Motocyklowe silniki na wodór? Yamaha i Kawasaki łączą siły by tak się stało!

Wodór alternatywą dla postępującej elektryfikacji transportu?

W skrócie
  • Kawasaki i Yamaha łączą siły by opracować motocykl napędzany wodorem
  • Czy istnieje alternatywa dla pojazdów elektrycznych?
  • Jakie inne koncerny i marki dołączą do biegu po napęd wodorowy?
  • Czy wodór jest paliwem przyszłości?

Niedawno pisałem o tym, że Kawasaki, przy okazji prezentacji nowej wersji silnika dla flagowego motocykla sportowego H2 Ninja, uchyliło nieco rąbka tajemnicy i podzieliło się pierwszymi efektami prac nad motocyklowym silnikiem napędzanym wodorem. Wygląda na to, że sprawy nabierają tempa, bo do gry o lepsze jutro motocykli napędzanych silnikami spalinowymi dołącza kolejny poważny gracz.

Czy nam się to podoba, czy nie, elektryczne motocykle wyskakują spod ziemi jak grzyby po deszczu. Ich prezentacje dotyczą już nie tylko wizjonerskich start-upowych i nikomu nie znanych marek, ale coraz częściej to wielcy i znani producenci podejmują kroki w stronę całkowitej elektryfikacji jednośladów. Tu powinien runąć złowieszczy grom z jasnego nieba, bo na pewno jest wiele osób, które na samą myśl o przełożeniu nogi nad elektrycznym jednośladem doznaje obrzydzenia i traci apetyt.

Elektryfikacja – droga do nikąd?

Osobiście nie jestem ekstremistą i potrafię docenić zalety elektrycznych jednośladów, nie widzę jednak możliwości przy obecnym stanie zaawansowania technologicznego, by takie motocykle miały całkowicie wyprzeć jednoślady spalinowe nawet w najbliższych dwóch dekadach. Postęp technologiczny jest co prawda tak duży, że ciężko przewidzieć jakie rozwiązania będą dostępne za 10 lat, ale jak na razie, to elektryczne jednoślady można traktować jako zabawki do pokręcenia się po mieście i okolicy.

„Ekoterror” jednak robi swoje i nad spalinowymi jednośladami już od pewnego czasu wiszą coraz bardziej ciemne chmury – być może są to chmury ciemne od zanieczyszczeń wyemitowanych przy produkcji ekologicznych pojazdów bezemisyjnych – tego nie wiem. Tak, czy siak, dopóki prąd będziemy produkować z węgla, a wytwarzanie ogniw będzie wiązać się z niemożliwym do pominięcia śladem węglowym (i nie tylko), to ciężko mi będzie nazwać pojazdy elektryczne ekologicznymi.

Dlaczego tak kochamy silniki spalinowe?

Kolejnym z aspektów jest fakt, że to tętniący życiem skomplikowany układ mechaniczny jakim jest silnik spalinowy, wraz z jego niepodrabialną i jednocześnie różnorodną charakterystyką, na którą składa się specyficzna praca, generowane wibracje oraz wrażenia akustyczne, jest dla wielu z nas motocyklistów nieodzowną częścią jazdy na motocyklu. W samochodzie tak po prostu tego nie czuć, nie słychać i nie ma to aż takiego wpływu na doznania i emocje. W przypadku motocykli to właśnie te mechaniczne konstrukcje – razem ze swymi niedoskonałościami, sprawiają, że tak kochamy jednoślady. BMW R 1100 GS silnik

Bądź zawsze na bieżąco dzięki Jednoślad.pl News

Oczywiście nie ma co stawać na siłę okoniem do postępu. W końcu pierwsze pojazdy mechaniczne tez kiedyś były okrzykiwane dziełem szatana. Jednak fajnie byłoby, gdyby udało się połączyć wodę z ogniem i zachować mechaniczną duszę w zgodzie z zero-emisyjnym użytkowaniem. Co więcej, dzięki staraniom coraz większej liczby tęgich głów rosną szansę na to, by tak się stało.

Przeczytaj też:
Paliwa premium w motocyklu. Czy opłaca się płacić więcej i tankować benzynę 98? Owszem, ale…

Wodór przyszłością silników spalinowych?

Projekt nad jakim pracują inżynierowie Kawasaki – w oparciu o doładowany silnik modelu H2 Ninja (nomen omen oznaczenie H2 to przecież chemiczny symbol wodoru), wykorzystuje wtrysk bezpośredni wodoru oraz sprężone turbiną powietrze w komorze spalania. To wg. Kawasaki warunki konieczne do stworzenia wydajnego silnika zasilanego wodorem. Co więcej, generowane przez zasilaną w ten sposób jednostkę parametry, mają przewyższać te uzyskiwanie na benzynie. Sprawa więc wygląda wielce obiecująco. Nie jest jednak tak, że zasilany wodorem silnik jest całkowicie bezemisyjny.  Po detonacji w komorze spalania wodór zamienia się w parę wodną, dzięki czemu oferuje ogromną przewagę pod względem emisji nad paliwami kopalnymi opartymi na węglu. Nie jest jednak tak, że układ wydechowy wypluwa wyłącznie wodę. W powietrzu atmosferycznym mamy przede wszystkim azot, a jego obecność nadal oznacza, że ​​emitowane są również związki NOx z silnika spalinowego napędzanego wodorem. Jednak taka emisja jest nieporównywalnie mniejsza niż w przypadku spalania benzyny.

Wygląda na to, że na całe szczęście Japończycy świetnie rozumieją te fundamentalne wartości i za nic nie chcą oddać pola pełnej elektryfikacji – co dla wielu oznacza pozbawienie motocykli duszy. Inżynierowie zrzeszeni pod zieloną banderą Kawasaki mają w tej materii największe doświadczenie i oficjalnie deklarują zaawansowanie prac nad silnikami spalinowymi napędzanymi wodorem, które rozpoczęły się, jak chcą niektóre źródła, już w 2010 roku, a w ich ramach powstałą m. in technologia do produkcji, transportu oraz użycia wodoru, który pożytkowany jest w procesach produkcyjnych japońskiego giganta.

Z kolei Yamaha opracowuje również technologie potrzebne do wytwarzania silników wodorowych, które chciałaby wykorzystać w swoich jednośladach na szeroką skalę. Celem firmy jest osiągnięcie 100% neutralności pod względem emisji dwutlenku węgla do 2050 roku.

Motocykl na wodór: jest na to duża szansa

To właśnie wodór jest obecnie najpoważniej rozważanym paliwem dla silników mających być alternatywą dla globalnej elektryfikacji transportu. Sprawa napędów wodorowych zrobiła się ostatnio jeszcze bardziej poważna (co cieszy!), bo do gry o lepsze jutro silników spalinowych dołącza właśnie Yamaha. Włodarze Kawasaki Heavy Industries oraz Yamaha Motor Company podpisali kilka dni temu umowę mającą na celu połączenie sił w rozwoju układów zasilania wodorem dla motocyklowych silników spalinowych. Wszystko po to, by nadać sprawie szybszy bieg, a przy okazji także nagłośnić temat. Niech ludzie wiedzą, że są jeszcze koncerny walczące o korbowody i tłoki!

To jednak nie koniec, bo podobno te konsolidacyjne działania są częścią współpracy zakrojonej na znacznie szerszą skalę, w której zrzeszeni są także tacy producenci jak Subaru, Toyota i Mazda. Do projektu dołączyło także japońskie Denso, które ma zająć się opracowaniem układów bezpośredniego wtrysku wodoru oraz jego zapłonem.

Przeczytaj też:

Motocykl z napędem wodorowym? Kawasaki twierdzi, że to możliwe!

Znani na całym świecie producenci samochodów i motocykli jednoczą siły nad wspólną inicjatywą opracowania nie tylko silników napędzanych zero-emisyjnym paliwem, ale także całej infrastruktury potrzebnej do wytwarzania, magazynowania oraz bezpiecznego tankowania paliwa wodorowego. Jest więc spora szansa, że projekt ten nie spali na panewce i doczekamy się sensownej alternatywy dla jeżdżących wirówek.

W przyszłości możemy spodziewać się, że inni główni japońscy gracze dołączą do Kawasaki i Yamahy, aby produkować dwukołowe pojazdy napędzane wodorem. Oczekuje się, że Suzuki i Honda zbadają paliwa alternatywne i rozwiązania neutralne pod względem emisji dwutlenku węgla, jednocześnie rozwijając pojazdy elektryczne.

Piotr Ganczarski

Z wykształcenia inżynier mechaniki i budowy maszyn. Motocykle są jego życiowym przekleństwem i chorą miłością. Buduje, przerabia i remontuje jednoślady. Zarówno te nowsze, jak i starsze. Fan motoryzacji i podróżowania na różne sposoby. Oprócz tego lubi pohasać na rowerze i przeczytać dobrą książkę.

Inne publikacje na ten temat:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button