Triumph Rocket 3 R oraz Rocket 3 GT 2020: Największym motocyklem po Teneryfie - Opinie, Forum i Dane Techniczne Jednoślad.pl

Triumph Rocket 3 R oraz Rocket 3 GT 2020: Największym motocyklem po Teneryfie

Najnowszy Triumph Rocket 3 2020 jest motocyklem abstrakcyjnym. 2500 ccm z trzech cylindrów. 167 koni i dieslowski moment obrotowy na poziomie 221 Nm. Do tego ponad 300 kg masy i detale doprowadzone do perfekcji. To wszystko w ramach testów po wulkanicznej Teneryfie. To nie mokry sen motocyklisty.

W pierwszej chwili uważałem, że testowanie Triumph Rocket 3 w tym miejscu to nieporozumienie. Wszędzie góry, ciasne nawroty... Teneryfa to kraina, którą powinno się zwiedzać na Tigerze albo niewielkim Bonneville. Dzisiejszy podmiot liryczny można porównać do przepastnego Royce Rolls'a, będącego egocentrycznym pokazem sił Brytyjczyków, a nie maszyną służącą do technicznej jazdy po milionie zakrętów. Przecież 300 kilogramowy kolos zapowiada bardziej walkę z prawami fizyki, niż czerpanie przyjemności ze zwiedzania wyspy.

Dałem się ulec danym technicznym.

Na papierze Triumph Rocket 3 wywołał u mnie przerażenie. Nie jestem sympatykiem cruiserów, w nieznanym terenie wręcz się ich boję. Wymagają wjeżdżenia się, a manewrowanie z niskimi prędkościami to koszmar. Tutaj mamy 300 kg masy i gigantyczny rozstaw osi.

REKLAMA

Poznaj Junaka M12 Vintage 125 na prawo jazdy B

Bądź oryginalny i wyróżnij się na drodze z Junakiem M12 Vintage 125. Niezawodny silnik z wtryskiem paliwa. Szprychowe, duże koła. System hamulcowy CBS. Do tego matowe malowanie i potężna doza komfortu zarówno podczas jazdy po mieście, jak również wszędzie tam, gdzie poniesie wzrok. Spełnij swoje marzenia o nowym Junaku. Już za 9 199 PLN.

Jednak po przejechaniu pierwszych 10 kilometrów zacząłem odszczekiwać swoje pierwsze myśli. Lęk przemieniał się w fascynację. Niska pozycja, niezwykle szerokie tylne ogumienie, mistrzowski balans pozwala zapomnieć o masie. Nie tylko na prostej, ale także podczas pokonywania winkli, choć w złożeniu pewniej się czuję na odmianie Rocket R, niż GT. Wynika to jedynie z pozycji setów oraz kierownicy. Zdecydowanie w tych warunkach wolę skompaktowaną geometrię ciała niż cruiserowe wyciągnięcie. Nie mniej odmiana Gran Tourismo okaże się dużo bardziej komfortowa podczas uprawiania typowej turystyki. Tym bardziej, że istnieje tutaj możliwość zakupu dziesiątek akcesoriów zwiększających praktyczność Triumpha.

To co łączy obie konstrukcje to bardzo rozsądnie zestrojone zawieszenie. Dobry kompromis pomiędzy przewidywalnością a typową łódką. To także wpływa na subiektywne wyczucie maszynerii wszędzie tam, gdzie wymagana jest technika pokonywania zakrętów. Triumph Rocket 3 jest niezwykle posłuszny, nie wymaga walki i karnie składa się w zakrętach.

Kilogramy elektroniki.

Triumph zawsze kojarzy mi się z motocyklową ortodoksyjnością pod względem stylistycznym. Na pozór nagi motocykl skrywa ogrom układów scalonych. To między innymi nowej generacji, w pełni elektroniczny kokpit TFT2. To niemal tablet dający dowolność customizacji wszystkich wskazań. Stylistyka jest dostojna i nie będzie raziła konserwatystów. W nowej odmianie systemu dostajemy teraz możliwość sparowania motocykla z aplikacją zainstalowaną na telefonie. W tym dostęp do wskazań nawigacji.

Triumph Rocket 3 otrzymał także tempomat, którego nie jestem przeciwnikiem na długiej trasie. Co ważne jest on w pełni zintegrowany z kontrolą trakcji i w razie jakiegokolwiek zagrożenia automatycznie zostanie zdezaktywowany (sprawdzone).

Bydle to posiada również zmienne tryby pracy map zapłonu (reakcja na gaz), kontroli trakcji oraz systemu ABS. Dostępne są presety Sport - Road - Rain. Jest także możliwość utworzenia własnego profilu. Dzięki tej maszynie pierwszy raz spotkałem się w motocyklu z układem Hill Hold Control, wspomagającym ruszanie na wzniesieniu. Rocket otrzymał także system bezkluczykowy.

Wyposażenie zatem jest kompletne, a każde zapytanie o współcześnie znany bajer brzmi "tak".

Rozpędzanie i hamowanie.

Motocykl z kuli masy i swoich rozmiarów oszukuje umysł. Setka na kokpicie pojawia się po 3 sekundach. Subiektywnie jednak mamy wrażenie, że wynik ten jest nieco gorszy. To być może też kwestia dyskretnego warkotu silnika do którego wrócę za moment.

Nie mniej bardzo wysoki i płaski wykres momentu obrotowego sprowadza się do natychmiastowej reakcji na każdym biegu. Nie piszemy podań o zmianę prędkości. Pod zbiornikiem paliwa znajduje się potwór generujący moc, której nie powstydzi się Passat kombi w dieslu z całą rodziną na pokładzie. Ten zapas energii daje niesłychane poczucie psychicznego komfortu. Jednocześnie wiesz, że nie musisz na drodze nikomu nic udowadniać. Rocket 3 wciąga 95% tego co jeździ współcześnie po naszych drogach. Bez względu na to czy ktoś będzie się próbować z nami mierzyć od świateł do świateł czy na autostradzie.

Z trzeciej strony nowy Triumph Rocket, podobnie jak Rolls nie służy do emanowania osiągami. Od tego jest szczeniackie, stare M3 z importu w malowaniu fluo.

Pochwalić trzeba też Brytyjczyków za skrzynię biegów, która pracuje zarówno lekko, jak i prezyzyjnie nawet bez użycia sprzęgła. Dostępnych jest 6 przełożeń co przy tej elastyczności jednostki daje fantastyczną radość z operowania biegami. Możesz przejechać całe miasto zarówno na trójce jak i szóstce. Bez bólu.

Za hamowanie odpowiada Brembo Stylema. Dwie gigantyczne tarcze z przodu i jedna na tylnej osi. Przy 300 kg układ ma co robić, nie mniej zatrzymywanie się nie daje wrażenia toczenia bitwy z Newtonem. Na suchym układ ABS da się sprowokować do działania dwoma palcami na klamce.

Detale.

One sprzedadzą ten motocykl. Każdy jeden element, każdy mechanizm pracuje jakby był zrobiony w zakładach Victorinox w Szwajcarii. Tutaj dopieszczono absolutnie wszystko. Od felg, szprych, przez kolektor wydechowy po osłony termiczne, kanapę czy składane sety. Totalna abstrakcja i anankastyczny kunszt. Do tego design - z jednej strony przesadnie podkreślający obłości i monstrualność. Z drugiej wyważony i nawiązujący do konserwatyzmu marki. Znów przyłapuję siebie do porównań z Rollsem. Do tych malutkich, wspólnych mianowników odwołujących się do historii.

Największe rozczarowanie.

Normy emisji spalin, a dokładnie Euro 5 skanibalizowały brzmienie tej jednostki napędowej. Potrójny wydech zdecydowanie ładniej wygląda niż rozmawia z otoczeniem. Nie przechodzą ciarki po plecach. Czuć dostojeństwo trzech potężnych cylindrów, ale jest jego zdecydowanie za mało. Od największego seryjnego silnika wymagałbym więcej charakteru. Jedyną nadzieją będzie dostępny w przyszłości akcesoryjny wydech o wyższym poziomie testosteronu. Fabryczny zestaw okazuje się rozczarowaniem.
To samo tyczy się kultury pracy jednostki w zakresie powyżej 4000 obrotów. Czy to kwestia niskiego przebiegu testowych egzemplarzy? Być może silnik musi się jeszcze ułożyć, aby zapewnić więcej komfortu wtedy, kiedy postanowimy przeciągnąć Triumpha na wyższym biegu. Sprawdzę innym razem.

Triumph Rocket 3

Na pewno będzie przeze mnie zapamiętany jako motocykl przełamujący moją nieśmiałość. To pierwszy cruiser, który biorę tu i teraz. Motocykl przejmujący całą uwagę na drodze. Maszyna absolutnie egocentryczna. Jednak nie przejaskrawiona do bólu. Jednocześnie unikatowa i maniakalnie dopracowana pod każdym względem.

Inne publikacje na ten temat:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Back to top button