Aktualnie czytasz:
5 najlepszych i najwygodniejszych motocykli turystycznych
6

Zupełnie subiektywna lista Top5 najlepszych i najwygodniejszych motocykli turystycznych. W sam raz na majowy długi weekend i planowanie wakacyjnych wypadów.

Tak, to jest lista. Tak, nie przepadam za listami, ale po sukcesie „Jak przekonać rodziców, żeby kupili mi motocykl?” okazało się, że listy są mocno poczytne. Tym razem odkładam prześmiewczy charakter na bok i postaram się przygotować zbiór nieco sensowniejszy. Z racji tego, że wiosna jest dla nas mocno wymagająca i zaplanowane wypady nieco się przesuną, pomyślałem, że dobrze byłoby zebrać w całość najwygodniejsze i najlepsze motocykle turystyczne. Ale uwaga! Jest to lista 100% subiektywna i zakłada tylko i wyłącznie motocykle, którymi miałem okazję jeździć (tytuł „Moja subiektywna lista motocykli turystycznych” słabo wypada pod Googlem, wybaczcie).

Pojemność, cena, segment, nie mają znaczenia, ma za to kolejność. Zdaję sobie sprawę, że podróżnicy-puryści wyciągnął zaraz milion argumentów, dlaczego najlepsza jest XR650, GS to złom i bez akcesoryjnych halogenów ani rusz. Cóż zrobić? Zaczynamy!

5. Suzuki V-Strom 650

Bez względu na rok produkcji, V-Strom był strzałem w dziesiątkę. Suzuki zresztą słynie z umiejętności wyprodukowania zupełnie przeciętnych, a zarazem rewelacyjnych motocykli. Klucz do sukcesu V-Stroma? Moim zdaniem to fakt, że obok wygody, funkcjonalności, niskiej ceny zakupu i niedrogiej eksploatacji, V-Strom zawsze świetnie się prowadził.

V-Strom, czyli zbiór samych dobrych cech w dbającym o portfel opakowaniu.

4. Honda GL1800 Gold Wing

Nie, Gold Wing nie będzie na pierwszy miejscu. I nie, Gold Wing nie jest królem europejskich szos. Pomijając fakt, że Gold Wing służy głównie jako pojazd transportujący choinkowe lampki, intensywnie przy tym podkreślając uwielbienie właściciela do disco polo, sprzęt ma coś w sobie. Tak jak w przypadku V-Stroma, bez względu na rok produkcji Gold Wing jest motocyklem niesamowicie wygodnym, nietuzinkowym i do tego zaskakująco dobrze się prowadzącym.

To nie powinno działać. A działa…

A jak już jesteśmy przy bezsensownie dużych motocyklach…

3. Harley-Davidson Ultra Limited

Harley posiada w swojej ofercie kilka turystycznych modeli, ale na ich szczycie jest Ultra Limited. Ultra w tej wersji kosztuje, trzymajcie się, 134 000 zł. Nie mam pojęcia dlaczego, ale fakt jest faktem, że to kolejny turystyczny sprzęt, który „ma to coś”. I wiem, że nie jest to cecha numer 1 w przypadku turystycznych motocykli, ale Ultra broni się kilkoma praktycznymi rozwiązaniami. Ogromny topcase, niesamowicie wygodny fotel (najwygodniejszy na jakim siedziałem), świetny system audio i zaskakująca dobra nawigacja. Do tego ekonomiczny silnik (poważnie). Najważniejsze jednak, że na Ultrze wrzucą się na mataforyczny luz. Wystarczy ustawić tempomat na 120 km/h, podkręcić radio i cieszyć się podróżą w sposób, w jaki można cieszyć się tylko na Harley’u. Nie wiem tylko, czy to uczucie warte jest 134 000 zł…

Tylko na promocyjnych zdjęciach na Harley’ach jeżdżą młodzi ludzie.

2. BMW R 1200 GS

BMW w 1980 roku modelem R80G/S stworzyła zupełnie nowy segment, który 30 lat później jest jednym z najpopularniejszych na rynku. W międzyczasie pojawiło się zatrzęsienie motocyklowych SUV-ów i każdy duży producent posiada takiego w ofercie. Ba! Prawdopodobnie są lepsze od GSa motocykle w tym segmencie. Ale prawda jest taka, że R 1200 GS nadal stoi na szycie, chociażby pod względem sprzedażowym. Jeśli wzięlibyśmy pod uwagę kilka cech (moc, poręczność, ładowność, wygodę, właściwości terenowe, wyposażenie dodatkowe) to GS w żadnej z nich nie będzie najlepszy. W każdej będzie jednak na tyle wysoko punktowany by całościowo wygrywać ten wyścig (jeszcze…). I chwała mu za to!

R 1200 GS Adventure – jest. Odzież BMW – jest. Kolega na identycznym BMW – jest.

1. Honda NC750X

Ha! Mam Was. Myśleliście pewnie, że na pierwszym miejscu mojej subiektywnej listy będzie 500 kilogramowy krążownik szos. A tu niespodzianka. W mojej opinii najlepszym motocyklem do szosowej turystyki jest Honda NC750X, wielokrotny zdobywca tytułu „Najnudniejszy motocykl na świecie”. NC posiada jednak wszystko to czego odczekuję od motocykla do nawijania setek kilometrów. Honda jest wygodna i nieangażująca, posiada praktyczne rozwiązania (schowek w miejscu zbiornika paliwa), kosmicznie mało pali, a w bonusie można kupić ją w wersji z dwusprzęgłową skrzynią biegów. Co jednak najważniejsze, NC na rynku jest już na tyle długo by pojawiły się pierwsze testy sprawdzające niezawodność i zużycie podzespołów. Samochodowe pochodzenie jednostki napędowej sprawia, że NC to wół roboczy „nie do zajechania”. DCT ponoć także spisuje się bezproblemowo.

Tak nudny, że aż dobry.

A jaka jest Twoja lista Top5 motocykli turystycznych, które mógłbyś mieć w garażu? 

Foto: Archiwum

Jaka jest Twoja reakcja?
Super!
6%
Interesujące
81%
heh...
0%
Że co?
6%
Grrrr!
0%
Smutne
6%
6 Komentarze
  • Evert
    22 kwietnia 2017 at 09:45

    Na dłuższe trasy zbiornik paliwa w NC750X jest jednak trochę za mały, nawet przy niskim spalaniu. Choć tak naprawdę to ostatnie jest trochę złudne i przy odpowiednio ekonomicznej jeździe np. V-Stromem też da się zbliżyć do ok. 4 litrów – tyle że to emerycka jazda będzie. Zainteresowanym polecam tekst z innego portalu pt. „Ile naprawdę motocykl zużywa paliwa?”, którego głównym „bohaterem” jest właśnie Suzuki V-Strom 650.
    Niskie spalanie w NC-kach jest odrobinę przereklamowane – w końcu silniczek jest wolnoobrotowy, a moc ma od 48 (700) do 55 KM (750). Gdyby miał 70-80 KM, już by tak lekko ze zużyciem nie poszło. W CB500F i CB500X, które mają wyższe obroty, też spokojnie da się oscylować w granicy 3,5 litra, a niektórym udaje się nawet mniej.
    Na pewno NC-ek jest jedną z lepszych propozycji budżetowych na dłuższe wycieczki, jeśli interesuje nas sprzęt o pojemności mniejszej niż litr. Ja bym jednak zamiast X-a zastanawiał się nad Yamahą Tracer 700 lub 900.

    • bartek
      26 kwietnia 2017 at 12:51

      honda nc 700x z pasażerem spaliła mi 3,5 litra na setkę przy średniej prędkości 90 km/h.

  • Wojciech
    22 kwietnia 2017 at 21:21

    Szkoda, że każdy z tych motocykli jest motocyklem „turystycznym”, ale żaden nim nie jest. To są poprawne, nowoczesne motocykle do jazdy na wprost, po dobrych asfaltach.

  • Marcin
    22 kwietnia 2017 at 22:22

    A Yamaha XT660Z Tenere ???

  • Misza
    23 kwietnia 2017 at 23:04

    Naprawdę zaskakujące zakończenie !
    Trochę się ucieszyłem, ponieważ od 2014 zacząłem jeździć NC 750X DCT a w 2016 zmieniłem (po dogłębnej analizie oczekiwań) na …….
    NC 750X DCT po liftingu 😉
    Spalanie jest rzeczywiście bardzo OK ale przy jeździe do 120 km/h. Moje min – 2,8 l max 5,2 l.
    Poza asfaltem można jak najbardziej przejechać (nie pośmigać) ale przynajmniej nie strach jak się asfalt skończy.
    I tak można długo wyliczać ale wszystko zależy od konkretnych oczekiwań użytkownika.
    I wiecie co… to ja, użytkownik mam być zadowolony a nie Ci którzy oceniają moje moto i mnie.
    Dzięki za artykuł Michale !

  • Sydney
    24 kwietnia 2017 at 22:47

    Odnosnie Harleya to płaci się za legendę a motocykl dostaje sie już w gratisie, stąd ta cena.