Aktualnie czytasz:
Przewożenie dziecka na motocyklu: Jak to robić bezpiecznie?
1

Dzielenie pasji do motocykli z najmłodszymi potrafi być nie tylko świetnym pomysłem na wspólne spędzanie czasu, ale przede wszystkim doskonałą nauką dla dzieci. Dzisiaj postaramy się wyjaśnić jak jeździć motocyklem z dziećmi i przede wszystkim jak to robić w bezpieczny sposób. Oto kilka porad!

Chyba każdy rodzic podświadomie marzy o zaszczepieniu pasji swojemu dziecku. Nie myślę w tym przypadku tylko o motocyklach, bo przecież każdy z nas ma totalnie różne zainteresowania, ale ogólnie o pasji i możliwości wspólnego spędzania czasu, robiąc przy tym to co się uwielbia. W przypadku motocykli niestety dochodzi obawa rodzica o zdrowie i bezpieczeństwo dzieci. Na szczęście na rynku dostaniemy całą masę sprzętu, który sprawi, że młodociany motocyklista będzie bezpieczniejszy.

Zacznijmy jednak od prawa i przepisów ruchu drogowego. Zgodnie z przepisami ustanowionymi przez polskiego prawodawcę, motocyklem może podróżować każde dziecko, które ukończyło 7 lat. Jeśli jest młodsze, to również możesz zabrać je na przejażdżkę z tym, że zostaje na Ciebie nałożone dodatkowe ograniczenie prędkości- 40 km/h! Dodatkowo musimy pamiętać, że każda osoba przewożona na motocyklu musi posiadać kask, ale to w zasadzie wydaje się oczywiste.

Podróże z dziećmi na motocyklu a sprzęt

Dobre ubranie i odpowiedni kask wydają się kluczowe dla bezpiecznego przewożenia dzieci na motocyklu. Zakup sprzętu obecnie nie tylko jest możliwy, ale nie jest ani trudny, ani bardzo kosztowny. Jest z tym jednak mały problem: o ile ubrania dopasujemy na oko, o tyle kwestia doboru odpowiedniego kasku jest sprawą bardziej skomplikowaną i tutaj nieodzowne okaże się doświadczenie sprzedawcy - niestety dzieci mogą zwyczajnie nie widzieć, że coś jest nie tak i kask leży źle. Dodatkowo warto pamiętać, aby wybrane przez nas ubrania posiadały możliwość "powiększania". Bardzo często w nogawkach czy rękawach ukryte są specjalne suwaki, po rozpięciu, których otrzymujemy dodatkowe centymetry materiału, a to sprawia, że nie będziemy musieli po kilku miesiącach kupować nowego zestawu.

 
Czytaj
REKLAMA

Poznaj Junaka M12 Vintage 125 na prawo jazdy B

Bądź oryginalny i wyróżnij się na drodze z Junakiem M12 Vintage 125. Niezawodny silnik z wtryskiem paliwa. Szprychowe, duże koła. System hamulcowy CBS. Do tego matowe malowanie i potężna doza komfortu zarówno podczas jazdy po mieście, jak również wszędzie tam, gdzie poniesie wzrok. Spełnij swoje marzenia o nowym Junaku. Już za 9 199 PLN.

Przeraża mnie nieco fakt, że część z nas przewozi dzieci w kaskach rowerowych czy kaskach pożyczonych od znajomych. Kask rowerowy praktycznie w ogóle nie ochroni Twojego motocyklisty w razie upadku, a poza tym tego typu kaski nie zakrywają twarzy - wystarczy uderzenie większego owada, a fajna wycieczka może zakończyć się płaczem i zgrzytaniem zębami, a tego przecież nie chcemy. Porządne, dziecięce kaski motocyklowe są dostępne praktycznie w każdym sklepie motocyklowym - na tym nie warto oszczędzać.

Pamiętajmy również, żeby przed każdą jazdą sprawdzić zapięcie kasku - młodzieży zdarza się o tym zapominać. Poza tym warto kontrolować napięcie sprzączki. Nie może być ściągnięta za bardzo, ale również nie może być luźna.

 
Czytaj
REKLAMA

Poznaj Garaż BMW pełen motocykli gotowych do odbioru.

W ofercie Garaż BMW odnajdziesz fabrycznie nowy bądź używany motocykl w doskonałym stanie. Wejdź i sprawdź jak blisko jest Twój wymarzony motocykl BMW.Skorzystaj z atrakcyjnego finansowania w programie BMW 3asy ride

Wyposażenie latorośli w kask integralny oraz ubrania motocyklowe wydaje się bardzo ważne również z punktu widzenia komfortu i zdrowia. Podmuchy wiatru potrafią szybko wykończyć dorosłego nie wspominając o dzieciach. Poza tym musimy pamiętać, że dzieci dużo szybciej się wychładzają i szybko może dojść do wyziębienia, a następnie do przeziębienia, a tego przecież nie chcemy.

Przed sobą, czy za sobą?

Odpowiedź jest prosta. Zawsze za sobą! Oczywiście rozsądnym wydaje się ulokowanie dziecka przed sobą - dzięki temu możemy je stale kontrolować i praktycznie mamy pewność, że nie zsunie się na bok (ograniczają je nasze ręce). Niestety, maluch siedzący przed nami solidnie ogranicza sterowanie motocyklem, a w sytuacji awaryjnego hamowania nie ma szans na utrzymanie się na jednośladzie (ze względu na to, że jedynym elementem, którego może się trzymać jest zbiornik motocykla). Oczywiście możemy zapewniać wszystkich dookoła, że utrzymamy je ręką, ale prawie na pewno wpłynie to na naszą reakcje na zagrożenie na drodze, co w dużym skrócie może spowodować wywrotkę. W sytuacji, w której mały człowieczek siedzi za kierowcą, w razie ostrego hamowania oprze się o plecy kierowcy. To rozwiązanie również nie jest idealne: może dojść do sytuacji, w której maluch zaśnie i zsunie się z siedzenia, ale przy dynamicznym przyspieszaniu "fiknie" do tyłu. Właśnie dlatego w sprzedaży dostępne są specjalne pasy, które zabezpieczają dzieci przed takimi przygodami. Kolejną sprawą jest odległość stóp brzdąca od podnóżków. Wielu rodziców nawet nie zwraca na to uwagi, ale tylko stabilne ułożenie stopy na podnóżku daje pewność, że stopa nie wpadnie w niechciane miejsce. Pamiętajmy również, że możemy dostać specjalne foteliki motocyklowe, które zapewnią pełne bezpieczeństwo małego motocyklisty.

Na koniec zostawiliśmy jeszcze dwie kwestie. Pierwsza to popisy. Naszym zadaniem jako rodzica jest (jeśli tego chcemy) zachęcenie dziecka do jazdy. Jeśli Twój syn lub córka zobaczą jakąś niebezpieczną sytuację związaną z Tobą i motocyklami, to szybko może się zrazić do jednośladów i każda przejażdżka będzie dla małego motocyklisty ogromnym stresem. Finalnie może zakończyć się to skargą u żony i każdorazowymi przebojami przed wyjazdem z garażu. Druga kwestia to fakt, że dzieci lubią naśladować rodziców - powinniśmy dawać dobry przykład. Dlatego jazda bez kasku i pełnego umundurowania nie powinna wchodzić w grę.

 

Jaka jest Twoja reakcja?
0%
0%
0%
  • ANDRE
    27 czerwca 2020 at 15:50

    Mój syn lat 11 już odwiedził parę zlotów A przez koronaświrusa jest w tym roku zawiedzony. Zresztą ja też. Kto to „g” wymyślił jest geniuszem, a ludzie totalnie głupi.