Aktualnie czytasz:
Piaggio X9 180 Amalfi – test długodystansowy 20 000 km
0

Piaggio X9 180 Amalfi nie jest może skuterem najnowszym technologicznie, ale wartym jednak zainteresowania. Chcemy zaprezentować Wam ten skuter w teście długodystansowym 20 000 km. Staraliśmy się rzetelnie podejść do tematu. Zależało nam na tyle ile to możliwie obiektywnie pokazać zarówno wady i zalety tego skutera.

Zaczynając od początku…. Jest to niezbyt popularny jednoślad w Polsce. Jeżdżąc cały sezon tym skuterem napotkaliśmy tylko kilku właścicieli tego modelu. Obecnie w Polsce nie są już sprzedawane X9-tki w wersjach 180cc. Zastąpione zostały modelami z silnikiem 250cc.

Starsza wersja X9 mimo tego jest dość ciekawa stylistycznie. Jednego możemy być pewni… na pewno odbiega on stylistycznie od innych konstrukcji na rynku, a jego charakterystyczna sylwetka może się podobać. Według założeń producenta jest to skuter klasy średniej przeznaczony do jazdy w mieście jak również do niedalekiej turystyki.

 
Czytaj
REKLAMA

Poznaj Junaka M12 Vintage 125 na prawo jazdy B

Bądź oryginalny i wyróżnij się na drodze z Junakiem M12 Vintage 125. Niezawodny silnik z wtryskiem paliwa. Szprychowe, duże koła. System hamulcowy CBS. Do tego matowe malowanie i potężna doza komfortu zarówno podczas jazdy po mieście, jak również wszędzie tam, gdzie poniesie wzrok. Spełnij swoje marzenia o nowym Junaku. Już za 8 799 PLN.

Trochę o wyglądzie… Skuter ten, trzeba to przyznać jest bardzo ciekawie zaprojektowany, jednym słowem jest po prostu ładny. Niestety jak w większości włoskich maszyn stylizacja nie idzie w parze z jakością wykończenia. Plastiki, mimo, że dość dobrze spasowane to z biegiem czasu jakby się lekko poprzesuwały. Już na pierwszy rzut oka widać, że jest on nieco wyższy od np. popularnego Burgmana. Ma to swoje zalety. Kierowca siedzi naprawdę wysoko i ma zapewnioną bardzo dobrą widoczność tego, co dzieje się na drodze. Szyba przednia chroni przed wiatrem w sposób średni. Turbulencje, które powstają są odczuwalne przy wyższych prędkościach.

Jakimś rozwiązaniem jest zamontowanie szyby większej. Nie ma na rynku zbyt dużego wyboru szyb akcesoryjnych jednak da się ją zakupić. Niestety po założeniu takiego żagla dzieją się dwie rzeczy. Oczywiście ochrona jest idealna jednak, w lecie lub w dni ciepłe jest strasznie gorąco nawet podczas jazdy szybkiej, a efektu chłodzenia wiatrem nie ma ani trochę. Druga sprawa rozbija się o osiągi.

 
Czytaj
REKLAMA

WYPRZEDAŻ! SHELL ADVANCE AX7 4T 10W 40 teraz za 25,90 PLN

Zapewnia doskonałe smarowanie w najbardziej ekstremalnych warunkach pracy. Doskonała czystość tłoków. Wysoka ochrona silników i skrzyń biegów. Przewyższa specyfikacje: API - SM i JASO MA2.

Niestety silnik 180cc jest za słaby w wersji seryjnej do sprostania oporom szyby. Osiągi minimalnie, ale jednak spadają. Można powiedzieć, że o jakieś 5% – 8%. Siedzisko nie jest w tym modelu idealne. Można nawet pokusić się o stwierdzenie, że jest niewygodne. Spowodowane jest to jego miękkością. Jedni pewnie powiedzą, że efekt zapadnięcia się w siedzenie jak w wygodny fotel dziadka jest przyjemne, ale z doświadczenia wiemy, że takie rozwiązania na długie trasy się nie sprawdzają.

Niestety nie poprawiono tego nawet w nowej wersji X9. Mamy do dyspozycji regulację oparcia kierowcy. Pasażer nie ma oparcia chyba, że zakupimy akcesoryjny kufer, co jak się w dalszej części tekstu okaże jest niezbędne. Jadąc w dwie osoby miejsca jest dość sporo. Miłym dodatkiem w tym jednośladzie jest seryjny pokrowiec na siedzisko co sprawdza się bardzo dobrze na przykład podczas deszczu. Pozycja, jaką zajmujemy za kierownicą jest dość wygodna. Niestety nie jest to szczyt wygody. Nogi już przy wzroście 180cm i odsunięciu oparcia do samego końca nie uda się nam wyprostować. Nie jest to kłopot przy bliskich przejazdach, ale już po pokonaniu 300 kilometrów ten minus jest odczuwalny.

Pasażer w X9 nie jest rozpieszczany. Nogi ma ciągle dość mocno zgięte w kolanach, co jest problemem powyżej dystansu 200 kilometrów, ale oczywiście jest to odczucie indywidualne. Zegary to duży plus X9-tki. Mamy do dyspozycji dwa zegary analogowe jeden pokazujący prędkość, a drugi pokazujący obroty silnika. Na desce rozdzielczej znajdziemy także wskaźnik temperatury i paliwomierz. Dodatkowo w kolumnie kierowniczej zamontowano zegary elektroniczne pokazujące pełno ciekawych przydatnych funkcji. Wymienić tutaj można na przykład termometr pokazujący temperaturę otoczenia. Wszystko jest bardzo eleganckie i zaprojektowane z dużym smakiem. Co prawda według naszych doniesieAą właściciele X9tek w Wielkiej Brytanii (gdzie notabene jest to skuter bardzo popularny) mieli pewne problemy z przeciekaniem gumowych przycisków licznika, jednak nam się to nigdy nie zdarzyło, mimo tego, że skuter testowany przez nas często stał na deszczu.

Dostęp do wszelkich przełączników używanych podczas jazdy jest dość dobry. Minusem naszym zdaniem jest rozwiązanie z przyciskiem pass (przełącznik błysku światłami drogowymi). Jego usytuowanie jest zupełnie nieprzemyślane. Plusem jest łatwo dostępny przełącznik świateł awaryjnych. Trochę o pakowności… Pakowność. Tak, tak to bardzo ważny detal każdego skutera o większej pojemności. Piaggio X9 nie jest tutaj pozbawiony wad.

Pojemność jego schowków jest ograniczona. Mamy do dyspozycji niewielkie pojemnościowo schoweczki w przednim plastiku, jednak są one tak nieforemnie zbudowane, że upchanie tam czegoś jest problematyczne. Poza tym ze względu na jego gabaryty mogą to być najwyżej rękawiczki. Na szczęście jest on zamykany. Schowek pod kanapą nie jest otwierany z kluczyka, a za pomocą przycisku ukrytym w schowku przednim, tak samo zresztą, jak wlew paliwa. Dodatkowo po lewej stronie kierownicy mamy maleńki schowek na drobiazgi. Idealny na komórkę, lub inne małe przedmioty. Pod siedzeniem zmieścimy już nieco więcej. Nie jest to oczywiście szczyt pakowności, jednak na niedaleki wyjazd nam wystarczy. Producent przewidział oświetlenie schowka pod siedzeniem co bardzo ułatwia korzystanie z niego. Dodatkową zaletą jest bardzo wysokie unoszenie się kanapy podczas otwarcia.

Zapewnia to idealny dostęp do przestrzeni bagażowej. Przy większych planach wyjazdowych należy wyposażyć się w pojemny akcesoryjny kufer do tego modelu. Przy takiej konfiguracji jest to już dość pojemny pojazd. Niestety pewną wadą po zamontowaniu kufra jest efekt shimi podczas jazdy. Niestety mimo wielu prób nie udało nam się tego wyeliminować, a próbowaliśmy wielu rzeczy ze zmianą opon włącznie i dociążaniem przodu.

Koła i zawieszenie: Skuter ten jest wyposażony w koła wielkości 14 cali. Z przodu zamontowana jest opona 130/70 a z tyłu 140/60. Seryjne opony są dobrej jakości i zapewniają dobre parametry jazdy. Problem zaczyna się gdy chcemy je wymienić. Niestety na rynku bardzo mało producentów miało takowe rozmiary dostępne w ofercie, a jeśli były już do kupienia to nie dość, że na zamówienie to jeszcze za wysokie ceny. Za komplet opon Dunlopa trzeba zapłacić około 600 zł. Sama wymiana też nie jest bezproblemowa. Aby wymienić oponę tylną należy zdemontować układ wydechowy. Jest to dość kłopotliwe no ale najwidoczniej producent nie przewidział, że można złapać gumę w tylnym kole gdzieś w jakiejś wiosce gdzie nie ma wulkanizacji.

Zawieszenie dobrze wybiera nierówności. Ale i tutaj nie jest ono najlepsze. Czasem wydawało się trochę za miękkie, szczególnie przednie. Tył ma możliwość regulacji czterostopniowej. My od razu wyregulowaliśmy amortyzatory tylne na stopień 3. Mimo kilku małych minusów zawieszenie sprawia, że czujemy się jakbyśmy nagle jechali kanapą. To nie to samo, co na za twardym Burgmanie.

Silnik skutera to jednostka czterosuwowa chłodzona cieczą. Start silnika następuje bezproblemowo w każdych warunkach pogodowych. Podczas przyspieszania nie odczujemy jakichś oszałamiających przyspieszeń. Nie jest to typowy sportowiec (przynajmniej w wersji seryjnej bez tuningu). Sprawdzaliśmy go zarówno na nizinach jak i w górach. Skuter sprawdził się bez zarzutu na terenie płaskim. Podczas jazd w górach niestety nie miał już tyle szczęścia. Jego moc przy obciążeniu bagażem i z dwoma osobami na pokładzie nie jest wystarczająca, aby wspinać się na wysokie wzniesienia o dużym nachyleniu.

Testowaliśmy nasze X9 między innymi w Alpach. Tutaj najbardziej odczuliśmy za małą moc tej jednostki. Przy dalekich podróżach należy się liczyć, że prędkość średnia nie będzie większa niż 100 km/h. Powiecie, że to wystarczająco, ale przy długich trasach jest to prędkość męcząca. Maksymalną prędkość, jaką możemy uzyskać na tym skuterze to 130 km/h. Jak zostało już wspomniane niestety przyspieszenia nie są najlepsze.

Niemniej jednak nie należą do najgorszych. Od 0 do 80 km/h jest dobrze wyczuwalne, powyżej 80 do 100 km/h czuje się je delikatnie, a powyżej 100 jest ono prawie w ogóle nie odczuwalne. Dość dużym problemem w tym modelu jest układ chłodniczy. Niby skuter posiada dużą chłodnicę, jednak jak przychodzi co do czego jest ona zupełnie nie wystarczająca. Podczas testu w miesiącach letnich odkryliśmy nadmierne nagrzewanie się silnika. Nasilało się to przy postojach na światłach. Dłuższa jazda po mieście była problemem gdy temperatura na zewnątrz wynosiła powyżej 30 stopni. Czyżby Włosi chcieli aby X9 był tylko na eksport?

Spalanie zależy niewiadomo, od czego właściwie. Zarówno w dwie jak i jedną osobę skuter potrafił spalać w mieście średnio od 3,2 litra do 4,3 litra na 100 km. Prawdopodobnie było to zależne od kierowcy i techniki jazdy. Poza miastem były mniejsze rozbieżności i przy średniej prędkości podróżnej w dwie osoby spalał średnio 3,7 litra na 100 kilometrów. Jeździ się przyjemnie, ale czasami warto się zatrzymać. W tym przypadku konstruktorzy Piaggio poszli na całość. Układ hamulcowy jest bardzo wydajny i pracuje bardzo skutecznie. Z przodu mamy do dyspozycji dwa hamulce tarczowe, z tyłu hamuje jedna tarcza. Jazda po odcinkach prostych jest przyjemna, w zakrętach szczególnie z dużymi prędkościami nie ma się tej pewności, co np. w Burgmanie 650, ale to przecież nie ta klasa. Czasem występuje wrażenie pływania zawieszenia w zakrętach, ale jest to raczej kwestia ustawień niż złego zawieszenia.

Przód jest naszym zdaniem delikatnie za miękki i warto by wymienić nim olej, w celu zwiększenia nieznacznie twardości.

Trochę kosztów… czyli eksploatacja i naprawy… Jak każdy pojazd tak i nasza X9 potrzebowała co jakiś czas wizyty w serwisie. Za wymianę oleju w Warszawie należało płacić średnio 110 zł (w cenę wliczony filtr i olej rok 2004). Naszym zdaniem to nie była wygórowana cena, chociaż sama zmiana nie jest problematyczna i można ją przy odrobinie chęci wykonać samemu. Plusem niewątpliwym tego pojazdu było nawet przy przebiegu 20000 km brak tak zwanego „brania” oleju. Wymianę oleju producent przewiduje, co 6000 kilometrów. Dziwi fakt, że po 3000 kilometrów zaczyna świecić się kontrolka zmiany oleju. Jak wyczytaliśmy z instrukcji obsługi jest to po to aby przypomnieć o kontroli oleju. Resetować można cały komputer przyciskiem który znajduje się pod przednim plastikiem zaraz nad światłami. Dobrą funkcją są także informacja na zegarach elektronicznych o potrzebie serwisu skutera, czy wymiany paska na nowy. Koszt nowego paska to około 290 – 300 zł.

Ostatnio firma Piaggio wprowadziła kolejny model paska do tego modelu, jednak koszt jego jest zabójczy i wynosi 460 zł. Za przegląd płaciliśmy średnio około 300 zł. Do tego dochodziły materiały eksploatacyjne. Przeglądy producent przewiduje po 1000 kilometrów a następne co 6000 kilometrów. W zależności od tego który jest to przegląd wymianie podlegają różne podzespoły. Filtr powietrza można czyścić w tym modelu samemu. Warto co około 1500 kilometrów zajrzeć do niego i go dokładnie umyć, a po tym nasączyć specjalnym olejem do filtrów. Koszt takowego czyszczenia w serwisie wynosi od 30 do 50 zł w zależności od zakładu. Klocki hamulcowe w serwisie kosztują około 80 – 100 zł za komplet na tarczę. Starczają one na około 15000 kilometrów. My używaliśmy zamienników firmy RMS których koszt nie przekracza 50 zł na jedną tarczę.

Nie obyło się niestety bez przykrych niespodzianek. Podczas intensywnego użytkowania skutera zdarzyły się dwie poważniejsze awarie uniemożliwiające dalszą jazdę. Pierwszą z nich było pęknięcie niewiadomo, z jakich przyczyn paska napędowego po przejechaniu na nim 6500 km (producent przewiduje trwałość tego elementu na 12000). Druga była bardziej poważna i dotyczyła zgubienia śrubek w obudowie silnika i uszkodzenie uszczelniacza. Konsekwencją tejże awarii był wyciek całego oleju silnikowego z układu i potrzeba holowania do serwisu. Niestety te dwie awarie zraziły nas trochę do włoskich sprzętów.

Skuter Piaggio X9 180cc Amalfi jest pojazdem bardzo ciekawym stylistycznie. Na pewno może zachwycać. Można pokusić się nawet o stwierdzenie, że osoba posiadająca ten jednoślad to indywidualista chcący wyłamać się z ogólnie przyjętego kanonu, jaki panuje, czyli: Suzuki Burgman (oczywiście nie chcemy robić sobie wrogów. Burgman jest bardzo dobry, chodzi nam raczej o wybór czegoś mniej typowego). W Polsce nie jest to popularny pojazd. W naszym przypadku mieliśmy kilka problemów z naszą maszyną, ale jak informują nas nasi przyjaciele z Wielkiej Brytanii X9tki nie są bardziej awaryjne niż inne skutery. Wierzymy im, bo w końcu u nich jest tych modeli o niebo więcej chyba nie bez powodu. Skuter ten do czasu, gdy był dostępny w naszym kraju kosztował około 19 tysięcy zł. Nie jest to cena niska, ale w porównaniu np. z Aprilią Atlantic 125 jest to cena bardzo dobra, szczególnie, że naszym zdaniem akurat X9 w tym przypadku jest wykonana z większą dokładnością. Za te 19 tysięcy dostajemy całkiem niezły pojazd, ciekawy stylistycznie. Jednoślad ten jest idealny do jazdy w zatłoczonym mieście. Bez problemów zmieścicie się pomiędzy sznurami stojących w korkach samochodów. Nie rozczarujecie się również, gdy będziecie planować dłuższe wyprawy po Polsce. Mimo swoich niewątpliwych wad, (ale który pojazd ich nie ma?) jest to wdzięczny jednoślad dostarczający satysfakcji z jazdy.

Jaka jest Twoja reakcja?
Super!
50%
Interesujące
50%
heh...
0%
Że co?
0%
Grrrr!
0%
Smutne
0%