125 ccm
Aktualnie czytasz:
Jakość najpopularniejszych jednośladów w Polsce. Junak: „Wiele się zmieniło, stereotypy pozostały”
Informacja Prasowa
4

Polska to trudny rynek motocyklowy. To nie tylko kwestia klimatu, ale przede wszystkim naszych zarobków. Chcemy realizować marzenia, a z drugiej strony przeciętna polska rodzina nie ma zbyt wiele wolnych środków na zakup jednośladu. Tym bardziej, że motocykl w Polsce nie jest postrzegany jak produkt pierwszej potrzeby, a częściej jako „fanaberia”. Czy dziś zakup taniego pojazdu stanowi takie samo ryzyko jak dekadę temu? Co się zmieniło? O tym w rozmowie z Mikołajem Siborą, prezesem Almotu.

Pamięta Pan początki skuterowego boomu w Polsce 15 lat temu?

Oczywiście, że tak. To nie był boom, to była lawina. Dziś o takiej sprzedaży jednośladów możemy tylko pomarzyć. Z dnia na dzień pojawiali się nowi importerzy, którzy sprowadzali z Chin wszystko co tylko miało dwa koła, a momentami i tak podaż okazywała się niewystarczająca. To były też pierwsze rozczarowania.

Co ma Pan na myśli?

Jakość. Początki były bardzo trudne, dla ówcześnie działających podmiotów na rynku. Mam wrażenie, że kierowano się jedynie ilością oraz jak najniższą ceną. Te zaniedbania pokutują zresztą do dziś, mimo, że tak wiele się zmieniło. O chińskich jednośladach pisały nawet czołowe dzienniki, zwracając uwagę przede wszystkim na bezpieczeństwo użytkowników. Myślę, że w dużej mierze pod naporem bardzo złych opinii sprzedaż w pewnym momencie w Polsce zaczęła systematycznie spadać. Zauważcie, że zdecydowanej większości ówczesnych importerów już od dawna nie ma na rynku.

Co od tego czasu się zmieniło?

Wszystko. Dziś to jest już zupełnie inny rynek. Nie mam na myśli wolumenów, które są teraz zdecydowanie mniej imponujące, ale przede wszystkim jakość produktów, które aktualnie możemy spotkać w salonach. To są zupełnie inne pojazdy, jest pełna kontrola jakości i wieloetapowy nadzór produkcji.

W jaki sposób to wygląda w przypadku Junaka?

Przede wszystkim stawiamy na dobór odpowiednich podwykonawców dla naszych skuterów i motocykli. Decydujemy o każdym jednym elemencie znajdującym się w pojeździe. Chodzi o odpowiedzialność względem użytkownika. Jego bezpieczeństwo i komfort eksploatacji. Oczywiście ma to też swoją cenę i to dosłownie. Dlatego Junak bardzo często może wydawać się droższym pojazdem niż konkurencyjny.

Ale mimo to pewnie dalej pokutuje mit dotyczący „chińskich” motocykli.

Dokładnie. Stereotypy pozostaną jeszcze w Polsce na lata. Jednak ja widzę pewne zmiany w świadomości ludzi – w Chinach produkuje się dzisiaj także pojazdy europejskich i japońskich marek. Ba! Nawet w tych samych fabrykach w których powstaje Junak. Kluczem jest zrozumienie prostej zależności – nie jest istotne z którego kraju pochodzi podwykonawca, a kto go nadzoruje i ile mu się za to płaci. Siedząc przed biurkiem rozejrzyjmy się dookoła i spójrzmy skąd pochodzi nasz telefon, komputer albo filiżanka z której właśnie pijemy kawę zrobioną w ekspresie made in China. To jest znak naszych czasów – cały świat bazuje na migracji przemysłu na wschód. Wystarczy spojrzeć choćby na zmianę proporcji udziału poszczególnych sektorów gospodarczych w PKB. Udział produkcji wyraźnie spada od lat. To też konsekwencja walki cenowej i zmian modelu konsumpcji – co ile lat dawniej zmienialiśmy telewizory, telefony i wreszcie motocykle? Świat goni za nowością.

Jednak ludzie tęsknią do dawnych czasów i z sentymentem choćby wspominają szczecińskiego Junaka.

Tak, zdaję sobie z tego sprawę. Jednak dziś szanse na przetrwanie Junaka produkowanego w Polsce oceniam na niewielkie. Czy za 20 000 zł Polak kupiłby krajowego Junaka 125 ccm czy jednak wybrałby japoński motocykl? Po drugie dziś w Polsce sprzedaż motocykli jest niewielka. Tak potężna inwestycja amortyzowałaby się przez kilka dekad. Dlatego nasze pojazdy nie są produkowane na miejscu, jednak mimo to priorytetem jest dla Almotu jakość i bezawaryjność tych maszyn. Zapomnijmy o tych motorowerach i motocyklach, które sprowadzano do nas 10 czy 15 lat temu. To jest zupełnie inna epoka.

Zobacz także:
Jaka jest Twoja reakcja?
Super!
22%
Interesujące
50%
heh...
0%
Że co?
11%
Grrrr!
11%
Smutne
6%
O autorze
Zdjęcie profilowe Leszek Śledziński
Leszek Śledziński
Zaczynałem jak każdy. Od Komara przez Simsona, chiński skuter... aż do spełniania swoich marzeń. W Jednoślad.pl Tworze swoje moto vlogi, testuje motocykle i motorowery oraz informuję o najważniejszych zmianach w prawie.
4 Komentarze
  • Zdjęcie profilowe Wombat
    16 października 2017 at 19:22

    jakośc chinoli to się na 100% znacząco podniosła ale (znacząco ale jednak dalej im daleko do znacznie droższych marek z górnej półki) ale serwis chinoli nic się nie zmienił. Mechanicy z łapanki, bez szkoleń, ściemnianie klientom, brak części w magazynach i oczekiwanie…itd Gadka to chińczyk i „ten typa tak ma”.. itd
    Dużo chińczyków by miało znacznie lepszą opinie jakby nie lokalne ramie zbrojne marki – czyli lokalny diler i jego serwis.

    • Zdjęcie profilowe maniomanio3
      17 października 2017 at 11:46

      No właśnie, masz rację, choć pamiętać też trzeba, że mimo wzrostu jakości i coraz mniejszej awaryjności „chińskich” jednośladów, nadal można trafić na egzemplarze wadliwe, jak trafiło się mi, co pewnie pamiętasz, bo wielokrotnie odpowiadałeś na moje wątki forumowe. I to tyczy się nie tylko chińczyków, bo wadliwe mogą się trafić też egzemplarze markowe. Mój Junak 902 ma ledwo 2 700 km i co? Po ostatniej przejażdżce 120 km w jedną stronę i tyle samo z powrotem, odkręcił mi się wydech przy silniku, blaszka zaczęła telepać podczas jazdy, a na dodatek silnik zaczął brzmieć na wyższych obrotach, jakby miał się zaraz rozlecieć. Łańcuch to porażka, naciągnąłem go z prawidłowym luzem, obróciłem koło, a łańcuch sztywny, może 5 mm luzu. Bak od spodu rdzewieje, jedno mocowanie baku pod kanapą również, a z baku po czyszczeniu wyleciał syf, którego nawet mechanik nie był w stanie zidentyfikować. A gaźnik? Nie do wyregulowania, już sam zacząłem go regulować, najlepiej robić to kurde blaszka co tydzień, bo jak bym do warsztatu miał go dawać, to dwa tygodnie jazdy, dwa tygodnie przerwy, bo czasu nie mają, a i tak źle to zrobią.

      A mechanicy? Jeden na drugim psy wiesza i wszyscy są siebie warci. Ten mówi, że zrobi lepiej i taniej, a ludzie gadają, że fuszerkę robi taką, że po przeglądzie zapominają dolać oleju, czegoś dokręcić i silnik do śmieci. Drugi mówi, że cena wyższa, bo lepiej robią, a po tygodniu od oddania z naprawy motor działa gorzej, niż wcześniej, ewentualnie jednoślad postoi jak w moim przypadku miesiąc w salonie, bo nie mają czasu, a potem nie mogą sprowadzić części, która pasuje, bo ciągle inną przysyłają, niepasującą.

      A co do prezesa Almotu, to się nie wypowiem dokładnie. Mają możliwość zadecydowania, jaki element trafi do ich jednostek, dzięki czemu mają pełną kontrolę nad produktem? Skoro tak, to dlaczego nadal wszystkie romety, junaki, bartony i zippy wyglądają prawie identycznie, tylko różnią się naklejką na baku, ewentualnie kształtem plastików o kilka milimetrów? Rama chyba jest taka sama, silnik prawdopodobnie też, albo są bardzo do siebie podobne.

      Poza tym ostatnio co kogo nie spotkam, to albo ja się go pytam, czy jego junak też tak ledwo działa, to potwierdza i zaczyna się litania na temat problemów, albo już sami motocykliści podchodzą do mnie, jak grzebię w 902 i pytają o jego awaryjność.

      No i ciekawostka. Mechanik z moich okolic (Naprawia wszystkie, ale niechętnie bierze się za chińczyki), kiedyś mówił, że mojego robił i silnik wymieniał, bo po 16 tys. km silnik już nadawał się do śmieni, a jakieś dwa tygodnie temu powiedział mi, że kolejna 902 przyjechała do niego, z pękniętą głowicą przy przebiegu około 4 tys. km.

      Coś czuję że mój jednoślad nie dotrzyma do przyszłego sezonu, albo sypnie się zaraz po zimie.

      Kupiłem co chciałem. Wolałem kupić nowego chińczyka, bo straciłbym już na nim małą fortunkę, jakby nie był na gwarancji, niż starego, używanego japończyka, który będzie sypał się ze starości, części będą droższe, a kto wie czy dostępne, no i nie wiadomo będzie, jak był użytkowany, czy nie był wypadkowy.

      Się nagadałem. Trzeba odpocząć i przejechać się na mniej awaryjnym rowerze, pozdrawiam.

  • Jarek
    18 października 2017 at 07:05

    No jakoś z tym się zbytnio nie zgodze – wystarczy nadzór i odpowiednie pieniądze ? To produkcja była by w Polsce a nie w Chinach ! Mam Benzer shafta a ojciec Junaka 122 f – różnica – żadna- ta sama rama , osprzęt plastiki ( inny kolor ) a no tak mój jest 3 lata starszy ! Awaryjność – no żeby w dwuketnim Junaku oberwały się szpilki łączące wydech z głowicą….

  • jas13
    18 października 2017 at 13:38

    Jakość motocykli z Chin wzrosła, ale to nie zasługa polskich importerów, tylko rynku w USA