Aktualnie czytasz:
Kawasaki Z900RS 2018: jednak jest moc! Nowy retro-motocykl w ofercie [WIDEO]
5

Odkładam podśmiechiwanie się z retro-motocykli. A wszystko przez nowe Kawasaki Z900RS 2018, które wygląda rewelacyjnie. Jeśli będzie jeździć tak dobrze jak bazowy Z900 to zapowiada się hit! Dziś Kawasaki oficjalnie zaprezentowało nowy model. 

Tak jak przewidywaliśmy, Kawasaki dziś, podczas targów Tokyo Motor Show, zaprezentowało nowy model Z900RS. RS na moje oko zapowiada całą rodzinę motocykli stylizowanych na klasyczne. Spokojnie można myśleć o RS jak o rodzinie XSR w Yamasze. Ale wracając do tematu…

Z900RS oparty jest technologicznie na bardzo udanym modelu Z900, którego premiera miała miejsce jesienią zeszłego roku. To ta sama, czterocylindrowa rzędówka chłodzona cieczą. Możemy śmiało oczekiwać przyzwoitych osiągów z 123-konnego silnika. Z wstępnych informacji wynika, że jednostka została zestrojona w kierunku poprawionej elastyczności.

Co jednak najciekawsze, RS jest bogaciej wyposażony niż współcześnie wyglądający Z900. RS otrzymał kontrolę trakcji (której nie ma w Z900), radialnie mocowane zaciski hamulcowe z przodu i w pełni LED-owe oświetlenie. Między dwoma klasycznie wyglądającymi zegarami znalazł się wyświetlacz LCD. A na nim pojawiają się informacje dot. aktualnie zapiętego biegu, zasięgu, średniego i aktualnego spalania czy ekonomizer. Nieźle, jak na motocykl odnoszący się do lat ’70.

Bogaty zestaw przyrządów w retro-motocyklu? Tak!

Kontrola trakcji posiada dwa tryby: jeden nastawiony na bezpieczeństwo, drugi na zabawę (który pozwala np. na jazdę na gumie). Będzie można ją także wyłączyć.

Nowoczesna interpretacja klasyki. To mi się podoba.

Płynnie przechodzimy teraz do wyglądu, który… urywa głowę! Naprawdę, jako sceptyk (żeby nie powiedzieć hejter) retro-mody, jest miło zaskoczony. Widać, że Kawasaki włożyło sporo pracy w RS-a. Co jednak dla mnie najważniejsze: nie jest to motocykl, do którego dolepiono retrogadżety. Nie jest to motocykl także udający klasyka (pseudo-gaźniki, tfu!). To raczej współczesna interpretacja pewnej epoki.

Dzięki temu można było śmiało skorzystać właśnie z LED-owego oświetlenia czy bogatych instrumentów. Można było śmiało pozostawić 17-calowe koła ze współczesnym ogumieniem. A mimo to, Z900RS wygląda bardziej klasycznie i naturalnie niż wielu konkurentów. Kawasaki zarzeka się, że zmieniło budowę ramy tylko po to by zamontować klasyczny zbiornik paliwa. Oczywiście Z900RS jest hołdem dla modelu Z1 sprzed lat.

Brytyjski MCN podpowiada, że RS będzie dostępny w dwóch wersjach. Powyższej oraz cafe racer. Ta druga ma być zaprezentowana w Mediolanie na targach EICMA.

Co myślicie o nowym Z900RS?

Jaka jest Twoja reakcja?
Super!
83%
Interesujące
14%
heh...
0%
Że co?
3%
Grrrr!
0%
Smutne
0%
5 Komentarze
  • MaxStone
    21 lutego 2018 at 22:14

    Cóż mogę powiedzieć. Motocykl jaki jest, każdy widzi. I choć od jakiegoś czasu oglądałem hondę cb1100ex i Triumpha t120 (bo przecież poniżej litra nie ma jazdy), to z900rs wyleczył mnie z obu. Ładniejszy, lżejszy, szybszy, bardziej klasyczny (choć koła nie są szprychowe). I w doopie mam to, że lekarz zabronił mi jeździć motorem po wypadku. To jest klasyk dla mnie, to jest ta klasyczna bestia, którą chcę postawić w salonie na zimę, aby w garażu nie była samotna. I na której będę jeździł tak długo, aż to mnie rozboli mniej szlachetna część pleców.

  • Asamz1985
    26 lutego 2018 at 18:29

    Jak tylko będę mieć kase jest mój!

  • Piku
    22 marca 2018 at 10:49

    Uwielbiam klasyki ! Aktualnie ujeżdżam Kawę ZR7 . „Bonia” do tej pory była dla mnie jedyna . Ta KAWA zrobiła mi zamieszanie ! Ten kaczy kuperek… Następca starego poczciwego ZETA( marzyło się o takim ) . Fajne połączenie klasyki i współczesnej techniki .

  • Mariusz
    10 listopada 2018 at 01:32

    W latach 80tych miałem Junaka. Już w tamtych czasach był to klasyk. Miał swoje wady: problemy z elektryką, słabe hamulce i ogólną awaryjność wymagającą od właściciela ciągłego majstrowania żeby móc nacieszyć się jazdą, każdym kilometrem i niepowtarzalnym brzmieniem jednocylindrowej 350tki, ale warto było… kto miał do czynienia, ten wie o czym mówię. Po latach przerwy zobaczyłem W800… Skojarzenie było oczywiste, japończycy z Kawasaki zrobili prawdziwego następcę „Samuraja ze Szczecina” (o produktach made in Korea się nie wypowiadam, bo to profanacja moim zdaniem) więc oczywiste dla mnie było, że jest to motocykl zrobiony dla mnie. I teraz mam ten motor i jeżdżę nim po Europie na spontaniczne eskapady bez planu i ustalonego wcześniej kierunku – najlepszy dla mnie sposób na spędzanie czasu wolnego od „wyścigu szczurów”… Od jakiegoś czasu przyglądam się Z900RS… i muszę przyznać, że choć jest on „nieco inną bajką” z tymi wszystkimi bajerami, których moim zdaniem nie powinien mieć motocykl… to jednak ma on w sobie coś magnetycznego… Wiem, że dopóki będę w stanie chodzić, będę jeździł na motocyklu. Więc kto wie, może niedługo skuszę się na tego RSa 🙂