Ten kto motocykle w garażu samodzielnie naprawia, ten się w cyrku nie śmieje - motocyklowe perypetie

Naprawa motocykla to gra w rosyjską ruletkę!

W skrócie
  • Naprawa motocykli wydaje się z pozoru bardzo prosta, chociaż uwierzcie nam, że wiele może was zaskoczyć
  • Kumpel dobra rada, teoretyk-gawędziarz czy znawca - nazywajcie go jak chcecie, ale traktuje z dozą dystansu
  • Masz dobrze wyposażony garaż, który śmiało mógłby zostać przekształcony na pełnoprawny serwis motocyklowy? No to się zdziwisz...

Wydawać by się mogło, że motocykle składane są z taką precyzją i starannością, że jakiekolwiek naprawy powinny odbywać się w sposób lekki i przyjemny. Jeżeli macie już za sobą kilka tysięcy odkręconych lub nie śrubek, to z pewnością zrozumiecie o czym mowa. Bo przecież nic nie jest na tyle proste, żeby nie móc tego zepsuć…

Wielu z nas posiadając nowe motocykle decyduje się na jakiekolwiek naprawy lub serwisy oddawać je do autoryzowanych salonów, w których zatrudnieni są wykwalifikowani specjaliści, znający budowę waszego egzemplarza na pamięć. Owszem, jest to droga nieco bardziej kosztowna, ale z drugiej strony pozwoli wam zdecydowanie zaoszczędzić sporo czasu, nerwów oraz pociętych rąk. Te rzeczy dla wielu są nieocenione, ale jest też druga strona medalu – posiadanie jednośladu to dla wielu uczucie wolności, ale również chęć samodzielnego grzebania przy swojej maszynie. To utożsamia niejako kierowcę z motocyklem i pozwala tym samym na spędzenie kilku wieczór w garażu przy akompaniamencie ulubionej muzyki, doszkolenie się z mechaniki i przede wszystkim psychiczny odpoczynek. Wszystko wydaje się proste, ale niekoniecznie musi takie być.

Obecna technologia powinna przecież sprawić, że wszystkie śruby odkręca się z niebywałą lekkością, a jakiekolwiek usterki elektroniczne lub mechaniczne nie powinny pojawić się co najmniej do momentu przejęcia waszego motocykla przez następne pokolenie. Prawda jest jednak zupełnie inna, a z pozoru proste garażowe prace mogą sprawić, że targać zaczną wami nerwy, a wy w pośpiechu zacznie szukać najbliższego warsztatu zajmującego się naprawą jednośladów.

Trzeba jednak przyznać, że nic nie cieszy jak własnoręczna naprawa, która zakończyła się sukcesem. Szybko w niepamięć pójdzie rzucona przez ramię łacina, podrapane dłonie czy schodzący od uderzenia młotkiem paznokieć. Zapomniecie również o wszystkich niepowodzeniach, kilku próbach poddania i bezradności, a w waszej głowie zapanuje euforią, którą chętnie podzielicie się z motokumplami. Ci, którzy lubują się w garażowym dłubaniu z pewnością doskonale wiedzą z czym to się wiąże, ale jeżeli dopiero jesteś na początku swojej motocyklowej drogi, a bardzo chciałbyś zrobić coś samodzielnie to koniecznie musisz zapoznać się z kilkoma prawdami, które potwierdzą ci się wraz z kilkoma wieczorami i naprawami przeprowadzonymi przy twojej maszynie.

Najważniejsze informacje:

  1. Ten kto w garażu wojował to wie, że nic nie jest na tyle proste, żeby nie móc tego zepsuć.
  2. Starszych i bardziej doświadczonym stażem zawsze należy słuchać i zapamiętać, że jak coś jest głupie, ale działa, to nie jest głupie.
  3. W garażowym dłubaniu przy motocyklach jest kilka punktów, które powinny się kompletnie nie zdarzyć, a mimo wszystko się pojawiają.
  4. Serwis czy zaufanie własnym umiejętnościom?

1. Narzędzi nigdy nie jest za mało

Jeżeli jesteś przekonany, że masz świetnie wyposażony garaż to z pewnością jesteś w błędzie. Możesz twierdzić, że masz wszystkie możliwe imbusy, torxy, nakładki i płaskie, ale z pewnością coś cię zaskoczy. A szczypce do pierścieni segera masz? Czy jednak wolałbyś prowizorycznie próbować je za pomocą niewielkiego płaskiego śrubokręta rozcinając sobie przy tym kilkukrotnie dłoń i rysując pobliskie elementy? Nabijacze do uszczelniaczy w przednim zawieszeniu? No tak, można to zrobić również przy pomocy starych, młotka i płaskiego, ale procent powodzenia tej operacji oscyluje w granicach wysokoprocentowego alkoholu. Motocykle posiadają wiele rozwiązań, które połączone są ze sobą za pomocą połączeń śrubowych, ale wiele podzespołów wymaga użycia specjalistycznych narzędzi, dzięki którym przeprowadzenie naprawy nie tylko będzie możliwe, ale również skuteczne. Mowa chociażby o serwisie przedniego zawieszenia czy nawet wymianie tarcz sprzęgła konieczne jest użycie specjalistycznych narzędzi, których zazwyczaj nawet w dobrze wyposażonym, przydomowym garażu brakuje.

2. Śruby? Na 4 zawsze odkręcisz 3

Stare porzekadło mówi, że zawsze na 4 śruby odkręca się 3 i jest to szczera prawda. Ten się o tym dowie, kto łapska w swój motocykl będzie chciał wsadzić i jakiś element naprawić. Można się oczywiście do tego przygotować i skorzystać przy tym z porad ojca lub dziadka, którzy polecą wam popukanie młotkiem czy popsikanie WD-40, ale gwarancji powodzenia nie ma żadnej. Na połączenia śrubowe w jednośladzie działa mnóstwo czynników, do których zaliczyć możemy chociażby ciągłe zmiany temperatur, drgania czy zanieczyszczenia z dróg. To one skutecznie sprawiają, że śruba zapieka się, a my musimy sporo się napocić, aby finalnie ją odkręcić.

 

Na samym początku warto jest przede wszystkim dobrać ODPOWIEDNI klucz – nie może być ani za mały, ani za duży. Dobre połączenie z odpowiednim dociskiem w osi śruby z pewnością pomoże nam ją odkręcić. Warto jednak w zanadrzu mieć szlifierkę, nabijaki i sporo cierpliwości szczególnie do tych, które są w trudno dostępnym miejscu.

3. Bałagan jest porządkiem

W domu trzeba mieć porządek, w dokumentacji jest to konieczne, w kuchni też powinien być, ale garaż rządzi się zupełnie innymi prawami. Żaden rzucony klucz nie jest tam bez powodu i ma swoje uzasadnienie, którego nie zrozumie nikt, kto z wami nie naprawiał motocykla, a szczególnie żona/kochanka/dziewczyna (wybierz odpowiednie), która jest pedantką i chciałaby, aby motocyklowy warsztat swoją sterylnością przypominał salę operacyjną. W garażu nie ma przypadku i nie ma miejsca na bałagan. To artystyczny nieład, który zrozumie sam twórca tego dzieła.

4. Komputer twoim przyjacielem

Można przeczytać całą Wikipedię, a do głowy wbić sobie wszystkie tematy z motocyklowego forum, ale nieustający rozwój technologii sprawia, że często potrzebny jest ktoś mądrzejszy od nas i nie mówię o lokalnym guru. Pamiętajmy również, że we wszystkich czynnościach wykonywanych w garażu trzeba sobie pomagać, ale i znacznie je ułatwiać, żeby naprawa przebiegła znacznie szybciej i prościej. Szybko zatem okaże się, że kompletny demontaż instalacji i skrupulatne przeszukiwanie przewodów elektrycznych to strata czasu, gdyż na rynku jest on, czyli komputer diagnostyczny, który w wielu przypadkach jest w stanie wskazać dokładną przyczynę awarii lub znacznie ograniczyć spectrum działania. Nie jest tani, ale za to jego działanie jest nieocenione. Pomoże, wskaże i przede wszystkim pozwoli zaoszczędzić sporo nerwów oraz czasu.

5. Teoretyk-gawędziarz

Każdy ma takiego kumpla, który lubi wpaść do garażu z chęcią pomocy i służenia dobrą radą. Nie zawsze jednak jego sugestie będą trafne, a liczne wtrącenia i samodzielne odkręcanie innych elementów sprawi, że złożenie wszystkiego w jedną całość będzie niezwykle trudne. Owszem, gdzieś tam kiedyś coś słyszał, nawet miał kilka okazji to naprawiać, ale tak naprawdę nie pamięta jak. Niby coś wie, ale nie do końca jest pewny żadnego z wypowiedzianych przez siebie słów. Uważa siebie za motocyklistę z krwi i kości, ale ostatni raz jeździł Simsonem w wieku 12 lat, a obecnie rąk sobie nie brudzi, gdyż od kilkunastu lat pracuje w dużym korpo zza ekranu laptopa. Chce jednak pomóc, chociaż niekoniecznie tak jest.

Do takich sytuacji należy zawsze podejść ze stoickim spokojem i przede wszystkim odpowiedzieć sobie na jedno bardzo ważne pytanie – czy faktycznie tej pomocy potrzebujemy? Jeżeli tak to oczywiście przysłuchujemy się rad i sugestii, pamiętając przy tym, że co dwie głowy to nie jedna. Z kolei będąc pewnym, że samodzielnie usuniemy awarię należy czym prędzej zaprzestać dalszych prac, zaparzyć pyszną kawę i cieszyć się garażowym klimatem.

Takich przykładów, które niejako są nieodłącznym elementem garażowego dłubania przy motocyklach jest oczywiście więcej i każdy już przez te kilka roboczogodzin spędzonych przy naprawie wie, czego, a nawet kogo powinien unikać. Wszystko wymaga jednak od nas nabycia doświadczenia, ale również cwaniactwa, które będzie naszym sprzymierzeńcem przy tego rodzaju pracach. A wy czego nie lubicie w naprawach swojej maszyny?

Wiktor Seredyński

Od małego oglądał się za motocyklami do tego stopnia, że kilkukrotnie nabił sobie guza na głowie na przydrożnej lampie. Fan dalekich podróży, garażowego majsterkowania, ale także wyścigowej jazdy na torze. Wszystkie rzeczy związane z motocyklami odbywają się oczywiście w akompaniamencie Dire Straits. Podróż i jazda jest celem, a motocykle sposobem na spełnione życie.

Inne publikacje na ten temat:

1 opinia

  1. I właśnie dlatego naprawiając swój motorek stosuję się tylko do jednej zasady inaczej bym nie przetrwał☝ “nigdy nie stawiaj roweru przy lodówce bo Ci mleko wykipi”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button