Kolejny skok na kasę: prawo jazdy na rowery elektryczne? To absurd, ale tego chcą posłowie!

Rower elektryczny stanie się motorowerem? Oto najnowszy pomysł zmian w prawie drogowym

W skrócie
  • Do ministerstw Infrastruktury oraz Spraw Wewnętrznych i Administracji trafiła interpelacja, której celem jest zwrócenie uwagi na problem dotyczący rowerów elektrycznych. Głównym postulatem jest zmiana prawna w postrzeganiu roweru elektrycznego. Zmiany miałyby sprawić, że rower elektryczny stanie się motorowerem.
  • Jeśli rower elektryczny zostanie zdefiniowany jako motorower, to użytkownik będzie zmuszony do posiadania prawa jazdy AM, obowiązkowego ubezpieczenia OC oraz wykonania przeglądu.
  • Więcej informacji ze świata motocykli znajdziesz na naszej stronie, jednoslad.pl

Coraz więcej osób przekonuje się do rowerów ze wspomaganiem elektrycznym  - to fakt. Czy idą za tym procesem jakieś negatywne reakcje? Tego nie wiemy. Wiemy jednak, że i za to polski rząd powoli zaczyna się zabierać i jeśli pomysły jednego z posłów wejdą w życie to funkcjonariusz policji już niedługo będą karać za jazdę na rowerze elektrycznym bez prawa jazdy AM lub karty motorowerowej. Czy to kolejny skok na kasę?

Wszystko wskazuje, że tak. Jednym z głównych założeń proponowanych zmian w prawie jest wprowadzenie kar dla osób nie posiadających dodatkowych uprawnień. Mandat w szczególnej sytuacji mógłby wynosić 600 zł. To dużo - tym bardziej, że obecnie jeśli policja zatrzyma osobę prowadzącą samochód lub motocykl bez wymaganych uprawnień, to grozi jej mandat karny, który wynosi zaledwie 500 zł, a więc o 100 zł mniej niż w przypadku proponowanych zmian dotyczących jazdy na rowerze elektrycznym bez wymaganych uprawnień.

Rowery elektryczne staną się motorowerami?

Rowery elektryczne to świetny patent, nie tylko dla osób starszych, ale i dla sportowców, którzy uprawiają downhill czy całą masę innych rowerowych aktywności górskich. Wspomaganie elektryczne to niezwykle przydatne rozwiązanie w takich warunkach. Rower elektryczny może całkowicie wyręczyć rowerzystę na dystansie 50 czy nawet 60 kilometrów i wspomagać jego jazdę nawet przez 150 kilometrów. Niewątpliwe zalety rowerów elektrycznych doprowadziły w ostatnich latach do olbrzymiego rozkwitu, a to musiało w końcu doprowadzić do położenia łapy na pieniądzach użytkowników.

Jest jeszcze jednak zaleta rowerów elektrycznych, o której zbyt często się nie mówi. Sporo motocyklistów, którym zdarzało się do tej pory jeździć po terenach górskich przesiadło się na rowery elektryczne. Nawet gdybyśmy mówili, że do tej pory jeździli legalnymi szlakami, to przesiadka na elektryki sprawiła, że w okolicy zrobiło się po prostu ciszej - to dla wielu osób kluczowa kwestia.

REKLAMA

SCORPION EXO 520 AIR

Zobacz co oferuje najlepszy kask motocyklowy w segmencie.

Obecnie, aby korzystać z tego typu udogodnienia nie są potrzebne dodatkowe uprawnienia. Jeśli jednak interpelacja skierowana do Ministerstwa Infrastruktury oraz Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji spodoba się rządzącym, to wszystko ulegnie zmianie. Obecnie w prawie drogowym możemy znaleźć zapis:

(…) rower może być wyposażony w uruchamiany naciskiem na pedały pomocniczy napęd elektryczny zasilany prądem o napięciu nie wyższym niż 48V o znamionowej mocy ciągłej nie większej niż 250W, którego moc wyjściowa zmniejsza się stopniowo i spada do zera po przekroczeniu prędkości 25km/h.

Według posła PiS-u, Wojciecha Zubowskiego największym problemem jest to, że coraz większa liczba rowerów elektrycznych nie posiada specjalnych blokad, a sam proces ich zdjęcia jest banalnie prosty - w sieci można znaleźć całą masę poradników jak to zrobić, a bardziej leniwi znajdą odpowiednie firmy, które zajmują się tym zawodowo. Odblokowany rower może osiągać prędkość nawet 50 km/h bez użycia siły mięśni. Oczywiście wspomniana wartość jest skrajnie maksymalna, dlatego dużo częściej mówimy o prędkościach rzędu 40 km/h, co sprawia, że niektórzy mogą definiować takie rowery jako motorowery wyposażone w silnik elektryczny. W prawie drogowym możemy znaleźć zapis, który mówi, że motorower to: "pojazd dwu- lub trójkołowy zaopatrzony w silnik spalinowy o pojemności skokowej nieprzekraczającej 50 cm³ lub w silnik elektryczny o mocy nie większej niż 4kW, którego konstrukcja ogranicza prędkość jazdy do 45km/h".

No i tutaj wchodzimy w kolejny poziom absurdu. Jeśli rowery elektryczne zdefiniujemy jako motorowery, to takie pojazdy nie będą mogły poruszać się po ścieżkach rowerowych czy szlakach pieszo-rowerowych. Każdy kto nie dostosuje się do tych przepisów może zostać ukarany mandatem karnym w wysokości 100 zł. Dodatkowo kierowcy będą musieli posiadać kategorię AM, kartę motorowerową lub ukończone 18 rok życia przed 19 stycznia 2013 roku, jeśli nie to otrzymają mandat karny w wysokości 500 zł. Ale żeby tego było mało, motorowery wymagają rejestracji, przeglądu oraz obowiązkowego ubezpieczenia OC, a to generuje dodatkowe koszty dla użytkownika i co oczywiste, dodatkowy zarobek dla państwa. Czy zmieni to cokolwiek w kwestii bezpieczeństwa? Odpowiedzcie sobie na to pytanie sami.

 

 

Inne publikacje na ten temat:

5 opinii

  1. Jadąc motocyklem z prawem jazdy A i skręcając w boczną uliczkę gdzie znajduje się ścieżka rowerowa nie chciałbym się spotkać z rowerzystą pędzącym po niej nawet te 40km/h na odblokowanym nie zarejstrowanym i nie ubezpieczonym rowerze elektrycznym.

  2. Fakt, że ktoś złożył interpelację nie musi jeszcze niczego oznaczać. Kluczowa jest definicja roweru i motoroweru w świetle przepisów UE, które implementowano do naszego porządku prawnego. Jeżeli rower elektryczny spełnia wszystkie podane tam kryteria roweru (tj. wyposażony w uruchamiany naciskiem na pedały pomocniczy napęd elektryczny zasilany prądem o napięciu nie wyższym niż 48V o znamionowej mocy ciągłej nie większej niż 250W, którego moc wyjściowa zmniejsza się stopniowo i spada do zera po przekroczeniu prędkości 25km/h), nie może być motorowerem i tym samym nie dotyczy go kwestia prawa jazdy AM. Chyba że poseł będzie forsował zmianę przepisów na niezgodne z prawem europejskim, ale to już trudniejsza droga.
    Inna sprawa, jeśli ktoś zdejmie blokady, ale w takim przypadku, nawet gdyby chcieć legalnie zarejestrować taki pojazd jako motorower, to byłaby droga przez mękę – chociażby kwestia światła mijania itp.

  3. Witam. Taka sytuacja funkcjonuje w wielu krajach . Rower elektryczny porusza się do 25km/h i tylko wspomaga pedałowanie . Taki jest legalny i nie trzeba na niego żadnych uprawnień . Nie może posiadać funkcji jazdy na manetce . Jeżdżą tez fabrycznie produkowane rowery elektryczne o mocy 500W i prędkości do 45km/h ale musza posiadać tablice rejestracyjna i obowiązkowe ubezpieczenie . Jego parametry są prawie takie same jak motorowerów wiec uprawnienia są wymagane . Innym tematem są Monsterbike . Sam jestem ich fanem i miałem takie . Ich produkcja jest generalnie w większości nie kontrolowana . Akumulatory powstają gdzieś nie wiadomo gdzie i nie wiadomo z czego . Izolowane są tez różnymi rzeczami . Nie posiadają takie własnoręcznie robione żadnych certyfikatów bezpieczeństwa . Ramy tez są różne . Normalnie powinny posiadać certyfikaty na spawy . Szprychy kół i obręcze tez są często różnie dobrane . Mocowanie akumulatora w ramie i jego zabezpieczenie – złe i wyrywa kable i zwarcie gotowe . Odpowiednie hamulce i tarcze . To rowery maja moc i przyspieszenie jak rasowe motocykle . 5-6 s do 100km/h . To musi być jakoś regulowane żeby było bezpiecznie . Trzeba zrobić przegląd ale dobrze by było żeby było kilka jasnych punktów które rower musi spełniać żeby dostał pozwolenie na poruszanie po drogach a nie wiedźminie pana od przeglądów . wymogi hamulca , zasilania , silnika , ramy i oświetlenia . Kilka obowiązkowych cech i można jeździć . Temat pod rozmowę dla wszystkich zainteresowaych i ewentualny wniosek do rządzących .

  4. W podzięce za dbanie o środowisko państwo powinno pomagać finansowo wszystkim użytkownikom elektryków Np dofinansowanie To jak zawsze kłody pod nogi Ot Polska

  5. Jak chciałem jeździć elektryczną Vespą to też robiłem prawko, więc tu też powinno być to konieczne, bo jednak taki rower może szybko jechać. Chociaż jak dla mnie testy powinny być dla każdego rowerzysty, bo niektórzy jeżdżą tak jakby żadne prawa ruchu drogowego ich nie obowiązywały…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button