Aktualnie czytasz:
Masz za głośny wydech? Dostaniesz mandat oraz zakaz jazdy. I słusznie
8

Wbrew pozorom polskie prawo definiuje jak głośny może być nasz jednoślad. Dla motorowerów i motocykli o pojemności do 125 ccm jest to 94, a większych maksymalnie 96 dB. Sonometry (homologowane urządzenia do pomiaru hałasu) są na wyposażeniu coraz większej liczby patroli drogówki.

1305-XX-12547887-13

Jednak posiadanie sonometru nie jest konieczne do odebrania dowodu rejestracyjnego. Jeśli policjant ma uzasadnione podejrzenia to tylko na ich podstawie może zadecydować o konieczności skierowania motoroweru/motocykla na badania techniczne. Nie ma się co oszukiwać – dość łatwo „na ucho” rozpoznać, że coś z naszym tłumikiem jest nie tak. W tym przypadku nie ma sensu się „stawiać” policji. W razie jakichkolwiek wątpliwości funkcjonariusz może wezwać najbliższy patrol z sonometrem. Stracimy tylko czas, bo wynik pomiaru zazwyczaj już z góry jest przesądzony.

 
Czytaj
REKLAMA

MOTOCYKLE SUZUKI Z PAKIETEM TRAVEL PACK

Travel Pack to specjalna edycja popularnych i wszechstronnych motocykli Suzuki z wyposażeniem, które poprawi komfort Twojego podróżowania. Zwinny GSX-S1000F, niezawodny V-Strom 1000 XT i uniwersalny V-Strom 650 XT – teraz w wersji specjalnej z wyposażeniem w cenie.

Kwestia mandatu w wysokości 300 PLN, zakazu dalszej jazdy i odebrania dowodu rejestracyjnego to jedno. Drugą  pozostaje nasz szacunek do całego otoczenia. Bardzo często można spotkać skutery i motorowery z wybebeszonym wydechem. Radość posiadacza z bardziej rasowego brzmienia silnika jest równocześnie utrapieniem dla całej okolicy. Nie ma chyba nic przyjemniejszego jak pobudka o 8 rano w sobotę za sprawą sąsiada, który jest miłośnikiem takiego „sportowego agrotuningu”. Pół biedy jeśli ma silnik 4T, dwusów ze śladowymi ilościami tłumika obudzi również sąsiednie osiedle. Jeszcze gorzej jak ktoś „rozkręci” większy motocykl. Czasem ryk słyszalny jest w okolicy kilometra.

Jak nie patrzeć jest to egoizm. Dla własnego lepszego samopoczucia stajemy się zakałą wszędzie tam, gdzie jedziemy. Wielu posiadaczy jednośladów tłumaczy się bezpieczeństwem – jestem lepiej słyszalny przez to bardziej widoczny na drodze. To prawda. Jednak nie można za sprawą tego pretekstu rozwiercać seryjnego wydechu. W takiej sytuacji należy po prostu zakupić nową końcówkę, która posiada homologację i nie przekracza opisanych wyżej limitów głośności. Zgadzamy się – to dodatkowy wydatek, ale warto go ponieść dla świętego spokoju oraz w trosce o innych.

 
Czytaj
REKLAMA

Kominiarka motocyklowa teraz za 10,59 PLN z tanią i szybką wysyłką

Zadbaj o swoje zdrowie na motocyklu. Kominiarka pod kask to ochrona Twoich górnych dróg oddechowych i komfort termiczny w chłodne dni. Wysyłka w 24h. Paczkomat 12,50 PLN i darmowy zwrot do 14 dni.

Jaka jest Twoja reakcja?
Super!
6%
Interesujące
33%
heh...
6%
Że co?
0%
Grrrr!
0%
Smutne
39%
  • Zdjęcie profilowe
    maxell
    14 sierpnia 2014 at 19:31

    To mi się najbardziej podobało, cyt.:
    „Zgadzamy się – to dodatkowy wydatek, ale warto go ponieść dla świętego spokoju oraz w trosce o innych.”
    W kraju egoistów wymagamy troski o innych? :))

  • Zdjęcie profilowe LZK
    14 sierpnia 2014 at 20:20

    Takie zabawy z wydechem powinny być SUROWO karane i to nie jakimś marnym 300 zł, a raczej 3 tys zł!

    Modyfikowanie tłumika jest też jedną z głównych przyczyn, dla których inni kierowcy oraz osoby postronne nie cierpią motocyklistów. I nie ma się co dziwić, bo trudno ścierpieć coś przez co tak brutalnie cierpi nasz słuch.

    Natomiast twierdzenie o lepszej słyszalności motocyklisty jest nietrafiony, bo dresik w golfie puszczający UMC, UMC z zamkniętymi szybami, albo laska nawijająca przez komórkę w czasie jazdy i tak cię nie usłyszy, za to wszyscy ludzie na zewnątrz owszem. Usłyszą i przeklną. Kiedy natomiast wreszcie usłyszy kierowca to i tak będzie za późno na jakąkolwiek reakcję w przypadku wymuszenia. Jeśli kierowca motocyklisty nie ZOBACZY, to nawet wydech odrzutowca nic nie pomoże.

  • Zdjęcie profilowe Nick3y
    14 sierpnia 2014 at 21:46

    Hmm, LeoVince V6 do AM6 ma homologacje, a drze sie głośniej, moja Dt na seryjnym tłumiku robi hałas, pozatym, jak sprawdzą mi głośność, jeżeli nei mam obrotomierza, a odkręcając 3/4 manetki motocykl kręci się prawie do końca ?

  • Zdjęcie profilowe Wombat
    14 sierpnia 2014 at 21:30

    zabawne jest to że przypadku mniejszych pojemności znacznie więcej hałasu robią tzw szmery ssania (czyli huk jak ja pierdziu) filtra stożkowego niż nawet wyścigowy i odblokowany wydech.

  • Zdjęcie profilowe Kristop
    15 sierpnia 2014 at 06:17

    Uhuhu, pora założyć uszczelke:D Dziwie się że misie jeszcze mnie nie spotkały;)

  • Andiiic
    23 lipca 2018 at 11:56

    Pod dom sąsiada podjeżdżają często prymitywy na motocyklach o wielkiej pojemności, którym się wydaje że robią wrażenie na okolicy stojąc pod domem z załączonym wyjącym silnikiem. ja rozumiem że w społeczeństwie muszą być takie prymitywy (prawo chaosu) ale nie wiem dlaczego nikt tego nie ściga. Policjanci udają że ich nie widzą a kontrole na stacjach diagnostycznych puszczają oko w nadziei że za rok klient znowu wróci. Powinno sie karać wysokimi mandatami jednych i drugich, tymczasem jest wielu poszkodowanych a jak co do czego to zmowa milczenia.

  • Richard
    1 maja 2019 at 17:24

    A ja mam w dupie moich powalonych sąsiadów. Całe życie uprzykrzają mi zwracaniem uwagi na wszystko co tylko się da. Dlatego od niedawna maja codziennie pobudkę przez nietuningowany wydech mojej Hondy VTX 1800. Codziennie 7:15 jak z zegarkiem w ręku, maja przepisowy, minutowy koncert mojego motocykla wyprowadzanego z garażu. Zreszta, nawet jeśli byliby w porządku, co ja poradzę, ze VTX na serii brzmi jak brzmi 🙂 Dlatego tutaj uwaga do autora – nie ząwsze ktoś robi to specjalnie. Ja nie robię bo dojeżdżam po prostu codziennie do pracy. Muzyka mojego VTXa jest po prostu extra dodatkiem dla moich sąsiadow, czy chcą tego czy nie,

  • Aga
    1 czerwca 2019 at 18:34

    Poważnie? Aż się wierzyć nie chce, że ktoś to ściga. Mieszkam w Zgierzu, gdzie jak robi się ciepło, ryk motorów słychać kilka razy dziennie. A może to tylko tutaj jest „dziki zachód”? Ani tego ani wandali niszczących budynki (bo nie można tego nazwać graffiti) chyba nikt nie ściga. Za to ludzi, którzy chcą przejść na własną odpowiedzialność, gdy jest czerwone światło i droga pusta to nagminnie wszędzie, chociaż szkodliwość takiego czynu jest znikoma, a tacy przechodnie pewnie są niegroźni, więc to jelenie?