Aktualnie czytasz:
Do codziennej jazdy – motocykle 250ccm
16

Jeżeli wraz ze Skuterowo.com zamierzasz zdobyć kategorię A lub posiadasz już motocyklowe prawo jazdy to zapewne czasami rozmyślasz nad tym, jaki sprzęt mógłbyś kupić. Kalkulując koszty zakupu motocykla i wszystkich niezbędnych akcesoriów można niestety stwierdzić, że nie jest to tania pasja. Wprawdzie pewne przysłowie powiada, że jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma, ale tak wcale być nie musi. Dziś przedstawiamy propozycje motocykli dla przeciętnego Kowalskiego.

Na początek sprecyzujmy jaki to ma być motocykl. W myśl powyższego akapitu ma to byś sprzęt względnie tani, a jednocześnie dobrze by było, gdyby był nowy lub używany, ale nie starszy niż pięć lat. Pojemności silnika powinna wynosić 250ccm lub niewiele więcej… i to w gruncie wszystko. Skąd takie wymagania? Nowy lub młody motocykl daje nam niejaką gwarancję, że nie będziemy musieli na ” dzień dobry” zrobić duży serwis za kilka tysięcy złotych. Poza tym bieżąca eksploatacja nie może być zbyt kosztowna, wymiana opon i napędu co sezon nie wchodzi w grę, a wizyty na stacji benzynowej nie mogą bić po kieszeni. Moc ma być wystarczająca do dynamicznej jazdy, z prędkością maksymalną poniżej 200km/h. Sprzęt ma służyć do codziennej jazdy oraz do wyjazdów poza miasto, żadne szaleństwa nie wchodzą w grę. Zapotrzebowanie na paliwo powinno wynosić ok 4L lub trochę powyżej. Dzisiejsze 250-tki spełniają chyba wszystkie powyższe kryteria, a myśląc o motocyklu na kilka lat możemy śmiało pomyśleć o kupnie nowego egzemplarza. Jeżeli zaciekawiliśmy Cię tematyką małych motocykli to poniżej znajdziesz najciekawsze propozycje, które można kupić zarówno jako nowe, jak i na rynku wtórnym.

 

Kawasaki Ninja 250R – najmniejsza Ninja, choć według niektórych nie zasłużyła na tą kultową nazwę i zielony kolor to bardzo dobry motocykl. Jest to nasz faworyt w grupie 250ccm pod względem mocy – czterosuwowy silnik zasilany wtryskiem osiąga 33 konie, które rozpędzają tego 170-cio kilogramowego „ścigacza” do 175km/h. Przyspieszenie do setki wynoszące 6 sekund wystarczy, by zawstydzić większość aut i migiem przebić się przez miasto. Jednak nie ma niczego za darmo… Dwucylindrowa rzędówka chłodzona cieczą dobrze gada, jednak w przypadku awarii komplikacja silnika może się odbić na portfelu. Pasażer też nie będzie miał łatwo, bowiem sportowy styl okupiono miejscem za siedzeniem kierowcy – jest go naprawdę mało. Ceny nowych egzemplarzy zaczynają się od 17’900zł, czyli prawie 2’000zł więcej niż za Hondę CBR.

 
Czytaj
REKLAMA

Kliknij i wygraj wyprawę po Ameryce z Motul

Weź udział w konkursie Motul i przeżyj niezapomnianą przygodę. Wygraj wyprawę motocyklową marzeń po Ameryce, wodoodporny plecak lub jeden z 500 zestawów Motul. Masz czas tylko do końca czerwca!

Kawasaki KLX 250 – propozycja zielonych dla miłośników soft enduro, z dużym naciskiem na „soft”. Jeden gar o pojemności 249ccm chłodzony cieczą generuje 22KM. Podobnie jak w Ninji także tutaj zastosowano wtrysk paliwa. W kwestii zawieszeń z przodu zamontowano widelec USD o skoku 255mm, z tyłu „siedzi” amortyzator mocowany systemem dźwigni mogący się odkształcić o 230mm. Oczywiście przód oraz tył posiadają 16-stopniową regulację twardości. Do tego sporo miejsca dla pasażerki. Całość kosztuje 20’900zł – jak za tą moc to trochę za drogo.

Honda CBR 250Rnowość tego sezonu, która ma szansę zjednać sobie początkujących motocyklistów. Dlaczego? Za kwotę 16’100zł otrzymujemy zgrabną 250-tkę z nieskomplikowanym, jednocylindrowym cieczakiem wyposażonym w elektroniczny wtrysk paliwa. 26 i pół konia wystarczy, aby wskoczyć na autostradę i dobić do 150km/h, a żeby zobaczyć na elektronicznym wyświetlaczu 100km/h wystarczy około 7-8 sekund. Jak wieść gminna niesie CBR jest idealna do jazdy po mieście i mini-turystyki, gdyż – wbrew nazwie – pozycja na motocyklu jest dosyć wygodna i wyprostowana. Dodatkowo dla lubiących śmigać w deszczu przewidziano C-ABS, dostępny w wyposażeniu opcjonalnym.

Yamaha WR250R – alternatywa dla KLX-a od niebieskich. Podobnie jak w Kawie, tak i tutaj rządzi jednocylindrowy piec na wtrysku, zawieszenie USD z przodu i amor na systemie dźwigni z tyłu. Różnice? Poza wyglądem, tylnym amorem gazowym i sensowną mocą 31KM także ceną – 22’900zł. Kiedy warto aż tyle wydać? Gdy poważnie myślimy o wypadach w teren lub na tor crossowy – pod wieloma względami jest to YZ250F z homologacją i wyposażeniem drogowym. Uwaga – w przypadku egzemplarzy używanych należy przyjrzeć się stanowi, bowiem niektóre motocykle potrafią przejść w terenie prawdziwe piekło.

Yamaha YBR 250 – wielu początkujących motocyklistów powinno dobrze znać YBR, bowiem jest to jeden z najpopularniejszych motocykli w szkółkach jazdy. Wygląd klasycznego nakeda z okrągłą lampą oraz długa, dzielona kanapa mogą się podobać. Pod bakiem pracuje jednocylindrowy powietrzak, produkujący 21 koni mechanicznych. Zasilanie – oczywiście wtrysk. Niestety, tylny hamulec bębnowy nam tu nie pasuje – malutka tarcza byłaby lepsza. Cena także nie jest najniższa – 17’900zł to tyle, ile kosztuje mocniejsza Honda CBR w cieczy z C-ABS! Uwaga – wśród używanych egzemplarzy łatwo można się naciąć na motocykl ze szkółki jazdy.

Zipp Nitro 250 – polski Zipp wystawia do walki nakeda o nazwie Nitro, który zbiera wśród użytkowników bardzo pochlebne opinie. Ćwiartka pojemności w jednym garze, dwa zawory, zasilanie gaźnikiem – ten „powietrzak” osiąga niemal 19KM, które wystarczą do sprawnego przemieszczania się i rozbujania maszynki do maksymalnych 140km/h. Wśród bardzo dobrych rozwiązań zapisać trzeba przednie zawieszenie USD oraz podwójne tarcze z przodu z dwutłoczkowymi zaciskami. Kierowca i pasażer mają do dyspozycji dwa osobne, całkiem spore siedziska. Cena nowego Nitro to 8399zł. Uwaga – jeżeli motocykl od czasu do czasu odmawia uruchomienia silnika bez wyraźnej przyczyny to nie ma powodu do obaw, po prostu „ten typ tak ma” i trzeba się z tym pogodzić.

Zipp Tracker 250 – miejskie supermoto, które dowiezie Cię tam, gdzie chcesz. Silnik o pojemności 223ccm, dwa zaworki, zasilanie gaźnikiem i chłodzenie opływającym powietrzem – pełna prostota. Moc 16 i pół konia wystarczy spokojnie do jazdy i wyprzedzania ciężarówek w trasie. Przedni widelec USD i tylny amortyzator gazowy dają do myślenia, stąd Zippa można zamówić także w wersji soft enduro, ze szprychowymi, terenowymi kołami, innym tylnym amortyzatorem i off-roadowym wydechem. Cena nowego egzemplarza to 7499zł.

Junak M16 – dla miłośników chopperów firma Al-Mot przygotowała bardzo schludną maszynkę. Aby jej dosiąść wystarczy 13’499zł. Co prawda to nie 250-tka, bowiem silnik ma pojemność 320ccm, ale co tam – to niewiele więcej. Jednostka napędowa jest nowoczesna, posiada dwa cylindry chłodzone cieczą, które są zaopatrywane w benzynę przez wtrysk paliwa. 27 chopperowych kucy wystarczy, by wyciągnąć setkę i jeszcze pięć dyszek, choć najprzyjemniej jeździ się do 120km/h. Motocykl jest dostępny w różnych wersjach kolorystycznych, w „armaturze” lub czarnym macie.

Junak M20 – jak zrobić idealnego turystyka? Wystarczy wziąć sprawdzony silnik 320ccm z Junaka M16 i wsadzić go w zwarte nadwozie z zawieszeniami o dłuższym skoku i gotowe. Długa, dzielona kanapa i tylny stelaż gwarantują udane wypady za miasto. Z przodu zamontowano dwie, a z tyłu jedną tarczę, która bez problemu poradzi sobie z zatrzymaniem nawet maksymalnie obciążonego motocykla. Aby się samemu o tym przekonać wystarczy zapłacić 12’499zł i wyjechać nówką z salonu.

Junak M25 – choć to typowy naked, to łatwo odnieść wrażenie, że ta maszyna to mariaż różnych stylów budowy motocykli. Wydłużona sylwetka, skrócony zadupek, minimalistyczny górny wydech, „krótsze” przednie zawieszenie i podwójne tylne amortyzatory oraz felgi o różnej wielkości – krótki przepis na niecodzienny motocykl. Jako napęd wykorzystano dwucylindrowy silnik o pojemności 234ccm „w cieczy”. Tradycyjny gaźniczek dostarcza wachę, która przemienia się w 20 koni czystej mocy, wystarczące do osiągnięcia minimum 120km/h. Jeżeli lubimy kolor grafitowy i mamy wolne 8999zł to M25 może być nasz.

Romet 249 Division – oto motocykl okrzyknięty pierwszym polskim streetfighterem! Na pierwszy rzut oka maszyna wygląda „doroślej” i wydaje się, że kosztuje więcej niż 8065zł. Agresywna, sportowa linia rzuca się w oczy, ale krótki zadupek z niewielkim siedziskiem zwiastuje nieciekawe samopoczucie pasażera. Jednocylindrowy, gaźnikowy piecyk o pojemności 223ccm jest chłodzony powietrzem i generuje trochę ponad 16KM. Do wskoczenia na autostradę z prędkością 140km/h wystarczy.

[poll id=”28″]

Fot.: Honda, Junak, Kawasaki, Romet, Yamaha, Zipp.
Jaka jest Twoja reakcja?
Super!
21%
Interesujące
56%
heh...
5%
Że co?
9%
Grrrr!
0%
Smutne
9%
16 Komentarze
1 2
  • Zdjęcie profilowe TERMIT_PL
    7 sierpnia 2011 at 01:46

    Trzeba też dodać,że wtryski są delikatne.Więc zanieczyszczone paliwo może narobić w silniku niezłego bałaganu 😉 Gaźnik porównał bym do starego diesla,a wtrysk do nowoczesnych common-rail w aucie.Do starego diesla wlejesz olej po frytkach i jedzie,do nowego diesla wlejesz zanieczyszczoną ropę i kilka tysięcy na wtryskiwacze idzie 🙂 Może dziwne porównanie,ale myślę słuszne…

  • Zdjęcie profilowe Kisiu1981
    7 sierpnia 2011 at 11:53

    Ech, nie na moją kieszeń to wszystko. Jak coś to używka – maxiskuter 125 lub 250. Wolałbym biegówkę ale pod kątem pracy musi być dużo pojemnych schowków. Ale to wszystko dopiero za 2-3 lata, a może nigdy…

  • Zdjęcie profilowe MichalWujak
    7 sierpnia 2011 at 12:02

    Fakt Kisiu, patrząc na ceny aż się w głowie przewraca… Ja sam się zastanawiam, czy jak zrobię prawko A to za jakieś 3-4 lata nie wybiorę Zippa Nitro. Niby chińczyk, ale jest tani, ma te prawie 20km, wyciąga 140km/h a więc do 120km/h powinien spokojnie iść, silnik chłodzony powietrzem na gaźniku, prosty jak gwóźdź. Naprawdę jest to całkiem niezła alternatywa dla markowej używki. Wiadomo, do szaleństw się nie nadaje, ale do normalnej, turystycznej jazdy to jak najbardziej.

  • Zdjęcie profilowe Suawek
    8 sierpnia 2011 at 08:38

    W zestawieniu zabrakło pięknego dwucylindrowego nakeda o pojemności 250 z doskonałymi osiągami (30 KM) i chłodzonego cieczą a mianowicie Honda VTR 250.
    Adrian, gaźniki nie są złe, szczególnie wspomagane elektronicznie w nowoczesnych konstrukcjach (np czujniki położenia przepustnicy). Fakt, spalanie jest większe ale praktycznie tylko dlatego że silniki takie przestają spełniać normy czystości spalin. Moja CBF z 2007 roku ma dwa gaźniki mimo że w samochodach gaźniki przestawały być stosowane pod koniec lat 80 tych. Dopiero z powodu nie spełniania norm czystości spalin, stworzono silnik na wtrysku.

  • Zdjęcie profilowe Kisiu1981
    10 sierpnia 2011 at 21:38

    Zipp Nitro podobno jest dobrym sprzętem i sam bym się skusił na niego. A co do gaźników to ja właśnie je preferuję ze względu na prostotę obsługi i tańsze naprawy.

  • Zdjęcie profilowe radzix
    29 sierpnia 2011 at 12:45

    Ja śmigam Trackerem, nówka z salonu za 6200. Powiem szczerze że te jego 17 koników bardzo ładnie wyrywa do przodu, na pierwszych trzech biegach dotrzymuję kroku CBF 500 , także nie ma tragedii. Dobrze sobie radzi w terenie, bardzo duży skok i dobra praca amortyzatora USD powoduje że można jechać nawet z większą prędkością bez ryzyka wywrotki. Jedyna rzecz do której trzeba się przyczepić to fatalne opony z plastiku, zamówiłem sobie komplet SportDemonów, i jest bajka. Zapraszam do zadawania pytań.