Aktualnie czytasz:
Seryjny motocykl zbudowany z części samochodowych: Amazonas 1600
0

Kiedy po raz pierwszy zobaczyłem Amazonasa 1600, złapałem się za głowę - byłem pewien, że to jedna z "wydumek" polskiej braci customowej lat 90-tych. Byłem w błędzie. Ten motocykl był produkowany seryjnie i to przez wiele lat!

Naprawdę ciężko w to uwierzyć, tym bardziej, że w blasku niespotykanego wyglądu tego motocykla zdecydowanie wybija się silnik o przeciwległych cylindrach, pochodzący z VW Garbusa. To utwierdziło mnie w przekonaniu, że za ten twór odpowiedzialni są domorośli konstruktorzy z wczesnych lat 90-tych - pewnie wielu z nas pamięta budowane w Polsce trajki wyposażane właśnie w te silniki. Tym razem jednak nie ma mowy o polskich konstrukcjach tamtych czasów.

Amazonas 1600 motocykl z silnikiem VW Garbusa

Tak naprawdę powinienem uderzyć się w głowę, że od razu nie wpadłem na pomysł, że jest to motocykl produkcji brazylijskiej, przecież sama nazwa na to wskazuje. Z drugiej strony ciężko jest uwierzyć, że coś takiego mogło wyjść poza biurko kreślarskie agencji odpowiedzialnej za wygląd motocykla. Ok, czasy były inne, a narkotyki w Ameryce były łatwo dostępne - może to jest zatem odpowiedź na pytanie: jak to się stało, że ten wehikuł w ogóle powstał?

 
Czytaj
REKLAMA

Poznaj Junaka M12 Vintage 125 na prawo jazdy B

Bądź oryginalny i wyróżnij się na drodze z Junakiem M12 Vintage 125. Niezawodny silnik z wtryskiem paliwa. Szprychowe, duże koła. System hamulcowy CBS. Do tego matowe malowanie i potężna doza komfortu zarówno podczas jazdy po mieście, jak również wszędzie tam, gdzie poniesie wzrok. Spełnij swoje marzenia o nowym Junaku. Już za 9 199 PLN.

Różne historie, jedna prawdopodobna

Przeczesując sieć w poszukiwaniu informacji, trafiłem na kilka totalnie mijających się historii dotyczących genealogi Amazonasa 1600. Postanowiłem zatem, że opiszę jedną z najbardziej prawdopodobnych i logicznych wersji - chociaż nie jestem mimo wszystko pewien, że jest prawdziwa. To trochę tak jak z tym "jedynym" zamkiem, w którym mieszkał hrabia Dracula w Rumunii. Jest ich kilka, a zarządcy każdego z nich twierdzą, że to ten jedyny.

Historia Amazonasa w pewnym stopniu rozpoczyna się w połowie lat 60-tych. Dokładnie w roku 1964. Doszło wtedy w Brazylii do  zamachu stanu. Władze przejęło wojsko, co szybko doprowadziło to wprowadzenia dyktatury, która przetrwała ponad 20 lat. Cóż, w takich sytuacjach bardzo często dochodzi do regresu gospodarczego i wielu problemów, z którymi musi zmierzyć się rząd. Tak było i w tym przypadku. Junta postanowiła chwycić się brzytwy i wprowadziła serię drakońskich zmian w celu wzmocnienia rozpadającej się gospodarki - przemysł i rolnictwo było już w opłakanym stanie. Wprowadzono zatem bardzo wysokie podatki na wszelkie produkty importowane do kraju- miało to pobudzić gospodarkę wewnętrzną, cóż... domyślacie się sami jak kończą się tego typu praktyki.

 
Czytaj
REKLAMA

Poznaj Garaż BMW pełen motocykli gotowych do odbioru.

W ofercie Garaż BMW odnajdziesz fabrycznie nowy bądź używany motocykl w doskonałym stanie. Wejdź i sprawdź jak blisko jest Twój wymarzony motocykl BMW.Skorzystaj z atrakcyjnego finansowania w programie BMW 3asy ride

Mijały kolejne lata i nic nie wskazywało, że sytuacja ulegnie zmianie. Podatki na produkty importowane obowiązywały, a najbardziej na nich cierpiała... policja! Tak moi drodzy, policja! Dlaczego?

Amazonas 1600 motocykl z silnikiem VW Garbusa

To proste. W tamtym czasie w Brazylii nie istniała żadna firma produkująca motocykle. Funkcjonariusze, którzy mieli na swoim wyposażeniu Harley-Davidsony z lat 50-tych, nie mogli już na nich pełnić służby, bo były wyjeżdżone do granic możliwości, a zakup części zamiennych był praktycznie niemożliwy. Finalnie brazylijska policja powoli zostawała bez środków transportu.

I oto w tej historii pojawia się Daniel Rodrigues, mechanik z Sao Paulo. Rodrigues dowiedział się o rozpaczliwiej sytuacji brazylijskiej policji i wpadł na genialny w swojej prostocie pomysł - zbudował z części produkowanych w Brazylii motocykl, który był bardziej niezawodny, szybszy i wytrzymały od wysłużonych jednośladów z USA. Tak oto powstała firma Amazonas Motocicletas Especiais, Ltda (AME), która już chwilę później z części samochodowych rozpoczęła produkcję motocykli.

Ogromny sukces!

Rama Amazonasa 1600 była konstrukcją zbudowaną z rur stalowych, zawieszenie również - całość spisywała się... średnio i była cholernie ciężka - motocykl ważył 386 kilogramów! Była to jednak jedyna droga jakiegokolwiek "rozwoju". Właśnie dlatego Amazonas 1600 szybko spodobał się rządowi, który natychmiast zlecił seryjną produkcję.

W ramie motocykla znalazł się wspomniany wcześniej czterocylindrowy silnik z VW Garbusa. Jednostka rozwijała moc 56 KM (niektóre źródła podają moc nawet na poziomie 65 KM). Ciężko nam to zweryfikować tym bardziej, że nominalna moc jednostki, która montowana była w Garbusie wynosiła w zależności od roku produkcji od 25 KM do 50 KM. Całość sprzężona była z czterobiegową skrzynią biegów.

Co ciekawe okazało się, że brazylijskie motocykle są totalnie niezawodne, a silnik z VW Garbusa jest wręcz kuloodporny. Kolejną zaletą tego sprzętu był fakt, że każdy mechanik, nawet mieszkający na peryferiach kraju zna silnik Garbusa na pamięć i nie ma większego problemu z jego naprawą.

W związku z ogromnym sukcesem motocykli policyjnych, AME postanowiło wprowadzić do produkcji oraz sprzedaży wersje cywilne. Pierwsze sztuki pojawiły się już w latach 80-tych. Brazylijska fabryka produkowała cztery modele: nastawiony na osiągi Esporte (oraz bardziej dynamiczny Super Esporte), przystosowany do szeroko pojętej turystyki Tourismo oraz klasyczny Policial. Tak naprawdę to były te same motocykle w różnych wariantach wyposażeniowych i z niewielkimi różnicami dotyczącymi zestrojenia silnika.

Śmierć Amazonasa nadeszła w latach 90-tych, za sprawą uwolnienia gospodarki i zniesienia ograniczeń handlowych. W Brazylii szybko pojawiły się fabryki motocyklowe, w tym fabryka Harley-Davidsona, która przybiła ostatni gwóźdź do trumny Amazonasa. Niestety nie udało nam się dotrzeć do informacji dotyczącej wolumenu wyprodukowanych sztuk, ale dzisiaj znalezienie jeżdżącego Amazonasa nie należy do najłatwiejszych, szczególnie na starym kontynencie.

Finalnie należy pogratulować Danielowi Rodriguesowi za to, że zakasał rękawy i wziął się do roboty. Stworzył coś z niczego i chociaż dzisiaj nieco szydzimy z tego sprzętu, to jest to doskonały przykład tego, że chcieć znaczy móc!

 

Jaka jest Twoja reakcja?
67%
33%
0%