Harley-Davidson Livewire 2020: Nowy motocykl Terminatora?

Mam nieodparte wrażenie, że gdyby dziś Terminator miał znów wsiąść na motocykl ze stajni HD, to miałby dylemat. Ponownie sięgać po niezmiennie klimatycznego Fatboya, który dodatkowo w tym roku dostępny jest w rocznicowym wydaniu, czy może jednak wskoczyć na coś jeszcze bardziej ekstrawaganckiego? Harley-Davidson Livewire wydaje się przecież sprzętem stworzonym dla "elektrycznego humanoida z kosmosu". 

Początki elektrycznego Harleya sięgają 2014 roku. Wtedy właśnie powstała pierwsza koncepcyjna wersja modelu Livewire. Trochę czasu minęło zanim sprzęt pojawił się w salonach dealerskich na całym świecie. Po drodze projekt miał nawet, jak mówią pogłoski, zostać pogrzebany przez finansowe zawirowania, ale koniec końców, po ponad pięciu latach, każdy z odpowiednio przypakowanym portfelem, może stać się posiadaczem elektrycznego Harleya-Davidsona. I chyba każdy przyzna, że to ostatnie określenie brzmi nadal niedorzecznie, bo kto jak kto, ale Harley zawsze kojarzył się z tradycją i konserwatyzmem. Czasy się jednak zmieniają, a przede mną stoi jeden z najlepszych na to dowodów.

 

Harley-Davidson Livewire: Bogactwo elektroniki

Elektryczny Harley-Davidson wyposażony został w autorski układ Reflex Defensive Rider Systems. Poszczególne jego funkcje zarządzają kontrolą bezpieczeństwa jeźdźca. Składają się na nią zarówno kontrola trakcji, jak i ABS – obydwa systemy działają z uwzględnieniem jazdy w zakręcie, a także układ stabilizacji jazdy DSCS, który dba o odpowiednią ilość momentu obrotowego na tylnym kole. Nad całością czuwa sześcioosiowy elektroniczny mózg. Do dyspozycji ridera jest aż 7 trybów jazdy. Poszczególne z nich różnią się od siebie kombinacją dostępnej mocy, poziomu odzyskiwania energii, reakcji na potencjometr przyspieszenia i ustawień kontroli trakcji. Cztery z nich są fabrycznie zaprogramowane (sportowy, drogowy, maksymalnego zasięgu i jazdy w deszczu), a trzy kolejne można modyfikować dowolnie. Jak przystało na przełomową konstrukcję, Livewire został naszpikowany elektronicznymi gadżetami. Jego kokpit to kolorowy ekran TFT, który potrafi pokazać więcej niż wiele. Komputer pokładowy ma GPS, łączność bluetooth, a także modem LTE, by informować o swoim statusie nie tylko podczas jazdy oraz odbierać informacje w czasie rzeczywistym. Bezprzewodowa łączność z motocyklem odbywa się za pomocą specjalnej apki na smartfony. Oprócz statusu pojazdu jak stan procentowy i czas do pełnego naładowania akumulatora, wszelkiej maści powiadomienia i wyszukiwanie najbliższych stacji ładowania. Jest także monitorowanie aktywności i lokalizacji. Jeśli motocykl poruszy się bez twojej wiedzy, zostaniesz o tym od razu poinformowany. Nie zabrakło także kontroli muzyki, połączeń telefonicznych, czy wspomaganej informacjami o ruchu drogowym nawigacji.

Atomowy napęd, czyli cisza w trakcie burzy

Jak się jeździ elektrycznym Harleyem? HD Livewire to po prostu inny wymiar jazdy. Atomowe przyspieszenie w połączeniu z całkowicie innymi doznaniami akustycznymi, ciężko porównać do czegokolwiek innego. Ten sprzęt jest szybki jak błyskawica, a do tego cichy. Dźwięki generowane przez napęd sprawiają dodatkowo, że mamy wrażenie teleportacji. Livewire odbiega od klasycznych motocykli nie tylko ze stajni HD, ale w ogóle od każdego motocykla spalinowego. Mimo swojej niemałej masy, prowadzi się fenomenalnie lekko. Wszystko za sprawą nisko umieszczonego środka ciężkości z silnikiem na wysokości rur układu wydechowego w spalinówce. Mimo iż można zaliczyć go do wagi pół ciężkiej, zakręty pokonuje z lekkością turbo-roweru. Hamulce zaskakują tylko nieznacznie mniej niż napęd. Są bardzo skuteczne i precyzyjne oraz adekwatne do osiągów. Zasięg oferowany przez elektryka to 150-200 km, w zależności od dynamiki jazdy. Jeżeli przyjdzie Wam "zatankować" Livewire'a za własne pieniądze (w Warszawie np. jest kilka stacji gdzie możecie zrobić to za darmo) podpinając się pod kontakt, to przyjdzie Wam zapłacić obecną równowartość ok. 2 litrów benzyny. Elektryczny HD daje przyjemne wrażenia z jazdy mimo braku, tak uwielbianego przez większość kierowców jednośladów dźwięku silnika. Przy tak potężnym mocy warto mieć nad tym szaleństwem kontrolę.  Inżynierowie zadbali zarówno o doznania z jazdy, które ciężko porównać z czymkolwiek innym, a także o dopracowanie konstrukcji nie tylko pod względem napędu i elektroniki. To się chwali.

Technologiczne dylematy

A czego brakuje mi w tym sprzęcie? Chyba jedynie funkcjonalności, którą poniesie za sobą dopiero prawdziwa rewolucja w dziedzinie napędów elektrycznych. Ciągle chcielibyśmy aby zasięg był jednak większy, by nie musieć nerwowo zerkać na wskaźnik naładowania po każdym wyjściu "manetą" spod świateł. Bolączką może być także czas potrzebny do nakarmienia do syta tego potwora. Jeśli jednak uznać Livewire za pojazd typowo miejski, z możliwością wyskoczenia w niedaleką okolicę, to może się okazać, że więcej niż świetny sprzęt do codziennego przemieszczania się. Tylko jak powstrzymać się przed odkręcaniem potencjometra gazu? Oj, ciężko by było opierać się codziennie tej pokusie.

3 opinii

  1. Największa wada-osiągi drastycznie spadają wraz z poziomem wyładowania akumulatorów.. Pomijam cenę, za którą można kupić lepiej wyposażony i sporo nowocześniejszy (pod względem zawieszenia, hamulców i systemów elektronicznych) o wiele lepiej przyspieszający i szybszy motocykl.

    1. ale niemiłosiernie hałasujący, co sprawia, że jesteś wrzodem na tyłku wszystkich dookoła, szczególnie w nocy. + dla HD za właściwy kierunek!

      1. Ty to taki „ciepły” od sojowego latte, żal ci d..pę ściska że nie możesz motocyklem jeździć?,. Dyskusja nie ma sensu bo ty mężczyzny nie zrozumiesz, Pomyliłeś portale, to nie jest fanpage marszu równości. Motocykl w tym H-D to ty chyba tylko w gazetce u fryzjera widziałeś na zdjęciu.

Dodaj komentarz

lub

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Back to top button