Aktualnie czytasz:
Mój wypad na Ducati Tour i moje 3 ulubione maszyny #86 Szybcy i Wolni Vlog Jednoślad.pl
0

Na Ducati Tour miałem okazję przetestować wszystkie maszyny jakie Włosi mają w swojej kolekcji. Dziesiątki kilometrów, mnóstwo winkli, czeska policja, Cafe Racer i piękna pogoda. To się nazywa życie!

Cały wypad zepsuł jedynie fakt obecności Rudego z Jednoślad.pl.

Prognozy wypadowe w dniu wyjazdu były naprawdę wymarzone, 30 na plusie i pełne słońce przez najbliższe kilka dni. Aż chce się jeździć. Jednak zanim wsiądę na moto, muszę odbębnić swoje w puszcze. Na szczęście trasa na Wrocław jest bajeczna. Potem dopiero zaczyna się robić ciekawie…

W każdym razie po niecałych 5 godzinach byłem już na miejscu, a asekuracyjna laweta jadąca za moim samochodem dostała dwa dni wolnego. Porzucam francuską motoryzację  na rzecz tej włoskiej kolekcji. Na Ducati mamy do pokonania naprawdę zajebistą trasę po Polsce i Czechach. A to wszystko w doborowym towarzystwie poważnych i poważanych dziennikarzy motocyklowych, niestety niektórzy z nich nie przyjmowali tego dnia zalecanej im dawki Xanaxu.

Mój pierwszy wybór padł na Ducati Monster 797, czyli streeta w czystej postaci. Ale w sumie jaka to różnica, na każdej maszynie tak samo nie umiem jeździć. Nie mniej jest to jak dla mnie zarąbisty kompromis pomiędzy sportem a komfortem i łatwością prowadzenia. Na pokładzie pracuje osiemsetka, czyli 75 konne stereo, którego charakterystykę przebiegu momentu obrotowego wręcz kocham. Sprzęt dobrze się napędza i nie gorzej hamuje, zwłaszcza mając w serii Brembo. Nie, nie piszczało.

Jednak nie będę nikogo oszukiwać, Monster to nie moja bajka. Ja od pierwszego wejrzenia jestem zakochany w Scramblerach. Dlatego polowałem na odmianę Cafe Racer z tą samą jednostką (typu L twin) co w małym Monsterze. Jednak moim zdaniem Cafe w połączeniu z tym wydechem brzmi milion razy lepiej.

Na tym sprzęcie dzisiaj przejechałem chyba najwięcej kilometrów i przez cały czas uśmiech nie schodził mi z dziuba. Zwłaszcza po przekroczeniu czeskiej granicy, gdzie kolega Sandał lecąc na czele peletonu nadział się na policjantów, którzy jednoznacznie stwierdzili „za rychlo panie Sandale” i wlepili mu mandat stanowiący kwotą równowartość trzech skrzynek Staropramenu.

Po czeskiej stronie był kolejny przystanek dla fotografów. Tutaj wszyscy chcieli jak najszybciej pozować mając na uwadze, że kolejnym punktem programu są czeskie zmarzliny. Dlatego wszyscy wspólnie pognaliśmy przez tak majestatyczne okolice dalej na południe. Najszybszy oczywiście był Rudy, któremu na tej imprezie nie brakowało nic poza zaproszeniem.

Teraz kierując się na polski azymut przesiadam się na Ducati Scrambler Desert Sled. To odmiana uterenowiona – ma znacznie większy prześwit, szprychy, zupełnie inne opony i wzmocnioną ramę razem z kierownicą. Przy tym jego masa nie wzrosła jakoś drastycznie w porównaniu z szosową wersją Scramblera. Myślę, że to zarąbisty motocykl na polskie drogi i nie brakuje mu niczego, prócz dokręcenia lusterka. Ale to akurat wina tego gościa.

Po  kilkunastu godzinach jeżdżenia przekroczyliśmy znów polską granicę. Asfalt zmienił się w kratery księżycowe. Nie brakowało także winkli z niespodziankami. Najbardziej lubię piach na wyjściu z zakrętu. Wiem, że w każdym Ducati jest bardzo dopracowany układ ABS, który sprawdzałem i działa, jednak mimo to wolę bardziej liczyć na wrodzoną i przesadną ostrożność, niż na elektronikę. Co nie zmienia faktu, że polskie drogi z włoskim motocyklem mogą żyć w przyjaźni, szorstkiej, ale jednak.

Te kilkanaście godzin było męczące, ale pełne różnych emocji. Nie często mam okazję kosztować kilku różnych maszyn jednego dnia. Dopisała pogoda, organizacja, trasa no i przede wszystkim maszyny Ducati. Każde z tego żelastwa ma w sobie coś totalnie innego. Czasem nawet ciężko znaleźć wspólny mianownik. To jest moim zdaniem fajne. Podoba mi się kolekcja motocykli, która jest kompletna, dopracowana i w której każdy może znaleźć coś dla siebie. Nawet taki motocyklowy leszcz jak jak. Bo ja wybieram tradycyjnie Cafe Racera. A ty?

Zobacz także:
Jaka jest Twoja reakcja?
Super!
50%
Interesujące
50%
heh...
0%
Że co?
0%
Grrrr!
0%
Smutne
0%
O autorze
Zdjęcie profilowe Leszek Śledziński
Leszek Śledziński
Zaczynałem jak każdy. Od Komara przez Simsona, chiński skuter... aż do spełniania swoich marzeń. W Jednoślad.pl Tworze swoje moto vlogi, testuje motocykle i motorowery oraz informuję o najważniejszych zmianach w prawie.