Aktualnie czytasz:
Test Kingway Cobra: Nie dla profesjonalisty?
3

Kingway Cobra to mój pierwszy jednoślad jakim jeździłem (nie licząc oczywiście motoroweru ROMET oraz rowerów). W ciągu pół roku przejechałem nim ponad 5000 km – zarówno po mieście, jak i na dłuższych trasach.

Na początek kilka danych technicznych:

Silnik: Czterosuw chłodzony powietrzem
Pojemność: 49cm
Moc: 2,2KW/90000 obr/min
Masa: 90kg
Koła (przód/tył): 120/70-12 /130/70-12
Hamulce(przód/tył): Tarcza/bęben
Zbiornik: 5L
Wymiary: 1730 x 680 x 1180 mm
Osiągi: 45km/h / 65 km/h (odblokowany – CDI)
Wyposażenie: Kufer

Jednym słowem – bez fajerwerków. Skuter jak to skuter – trudno oczekiwać od niego czegoś więcej.

Rzucam więc okiem na opis sprzętu znaleziony na pewnej stronie dotyczącej skuterów  i oku własnemu nie wierzę:

 

Sympatycznie i można się pokusić o stwierdzenie , że sportowo wystylizowany skuter. […] Słabe osiągi rekompensuje nam spalanie rzędu 2l/100km, którego zazdrości spora część właścicieli paliwożernych dwusuwów. […]Dosyć spora kanapa pozwala swobodnie przewozić pasażera . Pasażer ma do dyspozycji plastikowe wypustki w podłodze , co nie jest zbyt wygodne.
W standardzie otrzymujemy kufer co po części rekompensuje nam małą pojemność schowka pod kanapą.

Czy ten, kto pisał te słowa korzystał w ogóle z tego skutera?

Kingway Cobra nabyłem kiedy tylko weszły do sprzedaży, czyli wiosną 2007 r. Cena była rzeczywiście dość kusząca, bowiem 3200 zł to nie jest kwota zaporowa. Jednak niska cena oznacza w tym wypadku niską jakość. Ale do rzeczy:

Silnik. Od skutera nikt nie wymaga stawania na jednym kole. Jednak jest przyjemnie, kiedy po dodaniu gazu pojazd przyspiesza, a nie zaczyna się dusić.
Może i rzeczywiście silnik pali 2l/100 km, ale po przejechaniu około 500 km konieczna była wizyta u mechanika (gwarancja) – regulacja gaźnika, zapłonu i czego tam jeszcze… Kiedy licznik pokazywał dokładnie kolejne 500 km reakcją silnika na przekręcenie manetki była natychmiastowa utrata mocy. Efekt – Vmax 35 km/h

Układ jezdny

12 calowe koła dobrze sprawdzały się na miejskich ulicach pod jednym warunkiem – że nie było kolein lub głębokich studzienek. Zawieszenie dość twarde – na dłuższej trasie (powyżej 1o km) stawało się uciążliwe.

Po zapakowaniu pasażera pozostaje jedynie modlić się o równą drogę.

Elektryka. Działa bez zarzutu. Wyjątek stanowi reflektor, który bardzo nieśmiało oświetla drogę przed skuterem. A i zamontowane do góry nogami żarówki się zdarzają…

Karoseria. Plastik nadający Cobrze sportowy charakter pozostawia bardzo wiele do życzenia. Po dłuższym użytkowaniu kilka elementów na pewno odpadnie. Jeżeli nie zdążymy ich zebrać z drogi – musimy liczyć się z tym, że będziemy jeździć z ubytkami.

Dodatki. Pod siedzeniem znajduje się schowek, do którego wchodzi pełny kask ze szczęką. Podobno do skutera dołączony jest kufer – prawda jest troszkę inna.
Piórko, które znajduje się za kanapą służy jako uchwyt dla pasażera. Jednak jego konstrukcja jest tak pomyślana, aby zamontowanie kufra wymagało interwencji ślusarskiej. Po prosty trzeba go przyciąć lub nawet zdemontować, zabudować płytę lub poczynić jeszcze inne – bardziej karkołomne przedsięwzięcia. Dlatego Cobrę najczęściej spotkamy na naszych ulicach w wersji sote.

Dla kogo? Skuter z pewnością ucieszy osoby o małym budżecie. Niska cena to łatwy dostęp. Należy jednak pamiętać, że na tym sprzęcie lepiej nie wyjeżdżać za miasto. Dlatego świetnie sprawdzi się jako transport do szkoły, pracy, czy na uczelnię.
Niska żywotność to sygnał, że o Cobrze powinny zapomnieć firmy kurierskie, pizzerie i inne zakłady, które zajeżdżą ten sprzęt w ciągu trzech miesięcy.

MOJA OCENA: +3

 

Jaka jest Twoja reakcja?
Super!
100%
Interesujące
0%
heh...
0%
Że co?
0%
Grrrr!
0%
Smutne
0%
O autorze
Zdjęcie profilowe Tomekj
Tomekj
Korespondent Polskiego Radia oraz TVP. Zaczynał od klasycznej 50-tki by finalnie przesiąść się na wielką i ciężką Afrykę (kto zna ten wie). Prócz dziennikarstwa zajmuje się nauką języka polskiego dla obcokrajowców. Biegle mówi po rosyjsku, angielsku, czesku no i polsku. | Redakcja | Google+
3 Komentarze
  • Zdjęcie profilowe Leszek Śledziński
    4 lutego 2010 at 20:02

    Nie wiedziałem, że one były też wersje 4T. Fajny test.

  • Zdjęcie profilowe Yamahamen
    6 lutego 2010 at 02:20

    Test fajny, ale ja bym takiego skutera teraz nie kupił. Jako pierwsze moto ok., ale potem to się sypie.

  • Zdjęcie profilowe LiVre
    24 kwietnia 2011 at 00:34

    Niektóre miejsca w tym artykule to bzdury. Sam mam cobrę, niedługo stuknie mi 6000km i na nic nie mogę narzekać. Osiągi ma lepsze niż odblokowany keeway hurricane. Autorowi musiał trafić się zły egzemplarz… Leszku, wszystkie Cobry były 4t:D