Koniec z tablicami rejestracyjnymi w motocyklach? Szaleństwo, czy innowacja?

A gdyby tak blachy do motocykla przykręcał tylko ten co chce? Czy świat byłby lepszy?

W skrócie
  • Do Ministerstwa Infrastruktury wystosowano petycję o zniesienie obowiązku przykręcania tablic rejestracyjnych do samochodów i motocykli
  • Sprawa wypłynęła po tym, jak ministerstwo negatywnie ustosunkowało się do pomysłu wprowadzenia tablic rejestracyjnych dla rowerów
  • Czy ten projekt ma szansę wejść w życie?

Wszystko zaczęło się od kontrowersyjnego pomysłu wprowadzenia wymogu posiadania tablic rejestracyjnych przy każdym rowerze. Jakoś ciężko mi sobie wyobrazić blachę przy moim rowerze enduro, ale w tym kraju wszystko jest przecież możliwe, a absurd goni absurd. Czy zatem również absurdalnym wydaje się pomysł na rezygnację z tablic rejestracyjnych w przypadku motocykli i samochodów osobowych?

Już widzę te wszystkie stelaże przykręcane do bagażnika, osi koła czy ramy we wszystkich rowerach w kraju. Czy na pewno posiadanie tablic rejestracyjnych na każdym rowerze (może nawet te małe chodziki dwukołowe dla dzieci też dostałyby swoje blachy!) miałoby sensowny wpływ na poprawę bezpieczeństwa na drogach? Mam wrażenie, że obecnie to bardziej nieokiełznane hulajnogi elektryczne i inne tego typu pojazdy grasujące po chodnikach, ulicach i ścieżkach rowerowych, wprowadzają znacznie większy zamęt i zagrożenie niż rowerzyści, ale może się nie znam.

Koniec z obowiązkiem posiadania tablic rejestracyjnych w samochodach i motocyklach?

Tak, czy siak, jak na razie nic nie wskazuje na to, by odważny, lub wręcz brawurowy pomysł wyposażenia każdego roweru w tablice miał zostać wprowadzony (ktoś tam jednak chyba myśli na górze... chyba). Ministerstwo Infrastruktury stanęło murem za nieoznakowanymi rowerami i zdaniem ekipy w nim zasiadającej nie ma potrzeby rejestrowania rowerów. Dlaczego? Bo nie będzie to miało właściwie żadnego odzwierciedlenia w poprawie bezpieczeństwa na drodze. Na pewno jednak miałoby odzwierciedlenie w gigantycznych kolejkach do urzędów komunikacji i tabunach nielegalnych rowerzystów, którzy z wzorowych obywateli, szybko przetransformowaliby (piękne słowo!) się w wyjętych spod prawa złoczyńców. A jak wiadomo - jak już raz posmakujesz szemranego półświatka bandziorów, to może ci się spodobać i... Pomysł więc jest, jeśli nie mocno brawurowy, to na pewno wielce ryzykowny.

Polskie tablice rejestracyjne: 8 rzeczy, których nie wiesz o "blachach"

Skoro jednak MI stanęło murem za rowerzystami, to szybki rykoszet tej decyzji zmącił wody jeziora, po którym pływa zmotoryzowany transport. W Odpowiedzi szybko powstała śmiała petycja, która bezpośrednio nawiązuje do związanej z rowerami decyzji ministerstwa. Otóż część z kierowców jest zdania, że skoro tablice wg ministerstwa nie mają realnego wpływu na bezpieczeństwo, to dlaczego w ogóle miałyby obowiązywać w pojazdach konsumenckich. Motocykle bez tablic będą przecież wyglądać jeszcze piękniej! Żeby nie było, że to mocno spóźniony prima aprilisowy żart, to trzeba od razu zaznaczyć, że powstała już nawet petycja w tej sprawie.

Taką petycję wystosowała grupa LDZ Zmotoryzowani Łodzianie, która twierdzi, że też, tak jak rowerzyści, chce być anonimowa na drodze. Grupa przytacza wypowiedź przedstawiciela Ministerstwa Infrastruktury, z której możemy się dowiedzieć. że "...w ocenie Departamentu Transportu Drogowego obecne przepisy w wystarczającym stopniu regulują zasady ruchu na drogach publicznych w przedmiotowym zakresie", i odwołując się do niej wystosowuje petycję o likwidację obowiązku posiadania blach w samochodach i motocyklach. Swoją rację popierają tezą, że użytkownicy hulajnóg i rowerzyści nagminnie łamią przepisy ruchu drogowego pozostając jednocześnie anonimowymi, co sprowadza się także do tego, że w sytuacjach faktycznych przewinień bez "załapania na gorącym uczynku" bezkarnymi.

Pod względem stylistycznym byłoby pięknie gdyby tablice rejestracyjne nie musiały szpecić tak pięknych tyłeczków.

O ile na klapach samochodowych bagażników zrobiłoby się dziwnie pusto w tych wnękach na rejestracje, to w przypadku motocykli szpecący wyrafinowane nieraz kształty kawał aluminiowej blachy ze znaczkami faktycznie nie dodaje uroku. Tylko jak egzekwować przewinienia związane z przekroczeniem dozwolonej prędkości, które zostały udokumentowane przez fotoradar? A mandaty za parkowanie? W przypadku rowerów obydwie sytuacje wydają się mocno marginalne... Więcej o sprawie możecie dowiedzieć się pod tym adresem: https://www.facebook.com/permalink.php?story_fbid=331710651758583&id=102836417979342

Myślicie, ze jest choć cień szansy by udało się ten pomysł przeforsować?

Inne publikacje na ten temat:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Back to top button