Aktualnie czytasz:
Za trzecie podejście do egzaminu na prawo jazdy zapłaci instruktor?
1

Jeżeli poświadczę nieprawdę i potwierdzę komuś umiejętności których nie ma, to przy braku nadzoru, wiedząc, że nie spotkają mnie z tego tytułu żadne konsekwencje, tak będę robił. Jeżeli natomiast będę ponosił odpowiedzialność, to tak łatwo nie poświadczę nieprawdy – komentuje Marek Staszczyk, dyrektor WORDu w Toruniu, który wyszedł z pomysłem.

Toruński dyrektor WORDu, w/w Marek Staszczyk, proponuje wprowadzenie zmian w sposobie egzaminowania na prawo jazdy. Według p. Staszczyka za zdawalność egzaminów powinien odpowiadać także instruktor. Argumentacja jest prosta: jeśli instruktor nie przygotował swojego kursanta do egzaminu w sposób odpowiedni do jego zdania, to kursant nie powinien być do egzaminu dopuszczony. Jeśli zostaje dopuszczony, tzn. że wina leży także pośrednio po stronie instruktora.

Pomysłem na rozwiązanie sytuacji miałoby być zmuszenie instruktorów do ponoszenia kosztów niezdanych egzaminów. Według p. Staszczyka instruktor powinien płacić za trzeci niezdany egzamin swojego kursanta. Według pomysłodawcy powinno to odstraszyć „naciągaczy”.

W publikacji MotoFaktów do takiego rozwiązania odniósł się znany (i lubiany!) szkoleniowiec Tomek Kulik. Tomek słusznie zauważa, że instruktor nie powinien odpowiadać za personalne predyspozycje kursanta, a rynek sam weryfikuje dobre szkoły motocyklowe. Tzn. wyższa zdawalność = więcej klientów.

Osobiście także uważa, że pomysł jest chybiony. Może lepiej żeby za trzeci niezdany egzamin płacili egzaminatorzy?

Źródło: motofakty.pl
Foto: priceonomics.com

Jaka jest Twoja reakcja?
Super!
71%
Interesujące
19%
heh...
3%
Że co?
3%
Grrrr!
2%
Smutne
1%
1 Komentarze
  • Maricn
    21 czerwca 2017 at 08:53

    Moim zdaniem nakazy, zakazy, kary, papiery, licencje itd działają tylko na niekorzyść….jestem za wolnościowym ( odpowiedzialnościowym ) amerykańskim podejściem do tematu…..Każdy może jeździć praktycznie ( bo egzamin to tylko zwykła przejażdżka i pokazanie że umiem ) wszystkim. Mając jeden kwit mogę jeździć motocyklem, samochodem i pływać motorówką.
    Jest tylko jedno najskuteczniejsze zabezpieczenie jak to w USA 🙂 – UBEZPIECZENIA……jak nie umiesz i coś rozwalisz zabulisz baaaaaardzo duże pieniądze i nie pomoże wujek w ratuszu, przyjedzie 5 karków i zabierze Ci wszystko jeżeli nie płacisz…….To działa najlepiej na wariatów drogowych, chłopców jeżdżących 230 km/h w mieście itd…
    Polskie rozwiązania to tylko tuczenie bandy urzędników.