Jazda na jednym kole nie zakończy się już wyłącznie mandatem karnym czy pouczeniem. Od 2026 roku za wheelie na drodze publicznej grozi minimum 1500 zł grzywny, a policjant może dodatkowo zatrzymać prawo jazdy na trzy miesiące. Jeżeli motocyklista podczas takiego manewru stworzy zagrożenie w ruchu drogowym to minimalna kara rośnie do 2500 zł. Co ważne, przepisy nie używają słowa „wheelie”, ale ich nowe brzmienie obejmuje dokładnie takie zachowanie. Zmian w przepisach jest więcej.
Nie ma motocyklisty, który nie wiem czym jest wheelie – to jedna z najpopularniejszych akrobacji zaraz za paleniem gumy, której w mniej lub bardziej udany sposób próbował niemal każdy kierujący jednośladem. Sęk jednak w tym, że na mocy zmian przepisów z marca 2026 roku diametralnie zmieniły się kary. Co istotne, w zapisach nie pojawiła się definicja wheelie czy stoppie, ale ustawodawca w taki sposób opisał to zachowanie, że bezpośrednio odnosi się również do motocyklistów. Konsekwencje nie zakończą się wyłącznie na mandacie karnym, bo policjanci mogą czasowo zatrzymać kierującemu prawo jazdy. Wszystko po to, aby na polskich drogach było bezpieczniej.
Nowe przepisy są częścią większego pakietu zmian, który ma uderzać w najbardziej niebezpieczne zachowania na drogach. Ustawodawca objął nimi między innymi drift, jazdę na jednym kole, nielegalne wyścigi oraz niezgłoszone spotkania motoryzacyjne. Dla motocyklistów szczególnie istotny jest art. 86c Kodeksu wykroczeń, ponieważ jego brzmienie obejmuje zachowanie kojarzone przede wszystkim z samochodami, ale w praktyce odnosi się również do jednośladów.
Najważniejsze informacje:
- Za wheelie stracisz prawo jazdy. Od marca bieżącego roku obowiązują nowe kary.
- W przepisach pojawił się nowy zapis, który bezpośrednio zabrania wykonywania wheelie i stopie.
- Poza możliwością czasowego zatrzymania prawa jazdy grozi również mandat karny w wysokości minimum 1500 zł.
Przeczytaj również:
35 zł i kilka formalności. Ten dokument może uratować motocyklowy wyjazd za granicę
Przepis nie mówi o wheelie. Jego treść obejmuje jednak jazdę na jednym kole
Wheelie jest jedną z najbardziej charakterystycznych technik wykonywanych na motocyklu. Polega na celowym oderwaniu przedniego koła od nawierzchni i kontynuowaniu jazdy wyłącznie na kole tylnym. Problem polega na tym, że ustawodawca nie musiał wpisywać do ustawy słowa „wheelie”, aby niemalże jednym zdaniem zablokować możliwość wykonywania różnych akrobacji przez kierujących jednośladami, ale również samochodami.
Wprowadzony art. 86c Kodeksu wykroczeń mówi:
„Kto na drodze publicznej, w strefie zamieszkania lub strefie ruchu prowadzi pojazd mechaniczny, celowo wprowadzając go w poślizg lub doprowadzając do utraty styczności z nawierzchnią chociażby jednego z kół pojazdu, podlega karze grzywny nie niższej niż 1500 złotych.”

W kolejnym paragrafie ustawodawca przewidział wyższą minimalną karę:
„Jeżeli następstwem wykroczenia określonego w § 1 jest spowodowanie zagrożenia bezpieczeństwa w ruchu drogowym, sprawca podlega karze grzywny nie niższej niż 2500 złotych.”
To właśnie sformułowanie o „utracie styczności z nawierzchnią chociażby jednego z kół” sprawia, że przepis obejmuje jazdę na jednym kole. Dotyczy to zarówno wheelie, czyli podniesienia przedniego koła, jak i sytuacji, w której motocyklista doprowadza do oderwania tylnego koła, czyli stoppie. Kluczowe jest słowo „celowo” – przepis odnosi się do świadomego doprowadzenia do takiej sytuacji, ale czy jest jakakolwiek możliwość, aby funkcjonariusz był w stanie realnie ocenić czy do podniesienia koła przedniego doszło poprzez zbyt mocne odkręcenie gazu? A może to awaryjne hamowanie i mocne naciśnięcie klamki przedniego hamulca sprawiło, że podniosło się z kolei tylne koło?

1500 zł to dopiero początek. Za wheelie stracisz prawo jazdy
Od 30 marca 2026 r. za celowe doprowadzenie do utraty styczności koła z nawierzchnią na drodze publicznej, w strefie zamieszkania lub strefie ruchu grozi grzywna nie niższa niż 1500 zł. Jeżeli zachowanie spowoduje zagrożenie bezpieczeństwa w ruchu drogowym, minimalna grzywna rośnie do 2500 zł. Do tego dochodzą punkty karne – odpowiednio 10 albo 12. To jednak nadal nie koniec konsekwencji, bo w przypadku driftowania samochodem jazdy motocyklem na jednym kole policja zatrzymuje także prawo jazdy na trzy miesiące. Chociaż przepisy te obowiązują od zaledwie kilku miesięcy to nie brakuje już kierujących jednośladami, którzy na własnej skórze przekonali się, że wprowadzone w marcu przepisy naprawdę działają. Aby skutecznie odstraszyć motocyklistów przed wheelie i stoppie policja systematycznie publikuje nagrania oraz informacje o tego typu przypadkach – najnowsze dotyczy 30-latka z Bolesławca, który pędził w obszarze zabudowanym z prędkością ponad 150 km/h i jechał na tylnym kole.
Wheelie na drodze to nie to samo co trening na torze
Na rodzimych drogach ma być bezpieczniej, a efektem tego są systematycznie wprowadzane zmiany w przepisach. Co rusz słyszymy o coraz to wyższych karach oraz wykroczeniach, które obejmowane są coraz bardziej radykalnymi sankcjami. Wszystko po to, aby wyeliminować z dróg niebezpieczne sytuacje i tym samym odstraszyć piratów drogowych przed popełnianiem wykroczeń. Nie od dziś przecież wiadomo, że tego typu akrobacje powinny być zarezerowane dla torów wyścigowych, dlatego nowy przepis dotyczy konkretnie zachowania na drodze publicznej, w strefie zamieszkania lub strefie ruchu. Przypominamy, że droga publiczna nie jest miejscem przeznaczonym do ćwiczenia wheelie, podobnie jak nie jest nim parking czy ulica wykorzystywana jako improwizowany plac treningowy.
No i tutaj przechodzimy do kolejnej ciekawe sytuacji – skoro przepisy wprost namawiają do jazdy na obiektach wyścigowych to powinno ich stale przybywać. Sytuacja jednak jest zupełnie inna, a tory nad Wisłą borykają się z problemami. Przypomnijmy, że Tor Poznań – jedyny obiekt z homologacją w Polsce – został w tym roku czasowo zamknięty decyzją Głównego Inspektora Ochrony Środowiska. Inne, mniejsze obiekty również nie mają lekko.

Nowe przepisy obejmują również nielegalne wyścigi. Ukarany zostanie również obserwator
Wheelie to jednak tylko jeden element większego pakietu zmian. Od 2026 r. przepisy znacznie wyraźniej odnoszą się również do nielegalnych wyścigów pojazdów mechanicznych, które definiowane są jako rywalizacja co najmniej dwóch kierujących pojazdami mechanicznymi, którzy chcą pokonać określony odcinek drogi w jak najkrótszym czasie, naruszając zasady bezpieczeństwa w ruchu drogowym. Ustawodawca przewidział w tym przypadku odpowiedzialność karną, a nie tylko mandat. Udział w nielegalnym wyścigu może skutkować karą pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat. Jeżeli następstwem wyścigu będzie ciężki uszczerbek na zdrowiu albo śmierć człowieka to górna granica kary może wzrosnąć do 10 lat. Odpowiedzialność może ponosić również osoba organizująca taki wyścig.
Nowe przepisy idą jeszcze dalej. Odpowiedzialność nie kończy się wyłącznie na osobach siedzących za kierownicą. Kodeks wykroczeń przewiduje również odpowiedzialność za umyślne uczestniczenie w nielegalnym wyścigu w charakterze pasażera lub widza. Podobne przepisy dotyczą nielegalnych spotkań motoryzacyjnych organizowanych bez wymaganego zawiadomienia.

Spotkania motocyklistów również zostały objęte nowymi zasadami. Jedziesz w grupie? Możesz dostać mandat
Kolejnym elementem zmian są spotkania motoryzacyjne – jeżeli na otwartej lub ogólnodostępnej przestrzeni prezentowanych jest więcej niż 10 pojazdów to organizator ma obowiązek wcześniejszego zawiadomienia właściwego organu gminy. Policja wskazuje, że chodzi o możliwość monitorowania takich wydarzeń i reagowania w sytuacji zagrożenia. Za organizowanie albo przewodniczenie niezgłoszonemu spotkaniu przewidziano karę ograniczenia wolności albo grzywnę nie niższą niż 2000 zł. Umyślne uczestniczenie w takim wydarzeniu również jest wykroczeniem. Nie oznacza to oczywiście, że każda grupa motocyklistów spotykająca się na parkingu automatycznie popełnia wykroczenie, a kluczowe znaczenie ma charakter spotkania oraz spełnienie ustawowych warunków dotyczących spotkania motoryzacyjnego.

Sezon 2026 przyniósł motocyklistom wyraźnie wyższe ryzyko wysokiego mandatu
Czy tego typu zaostrzanie przepisów skierowane w motocyklistów ma sens? Warto spojrzeć na statystyki dotyczące sprzedaży motocykli w Polsce, które od kilku lat odnotowują rekordowe wyniki. Motocyklistów stale przybywa, dlatego ustawodawca – niejako powołując się na pojedyncze sytuacje – zareagował odpowiednio wcześniej, aby do tego typu niebezpiecznych sytuacji nie dochodziło. Jako czynny motocyklista i osoba biorąca udział w różnego rodzaju szkoleniach na obiektach wyścigowych wiem, że chociaż nie możemy równać się z Włochami czy Hiszpanią, to mamy w Polsce kilka torów wyścigowych, na których możemy się wyszaleć, szkolić i sprawdzać swoje umiejętności. Niemalże każdego dnia organizowane są szkolenia, treningi, wyścigi, a także wolne jazdy, więc wbrew pozorom miejsc, w których bezpiecznie możemy gumować, jeździć na kolanie czy trenować stoppie nie brakuje. Tym bardziej, że stale przybywa mniejszych i większych placów, gdzie również możemy podnosić swoje umiejętności.
Odkryj więcej z Jednoślad.pl
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.





