Polskie cwaniactwo, czyli jak udało znaleźć się sposób na uniknięcie mandatu karnego nawet na kilka tysięcy?

Nowelizacja przepisów miała sprawić, że właściciel pojazdu będzie zmuszony wskazać kierującego pojazdem, ale naszym rodakom udało się już to obejść

W skrócie
  • Jaka kara grozi za niewskazanie sprawcy wykroczenia?
  • Ten mężczyzna znalazł sposób żeby obejść obowiązujące prawo
  • Za składanie fałszywych zeznań grozi kara do 3 lat pozbawienia wolności
  • Czy dotychczasowe zaostrzenie przepisów jest niewystarczające?

Przeglądając kilkukrotnie nowelizację przepisów raczej przekonany byłem, że ciężko będzie w jakikolwiek sposób uniknąć wskazania kierującego w momencie popełnienia wykroczenia. Nad właścicielem ciąży przecież widmo bardzo wysokiego mandatu karnego, który w zdecydowanej większości jest przynajmniej kilkukrotnie wyższy niż wartość wykroczenia. Polacy znaleźli jednak bardzo sprytny sposób, aby uniknąć konsekwencji.

W wyniku ostatniej nowelizacji sporo zmieniło się nie tylko w samych przepisach, ale także w taryfikatorze. Wszystkie modyfikacje miały sprawić, że obejście obowiązujących zasad będzie niemożliwe, a dotkliwe kary finansowe będą sprawnie działającym batem na kierowców. Na polskich drogach ma być z każdym rokiem coraz bezpieczniej, dlatego co rusz modernizowana jest drogowa infrastruktura, która wzbogacana jest o kolejne fotoradary oraz odcinkowe pomiary prędkości. Policjanci również otrzymali sporo nowych wytycznych i szczególnie dobrze funkcjonujące grupy SPEED sieją postrach wśród piratów drogowych. Nadal sporo nam brakuje do poziomu bezpieczeństwa chociażby krajów skandynawskich, ale zmiany w końcu są widoczne i wszystko wskazuje na to, że idą w dobrym kierunku.

Jedna z głośnych zmian dotyczy osób, które pomimo obowiązku nie wskażą organowi ścigania osoby, której powierzyły swój pojazd. Jeżeli będzie to postępowanie w sprawach o przestępstwo grozi to mandatem w wysokości minimum 4000 zł, przy sprawach o zagrożenie bezpieczeństwa w ruchu drogowym minimum 2000 zł, o przekroczenie prędkości minimum 800 zł, a w pozostałych minimum 500 zł. Pierwsza wersja kary zawiera jedynie grzywnę finansową, natomiast jeżeli właściciel złoży fałszywe zeznania to jest to traktowane jako przestępstwo z art. 233 Kodeksu karnego. Właściciel pojazdu, który z premedytacją poda w oświadczeniu mylące lub nieprawdziwe dane osoby kierującej, podlega karze pozbawienia wolności do 3 lat.

§ 1. Kto, składając zeznanie mające służyć za dowód w postępowaniu sądowym lub w innym postępowaniu prowadzonym na podstawie ustawy, zeznaje nieprawdę lub zataja prawdę, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

Tak surowe zaostrzenie przepisów miało sprawić, że proceder braku wskazania sprawcy się ukróci i możliwe będzie ukaranie kierującego, który popełnił wykroczenie. Nie trzeba było jednak długo czekać, aby w końcu udało się nowe zapiski obejść. Pomogła w tym aktualna sytuacja na świecie i wojna na Ukrainie. Dlaczego? Już spieszę z wyjaśnieniami.

Policja ukarała mandatem właściciela pojazdu za parkowanie na zakazie. Sytuacja taka, jakich na polskich drogach zdarza się mnóstwo każdego dnia. Standardowe wypisanie druczku i robota zakończona. Nic bardziej mylnego, gdyż mężczyzna wskazał, że pojazdem kierowała wówczas obywatelka Białorusi i to ona jest sprawcą wykroczenia. Zgodnie z obowiązującymi przepisami mężczyzna wskazał osobę, która wówczas był kierowcą, jednakże aktualna sytuacja polityczna sprawiła, że przepływ informacji pomiędzy Polską, a Białorusią nie istnieje. Żadne służby specjalne również ze sobą nie współpracują, dlatego namierzenie kobiety jest niemożliwe i tym samym mundurowi nie mogą ukarać osoby, która zaparkowała na zakazie. Identyczna sytuacja będzie miała miejsce również w przypadku osób z innych krajów nienależących do Unii Europejskiej. Dodatkowo służby nie mają możliwości zweryfikowania czy dane w oświadczeniu właściciela są prawdziwe, dlatego sprawa zostanie umożona.

Nawet 5000 zł mandatu? Za tyle kupisz drugi motocykl!

Przedstawienie tej historii sprawi, że z pewnością takich oświadczeń właścicieli pojazdów będzie coraz więcej i konieczna będzie kolejna nowelizacji przepisów. W związku z napływem wielu osób zza wschodniej granicy nie będzie żadnego problemu znaleźć osoby, której danych można by użyć w oświadczeniu, jednakże zaznaczam, że jest to działanie niezgodne z prawem. Konsekwencje składania fałszywych zeznań traktowane jest jako przestępstwo z Kodeksu karnego i grozi za to kara pozbawienia wolności.

Jeszcze przed zmianą obecnych przepisów w Polsce była ciekawa sytuacja, która pokazała jakie braki są w obowiązującym prawie. W 2020 roku właścicielka pojazdu otrzymała mandat karny z fotoradaru za jazdę z prędkością 109 km/h w terenie zabudowanym. Teraz zaczyna się najlepsze – wskazała siebie jako sprawcę, chociaż w nadesłanej pocztówce było widać, że za kierownicą siedzi mężczyzna. Sprawa natychmiast trafiła do sądu, gdyż GITD podważyła oświadczenie kobiety i finalnie została ona ukarana mandatem karnym w wysokości 3000 złotych. Śmiem twierdzić, że osoba kierująca samochodem najprawdopodobniej miała zbyt wiele punktów karnych lub co gorsza, mogła nie posiadać lub mieć zatrzymane prawo jazdy, dlatego właścicielka wzięła pełną winę na siebie. Wówczas zakończyło się to jedynie grzywną, jednakże w myśl obowiązujacych przepisów byłoby to przestępstwo i kobiecie groziłaby kara pozbawienia wolności.

Takie nagłośnienie tej sytuacji sprawi, że konieczna może okazać się kolejna nowelizacja i nie będę zdziwiony jeśli przepisy zostaną ponownie zaostrzone. Swoim cwaniactwem sami pokazujemy, że nad zmotoryzowanymi ciągle musi być aktualizowany bat, który skutecznie zamknie wszystkie próby obejścia obowiązujących przepisów.

 

Inne publikacje na ten temat:

1 opinia

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button