Aktualnie czytasz:
Nie Leszku, to nie był słaby sezon… [HISTORIA OBRAZKOWA]
2

… poprostu się starzejesz. 

Obstawiam, że pod tą mocno personalną publikacją pojawi się sporo hejtu, ale jako orędownik wolności słowa – przyjmę go na klatę! Bo Leszku, to nie był słaby sezon, po prostu powoli dziadziejesz…

PRZECZYTAJ: Czy właśnie kończy się najgorszy sezon motocyklowy mojego życia?

Ok, rozumiem – pogoda była straszna. W deszczu i przy 10 stopniach nie chce się jeździć. Co dzieje się, kiedy musisz jeździć, bez względu na pogodę, humor i motocykl? Z racji tego, że mam szczęście pracować w branży motocyklowej od 11 lat, regularnie zmuszałem się do jeżdżenia w każdych warunkach. Pisze o tym także Leszek. I w praktyce zgodzę się z jego wnioskami – często już w czerwcu można mieć motocykli dość. Ten rok dla mnie jednak był zupełnie inny.

Charakterystyka pracy w branży motocyklowej, zwłaszcza w fuchach około-dziennikarskich, jest dość nietypowa. Z jednej strony mamy możliwość jeżdżenia na przeróżnych motocyklach w przeróżnych warunkach, spotykania niesamowitych ludzi i w końcu nawijania po 30 000 km rocznie bez posiadania swojego jednośladu.

Z drugiej jednak strony to setki godzin spędzonych przed komputerem. Setki godzin w podróży, na lotniskach, parkingach, Orlenach i McDonaldsach. Praca często od wczesnych godzin porannych do późnych nocnych. W końcu konieczność jazdy właśnie w wyżej wymienionych, tragicznych warunkach pogodowych. Często także jazda w miejscach, które większość osób uznałaby za niebezpieczne.

Pod koniec 2016 roku byłem, tak samo jak Leszek dzisiaj, mocno tym zmęczony. Minęło równo 10 lat od rozpoczęcia pracy w branży. Przepracowanie, znużenie tematem, a na to wszystko złożyła się kradzież mojego prywatnego motocykla – po 3. dniach od jego zakupu. Był początek listopada, padał deszcz, a oszczędności mojego życia odjechały na busie jakiegoś złodzieja, który nigdy nie zostanie zlokalizowany. Każdemu by się odechciało.

W grudniu 2016 rzuciłem stałą pracę w konkurencyjnym medium i byłem o krok od odpuszczenia sobie pracy w branży całkowicie. Rozpoczął się 2017 rok i zupełnym zbiegiem okoliczności pojechałem jako podwykonawca na dwie europejskie premiery nowych modeli Kawasaki – modelu Z900 i Ninja 650 / Z650.

Wiem, jestem chamem, że wrzucam takie fotki w październiku…

I okazało się, gdy nie musisz, a chcesz jeździć na motocyklach – wszystko nabiera nowych kolorów! Dosłownie kilka tygodni później zacząłem współpracę z Leszkiem i stałem się częścią ekipy Jednoślad.pl, z czego jestem bardzo dumny. Na to wszystko pojawiło się, mimo tragicznej pogody, masę ciekawych wyjazdów i niespodziewanych możliwości.

ZOBACZ: Mój wypad na Ducati Tour i moje 3 ulubione maszyny #86 Szybcy i Wolni Vlog Jednoślad.pl

Wiosną wraz z moim wspólnikiem w rozboju i kuzynek Krzychem przygotowaliśmy całkiem udaną imprezę Ducati Tour. Przede wszystkim jednak wiązało się to z setkami kilometrów nawiniętych na Ducati Multistradzie Enduro, najlepszej Multi w ofercie. A często pchaliśmy się w miejsca, gdzie w teorii Multi nie powinno się znaleźć.

Multistrada Enduro na poligonie. Moc!

Jednym z bardziej rozrywkowych wyjazdów w tym roku był jednak wyjazd na premierę nowości Rometa. Spotkaliśmy się w Arłomowie i objeździliśmy całą gamę małych i dużych motocykli w ofercie. Najfajniej jednak było upalać w terenie na modelach ADV. Zabawa murowana!

ZOBACZ: Romet 2017 = MEGA zabawa #2 Na Winklach (Division 125, ADV 400, ADV 250, Z-One R) 

Moja obecność w Jednośladzie otworzyła mi kilka możliwości. Z ramienia Yamaha Motor Polska poleciałem na europejską premierę nowej YZF450, materiał o której mogliście oczywiście oglądać na naszym YouTube, a także poczytać w Świecie Motocykli i X-Cross.

ZOBACZ: Yamaha YZ450F 2018: Aplikacja mobilna w crossówce? Testujemy! #4 Na Winklach

Mistrz Świata w Motocrossie Romain Febvre pyta jak to robię, że jestem tak wolny.

Jednak jednym z najbardziej emocjonujących wyjazdów, chociażby ze względu na motocykle, był wielki test porównawczy sportowych litrów na torze w Poznaniu na który zaprosił mnie Andrzej Drzymulski AKA Simpson ze Świata Motocykli. Dwa dni upalania na torze zupełnie nowymi motocyklami w wypasionych specyfikacjach.

Andrzej póki co nie ma problemów z wyprzedzeniem mnie (on na S 1000 RR, ja na CBR). Póki co… Fot. Świat Motocykli

Innym otwierającym oczy wyjazdem był wypad na tor z Leszkiem. Swoją drogą wypad na tor na imprezę w/w Andrzeja. Podczas TimeAttack na torze w Słomczynie miałem okazję wskoczyć, pierwszy raz w życiu, za stery wyczynowego supermoto. Mimo porannej, paskudnej pogody, było to jedno z ciekawszych doświadczeń w mojej motocyklowej karierze.

ZOBACZ: 7 minut onboardu z BMW S 1000 RR 2017

Dla mnie nowością było supermoto… Fot. Tomazi.pl

… dla Leszka wyjazd na tor. Do tego mokry! Fot. Tomazi.pl

Pamiętasz Leszku jak rewelacyjnie bawiliśmy się w Słomczynie, mimo pogody? No właśnie!

ZOBACZ: BMW S 1000 R vs BMW G 310 R na torze w rękach amatora. Który wygra? #98 Szybcy i Wolni Vlog

To tylko wycinek z najlepszego sezonu w moim życiu. Pogoda prawie zawsze jest przeciętna, motocykle różne. Nigdy nie jest idealnie, ale wydaje mi się, że nie powinniśmy marudzić. Jeśli w garażu stoi jednoślad na który można w dowolnej chwili wskoczyć, to sukces – bez względu na aurę za oknem.

A Ty Leszku chyba po prostu się starzejesz…

Zobacz także:
Jaka jest Twoja reakcja?
Super!
33%
Interesujące
0%
heh...
0%
Że co?
0%
Grrrr!
67%
Smutne
0%
2 Komentarze
  • Zdjęcie profilowe jas13
    10 października 2017 at 10:40

    Jak to się ładnie mówi….Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.
    Z punktu widzenia redaktora może i dobry sezon, z punktu widzenia przeciętnego zjadacza chleba sezon do luftu, zwłaszcza Wrzesień z pogodą dla żab.
    Branża też chyba nie liczy kokosów z rekordowej sprzedaży.

    • Zdjęcie profilowe Michał Mikulski
      10 października 2017 at 11:19

      A to fakt, ten sezon pod względem sprzedaży był mocno przeciętny. 1) zeszłoroczne statystyki napompowały grudniowe wyprzedaże motocykli bez Euro4, 2) rynek nasycił się 125-kami.

      Moim zdaniem jednak trzeba chwilę odczekać, bo gro osób, które zaczęło swoją przygodę od 125 będzie przesiadać się na większe pojemności. Widać to zwłaszcza w dużych miastach, gdzie przeciętny klient 125-ki nie jeździ na kilkuletnim „chińskim” skuterze, a nowym, jakościowym furze za kilkanaście tysięcy. Część z tych osób pójdzie do salonu po motocykl / skuter o większej pojemności.

      Wrzesień był na maksa do bani, ale prywatnie przesiadłem się na moto typu adventure i jeżdżę codziennie. W najgorszym wypadku są jaja 😉