Aktualnie czytasz:
Patelnia Chabówka 2018. O tym dlaczego motocyklistom w grupie odparowuje IQ
127538 3

Patelnia Chabówka 2018. O tym dlaczego motocyklistom w grupie odparowuje IQ

autor: Michał Mikulski16 kwietnia 2018

Z poniższym komentarzem narażę się pewnie sporej grupie motocyklistów, ale cóż – trudno. Na zbiorową głupotę trzeba reagować. 

Wczoraj na popularnej „Chabówce” doszło do groźnego wypadku z udziałem motocyklisty. Dodam na wstępie, że nikomu nic się nie stało, mimo że konsekwencje mogły być katastrofalne. Klip poniżej:

Na sprytnie zmontowanym filmie nie widzimy z jakiego powodu motocykl przekoziołkował przez bariery, na przeciwległy pas, lądując „u stóp” jadącego z przeciwka Mercedesa. Biorąc pod uwagę fakt, że był to odcinek zupełnie prostej drogi, obstawiam, że to co widzimy jest efektem końcowym nieudanej jazdy na gumie. 

Nagranie wypadku trafiło do internetu. Komentarz lokalnej prasy? 

Policja robi co może by zapewnić bezpieczeństwo, ale jak widać dalej jest bezsilna wobec głupoty motocyklistów. W niedzielę na miejscu było obecnych aż 5 patroli drogówki, ale wypadku oni nie zapobiegli. Na niewiele też zdały się specjalne namalowane na jezdni przez drogowców pasy. […] – To zabrzmi brutalnie, ale pal licho jak będą to jeszcze motocykliści. Oni ryzykują życiem na własne ryzyko. Ale co będzie jak przez takiego „pasjonata wariata” dojdzie do wypadku w którym ucierpi prywatne auto i zginie ktoś z jego pasażerów? – Gazeta Krakowska.

Komentarze internautów (przepraszam za wulgaryzmy)?

I wiecie co? Mają rację.

Od lat obserwuję pewną przypadłość wśród motocyklistów. IQ członków grupy motocyklistów spada wykładniczo do ich liczby. Też lubię polatać po winklach na motocyklu. Ba, dokładnie wczoraj to robiłem, prawdopodobnie także nie do końca przepisowo. Ale na bocznej drodze, bez publiczki. Efektem moto-onanizacji z kipu powyżej, selfiaków i popisów braku umiejętności są śmiertelne wypadki i utwierdzanie opinii publicznej w zidiocenie motocyklistów. Czy siedzący na górce fachowcy z telefonami w rękach nadal byliby tacy wyluzowani, gdyby motocykl spadł na rodzinę z trójką dzieci? Co wtedy? Nadal „pasja, niebieskie autostrady”?

Może się starzeję, a może mam już dość tłumaczenia znajomym, że motocykliści „to nie debile”. Bo czasami mam wrażenie, że to kłamstwo.

 

Jaka jest Twoja reakcja?
Super!
49%
Interesujące
13%
heh...
2%
Że co?
2%
Grrrr!
0%
Smutne
15%
3 Komentarze
  • Motocaro
    21 kwietnia 2018 at 15:30

    Wara debile w puszkach od motocyklistów wy kurwa zajeżdźacje i wymuszacje

  • Paweł
    1 maja 2018 at 01:26

    Chciałbym powiedzieć że z filmu (przedstawionym w tym artykule) wywnioskowałem że to nie był błąd motocyklisty tylko miał najwyraźniej coś z kierownicą ponieważ nawet pożądane shimmy nie spowodowałoby wyrzucenia motocykla przednim kołem ku dołu więc gdyby serwis się bardziej postarał lub mechanik to nie doszłoby do tego wypadku (to jest moja własna analiza clipu przedstawionego w tym artykule) a po drugie wyzywanie motocyklistów i życzenie im śmierci jest dla ludzi którzy nie mają argumentów przeciwko drugiej osobie (w zdjęciach zamieszczonych w tym artykule jest to kierowane w stronę motocyklistów) tak samo mogę podejść do człowieka który przekroczył granicę prędkości samochodem ponieważ gdyby coś się stało też może kogoś zabić albo zranić a nawet te szkody będą większe niż gdyby ta osoba jechała motocyklem.

  • wiesiek
    10 maja 2018 at 06:29

    Przepraszam – w Lublinie był tor, było bezpiecznie, można było trenować. Było – bo już nie ma, przez mendy z domów powstałych 20 lat po utworzeniu toru, które kupując mieszkanie podpisały oświadczenie że zdają sobie sprawę z uciążliwości toru, zabiły tenże tor ciągłymi protestami, pozwami i skargami. A teoretyczne państwo polskie zamiast kazać wsadzić mordę w kubeł i bulgotać to uwzględniało skwapliwie te protesty. Gdyby to był PRL i trenował tam na przykład Jaroszewicz to po pierwszym darciu ryja na osiedle wjechałaby milicja, powywracała meble w poszukiwaniu powielaczy Solidarności, obiła gębę prowodyrom i byłby PORZĄDEK. Niestety, takie sytuacje jak w Poznaniu czy Warszawie z torem FSO (też darcie japy przez „sąsiadów” zdają się sugerować, że niejaki Gross miał sporo racji co do szmalcowników… 🙁