125 ccm
Aktualnie czytasz:
Test Kymco People One 125: Skuter co miejskich wyzwań się nie lęka
20

Przyznamy Wam szczerze – Kymco People One 125 czekał na wiosnę przez kilka dobrych tygodni. Pierwszym zaskoczeniem dla nas okazało się to, że po kilkunastu dniach spędzonych w zimnym garażu skuter bez zająknięcia obudził się i natychmiast był gotowy do eksploatacji.

Kymco People One 125 rozpoczął sezon dość raptownie – chcieliśmy sprawdzić jak zachowuje się podczas bezkompromisowej eksploatacji w mieście. Sam wygląd skutera w oczywisty sposób nawiązuje do miejskiej pragmatyczności. Mamy duże koła – przód 16, a tył 14 cali. Do tego nisko umieszczona kanapa oraz podłoga. Na Kymco People One 125 podróżuje się w typowej, krzesełkowej pozycji, która zdaje się być bardzo wygodna i bezpieczna podczas jazdy pomiędzy innymi samochodami. Zawieszenie też mile zaskakuje swoim zrównoważeniem i pewnością pokonywania nierówności.

Kymco People One 125 wizualnie wydaje się masywny i też taki jest w rzeczywistości – skuter gotowy do jazdy waży niemal 130 kg, jednak przez to nie należy go przypisywać do segmentu grubasów. Zwłaszcza, że mamy tutaj do czynienia z jednostką 125 zasilaną wtryskiem, generującą 9.5 konia. To niby niewiele, ale zauważyliśmy, że w dość zaskakujący sposób przebiega linia krzywej momentu obrotowego. Silnik jest elastyczny i rozpędza tę konstrukcję w bardzo śmiały sposób. Przy czym najlepsze osiągi widzimy do 80 km/h. Potem Kymco People One 125 zaczyna zamulać, ale z górki przebija setkę. O dziwo hamulec tarczowy znajdziemy tylko na przedniej osi. Z tyłu jest klasyczny bęben, choć i tak byliśmy pozytywnie zaskoczeni działaniem tego układu. Bez problemu możemy zablokować oba koła na suchym asfalcie.

 
Czytaj
REKLAMA

Prezenty od Junaka

Kup dowolny jednoślad marki Junak, a otrzymasz kask z blendą Junak oraz 5L oleju Platinum Rider.

Przy naszej miejskiej i nieco bardziej agresywnej jeździe wykręciliśmy spalanie na poziomie 3.1 L. Niestety nie wiemy w jaki sposób niskie temperatury otoczenia wpłynęły na nasz wynik. Mamy tez podejrzenie, że poprzez system chłodzenia powietrzem (czyli wentylatorem podpiętym na sztywno do wału) silnik nie śmigał na permanentnym niedogrzaniu, ale to już detale na inne rozważania.

Kymco People One 125 2Po zatrzymaniu się w tak malowniczym miejscu mieliśmy chwilę na to, aby spojrzeć Kymco prosto w oczy. Co myślicie o designie? Naszym zdaniem sporo tutaj japońskich wtrąceń. Skuterowi brakuje nieco agresji, zwłaszcza z przodu. Te obłe lampy i kierunkowskazy jakoś do nas nie przemawiają. Znacznie lepiej jest z tyłu. Klosz został nowocześnie zaprojektowany, jednak zrezygnowano z zespolenia go razem z kierunkowskazami. Widzicie tutaj też seryjnie montowany kufer firmy Shad, który jest nie tylko rekompensuje małą ilość miejsca pod kanapą, ale też dobrze wygląda. Z profilu też nie jest źle. Dużo tutaj stylistycznej równowagi i wyczucia w projektowaniu.

Spójrzmy teraz na to co widzi kierowca. Deska rozdzielcza jest pragmatyczna, czytelna i bez szaleństw. Na pewno wygląda dużo lepiej, niż w dawnych Agility czy Vitality. Brakuje nam jakiegoś gadżeciarskiego elementu w postaci choćby elektronicznego licznika przebiegu… Wiemy, wiemy, za te pieniądze nie możemy oczekiwać wodotrysków.

A propos ceny. Zakup Kymco People One 125 to niemal 9 tysięcy złotych – uwzględniając solidność wykonania, elektroniczny wtrysk i rozmiary skutera to rozsądna cena jak za tajwański sprzęt. Nam mimo złej pogody przypadł do gustu i dzielnie radził sobie z codziennym użytkowaniem w zatłoczonym mieście. To skuter wygodny i na maksa praktyczny. Przy tym niezawodny, a to najważniejsza cecha takiego miejskiego pragmatyka.

Jaka jest Twoja reakcja?
Super!
0%
Interesujące
0%
heh...
0%
Że co?
0%
Grrrr!
0%
Smutne
0%
20 Komentarze
1 2
  • Zdjęcie profilowe pawelecm
    16 maja 2015 at 18:58

    Czy warto dopłacać 2500zl żeby mieć wtrysk i brak tylnego hamulca tarczowego? Ile km trzeba przejechać, żeby się zwróciło 2500zł różnicy w spalaniu max 1l? Trzeba przejechać 50000km. Głupota. Pozazdrościć pomysłu na trzepanie kasy.

  • Zdjęcie profilowe
    16 maja 2015 at 19:02

    Ja również nie widzę sensu zakupu kymco people one, jak nest dostępny agility city. Dk tego w 2 wersjach…

  • Zdjęcie profilowe eadem
    16 maja 2015 at 20:48

    Na pewno zaletą wtrysku jest święty spokój od wielu rzeczy. W sumie to chciałbym mieć skuter na wtrysku. Tylko niestety przystępne ceny używek wersji wtryskowych będą dopiero za jakieś 4 lata bo gaźniki były szeroko stosowane jeszcze do niedawna.

  • Zdjęcie profilowe elloco
    16 maja 2015 at 21:59

    A powiedz mi w czym lepszy jest ten skuter na wtrysku chłodzony powietrzem od gaźnika?

  • Zdjęcie profilowe eadem
    16 maja 2015 at 22:06

    Akurat idei wtrysku bez chłodzenia cieczą nie rozumiem, więc takiej opcji nie biorę pod uwagę.

  • Zdjęcie profilowe Wombat
    16 maja 2015 at 22:25

    elloco napisał:

    A powiedz mi w czym lepszy jest ten skuter na wtrysku chłodzony powietrzem od gaźnika?

    Zasadniczo w tym że jest na wtrysku. Ale to zależy od kryteriów. Wtrysk ma zalety i wady. Natomiast zalety i wady ma też gaźnik.
    Zalety wytrysku:
    – efektywniejsze (pod każdym względem) sterowanie silnikiem. Skutkiem tego jest lepsza ekonomia, wyższa moc, dłuższa żywotność.
    Wady:
    – koszt instalacji
    – komplikacja układu a wiec koszty obsługi i napraw
    – uzależnienie od sprawnego źródła prądu
    Gaźnik ma dokładnie odwrotnie.

    Chłodzenie powietrzem wcale nie jest gorsze lub mniej efektywne jeżeli konstrukcja i wydajność jest przemyślana. Mając do tego wtrysk (a więc elektroniczne sterowanie dawką paliwa) można dość precyzyjnie sterować temperaturą silnika – np wzbogacić chwilowo mieszankę- czyli obniżyć temperaturę. Mając wtrysk i chłodzenie powietrzem mamy i efektywny układ i prostą budowę.
    Ol ile gaźnik może być zabójcą silnika bo biernie reaguje na jeden parametr (podciśnienie w gardzieli) o tyle wtrysk pracuje w sprzężeniu zwrotnym z czujnikami i \”widzi\” silnik, jego stan i może na ten stan wpływać. Jest to znacznie bezpieczniejsze.

  • Zdjęcie profilowe elloco
    17 maja 2015 at 06:44

    Nie chodzi o mniej efektywne chłodzenie, bo przy takim silniczek wystarczy. Tylko w chłodne dni komputer będzie stosował cały czas zwiększona dawkę paliwa żeby go dogrzac. Żeby w pełni ocenić pracę trzeba by podpiąć komputer i sprawdzić jak wygląda temperatura pracy i dawkowanie. Chyba że to na tyle ubogi komputer że żadnych danych nie da się zczytac.

  • Zdjęcie profilowe Wombat
    17 maja 2015 at 09:23

    elloco napisał:

    Nie chodzi o mniej efektywne chłodzenie, bo przy takim silniczek wystarczy. Tylko w chłodne dni komputer będzie stosował cały czas zwiększona dawkę paliwa żeby go dogrzac.

    Wręcz przeciwnie. Temperatura rośnie przy zubożeniu dawki paliwa. Trzeba odróżnić \”grzanie na ssaniu\” z podniesieniem temperatury już pracującego i rozgrzanego w okolice temperatury roboczej silnika. W pierwszym wypadku lanie paliwa ma za zadanie głównie walkę ze zjawiskiem obniżonego odparowywania paliwa (a w zasadzie większą ochotą do skraplania sie tej mgły paliwowej na ściankach dolotu zanim to się zapali. W chwili nagrzania tego złomu dalsze dolewanie paliwa (wzbogacenie mieszanki) powoduje obniżenie mocy, obniżenie temperatury silnika i ew. dużo czarnego dymu :). Parujące i odbierające ciepło paliwo jest tu jak najbardziej ważnym czynnikiem chłodzącym.
    Masa tych \”rezystor chipów\” z allegro mających podnosić moc to właśnie rezystor wpinany w obwód czujnika temperatury. Oszukany komputer zubaża wtedy dawkę paliwa, wrasta moc… i niestety wzrasta temperatura. Kolektory wydechowe zaczynają się świecić na wiśniowo i robi się nie za fajnie.
    Co do samego dawkowania – komputer sterujący wtryskiem potrzebuje niezbędnie danych o temperaturze i ilości zasysanego powietrza (ew. o jego temperaturze i wartości podciśnienia) a większość ma jeszcze informacje o temperaturze silnika, sygnał zwrotny z sondy lambda i o stopniu otwarcia przepustnicy.
    W każdym razie mając elektronicznie sterowany (to ważne) wtrysk i lambde komputer zawsze może się poruszać między ekologią, ekonomią i pełną mocą.

  • Zdjęcie profilowe
    17 maja 2015 at 12:21

    Wszystko fajnie, tylko po co taki skomplikowany układ zasilania, przy prostym jak budowa cepa i chyba specjalnie niewysilonym silniku skutera, jak np. Kac. Jest sens?

  • Zdjęcie profilowe sszz
    2 lipca 2015 at 13:46

    No ja bardzo przepraszam, ale proszę takich artykułów nie umieszczać w dziale „Testy”. Co to za test ? Zaskoczenie, że po „kilkunastu dniach postoju zapalił” ? „Nam, pomimo złej pogody, przypadł do gustu” ? Niezawodny ? A ile nim jeździliście…?
    Rozumiem dobre chęci i pracę włożoną w utrzymanie portalu, ale jak już coś piszecie, to niech to ma ręce i nogi i jakieś konkrety….Chłam w internecie wylewa się z każdej strony i nie dajcie się nieś tej fali.

    A żeby nie było że tylko krytykuję:
    People One’a – zakupem w październiku 2014. Jeżdżę regularnie po Krakowie. W czasie delikatniejszej jazdy w pierwszym tysiącu kilometrów spalanie wynosiło ok 2,6-2,8 litra. Po przejściu na szybszą jazdę stabilizuje mi się w okolicach 3,1-3,2 litra.
    Skutera nigdy nie określiłbym miarą masywnego – w klasie 125 jest jednym z lżejszych, co ma swoje duże zalety: te 130kg jest moim zdaniem graniczną masą przy której jesteśmy w stanie skuter lekko „nadrzucić”, co przy parkowaniu w ciasnych miejscach w mieście, czy w garażu ma niepodważalne zalety.
    Komfort jazdy jest dla mnie rewelacyjny (przesiadłem się z Vitality) – duże koła i dość dobre zawieszenie powoduje, że jeździ się całkiem przyjemnie. Ja jeżdże samotnie i przy moich 183cm mogę sobie dość wygodnie na nim pomykać, szczególnie, że siedzisko nie ma wyraźnych profili określających miejsce kierowcy/pasażera – ano siedzę sobie tam, gdzie moje 4 litery dosięgną.
    Bagażniczek mały, ale sprawę ratuje kufer (z reguły na wyposażeniu). Wskaźniki bardzo liche – za te 8900zł powinny tu być co najmniej zegarek i licznik przebiegu dziennego.
    Pewnym minusem jest mały bak (5,5l), który pozwala na spokojne przejechanie ok 140km (mnie by satysfakcjonowało ok 200km na baku). Wlewanie średnio wygodne – zawsze mi się przy tankowaniu przypomina dowcip „to proszę nakapać do pełna”.
    Dużą zaletą jest silnik – nie ma wielkiej potrzeby rozgrzewania go przed jazdą – po ok 300-500m pracuje już stabilnie. Przy poprzednim skuterze gaźnikowym brakowało mi tej stabilności przed nagrzaniem. Myślę, że to jednak plus tego wtrysku.
    W stosunku do mojego poprzednika (Vitality) to People One ma super oświetlenie – wystarczy do bezpiecznej jazdy w nocy.
    A propos wtrysku/dogrzewania – jeździłem również zimą przy temperaturach do -5 stopni i nie widziełm tu wielkich różnic w spalaniu. Moim zdaniem świadczyło by to o tym, ze chyba nie mamy do czynienia z problemem niedogrzania.
    Osiągi : faktycznie do 80 km/h całkiem żwawo, 100 km/h nie osiągnąłem (ale w mieście niem tez miejsca na takie próby) przy moich prawie 100kg masy i tak uważam, że skuter radzi sobie nieźle.
    Hamulce w zupełności wystarczające.
    Skuter całkiem przyzwoicie chroni nogi przed wiatrem i deszczem.
    Podsumowując – skuter do miasta ma mnie dowieźć tam i z powrotem – ten robi to moim zdaniem z pewną lekkością i gracją. poszaleć nie można, ale skutecznie przebijać się przez miasto to zdecydowanie tak.

    Nawiązując do dyskusji czy wtrysk ma tu sens i po co dopłacać, ciśnie mi się tylko jedna odpowiedź: „a kto bogatemu zabroni” :-). Grunt, że jest wybór na rynku i każdy może sobie kupić to co mu się podoba i do czego ma przekonanie. Nieważne czy to ma sens, czy nie. Jakby były do kupienia same sensowne produkty, to świat byłby smutny.

    A, byłbym zapomniał – mój skuter jest ciągle bezawaryjny. przejechałem jak na razie 4000km bez najmniejszego problemu. Koszt przeglądów serwisowych znikomy.
    I wracając do wstępu do artykułu – mój skuterek przestał 2 zimowe miesiące i faktycznie zapalił od kopa.