Motul Europa Tour – etap III: prawdziwy smak Skandynawii

Ekstremalnie? Poproszę na wynos!

W skrócie
  • Motul Europa Tour poznaje piękno Norwegii
  • Pogoda nie rozpieszcza, ale dzięki temu Skandynawia daje się poznać w całej krasie
  • Więcej relacji z Motul Europa Tour na portalu Jendoslad.pl

Motul Europa Tour to wielki finał konkursu organizowanego przez tę znaną na całym świecie olejową markę. Udział w wyprawie biorą dziennikarze motocyklowi, a także przede wszystkim laureaci konkursu organizowanego przez markę Motul. Wystarczyło kupić bańkę oleju i nagrać wideo o swojej pasji motocyklowej, by stać się uczestnikiem tej arcyciekawej motocyklowej przygody.

Po bezproblemowym dotarciu na najdalej wysunięty fragment Europy dostępny dla zmotoryzowanych, kawalkada złożona ze zwycięzców konkursu Motul Europa Tour, przedstawicieli Motula i Kawasaki i uwieczniających całe przedsięwzięcie dziennikarzy wróciła do leżącej poza kołem podbiegunowym miejscowości Alta, gdzie nastąpiło nocne przegrupowanie i po wczesnoporannej pobudce ekipa ruszyła zaznać prawdziwie północno-norweskich klimatów. Do tej pory pogoda zadziwiająco dopisywała i już nawet wydawało się, że może zabraknąć typowo skandynawskich klimatów na tym wyjeździe.

Skandynawia w pełnej krasie

Skandynawia pokazała jednak na co ją stać. Pomimo letniej pory temperatury spadły poniżej 8 stopni Celsjusza, pojawił się za to bardzo porywisty wiatr w towarzystwie nieustającego deszczu. Warunki momentami zdawały się być nawet ekstremalne, bo jazda wybrzeżem Morza Norweskiego przecinając porywiste podmuchy bocznego wiatru potrafi być niebezpieczna. Zwłaszcza, gdy widoczność ograniczają krople deszczu na wizjerze, a mokry asfalt redukuje przyczepność. Jazda w takich warunkach potrafi być podwójnie wyczerpująca – zwłaszcza, gdy do przejechania masz ponad 470 kilometrów.

Wieczorne suszenie ciuchów motocyklowych i pożywna kolacja, sprawiły, że zasłużony sen przyszedł w ciągu kilku sekund. Tego dnia kawalkada dotarła do znanej z nowożytnej historii miejscowości Narvik. Trasa biegła niezwykle urokliwymi terenami usianymi licznymi fiordami i górami, których zbocza i szczyty zaskakująco rzadko pokryte były śnieżną pierzyną. Norwegia pod tym względem nie ma sobie równych wśród krajów Starego Kontynentu. Towarzystwo mgły, deszczu i ciemnych chmur powodowało, że surowość widoków przyprawiona była tajemniczością i mrocznym klimatem rodem z serialu „Wikingowie”.

Przeczytaj też:

Motul Europa Tour – etap II: smak renifera

Bądź zawsze na bieżąco dzięki Jednoślad.pl News

Spotkania z matką naturą

Nie obyło się także bez pierwszych paciaków. Mokra, gliniasta dojazdówka do jednego z punktów widokowych połączona z działaniem grawitacji dała znać o sobie. Straty na szczęście tylko w sprzęcie i to minimalne.

Kolejny dzień to dalsza jazda przez piękne tereny północnej Norwegii i słynną Drogą Atlantycka, która znana jest z zapierających dech w piersiach widoków. Tego dnia także nie obyło się bez opadów deszczu i chłodu. Podróż promem, sesje zdjęciowe przy najbardziej spektakularnych miejscówkach i kolejne 460 kilometrów nawinięte w niesamowitej atmosferze norweskich fiordów oraz towarzyszącym i podkręcającym ekstremalny klimat chłodzie i deszczu. Taka jest Skandynawia – piękna, nieobliczalna i tajemnicza. Z siedzenia motocykla wrażenia towarzyszące ekipie Motul Europa Tour są jeszcze bardziej niesamowite.

To jeszcze nie koniec wyprawy. Przed Zbyszkiem, Wieśkiem i Patrycją ciągle jeszcze setki kilometrów w siodłach dzielnych Versysów 1000 i odkrywania piękna skandynawskiej przygody.

Przeczytaj również:

Co warto zwiedzić podczas wakacyjnej podróży na Nordkapp?

Piotr Ganczarski

Z wykształcenia inżynier mechaniki i budowy maszyn. Motocykle są jego życiowym przekleństwem i chorą miłością. Buduje, przerabia i remontuje jednoślady. Zarówno te nowsze, jak i starsze. Fan motoryzacji i podróżowania na różne sposoby. Oprócz tego lubi pohasać na rowerze i przeczytać dobrą książkę.

Inne publikacje na ten temat:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button