Światła do jazdy dziennej w motocyklu i motorowerze: Dlaczego nigdy ich nie zamontuję? Moim Śladem #12

W Polsce od kilku lat panuje moda na światła do jazdy dziennej oraz stosowanie LEDów wszędzie gdzie się tylko da. Także w motocyklach i skuterach. Motywacją do tego typu instalacji jest po pierwsze chęć zaoszczędzenia, po drugie zaimponowania. Z marnym skutkiem, bo najczęściej jest to niezgodne z przepisami i logiką.

W tym sezonie spotkałem wiele jednośladów z garażowymi instalacjami, które w gruncie rzeczy tylko udają światła dzienne. Dotyczy to zarówno motocykli jak i klasycznych 50 ccm. Za każdym razem kiedy mijałem coś takiego potrafiłem pod kaskiem parsknąć śmiechem, gratulując komuś w myślach pomysłowości, naiwności i odwagi jednocześnie.

Światła do jazdy dziennej (DRL): W czym widzę problem?

Właściwie montaż zestawu LEDowego to same kłopoty. Po pierwsze najczęściej wybierane są zestawy ostatniego sortu. Jeśli ktoś uważa, że kit za 50 zł będzie świecić to jest po prostu naiwny. Takie żarówki (pseudoledowe) nie dają w ogóle światła. Jaśniejsze są iluminacje na choince świątecznej. Zastrzeżenia budzi także ich barwa, która nawiązuje do koloru denaturatu. Musicie także pamiętać o trwałości takich wynalazków. Po pół roku może się okazać, że cały zestaw trzeba wymienić, mimo zapewnień sprzedawcy.

REKLAMA

Zontes U1 125: Poczuj wszechstronność i moc

Poznaj nowy Zontes U1 125 z najbogatszym wyposażeniem w klasie. Odkryj moc systemu oświetlenia full LED. Poczuj osiągi silnika 14.6 KM. Doceń niesamowitą wszechstronność. Przyjrzyj się z bliska każdemu detalowi.

Numer dwa to brak legalizacji na taki sprzęt. W skrócie nie jest on dopuszczony do użytkowania na drogach publicznych. Można sobie coś takiego zamontować w piwnicy, albo w garażu jako gadżet.

Trzecia sprawa to oczywiście przepisy, które większość ma w głębokim poważaniu. Nie zmienia to faktu, że 99% motocykli zgodnie z homologacją typu nie może mieć zainstalowanych świateł do jazdy dziennej. To sprawia, że de facto jeździmy bez obowiązkowego oświetlenia w ciągu dnia. To wiąże się z mandatem, a jeśli będziemy opryskliwi to policja zabierze także dowód rejestracyjny motocykla. Ma do tego pełne prawo.

Kolejna, najważniejsza rzecz to logika. Chcąc zaoszczędzić 50 W poboru energii i zaimponować innowacyjnością naszego sprzętu narażamy się na niebezpieczeństwo. Wiecie doskonale, że jednoślady są trudno dostrzegane przez innych uczestników ruchu. Montując badziewne światła do jazdy dziennej dodatkowo wpływamy na naszą "niewidzialność". Tym bardziej jeżeli LEDy zamontujemy zbyt nisko. Ledowy pasek o szerokości 10 cm na wysokości błotnika jest praktycznie niezauważalny.

Na pocieszenie Wam powiem, że nie tylko motocykliści popełniają ten błąd i ulegają modzie. Mnóstwo jest osobówek, które są wyposażane w najtańszy badziew, który daje mniej światła niż zwykłe żarówki pozycyjne o mocy 5 W. Skala tego zjawiska jest szokująco duża. Podziwiam ludzi, którzy się na to decydują chcąc zaoszczędzić te 30 zł rocznie.

Dlatego moim zdaniem warto przemyśleć montaż świateł do jazdy dziennej, zwłaszcza w przypadku motocykla czy motoroweru. Trzeba rozważyć czy chęć zaoszczędzenia kilku złotych i pokusa zaimponowania jest warta ryzyka utraty dowodu, albo życia. Ja nigdy się na to nie zdecyduję, nawet jeśli będzie to kiedyś zgodne z prawem.

 

Inne publikacje na ten temat:

20 opinii

  1. No i jeszcze dodajmy, że może być całkiem niezłe oświetlenie, ale pada deszcz i jesteśmy zobowiązani do używania świateł mijania i pozycyjnych, a tu… światła do jazdy dziennej… :(((
    +++
    To ^oszczędzanie^ prądu w skuterach bierze się też z niewiedzy co do zasady działania skuterowego źródła prądu… Jest zaprojektowane pod określone zużycie prądu i nawet jak ten prąd będziemy próbowali ^zaoszczędzić^, to i tak zostanie… zużyty… na opornikach… ;)))

  2. Leszku, oczywiście racja – bezsprzecznie.
    Jest jeszcze jedna sprawa, która dotyczy jednak głównie chyba samochodów osobowych. Ludzie (większość) nie potrafią (sami z siebie) używać świateł dziennych.
    W nowoczesnych samochodach włączanie/wyłączanie świateł dziennych/mijania nadzoruje automat, który przełącza się między dziennymi/mijania w zależności od natężenia światła dziennego. Z ludźmi jest gorzej. Dzienne zapalają się automatycznie i kierowca uważa chyba, że to wystarczy. Nie jest ważne, że pada, mgła, szarówka… Zapominamy, że ŚWIATŁA DZIENNE NIE SŁUŻĄ DO JAZDY W WARUNKACH OGRANICZONEJ WIDOCZNOŚCI! Dodatkowo, mało który kierowca pamięta/wie o tym, że automatycznie uruchamiane światła dzienne działają niezależnie, od pozycyjnych tylnych. Czyli jadąc w złych warunkach pogodowych jesteśmy nie tylko słabo oświetleni z przodu, ale jeszcze wcale nie mamy świateł z tyłu! I ta skuch nie zależy od pochodzenia świateł dziennych (montaż fabryczny w wypasionym mertolu, czy samoróbka wprost z Biedronki), tak samo jesteśmy nieoświetleni z tyłu.
    Kierowco (czegokolwiek), użyj mózgu! Włącz światła mijania – szczególnie teraz, jesień-zima to nie najlepszy okres na jazdę na ^dziennych^.

  3. Gier komputerowych i filmów się naoglądali i wydaje im się, że mają po trzy życia w realu. Często już pierwsza próba weryfikuje te poglądy…
    +++
    Z innej strony, to rozumiem te obawy przed mocnymi maszynami na śliskiej nawierzchni. Ręce marzną nawet w ciepłych rękawicach, spada precyzja ruchów manetką i heblem… 125-tka to zazwyczaj wybacza, w mocniejszym to od razu może być gleba… przynajmniej…

  4. Trzeba uważać 🙂
    *
    Wiesz co, mnie się raczej wydaje, że nie używają mózgu.
    Wychodzimy z kina, schody ruchome w dół, ludzi w ciul i co? I się grupka zatrzymuje zaraz po zejściu ze schodka.
    Bezmyślność.
    Jedziesz autobusem/tramwajem, przystanek, chcesz wysiąść na chodnik, a tam przed drzwiami zgraja baranów już pcha się do środka. Swoją masę mam, swoje pierwszeństwo wymuszę, ale po co…?
    Bezmyślność.
    Korki, blokowanie się skrzyżowań, niewpuszczanie ludzi czasem nie ze złośliwości, a z braku uwagi, zastanowienia się nad sobą.
    Bezmyślność. Nieużywanie mózgu. Barani pęd.

  5. Popolemizowałbym z Tobą… Szaleńcy wg mnie są po prostu lepiej widoczni, ale na codzień widzę wkoło sporo ludzi jeżdżących uważnie i spokojnie… liczbowo na pewno stanowią większość… ;)))

  6. Ale ja nie mówię o kierowcach, to generalna uwaga o ludziach. Kiedyś byli bardziej uważni, teraz albo myślą o czymś innym i nie zwracają uwagi co się dzieje wokół nich, albo mają to w D. uważając, że oni są najważniejsi, a reszta ma się dostosować. Kiedyś zachowanie w autobusie, na ulicy, w poczekalni, w wejściu gdziekolwiek regulowało dobre wychowanie. Trudno ostatnio zauważyć, że to nadal działa… I nie wiem, czy bardziej wynika to z braku wychowania (stopniowego chamienia społeczeństwa), czy właśnie z bezmyślności i braku zwracania uwagi na innych i liczenia się z tym, że jednak obok są.

  7. A ja zamontowałem dodatkowe ledy. Podkreslam „dodatkowe”, gdyż świecą razem z lampą główną…dlaczego?
    Po tym, jak jadąc samochodem zobaczyłem w lusterku dużego GSa z włączonymi dodatkowymi ledowymi lampkami. Taka choinka od razu każe baczniej zerknąć w lusterko WTF!?. Dzięki temu na drodze znacznie lepiej nas widać! Pozdrawiam wszystkich sympatyków dodatkowego oświetlenia LED.

  8. Szanowny Panie !
    Chyba nigdy Pan nie widział prawidłowo oświetlonego pojazdu z założonymi (nie fabrycznymi) lampami led. Mam 4 pojazdy wyposażone właśnie w takie dołożone lampy ledowe. Wszystkie pięknie świecą, i co najważniejsze są bardzo dobrze widziane przez jadących z naprzeciwka kierowców ! A właśnie o to chodzi żeby być widocznym ! Przecież w dzień światła mijanie nie mają za zadanie oświetlać drogi, tylko żeby pojazd był widoczny. A moje samochody z ledami są bardziej widoczne niż z włączonymi światłami mijania.
    Ślę pozdrowienia Panu piszącemu ten artykuł.

  9. Jak widzę samochód z takim światłami do jazdy „niecodziennej” to nie wiem czy mam się śmiać z wyglądu i jakości takiego agro-tuningu, czy płakać nad głupotą właściciela.

  10. Trochę się autor poplątał ale po kolei.
    Światła do jazdy dziennej to nie to samo co badziewne światła do jazdy dziennej. „Właściwie montaż zestawu LEDowego to same kłopoty” – Nie zupełnie bo w moim st1100 jest piękne miejsce na takie światło. „Numer dwa to brak legalizacji na taki sprzęt.” Argument zupełnie z d…y. Na rynku jest mnóstwo świateł z homologacją. „Trzecia sprawa to oczywiście przepisy, które większość ma w głębokim poważaniu. Nie zmienia to faktu, że 99% motocykli zgodnie z homologacją typu nie może mieć zainstalowanych świateł do jazdy dziennej.” Kodeks Drogowy zezwala na używanie świateł dziennych w pojeździe. Motocykl to pojazd czyli użytkowanie jest legalne. Problemem jest czy wolno je montować a tu przepisy mówią wyraźnie (OBWIESZCZENIE
    Ministra Infrastruktury i Rozwoju)
    z dnia 30 stycznia 2015 r.
    w sprawie ogłoszenia jednolitego tekstu rozporządzenia Ministra Infrastruktury w sprawie warunków technicznych
    pojazdów oraz zakresu ich niezbędnego wyposażenia – rozdział 3) : „3. Ponadto dopuszcza się wyposażenie w następujące światła:…. 7) jazdy dziennej – pojazdu samochodowego;” Motocykl to pojazd samochodowy. Ponadto w części”WARUNKI SZCZEGÓŁOWE DOTYCZĄCE ŚWIATEŁ ZEWNĘTRZNYCH POJAZDU SAMOCHODOWEGO
    I PRZYCZEPY” w tabeli określającej liczbę świateł do jazdy dziennej w motocyklu widnieje: „-” Skoro w rozporządzeniu jest wyraźny zapis ze wolno wyposażać pojazdy samochodowe (wszystkie) w światła do jazdy dziennej to znak „-” oznacza ni mniej ni więcej tylko brak warunków stosowania czyli wymogów odnośnie liczby. I na koniec napiszę dlaczego biję tą cała pianę. Otóż większość kolegów na forum uważa motocykl za „dopust boży”, błyskawicę która się pojawia i znika. Chcemy być widoczni i to jest dobre ale… Czy chcemy być widoczni bo za…my jak wariaci nie licząc się z bezpieczeństwem swoim i innych? Bo jeżeli jedziemy zgodnie z przepisami, mamy włączone myślenie i kamizelkę to jesteśmy widoczni nawet jeżeli używamy tylko świateł do jazdy dziennej. (No chyba że wjedzie w nas niewidomy kierowca ale na to nie ma ratunku). Po drugie po co to dodatkowe światło? A no po to żeby oszczędzić żarówkę świateł mijania która może się nam przydać gdy zapadnie ciemność. A mamy w lampie tylko jedną. Pozdrawiam wszystkich i do zobaczenia w następnym sezonie.

  11. To jeszcze dołożę swoje 3 grosze. W moim R1150R mam założone światła do jazdy dziennej – oczywiście z homologacją DL. Jednak posiadają również homologację A (czyli All day). Gdy włączymy światła mijania Ledy przygasają do 30% swojej mocy i stają się światłami pozycyjnymi. Nie zamontowałem i nie jeżdżę z włączonymi przeciwmgielnymi – bo to niezgodne z przepisami. Jestem widoczny. Światła mają homologację. Zawsze jeżdżę na mijania a Ledy są dodatkowymi pozycyjnymi. Więc drogi autorze, jeśli piszesz, to pisz tylko o homologowanych ledach, bo marketowe nie mają homologacji i ich na drogach publicznych używać nie wolno. A ja widoczny chcę być, a życie mam tylko jedno !!!

  12. Gościu, założenia Twoje są tendencyjne i złośliwe.
    Zakładam homologowane (sic) DLR, bo:
    1. Po całodziennej jeździe w zimne dni i z ogrzewaniem w manetkach + nawigacja + kamera, akumulator jest do ładowania. Prądnica 100W nie wydala.
    2. Chcę być widoczny, bo życie mi miłe. Szpan i wieśniactwo mam gdzieś. Za stary jestem.
    3. Mówienie że nie należy zakładać, bo jak jest pochmurno i pada deszcz…. a cóż to za argument?! Jak ktoś jest osioł, to będzie jechał tylko na awaryjnych i co, nie wolno zakładać do moto awaryjnych bo nie można na nich jechać?!
    4. przepisy jak najbardziej pozwalają zakładać światła DLR do motocykla. To że muszą mieć homologację i być odpowiednio umieszczone nie wyklucza możliwości ich zakładania!

    Oczekuję sprostowania tego tendencyjnego i kłamliwego artykułu.

  13. Uważam,że autor takim artykułem robi z siebie idiotę.Nie dość,że wypisuje bzdury,to jeszcze nawet nie zna obowiązujących przepisów i wprowadza ludzi w błąd.Jak jest człowiekiem na poziomie to przeprosi i sprostuje artykuł.A śwatła led z homologacją to oszczędność energii i świateł drogowych,które są po to żeby oświetlać drogę gdy jest ciemno.Takie były założenia konstruktorów.W dzień jak najbardziej ledy jeśli już jest taki obowiązek.

  14. Jesteś facet za głupi na to żeby się zdecydować na LED-y do jazdy dziennej nawet te homologowane. I nie wypisuj bzdur o niezgodności z przepisami jeżeli idzie o motocykle. Nowe BMW GS 1200 ma fabrycznie montowany w reflektorze pojedynczy „ring” czy raczej obrysówkę reflektora LED-ową do jazdy dziennej

  15. Zgadzam sie autor jest skonczonym osłem. I wiekszosc co pisze głopoty ze to problem .Problem bedzie jak w szpitalu wylondujesz ja zakładam swiatła .

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Back to top button