Aktualnie czytasz:
Test INCA Lambros SE: Miejski przecinak
13

Warszawa to specyficzne miasto. Wszechobecne korki, remonty, podirytowani kierowcy. To zarazem idealne środowisko w którym Lambros SE pokaże na co go stać, jakie są jego mocne i słabe strony. Niemal 300 kilometrów, 12.3 litrów spalonego paliwa, tak wyglądały 4 dni testów sportowej propozycji marki INCA, która już zadomowiła się na polskim rynku.

Testowy Lambros SE jest właściwie pojazdem „na dotarciu”. Skuterowo.com odebrało go z symbolicznym przebiegiem 260 km. Po przesiadce ze skutera o właściwościach raczej turystycznych, a nie sportowych przez pierwsze minuty niezbędna jest aklimatyzacja. Nieco twardsze zawieszenie, prosta kierownica no i osiągi. Pierwsze kilometry pozwalają odczuć chyba najbardziej jego sportowe ambicje. Przyśpieszenie jest bardzo dobre, zwłaszcza kiedy wskazówka obrotomierza zbliża się do 6.500 obrotów.

Mocna jednostka w połączeniu ze sportowym wydechem pozwala na bardzo dynamiczną jazdę.

Silnik. To bardzo żwawa i trwała jednostka. Podobne silniki można znaleźć w Generic Cracker czy CPI Popcorn. Przebiegi tamtych pojazdów potrafią przekraczać 25 000 km bez ingerencji w serce skutera. To chyba najlepsza rekomendacja. Dynamika jazdy jest spora. Bez problemu i obaw możemy wyprzedzać inne pojazdy w korkach. W tym sensie również wpływa to na nasze bezpieczeństwo. Jakby zaszła taka potrzeba to jest czym uciekać. Rezerwa mocy pod prawą ręką to spory atut Lambrosa. W teście bardzo doceniłem fakt, że podczas pokonywania warszawskich wiaduktów nie dochodziło do utraty mocy. Często, zwłaszcza w czterosuwowych jednostkach jazda pod górkę kończyła się pojawieniem 30 km/h na liczniku. Tutaj tego problemu nie ma. INCA śmiało, praktycznie bez zmiany prędkości pokonywała największe wzniesienia, nawet przy mojej masie 105 kg. Jak mowa o prędkościach to trzeba zaznaczyć, że zgodnie z prawem Lambros SE został zablokowany i nie rozwijał większych prędkości niż 46 km/h, ale jestem pewien, że po zdjęciu kagańca, bez problemu wyświetlacz przedstawi nam wynik w postaci 65-70 km/h.
Warto też wspomnieć, że w bardzo upalnym okresie przyszło nam zmierzyć się z tym skuterem. Lambros SE jednak nie dawał po sobie poznać zmęczenia wysoką temperaturą. Półtoragodzinna jazda w pełnym słońcu nie zrobiła na nim żadnego wrażenia. Nie spadły ani osiągi, ani specyfika pracy dwusuwowej jednostki.

Deska Lambrosa to funkcjonalne centrum dowodzenia

Deska rozdzielcza. To jeden z najlepiej zaprojektowanych elementów tego skutera. To z pewnością jeden z bardziej wyróżniających się elementów. Do dyspozycji mamy analogowy obrotomierz, cyfrowy prędkościomierz, licznik przebiegu całkowitego (ODO), dziennego (TRIP), wskaźnik poziomu paliwa oraz bardzo przydatny zegarek pracujący w trybie 24h. Dodatkowym atutem jest kontrolka LED Over Speed informująca o przekroczeniu określonej prędkości. W przypadku tego modelu, alarmowała nas czerwienią już po przekroczeniu 40 km/h. Czemu akurat taka prędkość? Szczerze mówiąc ciężko doszukać się tutaj uzasadnienia. Na skraju „szafy” posiadamy jeszcze kontrolki długich świateł, oraz kierunkowskazów. Duży plus za sygnały dźwiękowe przypominające o włączonym migaczu. Mała rzecz, ale spora część skuterów tej klasy nie posiada tego rozwiązania, a podobno nie ma nic bardziej krępującego, jak przejechanie 2 km po prostej drodze z migającym kierunkowskazem. Zapomnieć nie trudno, ale nie w Lambrosie. Dźwięk jest głośny, a lampka świeci mocno.

Spalanie. To dwusuw (2T) o mocy 4.2 KM. Taki potencjał silnika ma swoje odzwierciedlenie w ilości pochłanianego paliwa. W trakcie testu Skuterowo.com apetyt na paliwo Lambrosa SE mieścił się w naszych oczekiwaniach i danych producenta – 4.1 L. Mówi się coś za coś. Sportowe osiągi, spora moc dostępna od najniższych obrotów muszą mieć swoje konsekwencje. W tym przypadku jest to wizyta na stacji co około 100 km.

Lampy Lambrosa to połączenie tradycyjnej technologii z LEDami

Oświetlenie. Podwójny przedni reflektor wspomagany technologią LED to zupełnie inny standard. Dotychczas rzadko można było spotkać skutery tej klasy z dwoma aktywnymi lampami. Aż przyjemnie było wybrać się w dłuższą podróż nocą i to bocznymi drogami. Dobra widoczność to nie tylko komfort, ale również bezpieczeństwo. Docenić też należy prawidłowe ustawienie świateł podczas przeglądu zerowego pojazdu. Reflektory świeciły tam, gdzie powinny, a nie w niebo, co często ma miejsce w przypadku innych marek tego segmentu. Światła drogowe, czyli potocznie długie też zasługują na plus. Widoczność można było szacować na co najmniej 150m. Z tyłu też nie jest najgorzej – światła pozycyjne gwarantują, że będziemy widoczni z daleka. Przy okazji trzeba zaznaczyć, że kierunkowskazy zostały wykonane w technologii LED.

Komfort. Mamy dziś do czynienia ze skuterem o naturze sportowej. Ktoś kto wybiera Lambrosa SE nie będzie się kierować wygodą. Preferencje tego skutera da się odczuć od pierwszych kilometrów. Sztywne, może aż za bardzo zawieszenie daje się we znaki na dziurawych asfaltach. Jednak nie wpływa to na jego stabilność. Po kilku chwilach można się przyzwyczaić do tego stanu rzeczy. Trzeba też pamiętać, że taka charakterystyka jazdy dodaje adrenaliny, a ten model INCA skierowany jest do odbiorców, którym zależy na emocjach. W przypadku podróży z pasażerem trzeba go uprzedzić o tym, że będzie go po dłuższym czasie boleć pewna część ciała.

Lambros dla Skuterowo.com został wyposażony w zestaw audio - video

Audio – Video. Ten egzemplarz testowy udostępniony Skuterowo.com jest szczególny również ze względu na wyposażenie go przez producenta w telewizor LCD, wzmacniacz i głośniki. Wszystko to kryje się pod kanapą. Za sprawą tego sprzętu możemy nie tylko podczas postojów oglądać filmy czy zdjęcia, ale również słuchać ulubionej muzyki w trakcie podróży (obsługa pilotem podczas jazdy). Pod kierownicą zainstalowano specjalne uchwyty na głośniki oraz wejście stereo cinch. Ten zestaw robi piorunujące wrażenie. Zwłaszcza, że instalacja jest zrobiona w pełni profesjonalnie. Zobaczmy jak przedstawia się system audio video dla INCA Lambros SE w szczegółach:

  • LCD: 7 cali, podświetlenie LED, sterowanie z pilota, odtwarzanie zdjęć, pokaz slajdów, wideo (mpg, avi), muzyka (mp2, mp3, wma, wav).
  • Wzmacniacz: 2×25 w, aluminiowa obudowa.
  • Dodatkowo: Wodoszczelne głośniki stereo.

 

Tarcze INCA są agresywnie i tak samo hamują

Hamowanie. Lambros, sygnowany SE posiada dwie tarcze. Obie bardzo skuteczne, może nie tak bardzo jak przykładowo w Kymco New Dink którym poruszam się na codzień, ale można im zaufać. W przypadku tylnego koła można je praktycznie przy użyciu dwóch palców zblokować, co nie raz przypadkowo miało miejsce, zwłaszcza na początku. Zastrzeżenie budzi przedni dysk, jego użycie powoduje szarpanie i wibracje. Zakładam, że winne są niedotarte jeszcze klocki, bo przy mocniejszym naciśnięciu klamki problem znika.

Deszcz vs Lambros. Trzeci dzień testu był chyba najciekawszym. Podczas wieczornego turnee po Warszawie wieczorem nagle moim oczom ukazały się czarne chmury. Dosłownie. Wiedziałem, że przy moim szczęściu za chwilę znajdą się centralnie nad nami. INCA miała nie lada wyzwanie – zawieść mnie do miejsca docelowego przed tym, aż matka natura pokaże swoją siłę. Niestety nie udało się, choć bardzo się staraliśmy. Z nieba zaczęły spadać takie krople deszczu, jakich nigdy nie widziałem.

Woda, błoto. Zero litości. INCA dała radę

Były niesamowicie duże. W jednej chwili byliśmy cali mokrzy, a w prawym lusterku widziałem ogromną chmurę pary wodnej wydobywającej się z obudowy układu wydechowego. Chcieliśmy się gdzieś zatrzymać jednak nigdzie nie można było znaleźć schronienia. Zatrzymałem się tylko na moment, aby do schowka pod siedzeniem wsadzić dokumenty i telefon, bo moja Gore – Texowa kurtka Arlen Ness zaczęła przeciekać. Tak zwana „sucha kieszeń” była właściwie ironiczną metaforą. Deszcz był na tyle intensywny, że ulica Łopuszańska w ciągu kilku chwil stała się potokiem wody. Widząc to obawiałem się o swojego podopiecznego (Lambrosa). Zastanawiałem się jak zareaguje na tak ekstremalne warunki meteo. Jakbym to ja był jego właścicielem to pół biedy, ale w przypadku pojazdu testowego jakakolwiek usterka to rzecz mało przyjemna. Był niewzruszony. Moc jednostki napędowej była cały czas taka sama. Prowadził mnie jak gdyby nigdy nic. Po osiągnięciu celu, stanięciu pod dachem byłem zaskoczony tym, że mimo tak wielkiej ilości wody moje plecy są suche. To świadczy o dobrze zaprojektowanym tylnym błotniku. Mamy gwarancję, że bez względu na pogodę będziemy chronieni przed błotem, czy deszczem.

Lambros SE jedzie na podbój podwarszawskich bezdroży. Nadeszła ciepła noc. Pora przyszła na symulację zagubionego kierowcy skutera. Obraliśmy trasę Warszawa – Raszyn wybierając boczne, podmiejskie ulice. Część z nich nie była w ogóle utwardzona. Piach, błoto, dziury, absolutna ciemność i średnia prędkość 30 km/h. INCA dobrze sobie poradziła w takich warunkach. Oczywiście o komforcie można było zapomnieć, ale to nie oznacza, że taka wycieczka nie sprawiała wielkiej frajdy z jazdy. Wyszedł na jaw jednak jeden z minusów tego pojazdu. Opony Duro, w które został wyposażony absolutnie nie nadają się do jazdy w błocie, czy mokrej trawie. Tylne koło momentalnie traci przyczepność i sprawia, że pojazd jest niestabilny.

INCA Lambros SE to skuter dla ludzi szukających wrażeń i emocji na drodze. Jego właściwości sportowe powinny zrekompensować stosunkowo wysokie spalanie i sztywność całej konstrukcji. To model, który z pewnością dostarcza pozytywne emocje podczas użytkowania, pod warunkiem, że jesteśmy w stanie zaakceptować jego stosunkowo niewielkie wady jak na te klasę pojazdów. Trzeba jednak pamiętać o tym, że Lambros SE pozwala się wyróżniać spośród innych pojazdów tej klasy. Jego seryjne wyposażenie z naszych obserwacji jest dużo lepsze od tego oferowanego przez konkurencję.

Cena 3.900 PLN (Allegro).

Zobacz pełną galerię testowanego pojazdu.

[nggallery id=6]

Zobacz także:
Jaka jest Twoja reakcja?
Super!
0%
Interesujące
0%
heh...
0%
Że co?
0%
Grrrr!
0%
Smutne
0%
O autorze
Zdjęcie profilowe Przemysław Borkowski
Przemysław Borkowski
10 od lat po Warszawie na dwóch kołkach. Piórem od lat po kartce. Przemysław Borkowski jest absolwentem dziennikarstwa na UW. Od najmłodszych lat pasjonuje się motoryzacją, zwłaszcza jednośladami. W swojej pracy łączy umiejętności zdobyte przez lata doświadczenia w prasie wraz ze swoją pasją. | Redakcja | Google+
13 Komentarze