Aktualnie czytasz:
Nowy CEPiK ułatwia legalizowanie cofniętych liczników w motocyklach podczas badań technicznych
2

Intencje były dobre, a wyszło jak zawsze. Nowy obowiązek w postaci odnotowywania przebiegu przez diagnostę podczas każdego badania technicznego stał się nowym sposobem na legalizację lewego przebiegu przez oszustów. Kupując nowy motocykl musisz być jeszcze bardziej ostrożny.

Ostatnie miesiące pokazują, że dane zawarte w CEPiK, albo na wyciągu z badania technicznego nie mogą być traktowane jako wiarygodne. Dotyczy to zwłaszcza motocykli i motorowerów, które odwiedzają stację kontroli pojazdów w Polsce po raz pierwszy. Oszuści tuż przed planowanym przeglądem korygują licznik, a ten bez weryfikacji wprowadzany jest do centralnej bazy. W świetle prawa diagnosta nie ma sposobu oraz możliwości podważać wskazania licznika.

Innym sposobem na legalizację przekręconego licznika w starszych motocyklach jest coroczna „korekta” przebiegu. W tym wypadku pracownik SKP również nie ma innego wyjścia jak wprowadzić dokładnie takie same dane jakie widzimy na zegarach sprzętu.

Dlatego absolutnie nie należy podchodzić bezkrytycznie do danych zawartych w CEPiK. Sposobów na oszukanie nowego systemu jest kilka, a każdy z nich nie wymaga praktycznie żadnego wysiłku od nieuczciwego sprzedawcy.

 
Czytaj
REKLAMA

Poznaj trójkołowy CAN-AM Ryker 900 na prawo jazdy B

Wrażenia z jazdy, których nie da się porównać z czymkolwiek na czym do tej pory jeździłeś. 77 KM, skrzynia CVT, ABS i kontrola trakcji w standardzie. Odkryj trójkołowy Can-Am Ryker Rally Edition.

Kupując używany motocykl, zwłaszcza sprowadzany nie należy sugerować się przebiegiem widocznym na wyświetlaczu czy w bazach danych. Pamiętaj również, że książka serwisowa pojazdu może być sfałszowana. Dlatego skoncentruj się przede wszystkim na wizualnej ocenie zużycia oraz stanie technicznym maszyny.

Jaka jest Twoja reakcja?
Super!
0%
Interesujące
14%
heh...
14%
Że co?
0%
Grrrr!
0%
Smutne
71%
  • Zdjęcie profilowe Evert
    28 stycznia 2017 at 12:37

    Rozwiązań doskonałych nie ma. W sumie tego rodzaju reakcja była do przewidzenia, że co sprytniejsi będą korygować licznik przed każdym przeglądem.
    Podstawowe pytanie dotyczyłoby jednak skali tego zjawiska: jaki % właścicieli aut albo użytkowników pojazdów leasingowanych co roku biega teraz do warsztatu robić korektę i o jaki % ilość ta się zwiększyła w stosunku do stanu przed wprowadzeniem obowiązku ewidencjonowania przebiegu.
    Sam fakt zwiększenia zainteresowania tego typu usługami nie daje jednak żadnych konkretów liczbowych – statystyk zwyczajnie brakuje, bo rzecz jasna nie ma możliwości ich prowadzenia. Dopiero wtedy można byłoby stwierdzić, czy ten system polepszył sytuację czy po raz kolejny: „chcieliśmy dobrze, a wyszło jak zawsze”.

  • Zdjęcie profilowe anonim
    28 stycznia 2017 at 15:00

    Wydaje mi się, że nie jest problemem możliwość cofania liczników przez samych właścicieli co rok przed przeglądem. To upierdliwe i kosztuje, więc skala zjawiska powinna być marginalna. Problemem jest masowe cofanie liczników pojazdów przechodzących przez łapy handlarzy. I tu rejestracja przebiegów podczas dorocznych badań tech. powinna pomóc zapanować nad oszustwem – przynajmniej w stosunku do samochodów z naszego rynku.