Aktualnie czytasz:
Skutery chińskie i mniej chińskie: Nieco o jakości i bezawaryjności skuterów i motorowerów
9

Po wytworach Polski Ludowej sygnowanych pegazem nasz kraj zmotoryzowały jednoślady z Chin. Początkowo wielu przekonało się, że jakość skuterów z kraju środka pozostawia delikatnie mówiąc wiele do życzenia. Konsekwencje są odczuwalne do dziś ze stratą również dla renomowanych marek.

Doświadczenie polskich importerów tanich skuterów skutkuje tym, że chińskie produkty są aktualnie bardziej dopracowane, mniej awaryjne. Jednak ciężko jest zmienić wizerunek po serii wpadek ze złamanymi ramami, układami kierowniczymi, czy kołami. Dziś podobne doniesienia pojawiają się w branżowych mediach rzadziej, jednak incydenty mają miejsce nadal. Zła opinia wciąż jest żywa wśród wielu członków skuterowych społeczności i trudno się temu dziwić. Jaka zatem jest geneza problemu?

Romet LXR 50

Romet LXR 50 znany w Polsce również pod kilkunastoma różnymi nazwami. To jeden i ten sam skuter z fabryki Baotian w Chinach.

Chińskie produkty mimo wielu wad mają jeden, duży atut: niską cenę. Dużo ludzi nie chce, albo nie może zainwestować w skuter więcej, niż 3000 PLN. To właśnie dlatego mniej więcej 10 lat temu, kiedy jednoślady z kraju środka zaczęły się pojawiać na polskim rynku wielu postanowiło spełnić swoje marzenia o nie staniu w korkach. Początki tego segmentu rynku były bardzo trudne dla gwarantów jak i również użytkowników. Chińskie pojazdy były bardzo niedopracowane. Brak doświadczenia zarówno producentów, jak i również importerów sprawiał, że w ogólnopolskich mediach wręcz kipiało od historii mrożących krew w żyłach.

 
Czytaj
REKLAMA

Jak schudnąć? Odkryj nowy portal Rowery Jednoślad.pl

Chcesz schudnąć, odkryć kolejną pasję? Poznaj Jednoślad.pl także od rowerowej strony sportu i zdrowej odmiany. Zbuduj formę, zmień się na lepsze!

Masowa produkcja. Liczba eksportowanych z Chin skuterów przekraczała setki tysięcy rocznie. Taśmy produkcyjne dwóch największych fabryk pracowały na trzy zmiany, aby zaspokoić światowy popyt na ich konstrukcje. Początkowo powstało na desce kreślarskiej zaledwie kilka modeli, które składały się ze skopiowanych rozwiązań europejskich i japońskich producentów. Stąd też wzięły się mity rozpowszechniane często przez sprzedawców: Silnik na licencji Piaggio, rama na licencji Hondy. O co chodziło ze wspomnianymi licencjami? To identyczna sytuacja, która miała miejsce w przypadku chińskich samochodów marki Cherry. Kopiowano sprawdzone technologie używając najtańszych materiałów i mówiono „na licencji”. Należy się zapytać zatem jaki interes miałaby np. Honda udostępniając konkurencji swoje projekty?
Na szczęście wraz z upływem lat, produkując nadal jedynie kilka modeli dla różnych importerów z całego świata technologia, jak również jakość poprawiły się. To za sprawą dystrybutorów na poszczególnych rynkach. Wysoka awaryjność sprawiała, że dalsze prowadzenie interesu było wręcz niemożliwe ze względów biznesowych, jak i również wizerunkowych. Dla lepszej eksploatacji większą uwagę kładzie się też na serwis przedsprzedażny. Dealerzy starają się dokładniej przeprowadzać przegląd zerowy. Tak, aby klient nie wracał po 20 kilometrach z tylnym wahaczem i wydechem w ręce.

Piaggio Fly. Projekt europejski, produkowany w Chinach.

Piaggio Fly. Projekt europejski, produkowany w Chinach.

Chińskie, ale jednak nie chińskie. Globalizacja, jak również wysokie koszty roboczogodzin w Europie i Japonii zmusiły wielu producentów do przeniesienia części swojej produkcji do Chin właśnie. Zapewne wielu się zdziwi patrząc na wyciąg z homologacji np. Piaggio Fly. Tam wyraźnie widnieje inna nazwa kraju niż Włochy. Nie należy się jednak zrażać. Fabryki w których produkowane są poszczególne modele są zazwyczaj w posiadaniu poszczególnych koncernów. Zostają one tam zakładane jedynie ze względu na niski koszt pracy. Technologia ta sama, te same materiały i trwałość, kraj produkcji jednak inny. Z tego samego rozwiązania korzysta również Kymco. Część modeli Agility jest wytwarzana w Chinach, jednak użytkownicy bezpośrednio tego nie odczuwają. To właśnie za sprawą standaryzacji produkcji, która odgrywa dużą rolę w obniżaniu kosztów nabycia bez utraty niezawodności.

Dlatego też nie należy sugerować się bezpośrednio przy wyborze skutera krajem jego produkcji. Należy odróżnić chińską technologię i wykonanie, od europejskiej technologii i chińskiego wykonania. Rożnica znacząca.

Więcej o chińskich skuterach.

Fot.: Piaggio/Skuterowo.com
Jaka jest Twoja reakcja?
Super!
0%
Interesujące
50%
heh...
0%
Że co?
50%
Grrrr!
0%
Smutne
0%
9 Komentarze
  • Zdjęcie profilowe Pietro
    24 lutego 2011 at 07:33

    Bardzo fajnie napisany artykuł, zgadzam się w 100%. Ale od siebie dodam, że nie wszystkie chińskie marki od początku były złe, np. Keeway, z tą marką spotkałem się już w 1986r, kiedy ojciec kolegi przysyłał z USA czasopisma rowerowe „BMX Action” i wyobraźcie sobie rowery Keeway’a wysoko były oceniane, tuż za Moongose. Jeśli chodzi o skutery Keeway, firma nie ma się czym wstydzić i nigdy nie ukrywała swojego chińskiego pochodzenia..

  • Zdjęcie profilowe Vin
    24 lutego 2011 at 08:11

    No i co z tego że chińczyk? Jak siedzi w nim silnik 2T to można spokojnie brać.

  • Zdjęcie profilowe Pietro
    24 lutego 2011 at 09:18

    Vin czyli sądzisz, że z silnikiem 4T nie warto brać?

  • Zdjęcie profilowe MichalWujak
    24 lutego 2011 at 15:12

    Honda raczej nie płacze po straconych tantiemach za silniki GY6 – protoplastę 193QMB i AA01E – protoplastę 193FMB, gdyż są to silniki z lat ’80, jeżeli nie wcześniejszych. Oba silniki skopiował Lifan, wytwarzane są do teraz, jednak Honda poszła już o wiele do przodu. Przykładowo, Honda Zoomer, pozostająca w ofercie firmy od ośmiu lat ma silnik 4T z czterema zaworami, chłodzony cieczą i na wtrysku = moc max. 4,1KM, 4,5Nm momentu. Fakt, że za technikę się płaci, ale jeśli kogoś stać…

  • Zdjęcie profilowe Pietro
    24 lutego 2011 at 15:55

    MichaiWujak, dokładnie..

  • Zdjęcie profilowe roomcajz
    24 lutego 2011 at 23:41

    widzę że mój skuter stał się flagowym przykładem ciemiężenia chińskiego chłopa 😀

  • Zdjęcie profilowe Vezyr
    25 lutego 2011 at 09:25

    Michał, jak już to 139 a nie 193 😀 Taka mała uwaga 😀

  • Zdjęcie profilowe Pietro
    25 lutego 2011 at 10:00

    Oj Vezyr..takie błędy często popełniamy, każdy wie że 139 😉

  • Zdjęcie profilowe gregorkin
    3 listopada 2011 at 00:17

    No w porządku opisano tu sytuację gdy włoch produkowany jest w chinach. A jak to jest kiedy to chińczyk produkowany jest we Włoszech? ostatnio przeglądałem homologację Janway-a gdzie jako miejsce produkcji podana jest miejscowość we Włoszech niedaleko Parmy. Oszustwo w homologacji czy chińczycy na emigracji ?