Aktualnie czytasz:
„Niestety, mamy tu problem…”. Prawo jazdy kategorii AM w 2017 roku zdobyło… 156 osób
5

Portal prawodrogowe.pl udostępnił prezentację dyrektora WORD-u w Zielonej Górze, p. Rafała Gajewskiego, bezpośrednio dotykającą problem niskiego zainteresowania prawem jazdy kategorii AM ze strony młodych ludzi. Prezentacja omawiana była podczas organizowanego przez w/w WORD spotkania pt. „Nowe możliwości szkolenia i egzaminowania w zakresie kategorii AM prawa jazdy”, o którym zresztą pisaliśmy wcześniej.

Prezentacja dyrektora Gajewskiego podzielona jest na trzy fazy. 1) Stan dot. prawa jazdy kategorii AM (karty motorowerowej z przeszłości, 2) Stan obecny i 3) Proponowane rozwiązania.

Na chwilę obecną zajmiemy się stanem obecnym:

Niestety mamy tu problemy. Pierwszym z nich jest – jak to określił dyrektor Rafał Gajewski – wysoka trudność szkolenia AM spowodowana: utrudnioną komunikacją z młodzieżą (14 latki traktowani jak dorośli); niedostosowanymi do wieku i pokolenia metodami nauczania; koniecznością wielokrotnego dojazdu wraz z pojazdem na szkolenie praktyczne do miejscowości w której odbywać się będzie egzamin (najczęściej daleko od miejsca zamieszkania). Także: wysokimi kosztami szkolenia i egzaminowania AM: szkolenie – 600-900 zł w zależności od odległości od WORD, egzamin – 30 teoria zł, praktyka 140 zł + koszt ew. egz. poprawkowych, dojazdy do WORD, badanie lekarskie – 200 zł, zdjęcie – 30 zł, wydanie prawa jazdy – 100,50 zł. Łączne koszty to ok. 1100,00-2000 zł. Trudny okazuje się także egzamin w kat. AM z powodu: wysokiego tempa egzaminu teoretycznego; pytań egzaminu teoretycznego napisanych językiem dla dorosłych; zadań egzaminu praktycznego nakazujących jazdę szybką, dynamiczną, a więc niebezpieczną. I skutek taki: w 2013 r. wydano 13 praw jazdy kat. AM, w 2014 – 62; w 2015 – 77, w 2016 – 136, w 2017 r. 156. A popyt na tę kategorię pojazdów wciąż rośnie – czytamy w publikacji prawodrogowe.pl

Prawo jazdy kategorii AM 2018 w Polsce

Dane dotyczące osób odbierających uprawnienia kategorii AM są tragiczne. 156 nowych motocyklistów w blisko 40 milionowym kraju to dramat. Oczywiście – co zostało zaadresowane w artykule – szerzy się jeżdżenie motorowerami bez uprawnień, a nawet przyzwolenie na taki proceder ze strony rodziców i, nierzadko, funkcjonariuszy policji.

Biorąc pod uwagę fakt, że koszt wyrobienia uprawnień przekracza 1000 zł, niespecjalnie to dziwi.

Dyrektor Gajewski prezentuje szereg propozycji na poprawę sytuacji, w tym kursy e-learningowe dla młodzieży, aktywizacja funkcjonariuszy lokalnym KMP, promocja w szkołach.

Pytanie: czy to wystarczy? Moim zdaniem mamy do czynienia z problemem systemowym. Jeśli droga dla motocyklisty na papierze wygląda sensownie (AM -> A1 -> A2 -> A), w praktyce to kilka tysięcy złotych wydanych by zdobyć uprawień, które nawet nie zbliżają motocyklisty do sensownych umiejętności jeżdżenia motocyklem, a co najwyżej budują regularny napływ pieniędzy do WORD-owych kieszeni.

Może rozwiązaniem byłoby uproszczenie procesu? Pozostawienie obowiązku zdania tylko i wyłącznie egzaminu teoretycznego i przedstawienia zgody rodziców na poruszanie się motorowerem, plus zaświadczenie o odbyciu prostego szkolenia (niekosztującego kilkuset złotych).

W artykule „Motorowerzysta bez prawa jazdy? Oni nie godzą się na to! Nie przymykajmy oka!” znajdziecie więcej informacji nt. konferencji oraz prezentacji dyrektora Gajewskiego. A w międzyczasie dajcie znać co myślicie o prawie jazdy kategorii AM.  

Jaka jest Twoja reakcja?
Super!
6%
Interesujące
5%
heh...
2%
Że co?
3%
Grrrr!
0%
Smutne
76%
5 Komentarze
  • Mateusz
    6 marca 2018 at 14:28

    Moim zdaniem największy problem to konieczność robienia całego kursu i egzaminu od nowa w przypadku podnoszenia kategorii… robiąc A1 mając już AM powinien być tylko krótki kurs żeby zaznajomić się z większą mocą i tak samo krótki egzamin na placu, więcej nie trzeba. Tak samo A1>A2 i A2>A. Wtedy koszt AM nie byłby tak rażący biorąc pod uwagę późniejsze oszczędności na kolejnych kategoriach.

  • Arth
    7 marca 2018 at 06:24

    Dla mnie niepojęte jest, że np ja mogę jeździć na sam dowód osobisty, a ktoś musi za to bulić nie małe pieniądze. W moim przypadku akurat znam przepisy i jestem w trakcie prawa jazdy B ale większość skorzystała z tego przywileju i wsiadła na skuter nie mając nawet podstaw przez co stanowią zagrożenie na drodze. Ostatnio widziałem takiego Janusza co jechał skuterem po lewej stronie pasa blokując wszystkich za sobą lol

  • igor
    14 marca 2018 at 21:36

    problem jest ja mam guzy gdzie lekarz zabrania mi ruszać rower tak to zaopatrzyłem się w motor a dziś mandat za brak uprawnień nosz kur…. kto to wymyśla to prawo rok jeździłem motorem bez żadnej kolizji i było ok a teraz nie mają się czego uczepić brak słów porostu chyba czas wyjechać z tej polski

  • Wacek
    18 marca 2018 at 20:25

    Ostatnio widziałem takiego Janusza co jechał skuterem po lewej stronie pasa blokując wszystkich za sobą lol