Gaźnik czy wtrysk elektroniczny paliwa: Wady i zalety

W motocyklach wtrysk paliwa na masową skalę zaczęto stosować stosunkowo późno. Chociaż Kawasaki miało swój wtryskowy epizod na początku lat 80 w modelu GPZ1100, temat tego rodzaju zasilania ucichł na prawie 3 dekady.

Po części było to spowodowane niedoskonałością tych układów we wcześniejszych latach, dużymi kosztami produkcji, wysokimi obrotami jakie silniki motocyklowe osiągają oraz potrzebą odpowiedniej miniaturyzacji podzespołów. Regulacje dotyczące norm spalin wymusiły jednak na producentach konieczność przejścia z układów gaźnikowych na wtryskiwacze. Współczesne układy wtryskowe stosowane w motocyklach i motorowerach jednocylindrowych są przeważnie elektromagnetyczne i jednopunktowe. Do poprawnej pracy wymagają szeregu skomplikowanych urządzeń, jak pompa paliwowa wytwarzająca odpowiednie ciśnienie, komputer sterujący, sonda lambda i kilka innych czujników. To sprawia że układ taki jest drogi w produkcji i skomplikowany w naprawie.

Przy obecnym zaawansowaniu technicznym nie powinniśmy się jednak obawiać awaryjności markowych układów wtryskowych, które wytrzymują dziesiątki tysięcy kilometrów. Co do zasady, regulacja wtrysku ogranicza się w większości przypadków jedynie do ustawienia prędkości wolnych obrotów, poza tym są bezobsługowe. Silnik z tym typem zasilania palą też z reguły mniej. Zawdzięczają to temu, że wtrysk bardziej precyzyjnie dobiera skład i ilość mieszanki w zależności od obrotów i obciążenia silnika. Motoryzacyjni konserwatyści uważają, że nie ma lepszego sposobu na zasilenie silnika mieszanką niż gaźnik.

Prostota obsługi, duża trwałość i możliwość samodzielnych naprawa z pewnością brzmią zachęcająco. Niestety, optymalne ustawienie gaźnika to nie jest tak prosta sprawa, jak mogłoby się wydawać. Zbyt bogate ustawienie mieszanki skutkuje nie tylko dużym spalaniem, może prowadzić też do szybszego zużycia silnika (olej jest spłukiwany przez nadmiar benzyny z gładzi cylindra). Strzelanie w tłumik będące konsekwencją nieprawidłowej obsługi gaźnika skutkuje wypalaniem się gniazd zaworowych i utratą kompresji. Zbyt uboga mieszanka z kolei podnosi temperaturę pracy silnika, powoduje napalenie zaworów a w ekstremalnych przypadkach może wytopić nawet dziurę w tłoku. Trzeba jednak przyznać, że silniki gaźnikowe są bardziej podatne na tuningowe zabiegi.

REKLAMA

SCORPION EXO 520 AIR

Zobacz co oferuje najlepszy kask motocyklowy w segmencie.

Wtrysk paliwa występuje we wszystkich obecnie produkowanych motocyklach i sporej części motorowerów. Oczywiście na tym tle odstają producenci z Chin i Tajwanu, ale i oni wkrótce będą musieli przystosować się do coraz ostrzejszych regulacji. Dyskusje nt. wyższości gaźnika nad wtryskiem i na odwrót na pewno szybko się nie skończą. Oba te rozwiązania mają swoje wady i zalety, a bardziej od konkretnego modelu motocykla i typu wtrysku zależy czy sprawdza się on akurat w tej konfiguracji czy nie.

Andrzej Zaborowski

Redaktor serwisu Skuterowo.com

Inne publikacje na ten temat:

22 opinii

  1. wtrysk tylko wtrysk a nie ten pierdolony gaźnik co go ustawiasz ze trzy razu do roku. Wtrysk i chłodzony cieczą musi być.

  2. Ja przez 8 lat w keewayu ani razu gaźnika nie tknąłem, przeganiawszy 10 000 km. Obecnie w Kymco po roku eksploatacji i 3,5 tys. km też bez problemów. U mnie z gaźnikami nigdy nie było kłopotów.

  3. Oczywiście, że WTRYSKIWACZE. Gaźnik – Jak słyszę te słowo, od razu przypominają mi się wszystkie awarie. Większość z nich zaczyna się od gaźnika… „Była sobie zbyt uboga mieszanka…” „Silnik przez byt ubogą mieszankę się grzał jak w diabli…”

  4. To wcale nie jest takie proste. Bardziej atrakcyjny wydaje się wtrysk (w wersji działającej długo i bezawaryjnie – co w wypadku jednośladów wcale nie jest takie oczywiste, pozdrawiamy Peugeota). Ma zalety:
    – o skład mieszanki martwi się komputer
    – adaptuje sie do warunków (temperatura, obciążenie) wiec nie potrzebuje regulacji i jest efektywniejszy
    – łatwiej uzyskać niższe spalanie i lepsze normy czystości spalin
    Ale.
    – wzrasta stopień komplikacji układu
    – diagnostyka elektroniki wymaga zaplecza odpowiedniego wiec koszt obsługi naprawy jest wyższy
    – jest droższy i cięższy (pompa, komputer, lepsze filtry, prawie zawsze katalizator)
    – jesteśmy pozbawieni możliwości odpalenia z kopniaka, trzeba codziennie jeździć albo szalenie dbać o akumulator bo przy małej pojemności skuterowych aku 5-6 dni postoju przy niskich temperaturach i nigdzie nie pojedziemy.
    – tuning oznacza zmiane map wtrysku i grzebanie w komputerze odpowiednim oprogramowaniem z odpowiednią wiedzą a nie wymiany dyszy i pokręcenia śrubką

  5. Peugeota zasilał wtrysk Boscha, chyba, że pijesz do… Spajder Fajterów. 😉

    Gazior jest gazior, zmieniasz i dalej latasz, a nasza młodzież to widzę tylko… Android EFI. Only. 🙂

  6. „jesteśmy pozbawieni możliwości odpalenia z kopniaka”

    Wombat – i tak, i nie. Właściwie wynika to z lenistwa producentów lub szukania oszczędności gdzie popadnie. Faktycznie, zdecydowana większość skuterów i motocykli na wtrysku nie ma startera nożnego. Są jednak pewne wyjątki:

    – skutery 50 cm3 Yamaha (np. Neos 4T na wtrysku) mają rozrusznik elektryczny i nożny;
    – rozrusznik nożny ma również wtryskowa YBR 125 (w wersji europejskiej do 2010 r.) oraz YBR 125 Custom.

    Z większych motocykli starter nożny ma klasyczna Yamaha SR 400 oraz większość wtryskowych wersji innych klasyków – Royal Enfield. Mają go również m.in. wtryskowe Kawasaki i Yamahy z serii enduro i cross.

    Można dokupić „kickstarter kit” np. do skutera Honda Vision (w wersji 110), są też zestawy do Harleyów. Ale w motocyklach zwłaszcza takie przeróbki to drogi interes.

  7. No nie do końca.
    Poprzyglądaj sie tym \”kickstarter kit\”- om. Zawierają kopniak i sprzęgło kopniaka – a to za mało żeby zadziałał wtrysk. To tylko zestaw żeby zakręcić wałem.
    Owszem – są alternatywą gdy mechanicznie padnie rozrusznik.
    Ale wtrysk benzyny potrzebuje jeszcze wysokiego ciśnienia na wtryskiwaczach. A te zrobi w większości tylko elektryczna pompa paliwa. Bez akumulatora na tyle mocnego żeby zagrała pompa nic ci nie da dołożony kopniak.
    Alternatywą w biegówkach jest odpalanie na pych ale trzeba mieć miejsce, moto musi być na kołach..itd.
    Do tego spadek napięcia podczas pracy pompy nie może być tak duży że zwariuje komputerek EFI a musi też zasilać/odczytywać czujniki (MAF/MAP sensor i temperatura powietrza to minimum).
    Tutaj opadowe (grawitacyjne) zasilanie gaźnika i jego prostota jest przewagą.

  8. No tak, ale rozrusznik mimo wszystko potrzebuje więcej prądu niż pompka paliwa. Przy słabym, ale wciąż działającym akumulatorze jest ona jednak w stanie czasem zadziałać. Oczywiście, że nie będzie to tak jak przy gaźniku, ale zawsze starter nożny daje szansę w takiej sytuacji uruchomić sprzęt.

    Zaobserwowałem jeszcze jedno ciekawe zjawisko przy odpalaniu wtrysku z kopniaka (tak jest przynajmniej w Yamaha YBR Custom): jeśli silnik jest nagrzany i odpalimy go rozrusznikiem elektrycznym, to po starcie od razu wchodzi na właściwe obroty. Natomiast jeśli „kopniemy” go starterem nożnym, to wchodzi najpierw na wysokie obroty jakby był zimny, a po 2-3 sekundach schodzi już na normalne. Dodatkowo „kickstarter” w YBR-ce działa tylko na jałowym biegu.

  9. ja jakos nie widze roznicy w odpalanieu miedzy wtryskiem a kopka
    tak czy siak silnik powinien odpalic
    magneto gdzie jest zamontowane ze niby nie dziala gdy kopiemy w nozny starter?
    Jesli samopchod da sie odpalic na pych to i motor musi sie dac odpalic z kopa ewentualnie na pych jesli jest normlana skryznia biegow z manualnym sprzeglem

  10. Rozrusznik potrzebuje więcej prądu niż pompka ale pompka go też potrzebuje. Przy słabym akumulatorze to może być różnie. Zadziała albo i nie.
    oczywiście lepiej mieć kopniak niż go nie mieć (tak z czysto praktycznego punktu widzenia) ale i tak nie jest to gwarancja rozruchu awaryjnego.
    Ta pompka musi chwile pochodzić i zbudować ciśnienie, komputer wtrysku musi być zasilany cały czas prądem o odpowiednim napięciu a prądu musi być tyle żeby otworzyć wtryskiwacz. przekaźnik pompy paliwa też pożera troszkę energii.
    Współczesna elektronika jest coraz bardziej wyrafinowana. Starsze rozwiązania ciągnęły z akumulatora do puki był. Nowsze już niekoniecznie. Mają zabezpieczenia mające zapobiegać głębokiemu rozładowaniu baterii, zabezpieczające elektronikę przed niewłaściwym zasilaniem i rozładowanie baterii poniżej pewnego bezpiecznego progu to jest koniec. Wtrysk sam sie odcina od takiego zasilania.
    Oczywiście wszystko idzie w stronę wtrysku – to nieuchronna ewolucja – a przykład \”idzie z góry\” (z samochodów). Ale w przypadku małych skuterów, bez wydajnych alternatorów (da się w nich takie montować ale bedą droższe) i o małej masie wpychanie tam 8-10kg akumulatorów to niekoniecznie fajne i dobre. Ale bez tego te pojazdy mogą być kłopotliwe po dłuższych (kilka dni przy 3-4 stopniach) postojach. W 200kg motocyklu, z alternatorem można sobie mieć 9kg akumulator – to aż tak nie robi.
    To jest ogólna tendencja do bycia bardziej eko i nowoczesnym a wszelkie niedogodności/dodatkowe koszty przenosi sie na nabywcę/użytkownika. Nie zawsze jest to fajne. Potem masz takie debilne systemu jak \”asystent zjazdu\” w oplu żeby zjeżdżać z poziomu na poziom w parkingu podziemnym – bo normalny człowiek użyje hamulca i się nie zabije. Taki system ma sens w RangeRoverze jeżdżącym po wydmach lub skalnym zaawalisku/żwirach. A tu niestety masz go w małym oplu żeby tępa dzida zjechała z parkingu. Jednocześnie wymiana tylnych klocków hamulcowych zaczęła wymagać komputera serwisowego który \”poprosi\” ECU hamulców o cofnięcie tłoczków w zaciskach. Wiec już nie Pan Kazio na parkingu za 30zł tylko usługa w ASO dysponującym komputerem za 150 netto. Ja akurat nie uważam że jest to fajne rozwiązanie.
    Ja bym chciał mieć wtrysk w silniku ale też nie za wszelką cenę i nie przy tak niedopasowanej do niego reszcie.
    .
    To co opisujesz ze startem to po prostu cecha danego rozwiązania. Każdy silnik ma pewną minimalną prędkość obrotów wału poniżej której zgaśnie – nawet zasilany wtryskiem. Najpierw jest prędkość szkodliwie niska (silnik zaczyna się trząść) i dłuższa praca na takich obrotach go wykończy a potem jest ta przy której zgaśnie.
    Z drugiej strony masz minimalną prędkość wału korbowego przy której jest w stanie zapalić. W samochodach 4cyl. z wolnymi obrotami na poziomie 700-750 obr takie niebezpieczne obroty kiedy go trzęsie to ~400-500. Poniżej tego zgaśnie. Z kolei żeby zapalił potrzeba zrobić tak żeby w chwili zapłonu miał prędkość wału jak przy 270-300 obr/min…kichnie ale odpali.
    Kopniak jest chwilowy ale \”szybki\”- tzn kopiąc wprowadzasz wał na szybsze obroty niż generuje ci układ rozruchu elektrycznego.No i tu masz wyjaśnienie. Z rozrusznika silnik musi podbić do właściwych obrotów, z kopniaka musi z nich zejść…bo jak kopiesz to czujnik obrotów wału już wykrywa podwyższone obroty i dawka paliwa jest podana jak dla podwyższonych a po chwili dopiero to normuje. Nie każdy wtrysk to ogarnia i nie każdy sobie zaprząta tym głowę. Inna opcja jest taka że bez sygnału o rozruchu z rozrusznika komputer nie analizuje tego startu i nawet z kopniaka na ciepło funduje przez chwilę ssanie (głównie powietrze+ lekko podniesiona dawka paliwa).
    Analogicznie zachowują sie samochody odpalane z popychu po \”strzale\” ze sprzęgła. Bo jak robisz to z wyczuciem na półsprzęgle (a na ciepłym tak wystarczy) to można to zrobić bez szarpania i zawycia silnika.

  11. takich rozwiązań jest więcej. ale to nisza. Tutaj szło o wagę (akumulator+rozrusznik). Bez względu na awaryjność czy praktyczność czy komplikacje systemu.

    Poza tym interesy producentów nie zawsze są zbieżne z dobrze pojętym interesem klientów :). Jak kogoś razi kopniak to przecież można go wprojektować w dekiel tak żeby go trzeba było wysunąć lub rozkładać i byłby niewidoczny. Na to jest masa sposobów

  12. Dzięki za obszerne wyjaśnienie. Nawiasem mówiąc już znacznie wcześniej wielu producentów (np. z Japonii) wycofywało się z kopniaka nawet przy gaźnikowych jednośladach o małej pojemności. Można zrozumieć, że przy dużych pojemnościach oraz widlastych 125-tkach będzie problem i Varadero 125, Shadow 125 czy Virago 125 łatwiej będzie jednak startować elektrycznie, no ale z takim jednocylindrowcem jak np. Suzuki GN125 czy Honda Rebel (nie wspomnę już o Aprilii RS50 czy 125) to już lekka przesada, żeby tylko móc odpalać je elektrycznie.

    Tytułem ciekawostki dodam, że są jednak patenty na ominięcie wymogu akumulatora w motocyklach z wtryskiem. Dobrym przykładem jest terenowy Kawasaki KX250F – ma układ wtryskowy, który podobno łatwo jest modyfikować, nie ma akumulatora i uruchamia się go przez kopniak. Cytat za czasopismem „Świat Motocykli”:

    „Zastosowany przez inżynierów Kawasaki wtrysk jest unikalnym rozwiązaniem japońskiego Keihina. Unikalnym, gdyż do pracy nie potrzebuje akumulatora. Jego rolę przejmuje kondensator, który ładując się przy pierwszym kopnięciu startera, pozwala przy kolejnym na zasilenie pompy paliwa i dostarczenie energii do całego układu. Z powodzeniem system ten pracuje już od dwóch lat w crossowej 450 Kawasaki, teraz precyzyjnie zasila w paliwo KX 250F. (…) Komputer sterujący wtryskiem umieszczony został przy główce ramy tak, by dostęp do niego był jak najprostszy. Dla ułatwienia zmiany jego parametrów, rzecz jasna. Jest to kolejny ogromny plus, jaki daje wtrysk możliwość dostosowania silnika do warunków toru czy preferencji zawodnika za pomocą laptopa, a nie narzędzi. I to w bardzo szerokim zakresie oraz krótkim czasie. W opcji do KX250F oferowany jest fabryczny kit z siedmioma mapami zapłonu opracowanymi dla różnych specyfikacji torów oraz dodatkowo pozwalający na możliwość indywidualnej ingerencji w parametry silnika. Dla zawodników jest to bezcenne rozwiązanie.”

  13. wcale nie dwa inne światy.
    wtrysk jest wtrysk- taki sam we wszystkich konstrukcjach. a o użyteczności i ew. kłopotach z wtryskiem pisałem własnie w kontekście jednośladów

  14. Wtrysk (bo niekumaty tam niczym już sobie nie pokręci i gites z tym, bo serwis takiego na ludziach i tak troszku już kosztuje).
    Chłodzony cieczą (koniecznie, plus obowiązkowo…kontrolka niskiego stanu płynu chłodzącego, bo i tak bywa z danym towarzystwem bardzo różnie).

    A ja zapytam tutaj, a dlaczego by tak sobie nie zaimplementować… silnika rakietowego??? (sic!)
    Wtenczas każdy młody będzie bardzo, ale to bardzo… very happy (całe kieszonkowe idzie przy tym na paliwko, ale co tam jakiś gaźnik, co tam jakiś monowtrysk, co tam takie małe tuningowane 4T, co tam takie wyżyłowane na jeden sezon 2T). Co tam. 😉

    A co tam, wklejam. I poszły konie po betonie. Można? Można, ale trzeba chcieć i kręgosłupa mu nawet nie przetrąciło. Rocket is rocket. 😉

    http://www.youtube.com/watch?v=gJ9O5ki4VaQ

  15. Jak zapale motor to na 1 przez chwileczkę mi go muli a po chwili wszystko jest ok mam go na wtrysku proszę o odpowiedź

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button