Aktualnie czytasz:
Kupno motocykla używanego: 4 rzeczy, które pomogą w udanym zakupie
1

Pamiętam zakup swojego pierwszego motocykla. To był 2000 rok, a ja wtedy ledwo co mogłem powiedzieć, że już nie jestem nastolatkiem. Byłem tak podniecony faktem oglądania motocykla, że kupiłbym wszystko. Dlaczego? To był już trzeci motocykl, który oglądałem. Jak nie ten to żaden, jak nie teraz to nigdy… Oj jak ja tego żałowałem. Kupno motocykla używanego nie jest łatwą sprawą, a co dopiero pierwszego motocykla.

Emocje to coś co czyni nas ludźmi. Kochamy, tęsknimy, czujemy… Emocje są potrzebne, ale nie przy zakupie motocykla. Oto kilka zasad, których powinniście przestrzegać przy zakupie motocykla.

Po pierwsze nie napalaj się

Tygodnie przeglądania ogłoszeń za tobą i w końcu ją znajdujesz. Perełkę, brylancik, ideał – przynajmniej na zdjęciach i opisie sprzedawcy. Cena nie jest wygórowana, stwierdzasz że cię stać. Już wpadłeś w emocjonalną pułapkę. Nie możesz spać, myśleć o czymś innym. Widzisz już siebie na tym motocyklu. Umawiasz się na obejrzenie jednośladu – pojutrze, bo jutro sprzedający nie ma czasu. Jakież długie jest to jutro. W końcu przyjeżdżasz na miejsce, gość wystawia moto z garażu. I co? Nadal ci się podoba, próbujesz sam siebie przekonać, że wszystko da się zrobić, poprawić. Okazuje się, że zdjęcia były zrobione 4 lata temu, tuż po zakupie motocykla. Teraz wygląda zupełnie inaczej. Musisz odstawić swoje marzenia na bok i skupić się na tym co widzisz. Jeżeli będziesz nadal gloryfikować ten pojazd – popełnisz błąd.

Nie jedź sam

Przy zakupie motocykla potrzebne jest chłodne oko osoby, której nie zależy na tym, żebyś motocykl kupił. Wzięcie ze sobą kolegi, który już nie może się doczekać aż kupisz motocykl, aż będziecie mogli już razem jeździć, nie jest dobrym rozwiązaniem… Nim też rządzą emocje. Pojedź z kimś kto się na motocyklach zna, a kto ma do zakupu stosunek obojętny. To pomaga trzeźwo spojrzeć na zakup.

Czasem warto przepłacić

Nie wybieraj najtańszego egzemplarza danego modelu na rynku, będzie tani tylko w dniu zakupu. Potem, będzie tylko gorzej i finalnie może okazać się, że choć w chwili zakupu oszczędziłeś 1000 zł, to w następne 3-4 miesiące wsadzisz w motocykl 1200 zł, a i tak nie usuniesz wgniecenia w baku, rys i wymienić napędu. Egzemplarz droższy o 1000 był za to w dużo lepszym stanie, ale nie kupiłeś go, bo pozornie nie było cię na niego stać…

Lepiej poczekać

Szukaj, przeglądaj, wybieraj, pytaj, rozmawiaj i przede wszystkim nie spiesz się. Pośpiech to twój wróg. Dlatego też dobrze jest rozglądać się za motocyklem już poza sezonem, nabierając doświadczenia w szukaniu, rozróżnianiu detali dyskwalifikujących pewne egzemplarze, gdy nie masz jeszcze ciśnienia na jazdę. Pamiętaj, ten kto ma pieniądz ma władzę, nie ten kto ma towar. Kupujący często o tym zapominają.

Jaka jest Twoja reakcja?
Super!
0%
Interesujące
50%
heh...
50%
Że co?
0%
Grrrr!
0%
Smutne
0%
O autorze
Zdjęcie profilowe Przemysław Borkowski
Przemysław Borkowski
10 od lat po Warszawie na dwóch kołkach. Piórem od lat po kartce. Przemysław Borkowski jest absolwentem dziennikarstwa na UW. Od najmłodszych lat pasjonuje się motoryzacją, zwłaszcza jednośladami. W swojej pracy łączy umiejętności zdobyte przez lata doświadczenia w prasie wraz ze swoją pasją. | Redakcja | Google+
1 Komentarze
  • Saper
    16 stycznia 2017 at 04:07

    Coś w tym jest. Ja jeżdżę od 10-ego roku życia(Romet pony 301 pierwszy zakup) to były emocje. Ładnie napisany artykuł oddający uczucia podczas podjęcia pierwszej decyzji o poczuciu wolności. Pozdrawiam. Mariusz Jan Bicz.