Aktualnie czytasz:
Dlaczego nie kupię używanego motocykla po grubym tuningu #42 Szybcy i Szybcy Vlog
6

W motocyklowym, krótkim życiu mym raczyłem się wieloma opowieściami o tuningowanych używkach. Także dzięki moim doświadczeniom stałem się przeciwnikiem kupowania używanych skuterów i motocykli po tuningu, dlaczego?

Bo moim zdaniem tuning to idealny pretekst do awaryjności. Części kiepskiej jakości, niefachowy montaż, obciążenia nieprzystosowane do innych elementów, brak gwarancji, a także częste problemy z przepisami. Spora część sprzętów, które kupujemy obarczone są tym ryzykiem, a odpowiedzialność za ew. usterki jest ciężka do wyegzekwowania od sprzedającego. W końcu „podpisał Pan, że stan techniczny jest Panu znany”.

Kilkanaście lat temu sam stałem się ofiarą takiego sprzętu. Okazało się, że niby niewielkie „udoskonalenie” wpłynęło na dość znaczące koszty napraw. Jedna zmiana spowodowała, że stałem się biedniejszy o 1500 zł. To był wynik niefachowego podniesienia mocy w połączeniu z zaniedbaniem. Diagnoza? Sprzęgło, wariator i pasek do wymiany.

 
Czytaj
REKLAMA

Poznaj Junaka M12 Vintage 125 na prawo jazdy B

Bądź oryginalny i wyróżnij się na drodze z Junakiem M12 Vintage 125. Niezawodny silnik z wtryskiem paliwa. Szprychowe, duże koła. System hamulcowy CBS. Do tego matowe malowanie i potężna doza komfortu zarówno podczas jazdy po mieście, jak również wszędzie tam, gdzie poniesie wzrok. Spełnij swoje marzenia o nowym Junaku. Już za 8 799 PLN.

Oczywiście nie można generalizować, jednak w moim subiektywnym rozrachunku używany sprzęt po przeróbkach mechanicznych lub optycznych lubi się z czasem mścić i nie chodzi tutaj tylko o awarie.

Są także kwestie związane z przepisami. Wiesz, że za wymianę lampy na niehomologowaną możesz dostać zakaz dalszej jazdy? Ja kiedyś też nie wiedziałem i za sprawą takich doświadczeń mogę się podzielić z Wami swoim zdaniem na ten temat. Jednak jeśli posiadasz inne poglądy wyraź je w komentarzu poniżej!

 
Czytaj
REKLAMA

WYPRZEDAŻ! SHELL ADVANCE AX7 4T 10W 40 teraz za 25,90 PLN

Zapewnia doskonałe smarowanie w najbardziej ekstremalnych warunkach pracy. Doskonała czystość tłoków. Wysoka ochrona silników i skrzyń biegów. Przewyższa specyfikacje: API - SM i JASO MA2.

Cześć, tutaj Leszek. Tutaj Jednoślad.pl. Dzisiaj jestem w plenerze na Ursusie, gdzieś na uboczu, robię fotki nowego Benyco Cruiser i dzisiaj chciałem z wami pogadać na bardzo kontrowersyjny temat, który jest bliski memu sercu po pierwsze ze względu na moje doświadczenia, a po drugie – ze względu na to, co obserwuje też na forum Jednoślad.pl. Bardzo dużo jest tam wątków, w których pytacie czy dany sprzęt warto kupić, czy nie warto. Ja przeglądam też te ogłoszenia i patrze na to o czym mowa i powiem wam, że mnóstwo ogłoszeń i propozycji, które do nas przysyłacie to są sprzęty po tuningu, albo takie sprzęty, w których zostało zrobione coś, o czym nie ma śladu w papierach, ale może zacznę od początku…

Dlaczego ja nie kupiłbym używki po tuningu? Ze względu chociażby na to, że nie wiem kto i w jaki sposób i z jaką dbałością dokonał tego zwiększenia pojemności, czy też osiągów, czy wymienił przy tej okazji osprzęt, czy zrobił to na takich częściach o jakich jest mowa, czy jest gwarancja na ten motocykl z związku ze zmianą pojemności, bo niestety musicie zdawać sobie z tego sprawę, że nawet jeżeli sprzęt nadal jest na gwarancji w świetle książki serwisowej to jeżeli zostało cokolwiek dokonanego pod kątem zwiększenia mocy to tej gwarancji po prostu już nie ma i ja nawet kiedyś kupiłem taki skuter na początki swojej kariery, kiedy to nie za bardzo miałem o tym pojęcie, w sumie do dzisiaj dnia nie mam, ale przynajmniej jestem bogatszy o jedno doświadczenie, które kosztowało mnie dodatkowe, niezamierzone 1500 złotych, które musiałem zostawić w serwisie w ramach wymiany paska, wariatora, sprzęgła, rolek, itd. A wszystko było wynikiem tylko i wyłącznie jednego zaniedbania. I często okazuje się, że źle dokręcona, złym momentem śruba w jednym miejscu w motocyklu jest w stanie sprawić, że nasze wydatki pójdą w grube setki i to jest bardzo często spotykane, że ktoś w garażu stuningował jakiś sprzęt, ale nie za bardzo myślał o czymś więcej niż tylko o osiągach, a na pewno nie o trwałości tego zestawienia, które uskuteczniał przez ostatnie godziny w garażu. To jest najbardziej istotna rzecz, która mnie osobiście odpycha od różnych tego typu udoskonaleń.

Druga kwestia to są oczywiście przepisy. Ile to można spotkać ofert: 70 zarejestrowane na 50, 100 zarejestrowane na 50, 250 zarejestrowane na 125…. Wszystko okej, fajnie, tylko są dwa problemy. Jeden to jest taki, że ja osobiście bałbym się jeździć 125’tką, która w rzeczywistości jest 250’tką, bo jak komuś walne to niestety, ale ubezpieczyciel będzie miał sporego focha wobec mnie i rzeczoznawca, którego zadaniem jest doprowadzić do jak najmniejszej ilości wypłacanych w całości odszkodowań na pewno natrafi na ślady tej przeróbki. A jeżeli będzie trzeba to będzie powołany nawet biegły sądowy, dlatego pod tym względem nawet będąc sprzedawcą bym nie ryzykował ze sprzedażą takiego sprzętu, który czym innym jest w papierach, a czym innym w rzeczywistości, bo jeszcze przy okazji można dostać po tyłku za poświadczenie gdzieś nie prawdy po drodze. To już jest zupełnie inny szczegół. Ja też nie inwestowałbym w sprzęt po grubym tuningu, używany sprzęt po grubym tuningu z tego względu, że często jednak dochodzi do takich sytuacji, w których dokonano tuningu optycznego, który w rzeczywistości sprawia, że jakieś elementy są niehomologowane, bo zostały kupione za 5 złotych na znanym serwisie aukcyjnym, mowa przykładowo o ledach, czy podświetleniu podłogi i potem jest tak: jedziemy sobie ze znajomymi w weekend wieczorem nad jezioro, szczęśliwi zabieramy jeszcze jakieś dziewczyny ze sobą, chcemy, żeby było miło, wesoło, sympatycznie, jesteśmy 150 km od domu, zatrzymuje nas policjant i mówi: „proszę pana, dowód rejestracyjny zostaje u mnie, a sprzęt? Musi ktoś po pana przyjechać.” Mega słaba sytuacja, żeby przykładowo za zmieniony tylny klosz, który chcieliśmy koniecznie ledowy, pchać do domu, albo wieźć lawetą. Moim zdaniem nie warto i ja dla świętego spokoju czegoś takiego bym nie kupił i cenię sobie sprzęty, które są zachowane w oryginale bez względu na to, czy jest to Chińczyk, Japończyk, czy Włoch….

Jaka jest Twoja reakcja?
Super!
50%
Interesujące
50%
heh...
0%
Że co?
0%
Grrrr!
0%
Smutne
0%