Aktualnie czytasz:
WSK 175: wady i zalety kultowego polskiego motocykla
1

WSK Kobuz była jednym z tym motocykli, który zawsze budził skrajne emocje. Jedni zachwycali się dynamicznym silnikiem inni wieszali na nim psy – szczególnie na układzie zapłonu, który był dosyć trudny w okiełznaniu. Jaka naprawdę była WSK 175 Kobuz?

Produkcja Kobuza, a w zasadzie motocykla WSK M21 W2 rozpoczęła się w roku 1974 i miała być nadzieją na lecące w dół słupki sprzedażowe i uratowanie marki. Co prawda inżynierowie nie stworzyli motocykla zupełnie nowego, ale jak na ówczesne realia WSK 175 Kobuz była motocyklem w zasadzie nowoczesnym. Ok, miała starą ramę (zapożyczoną z WSK 125), która była zbyt „miękka” dla motocykla o pojemności 175, ale całość zapowiadała się całkiem nieźle – przynajmniej do momentu, w którym mogła to zweryfikować opinia publiczna, ale o tym za chwilę.

>>>WSK 175 Kobuz – dane techniczne<<<

 
Czytaj
REKLAMA

Weź udział w konkursie Motul Azja Tour. Poznaj proste zasady.

Wygraj wyprawę motocyklową po górskich szlakach Kirgistanu. Dzika przyroda, adrenalina i spartańskie warunki gwarantowane! Sprawdź swoje siły na trasie wiodącej przez kaniony, przełęcze oraz wzdłuż górskich jezior. Sprawdź również setki innych nagród od Motul.

WSK 175 Kobuz

Zostańmy jeszcze na chwilę przy ramie. Ta pochodziła dokładnie z modelu B3. Przeszczepiona do motocykla o większej pojemności, nie sprawdzała gdy sprzęt był traktowany jako wół roboczy. Była zbyt podatna na wyginanie – widoczne to było w momencie, w którym Kobuz stał na centralnej podstawce. Użytkownicy mieli wtedy problem z ustawieniem motocykla na płaskiej nawierzchni – koła dotykały ziemi, a przy najmniejszych nierównościach motocykl nie był w stanie ustać na „centralce”. Takie zachowanie wskazuje, że rama już się poddała ciężarowi i nie trzyma fabrycznych wymiarów.

 
Czytaj
REKLAMA

Torba motocyklowa Junak. Kup teraz

Jesteś fanem marki Junak i szukasz uniwersalnej torby, którą możesz zabierać ze sobą wszędzie gdzie tylko zechcesz.

Początek problemów

Problemów z Kobuzem było jeszcze kilka. Przede wszystkim zapłon: dobra regulacja była dosyć ważna, a proces musieliśmy powtarzać bardzo często. Dzisiaj najlepszym rozwiązaniem jest wyeliminowanie wadliwego podzespołu poprzez zastąpienie go zapłonem CDI – koszt niewielki, sposób montażu prosty, a jeżeli martwisz się o oryginalność sprzętu, to spokojnie – zawsze możesz wrócić do oryginalnego rozwiązania. Musimy pamiętać, że pierwsze Kobuzy już posiadały fabryczną instalację 12V. Co ciekawe pod bocznymi puszkami mogliśmy znaleźć dwa akumulatory 6V, połączone szeregowo. Potem, (zapewne w ramach oszczędności) zmieniono ten układ na zapłon 6V. Modele 6V posiadały nadal lampę przednią zasilaną prądem o napięciu 12V – ta zasilana była prosto z prądnicy.

Poza tym Kobuz posiadał zapłon bateryjny – do odpalenia potrzebował prądu z akumulatora. Jak sami się domyślacie w latach 80 i 90 mógł to być pewien problem i w ramach oszczędności akumulatory były ratowane i ładowane bez końca, a gdy napięcie spadło, motocykl zwyczajnie nie chciał zapalić.WSK 175 Kobuz

Co z tą skrzynią i wodzikami?

Kolejnym problem była mityczna skrzynia biegów, a w zasadzie jej wodziki, te według dziesiątek internetowych relacji psuły się na potęgę skutecznie utrudniając jazdę mniej wprawionym motocyklistom. Cóż, tutaj sprawa zależała od kilku szczegółów: techniki zmiany biegów oraz czystości oleju w samej skrzyni. W sieci znaleźliśmy bardzo ciekawą poradę, z którą warto się zapoznać:

W silniku W2 jest pewien myk serwisowy, który warto znać, bo może wystąpić nawet w motorku świeżo zmontowanym po remoncie. Jest to chyba najdroższe uderzenie młotkiem przez mechanika, bo liczono je jak naprawę specjalną poza oczyma klienta. Wajcha biegów zmienia biegi przez wałek i umieszczone na drugim końcu urządzenie z dwoma „pieskami”. W zależności od ruchu dźwigni w górę lub w dół, jeden lub drugi „piesek” przesuwa tarczę z wodzikami. „Piesek” w danej chwili nieużywany chowa się wewnątrz korpusiku, ale czasami nie wraca na miejsce z powodu zacięcia, np. przez metalowy wiór, i biegi przestają działać. Wystarczy wtedy uderzyć młotkiem przez punktak w wałek dźwigni biegów, aby śmieć wyskoczył i biegi zadziałały.

-czytamy na stronie MotocyklePRL

Czy WSK 175 miała same wady?

Gdybyśmy oparli swoją wiedzę tylko o opinie użytkowników sprzed wielu lat, to ciężko byłoby nam znaleźć zalety tego motocykla. Dzisiaj jest inaczej: każdy fan WSK może wyrzucić wadliwy układ zapłonowy i zastąpić go zapłonem CDI, a osoby, które znają się na porządnym odrestaurowywaniu motocykli mogą okiełznać skrzynię bez większego uszczerbku dla portfela.
WSK 175, przede wszystkim rozwijała większe prędkości niż 125-tka, co w obecnych realiach przekłada się na bezpieczeństwo – wiem, że większość z nas nie zamierza tym motocyklem podróżować na co dzień, ale fajnie jest jechać, nie powodując spowalniania ruchu i sytuacji, w których bez przerwy ktoś musi nas wyprzedzać. Dodatkowo 175-tka otrzymała dużo lepsze hamulce niż np. Wueski z pierwszych lat produkcji – można było spotkać takie sztuki, w których przedni hamulec naprawdę był hamulcem, a to się ceni!

W sieci krąży bardzo dużo sprzecznych informacji na temat Kobuza, ale jedno pozostaje faktem: wystarczy podstawowa wiedza mechaniczna i trochę doświadczenia, aby ogarnąć „Wieśkę”. Po zaakceptowaniu paru niedoskonałości ten sprzęt może okazać się naprawdę wdzięcznym motocyklem. Należy również pamiętać, że pomiędzy modelami może dochodzić do pewnej rozbieżności w wyposażeniu. Takie były czasy i często do tych motocykli „pakowano”, to co akurat było na półkach w magazynie.

Niestety Kobuzowi oraz całej „rodzinie ptaków” nie udało się zmienić losu marki i w 11 lat po premierze tego modelu WSKi przestały być produkowane. Nie pomogły liczne modernizacje oraz modele bliźniacze, które miały przyciągnąć klientów. Wśród nich możemy znaleźć takie modele jak: WSK Sport, Dudek czy Perkoz. Nie pomogły projekty Wiesława Wiatraka (polskiego konstruktora), który zaprojektował silnik bardzo udany, ale niestety oszczędności powzięte przez ówczesnych dygnitarzy skutecznie gasiły potencjał konstruktorów oraz możliwości zakładów w Świdniku. Cóż, to były inne czasy, choć podobne do dzisiejszych problemy. Dzisiaj naprawdę ciężko jest kupić Wueskę Sport, Dudek czy Perkoz. Trochę łatwiej jest z Kobuzem, ale jego ceny już rosną w zastraszającym tempie.

[Trending]

 

 

 

Jaka jest Twoja reakcja?
100%
0%
0%