- Yamaha MT-07 to najlepiej sprzedający się naked w Polsce.
- Motocykl jest zbudowany w duchu staroszkolnych uniwersalnych japońskich maszyn.
- Czy da się w nim coś poprawić? Poznaj listę rzeczy, do których moglibyśmy się przyczepić.
Yamaha MT-07 to najlepiej sprzedający się naked w Polsce w 2025 r. To również królowa polskich placów manewrowych i ośrodków egzaminacyjnych. Ma solidną podstawę w postaci dynamicznego i w miarę bezawaryjnego silnika CP2, dobrze zestrojone zawieszenie i gabaryty, z którymi poradzą sobie nie tylko zaawansowani motocykliści. Drzemie w niej duch prawdziwej Universal Japanese Machine, ale zawsze znajdzie się coś do poprawy. Dlatego tym razem trochę się poczepiamy…
Yamaha MT-07 – czyli motocykl, który wygrał prostotą
Fenomen MT-07 nie polega na tym, że Yamaha zbudowała najbardziej zaawansowanego technicznie nakeda w klasie. Wręcz przeciwnie. Ten motocykl od początku wygrywał prostym przepisem – lekka konstrukcja, wygodna pozycja, rozsądna cena i silnik CP2, który brzmi, ciągnie i reaguje tak, że każde odkręcenie manetki powoduje uśmiech u kierowcy.
To sprawia, że MT-07 jest tak trudna do poprawienia. W motocyklu sportowym zawsze można dodać więcej mocy. W turystyku można dorzucić większy ekran, radar, kufry i grzany osprzęt. W adventure można podnieść zawieszenie, wsadzić większe koło i napisać, że teraz jest bardziej adventure niż inne adventure. W MT-07 każdy kilogram, każdy gadżet i każdy tysiąc złotych więcej może popsuć to, co jest jej największą zaletą.
W ostatniej odsłonie Yamaha i tak już sporo zrobiła. Pojawił się bardziej dopracowany przód, lepsze hamulce, nowocześniejsze koła, elektronika, opcja ze zautomatyzowaną skrzynią biegów i świeższy wygląd. Tyle że MT-07 nadal pozostaje motocyklem, który aż prosi się o kilka drobnych zmian.
Jeszcze lepsze tylne zawieszenie
Jeżeli jest jeden element, który od lat wraca w rozmowach o MT-07, to jest nim tylne zawieszenie. Nie dlatego, że motocykl nie skręca albo nie daje sobie rady na normalnych drogach. Problem polega na tym, że CP2 zachęca do dynamicznej jazdy, a wtedy tył zaczyna zdradzać, że jesteśmy jednak w motocyklu zbudowanym pod rozsądny budżet.
W codziennej jeździe po mieście i na krótkich trasach wielu kierowców nawet nie będzie miało z tym problemu. Dopiero szybkie łuki, gorszy asfalt, mocniejsze hamowanie silnikiem i jazda z pasażerem pokazują, że amortyzator mógłby być lepiej zestrojony. Wystarczyłby bardziej dopracowany seryjny amortyzator, który lepiej trzyma motocykl w ryzach, ale nie zabija komfortu.
Kanapa, która lepiej znosi dłuższe trasy
MT-07 nigdy nie udawała turystyka, ale właśnie w tym jest cały problem. Ludzie kupują ten motocykl do miasta, a potem nagle odkrywają, że da się nim pojechać znacznie dalej. Silnik nie męczy, pozycja jest neutralna, motocykl jest lekki i nie walczy z kierowcą. Tylko po pewnym czasie kanapa zaczyna przypominać, że nikt nie projektował jej pod całodniowe eskapady.
Nie chodzi o to, żeby z MT-07 zrobić Tracera 7. To byłoby bez sensu. Wystarczyłoby jednak trochę lepsze wypełnienie, mądrzej rozłożony nacisk i może odrobinę bardziej dopracowane miejsce dla pasażera. Yamaha mogłaby zachować smukłą linię motocykla, a jednocześnie dać kierowcy większy komfort bez konieczności natychmiastowego szukania akcesoryjnej kanapy.
Więcej jakości w detalach kokpitu
Nowoczesny wyświetlacz, łączność i elektronika są fajne, ale MT-07 nadal powinna pozostać motocyklem prostym. Tutaj nie potrzeba wielkiego centrum dowodzenia jak w turystyku za ogromne pieniądze. Przydałoby się natomiast jeszcze lepsze dopracowanie tego, z czym kierowca ma kontakt za każdym razem – przełączników, menu, uchwytów, gniazda ładowania i czytelności informacji.
W motocyklu takim jak MT-07 detale robią ogromną robotę. Człowiek nie oczekuje luksusu, ale oczekuje, że wszystko będzie pod ręką, intuicyjne i odporne na codzienne używanie. Proste sterowanie trybami, wygodne przełączniki, dobrze umieszczone USB i sensowna integracja z telefonem mogą być bardziej przydatne niż kolejne efektowne animacje na ekranie.
To jest dokładnie ten obszar, w którym Yamaha mogłaby poprawić motocykl bez naruszania jego charakteru. MT-07 nie musi stać się konsolą do gier na kołach. Powinna być po prostu bardziej dopracowana.
Wydech, który brzmi dojrzalej, ale nie męczy
Silnik CP2 ma świetny charakter. Ten nierówny, mięsisty puls jest jedną z największych zalet MT-07 i jednym z powodów, dla których ten motocykl tak łatwo polubić. Problem w tym, że seryjny wydech zawsze musi grać według zasad homologacji, norm hałasu i zdrowego rozsądku. Efekt jest poprawny, ale wielu właścicieli szybko zaczyna szukać czegoś akcesoryjnego.
Yamaha mogłaby pójść drogą fabrycznego, homologowanego układu, który byłby szerzej promowany i lepiej zintegrowany z charakterem motocykla. Nie po to, żeby MT-07 darła się na pół osiedla i wkurzała sąsiadów. Raczej po to, żeby podkreślić to, co w tym silniku najlepsze.
Więcej komfortu dla pasażera
W teorii MT-07 jest motocyklem dwuosobowym. W praktyce pasażer zwykle szybko rozumie, że nie jest tu najważniejszy. Mało miejsca, ograniczony komfort i typowo nakedowa pozycja sprawiają, że krótkie przejażdżki są w porządku, ale dalsza trasa może już wymagać cierpliwości.
Nie oczekujmy cudów. To nie ma być turystyk z szeroką kanapą i wielkim uchwytem z tyłu. Jednak lepiej zaprojektowane podnóżki, wygodniejsze miejsce pasażera i bardziej komfortowe uchwyty mogłyby sprawić, że MT-07 stałaby się bardziej uniwersalna bez utraty swojego charakteru. Wielu właścicieli i tak czasem zabiera kogoś na pokład, więc taki ukłon w stronę codziennej użyteczności miałby sens.
Zwłaszcza że MT-07 często jest pierwszym dużym motocyklem po 125 albo po kursie na prawo jazdy. A pierwszy duży motocykl bardzo często musi robić wszystko.
Wersja w stylu SP
Yamaha ma bogate doświadczenie w robieniu różnych odmian tego samego motocykla. W przypadku MT-07 aż prosi się o wersję, która nie byłaby pełnoprawnym modelem SP za kosmiczne pieniądze, ale dawałaby trochę więcej jakości tam, gdzie trzeba. Lepszy tylny amortyzator, opony dobrane pod kątem dynamicznej jazdy, może inna kanapa, może akcesoryjny wydech w pakiecie i kilka detali stylistycznych. To mogłoby być bardzo ciekawe uzupełnienie gamy. Bo część klientów nie potrzebuje MT-09, nie chce większej masy, większej mocy i większych kosztów.
Podsumowanie
Problem z poprawianiem Yamahy MT-07 polega na tym, że bardzo łatwo w tym przesadzić i wcale nie chodzi o ilość zmian, bo inżynierowie z pewnością nie mieliby z tym problemu. Bardziej mamy tu na myśli kwestię ceny motocykla. Yamaha MT-07 od początku swojego istnienia jest bardzo udaną mieszanką kompromisów, na dodatek często się ich po prostu nie zauważa, bo jej charakter wszystko rekompensuje. Jednak zawsze znajdzie się coś do poprawy i należy o tym pamiętać. Jeżeli macie swoje propozycje, zostawcie je w komentarzach, chętnie je poznamy!
Odkryj więcej z Jednoślad.pl
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.






