Aktualnie czytasz:
Jazda motocyklem zimą: Jak to jest z tym końcem sezonu
17

Czy chcemy czy nie, zima zbliża się wielkimi krokami. W południowe rejony Polski już zawitała, zabieliła krajobraz i uziemiła tamtejszych motocyklistów – możliwe, że na dobre. Jak co roku piszemy zatem teksty o tym jak przygotować motocykl do zimy, itp. I wtedy pojawiają się oni – prawdziwi motocykliści!

I czytam te same od lat komentarze typu: „Co wy gadacie, ja jeżdżę cały rok”, „Trzeba być twardym, nie miękkim”, „Dopóki temperatura nie spadnie do… to ja latam”, „Nie ma złej pogody jak są dobre ciuchy” itd… Czytam to i zastanawiam się – po co to wszystko? Czy taki komentarz pokazuje, że jego autor jest twardzielem i zdobywa nim +30 punktów do motocyklowego fejmu? Czy może chodzi o to, żeby pokazać, że w redakcji nie pracują prawdziwi motocykliści, tylko przestraszone siusiumajtki, którzy w deszcz się boją jeździć, jak jest chłodno boją się jeździć, a jak jest niebo zachmurzone – to w sumie też – bo może spaść deszcz i może się ochłodzić…

Według mnie sprawa jeżdżenia motocyklem poza sezonem jest baaaardzo indywidualna. Otóż, kiedy nie miałem samochodu, a posiadałem „tylko” dwa motocykle (Fazera 600 i XT 600), to wyznawałem zasadę, że nawet przy dużym mrozie nic mi nie będzie, jeżeli będę dobrze ubrany i będę robił tzw. krótkie ruchy po mieście, szczególnie jak było sucho. Znajomi patrzyli się na mnie jak na UFO, kiedy meldowali mi smsem, że właśnie widzieli mnie na mieście. Tak to ja – z dumą odpowiadałem. Pytanie czy jest to jakiś powód do dumy? Czy marznięcie na motocyklu na przekór wszystkiemu i wszystkim coś komuś udowadnia, albo czy może wręcz coś udowadniamy sobie? Czy jeżeli jeżdżę motocyklem cały rok – oprócz ataków zimy, gdzie na ulice wyjeżdżają pługi śnieżne – to jestem lepszym motocyklistą?

 
Czytaj
REKLAMA

Poznaj Junaka M12 Vintage 125 na prawo jazdy B

Bądź oryginalny i wyróżnij się na drodze z Junakiem M12 Vintage 125. Niezawodny silnik z wtryskiem paliwa. Szprychowe, duże koła. System hamulcowy CBS. Do tego matowe malowanie i potężna doza komfortu zarówno podczas jazdy po mieście, jak również wszędzie tam, gdzie poniesie wzrok. Spełnij swoje marzenia o nowym Junaku. Już za 8 799 PLN.

Hmm… Według mnie nie. Przyznaję, że jeździłem, bo nie miałem samochodu, że jazda (dwoma autobusami) do pracy oddalonej od miejsca zamieszkania prawie 20 km, skutecznie mnie odstraszała. 1,5 h w korkach, ściśnięty na stojąco wśród ludzi vs 30 minut ostrożnej jazdy motocyklem, hamując silnikiem i głaszcząc tylko przedni hebel… Ale z perspektywy patrzę na to jako na niezłą głupotę. To, że nigdy się nie przewróciłem na Fazerze, a tylko raz – parę lat później na DRZ – wyjechałem rano z Warszawy jesienią, wracałem nocą z Zielonki zimą – to jest w sumie cud. Teraz, gdy do pracy mam właściwie taki sam dystans i po praktycznie identycznej trasie – wybieram samochód i nawet nie myślę o jeździe motocyklem. Czy to tchórzostwo, albo oznaka bycia nieprawdziwym motocyklistą? Myślę że nie – myślę, że to kwestia całkowicie indywidualna.

W sobotę, świeciło pięknie słońce – postanowiłem wyciągnąć XX-a z garażu. Pomyślałem, że zatankuję go na zimę, napompuję opony. Oczywiście do stacji pojechałem okrężną drogą, żeby się przejechać – ostatni raz w tym roku. I co? Super przyjemność? Ano nie… Mróz, mokro na asfalcie, bo ten posolony. Brud, syf, dusza na ramieniu przy hamowaniu… No i niedźwiedzia przysługa jaką wykonałem mojemu motocyklowi. Co z tego, że zatankowany i koła napompowane, skoro pobrudził się solą… Musiałem go jeszcze spłukiwać pod domem. Zastanawiam się cały czas, czy zrobiłem to wystarczająco dokładnie…

 
Czytaj
REKLAMA

UNIWERSALNE KUFRY BOCZNE. KOMPLET ZA 529,00 zł. Darmowa wysyłka

Uniwersalne motocyklowe kufry boczne ADV wraz ze stelażami w zestawie. Wykonane z lekkiego, wytrzymałego i odpornego na uderzenia polipropylenu. Posiadają elementy odblaskowe. Zamykane na zamek. Dwa kluczyki w komplecie. Wysyłka w 24h.

Więc jeżeli ktoś jeździ cały rok motocyklem czy skuterem, wcale mu nie gratuluję. Po prostu jeździ, podejmuje ryzyko na własną odpowiedzialność. Jeździ najprawdopodobniej nie dlatego, że jest twardzielem, ale dlatego że nie ma innego wyjścia. To jego wybór, jego indywidualna sprawa.

Pozdrawiam serdecznie wszystkich motocyklistów – i tych co już zimują swoje sprzęty, i tych którzy jeszcze z tym zwlekają.

Jaka jest Twoja reakcja?
Super!
61%
Interesujące
22%
heh...
4%
Że co?
0%
Grrrr!
0%
Smutne
13%
17 Komentarze
1 2
  • Zdjęcie profilowe
    15 listopada 2016 at 13:06

    Uuuu…. nie obrażaj włoszczyzny, to temperamentna nacja jest;)))

  • Zdjęcie profilowe anonim
    15 listopada 2016 at 16:35

    Leszek – prowokator :-)))

  • Zdjęcie profilowe jas13
    15 listopada 2016 at 17:27

    Jak ktoś chce ganiać zimą, może zawsze założyć np. Michelin CityGrip Winter, Heidenau K66, IRC Urban Snow.

  • maniek75
    19 listopada 2016 at 07:11

    w obecnym klimacie, gdzie zima w Polsce (śnieg) jest max przez kilka tygodni, nie widze problemu jazdy przez cały rok, pod warunkiem, że temperatura jest powyzej 0 i jest suchy asfalt. Obecnie zdarzają się czesto okresy ocieplenia w zimie, gdzie temperatura oscyluje koło 10 stopni w ciągu dnia (tak jak w grudniu zeszłego roku).Końcówka listopada 2016r również nastraja optymistycznie:-)

  • MizantropZ
    21 listopada 2016 at 12:47

    W sumie to za główny środek transportu uznaję moto, a za pomocniczy auto. Jak tylko mogę (w miarę sucho, bez śniegu, bez większych zakupów czy kogoś) jadę jednośladem. Reszta wypadków to po prostu ładowanie akumulatorów w samochodzie.

  • Mateusz
    18 stycznia 2019 at 09:58

    A ja jeżdzę dla przyjemności również zimą.

    Unikam jazdy w temperaturach poniżej 3 stopni. Poza tym. Zaden problem.

    Jeśli masz ciepłe ciuchy motocyklowe, grzane manetki, handguardy, kawałek owiewki z przodu, to nie ma najmneijszego problemu z jazdą zimą. Nie poczułem nawet dyskomfortu. Wręcz przeciwnie. Wolę tak niż podczas upałów.

  • Kuba
    9 lutego 2019 at 20:49

    Leszku (jeżeli razi Cię forma „na Ty” z góry przepraszam, piszę jak do kolegi – motocyklisty) słuchając Twoje wypowiedzi w videoblogach i czytając w artykułach zawsze uważałem, że jesteś osobą bardzo otwartą, o wyważonej opinii. Dlatego bardzo rozczarował mnie ostatni akapit tego artykułu. Sądzę, że jest wiele osób podobnych do mnie jednak nie chcę wypowiadać się za innych więc napiszę o sobie. Jeżdżę motocyklem „kiedy tylko się da” – również zimą – wyjątkiem są temperatury powiedzmy poniżej 2 stopni lub po dłuższych mrozach- z racji możliwości miejscowych zlodowaceń – chociaż pewnie gdybym miał sprzęt typu quad lub motocykl z jakimś specjalnym ogumieniem jeździłbym cały czas. Nie robię tego dlatego, żeby ktokolwiek mi gratulował, po prostu kocham jeździć i odpowiednio się zabezpieczając owszem czasem czuję dyskomfort ale porównałbym go do dyskomfortu jadąc w upalny dzień tyle, że w drugą stronę (dlatego najbardziej uwielbiam jeździć wiosną lub jesienią w temperaturze ~ 10-20 stopni). Największy minus jazdy zimową porą to konieczność dużego zwiększenia uwagi ze względu na syf na ulicach i innych „ospałych” kierowców. (no i to, że szybko robi się ciemno.. :)).
    Kiedy, jak w tym roku, był okres, że była chlapa, mrozy, tak, że miałem dwie przerwy – 3 tygodnie i po nowym roku miesiąc – wracałem do moto z uczuciem głodu i niesamowitym bananem na twarzy przy pierwszych kilometrach. Nie oceniam kolegów, którzy na zimę chowają motor do garażu (czasem to kwestia konieczności np. przy mieszkaniu w bloku..) jednak ostatni akapit jest krzywdzący dla takich ludzi jak ja. Nie jeżdżę dlatego, że muszę – mam samochód, do pracy mogę dojechać 2 km rowerem lub na piechotę, jeżdżę dlatego że to kocham i wcale nie robię ani nie uważam się za twardziela. Odniosę się jeszcze tylko do ryzyka. Owszem warunki zimowe są wielokrotnie gorsze jednak powoduje to, że ja jeżdżę baardzo ostrożnie (co nie zabiera mi jakoś bardzo przyjemności z jazdy – owszem można się bujnąć w lato czasem i 2 paki i jest super ale to nie jest definicja szczęścia na motocyklu – chyba przyznasz mi rację?). Szczerze mówiąc i jako kierowca samochodu i jako motocyklista bardziej boję się tras w lato niż w zimę z uwagi na innych użytkowników drogi, którzy mając dobre warunki grzeją ile fabryka dała przeceniając swoje możliwości.
    Co do ostatniego zdania „Pozdrawiam serdecznie wszystkich motocyklistów – i tych co już zimują swoje sprzęty, i tych którzy jeszcze z tym zwlekają.” – ja nie zimuję i nie będę zimował – na wiosnę (tak jak i wcześniej po wakacjach) zrobię solidny przegląd z wymianą oleju, itd. – czy w związku z tym nie jestem prawidziwym motocyklistą i już mnie nie pozdrawiasz?
    Wybacz małą uszczypliwość ale mam wrażenie, że trochę uległeś emocjom pisząc ten artykuł i mimo wszystko został napisany z jednego punktu widzenia. Pozdrawiam Cię serdecznie!