Aktualnie czytasz:
Czy zimowe przepalanie zniszczy zimny silnik Twojego motocykla? Social 15 Jednoślad.pl
9

Większość z Was zdecydowała się na uśpienie swojego motocykla czy skutera. Warto odpowiednio przygotować dwa kółka, wymontować akumulator i dać sprzętowi spokój. Regularne przepalanie zimą może negatywnie wpłynąć na zimny silnik Twojego jednośladu.

Sporo pytań kierujecie do nas na social@jednoslad.pl w kwestii prawidłowego zimowania motocykli. Wśród nich pojawiają się Wasze wątpliwości dotyczące regularnego przepalania jednostki napędowej. Dlatego dziś Leszek z Jednoślad.pl dzieli się z Wami swoim poglądem na tę kwestię.

Cześć! Tutaj Leszek i witam was nietypowo, bo dzisiaj w nieogrzewanego garażu Jednoślad.pl, a oparciem dla mnie dzisiaj jest Romet Z-One S 125. Zapewne odrobinę was zaintrygowałem tym, że tak bardzo podkreśliłem fakt, że jesteśmy w garażu nieogrzewanym. Z prostego względu to zrobiłem. Ponieważ właśnie w takich miejscach jak to wasze jednoślady czekają na lepsze czasy podczas zimy. Spędzają tutaj 3-4 miesiące, czasami nawet 6 miesięcy. Niektórzy w ogóle nie zimują jednośladów i zostawiają je na zewnątrz, ale im poświecę zdecydowanie inne wydanie Socialu Jednoślad.pl.

Dzisiaj będzie o przepalaniu jednośladu podczas trwającej zimy. Czy należy to robić, czy też nie? Spotykam się z różnymi opiniami, jednakże jest to kompletnie pozbawione sensu i nie udało mi się znaleźć żadnego argumentu za uruchamianiem silnika w trakcie zimy – zwłaszcza jeżeli akumulator jest wymontowany i gdzieś tam w zaciszu domowym czeka sobie na wiosnę, będąc od czasu do czasu podładowywanym, albo też nie. Za to znalazłem mnóstwo argumentów przeciw tej tezie. Pierwszy z nich to jest oczywiście gęstnienie oleju. Jeżeli w takim garażu byłoby 0, -5 stopni to musicie wiedzieć, że ten olej nie ma już takich parametrów jakie ma podczas panującego lata. Jest on gęsty. Mało tego – spłynął on z pewnością już ze wszystkich elementów silnika do miski olejowej i przez to pierwsze cykle pracy takiego uruchomionego silnika na zimno będzie się odbywać bez odpowiedniego filmu olejowego. Będzie musiało się utworzyć podczas swoich pierwszych taktów, sekund, minut pracy, a nim do tego dojdzie to taka jednostka napędowa pracuje na sucho. Wtedy dochodzi też do mikro zatarć takiej jednostki, a to z kolei może prowadzić do utraty kompresji i zmusi nas do szybszej wymiany cylindra, bądź też pierścienia.

Drugi argument to oczywiście kondensacja pary wodnej. Może o tym nie słyszeliście, albo nie zdawaliście sobie sprawy, że silnik uruchomiony na zimno podczas pierwszych sekund pracy, nawet minut, ma skłonność do kondensacji pary wodnej w swoim wnętrzu. Na skutek tego jest regularnie rozrzedzany olej, który znajduje się w naszym silniku, czyli nominalnie go przybywa. Przybywa na skutek wody, którą produkuje nasz silnik będąc zimnym. W normalnej sytuacji nie stanowi to problemu, ponieważ jednostka napędowa zazwyczaj osiąga temperaturę roboczą i podczas dłuższej jazdy, podczas pokonywania odcinka 15-20 kilometrów ta woda odparuje z miski olejowej i wszystko będzie się działo w porządku. Jeżeli w trakcie zimy powtórzymy w zimie kilka cykli krótkiego uruchomienia, tzw. przepalenia silnika to może się w pewnej chwili okazać, że przybyło nam 100 ml oleju, a stanowi ten naddatek nic innego jak skondensowana w silniku para wodna. To samo dotyczy układu wydechowego, który również magazynuje się woda podczas pierwszych kilku minut pracy zimnego silnika. Żeby się jej pozbyć musimy osiągnąć odpowiednią temperaturę spalin i ta para wodna i woda musi odparować z tego układu. Jeśli tego nie zrobimy to wówczas zgromadzona we wnętrzu wilgoć będzie od wewnątrz korodować nasz układ wydechowy. To jest bardzo ważna kwestia, z której często nie zdajemy sobie sprawy i między innymi też dlatego zaleca się szczelne zatykanie układu wydechowego podczas zimy, kiedy mamy pewność, że ten nie posiada żadnej wilgoci. Właśnie robi się to ze względu na to, żeby w środku nasza rura wydechowa, mówiąc w skrócie, nie korodowała. Jeszcze inna bardzo ważna kwestia to jest tak zwane przegazowywanie zimnego silnika i nie tyczy się to tylko zimy, ale także lata.

Musicie zdawać sobie z tego sprawę, że jednostki napędowe, z którymi mamy do czynienia, także w motocyklach, są opracowywane, a właściwie ich praca jest przewidziana w odpowiednim zakresie temperatur. Nie było i nie jest kalkulowane to, że dany silnik musi pracować w temperaturze -15, kiedy wszystkie jego stopy metali posiadają właśnie tak niską temperaturę. Wówczas elementy nie mają odpowiedniej plastyczności. Często nie zgadzają się w takiej temperaturze luzy zaworowe ani pierścienie nie przylegają w takim stopniu do cylindra jak to ma miejsce podczas normalnych eksploatacji takiego jednośladu. Można to poznać po tym, że niektóre jednoślady podczas zimowego przepalania potrafią kopcić na niebiesko z rury wydechowej, co świadczy o tym, że zimny silnik nie posiada takiej kompresji jaką powinien posiadać podczas swojej roboczej temperatury i pracy. I tym sposobem chce wam uzmysłowić, że silnik jest niezwykle narażony na wyeksploatowanie, na zużycie, na uszkodzenia, gdy silnik jest zimny. Przepalanie, moim zdaniem, w zimie jest pozbawione sensu. Dajmy temu jednośladami, naszym dwóm kółkom kilka miesięcy spokoju pod warunkiem, że mamy wymontowany oczywiście akumulator, pod warunkiem, że jest w odpowiedni sposób zakonserwowany. To nic ze na skutek tak długiej przerwy w eksploatacji będziemy mieli na wiosnę większy problem z uruchomieniem.

Moim zdaniem lepiej już na wiosnę pchać, odpalać na popych taki jednoślad, niż odpalać go regularnie co tydzień w zimie, żeby uniknąć chociażby zapowietrzenia układu paliwowego. Moim zdaniem to nie jest problem i dużo lepszym rozwiązaniem jest nieco więcej pomęczyć się na wiosnę z odpaleniem takiego jednośladu, który nie gadał do nas przez 4 miesiące niż regularne budzenie go ze snu co tydzień. To właśnie często jest porównywalne do budzenia człowieka w środku nocy o 4 i zmuszania do przebiegnięcia stumetrowego sprintu. Dla nikogo to nie jest przyjemne. Dla jednośladu tak samo. Krótkie przepalanie nie ma sensu. Ma ono sens, kiedy mimo złej pogody, mimo niskiej temperatury przejedziemy kilkanaście kilometrów. Wtedy tak – wtedy możecie uruchamiać swój jednoślad. W każdej innej sytuacji, moim zdaniem, nie ma to żadnego celu.

Jeżeli masz inne zdanie to pamiętaj, że komentarze są do Twojej dyspozycji, jak również nasz adres Social@jednoslad.pl ! Wpadnij również na naszego Facebook’a, gdzie również dyskutujemy na ten temat, no i generalnie do zobaczenia już wkrótce! Nie zapomnijcie o subskrybowaniu naszego kanału na YT. Będę za to wdzięczny.

Zobacz także:
Jaka jest Twoja reakcja?
Super!
0%
Interesujące
0%
heh...
0%
Że co?
0%
Grrrr!
0%
Smutne
0%
O autorze
Zdjęcie profilowe Ania Grzelak
Ania Grzelak
Kobieta o nietypowej pasji. Mając trzynastkę na karku jeździła klasycznym Simsonem. W wieku 18 lat kupiła pierwsze 650 ccm. Jej garaż to cały przekrój segmentów od małego skutera, przez maxi Burgman po klasycznego nakeda.
9 Komentarze
  • Zdjęcie profilowe sajo000
    4 grudnia 2015 at 18:21

    Ja jestem zmuszony trzymać skuter na osiedlowym parkingu (nie mam garażu)i tak czy siak muszę nim dojeżdżać zimą do pracy, bo nie mam innej opcji dojazdu :/ Jak szybciej zniszczy się cylinder to trudno, nie mam innego wyboru.

  • Zdjęcie profilowe Leszek Śledziński
    4 grudnia 2015 at 18:50

    Sajo, mowa o przepalaniu, a nie o normalnej jeździe w zimie. To nieco zmienia postać rzeczy.

  • Zdjęcie profilowe anonim
    4 grudnia 2015 at 19:47

    Ale jaj jeździsz, to OK. Chodzi o to, żeby nie odpalać na chwilę, bo to przynosi więcej strat, niż korzyści. A każdy sprzęt niszczeje stojąc.

  • Zdjęcie profilowe paci
    4 grudnia 2015 at 19:53

    A wiesz Leszku ile takich nieprzepalanych w zimie potem Wcale po tych4-6 miesiacach nie odpala,niezgadzam się z teza aby olać moto na taki okres bez odpalania,wszystkie elementy z biegiem czasu potrafia sie zastać,w moto ggownianej jakości bez przepalania szlag trafia membrany itd końcanie widać a najlepszym potwierdzeniem mojej tezy są serwisy ogłoszeniowe i ogłosznia typu ‚NIE ODPALA PO ZIMIE’ jak sie moto oleje w zimie to ono cie oleje przed lub w sezonie,z motorem jak z kobieta nie można go zaniedbywać.

  • Zdjęcie profilowe serpent
    4 grudnia 2015 at 20:10

    Ja chyba mam najlepszą z możliwych sytuacji, mam pełno miejsca na skuter w (ogrzewanym) korytarzu w domu. Silnik nie startuje z ekstremalnie niskich temperatur, a jeśli coś się zmoczy to może bezproblemowo wyschnąć, także o rdzę też trudniej.
    .
    Jeśli ma się możliwość wstawić maszynę w ciepłe miejsce na parę godzin przed przepaleniem to z pewnością rozwiązuje to kilka problemów. 🙂

  • Zdjęcie profilowe anonim
    4 grudnia 2015 at 21:39

    Powtórka: każdy sprzęt niszczeje stojąc. Samochody też nie lubią być nieużywane.
    Paci, jakie 6, jakie 4 miesiące? Patrz jak jest pięknie, ten sezon trwa już od lutego do teraz 🙂

  • Zdjęcie profilowe anonim
    8 grudnia 2015 at 16:18

    Wujek… Ryszard…?

  • Zdjęcie profilowe Dziadek_z_Kielc
    8 grudnia 2015 at 16:53

    Jakoś tego ^głównego wywodu^ nie kupuję na dłuższą metę. Poważnie. ;P
    >
    Wycieczka ^krajozapoznawcza^ w kierunku… Syberii, Kamczatki, etc., może zdziałać prawdziwe cuda. Sama w sobie. Ale trzeba się jednak ze ^stolni^ ruszyć cokolwiek dalej.:]
    *
    http://40ton.net/codziennie-zycie-kierowcow-ciezarowek-srodkowej-syberii-snieg-mroz-rzeki-kamazy-urale/

  • Zdjęcie profilowe specops
    12 grudnia 2015 at 18:43

    Plan na mrozy; aku wyjąć włożyc stary podłaczyc mase i w mrozy(bez przesady temp do -2) walic z kopa.