prowadzenie lepsze od etz,poza tym żadnych problemów.

    1. Lepsze prowadzenie od ETZ? Poczucie humoru to mamy biegunowo odmienne. W tamtych czasach MZ było niedoścignionym wzorem dla innych demoludów.

  16. Jawa 350TS , dziś dla każdego , miała nie do końca dobry zapłon ale jak ogarnołem temat to paliła przy 20 stopniach mrozu od pierwszego kopniaka.
    Dla mnie na swoje czasy była super sprzętem . Miałem w tym samym czosie Jawę350ts i MZ250 i jeżdziłem więcej Jawą bo był niżej środek ciężkości i no te dwa tłumiki …

  17. Jawa 350TS , dziś dla każdego , miała nie do końca dobry zapłon ale jak ogarnołem temat to paliła przy 20 stopniach mrozu od pierwszego kopniaka.
    Dla mnie na swoje czasy była super sprzętem . Miałem w tym samym czosie Jawę350ts i MZ250 i jeżdziłem więcej Jawą bo był niżej środek ciężkości i no te dwa tłumiki …

  18. Ten artykuł napisał jakiś tępak który nigdy na motocyklu nie siedział,Jawa 350 przy prawidłowej obsłudze jest bezawaryjną i po zassaniu mieszanki i włączeniu zapłonu zawsze po 3 kopie rozpoczyna pracę. Także człowieczku zamiast pisać takie idiotyzmy ( tyczy się też innych motocykli które skrytykowałeś) lepiej na pudełku coś napisz albo w rubryce dla kobiet.

  19. Jak kupiłem Aprilia RSV1000 to wszyscy mówili że
    ” włoszczyzna to najlepsza do zupy” a ja parę lat bez problemu nawijałem kilometry. Teraz stoi w garażu i Jawa i Afryka i nikt mi nie docina

  20. Kurła wueakje 175 do dupy byli. Cały czas biegów nie było i sprzęgło się ślizgali. To byli czasy jak się pchało tego grata z remizy do domu krowy ogolić

  21. Hej no cóż pisać każdy może i na każdy temat. Myślę że ten kto to pisał porostu jest tak młody że np pani Jawa to dla autora jest naprawdę pani śmiem twierdzić że gdy na naszych drogach królowały te motocykle to autora nie było jeszcze w planach życiowych

  22. Jako młody chłopak, zaraz po zrobieniu prawa jazdy, jeździłem motocyklem Jawa – 350. Bardzo dobry motocykl. Silny i szybki. Wycìągałem na nim 160 km/h. Jeździłem do wieku 27 lat i sobie chwalę. Także, że motocykl jest zły, to są bzdury.

  23. Mam idento jak na zdjęciu 11 lat stała nie odpalana w tym roku kupiłem Aku nalałem paliwa i po 5 kopniakach dźwięk tego silnika jak za młodych lat od nowości nie zaglądanie do silnika wszystko oryginał i niech ktoś mi powie że jest awaryjna

  24. Moim zdaniem motocykle produkcji japońskiej nie powinny być w rankingu razem z jawą bo to totalna przepaść konstrukcyjna. Miałem mnóstwo Jaw w tej chwili mam cezetę i nie zamienił bym na żaden inny. Wystarczy trochę pojęcia i nie ma poważnych awarii. AVE JAWA

  25. Autor leczy kompleks małego członka umieszczając w spisie motocykl na którego go nie stać. Moja zagra ma 20 lat, 11 u mnie. Naprawiana była raz na trasie i dojechała do domu. Co masz w głowie człowieku od „artykułu”.

  26. TEN artykuł jest tyle wart co informacje w TV
    Rzetelny jak wiadomości w TV.
    Wpadłem na niego przypadkowo i przypadkowo dowiedziałem się że jest coś takiego jak jednoślad.pl bil getss

  27. Krótko mówiąc jeśli ktoś pisze że Africa Twin jest awaryjnym motocyklem to szkoda czasu na czytanie tych bzdór. Widać, że autor tak zna się na motocyklach jak świnia na gwiazdach. Mam Afryce od 15 lat jedyna awaria na trasie to regulator napięcia, który padł po 40 tyś przebiegu a po zmianie na akcesoryjny brak jakichkolwiek kłopotów przez następnych 60 tyś. Pompa paliwa to też mit bo wypalają się styki a pompa jest nadal żywa. Koszt styków 60zł i wystarczy podczas serwisu sprawdzić stan i po kłopocie styki wytrzymują 30-50tyś. Jeśli chodzi o wałek to tylko zaniedbania serwisowe zapraszam na oględziny walka po 100tyś km, żadnego zużycia. Jeśli coś piszecie to najpierw to sprawdźcie.

  28. W jawach i cz 350 często był problem z nieszczelnością podpory łożyska głównego środkowego. Nie palenie raz na jeden raz na drugi cylinder z tego wynikała. Objawy były jak przy złym ustawieniu zapłonu.

  29. Gośćiu piszesz pierdoły mz etz 250 wytzymywała od 20 do 30 tysiecy do remontu a czasem więcej ale to były wyjątki a materiały użute do bódowy śilnika były dużo lepsze niz jawy .

  30. Miałem Jawę TS 350 , kuzyni mieli Mzetki , pamiętam jak dziś że w dalszą trasę woleli jechać Jawą bo była poprostu większa i wygodniejsza . Bardzo wygodne rozwiązanie to dodatkowa obsługa sprzęgła dźwignią od biegów , i osłona łańcucha . Z minusów to : silnik tej Jawy chodził tak jak by do środka ktoś wrzucił wiadro śrub , hamulce to faktycznie spowalniacze , i rozwalające się uszczelnienia w wydechu (te dorabiałem z koca gaśniczego) . Pewnego razu silnik mi nagle zgasł , 500 metrów od domu , sprzedałem gruza koledze , ten wymienił spalony alternator i dalej jeździł . Jawa to motor specjalnej troski , jak dbasz tak masz , ale dbać musisz znacznie więcej niż przy starej Japonii.

    Miałem też Suzuki VX 800 , autor nie do końca wie o czym pisał , bo VX ma dwa gaźniki i bardzo ważną sprawą jest synchronizacja tychże . W pierwszych rocznikach trafiały się wadliwe kraniki paliwa , które przepuszczały paliwo , te czasami sączyło się przez gaźnik (gdy w nim pływak nie trzymał) , tłok , i mieszało się z olejem rozcieńczając go , wtedy potrafiły bokiem korbowody wychodzić .

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Back to top button