MZ ETZ 150. Nasze motocykle nie miały z nimi szans. Historia, dane techniczne, opinie

Gdybyśmy mieli wybrać najlepszą markę motocykli zza żelaznej kurtyny, to bez chwili wahania wskazalibyśmy na MZ. Motocykle z Zchopau wyróżniały się na tle innych komunistycznych produkcji świetnymi osiągami, bardzo dobrej jakości wykonaniem, a co za tym idzie legendarną wytrzymałością. Właśnie taka była MZ ETZ 150.

Dzisiaj MZ 150 może uchodzić za świetny sprzęt zabytkowy, ale jeszcze nie tak dawno, motocykle te mogliśmy spotkać na polskich drogach czy nawet na placach manewrowych niektórych szkół jazdy. Nic dziwnego, Emzetki były solidnie wykonane, miały świetne osiągi no i... były lepsze w każdym detalu od naszych produkcji. Oprócz modelu 150 cm3, równolegle produkowano MZ ETZ 125, ta jednak nigdy nie zrobiła u nas większej kariery. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta. Możliwość jazdy motocyklami o pojemności 125 cm3 z prawem jazdy kategorii "B" pojawiła się zaledwie kilka lat temu. Ktoś kto wybierał lekki motocykl w czasach produkcji MZ ETZ 125, stawiał na wyższy moment obrotowy modelu 150 i znacznie lepsze osiągi, a przecież legitymować musiał sę i tak prawkiem kat. "A" w razie kontroli. Wybór MZ ETZ 150 zwyczajnie był rozsądniejszy.

Motocykle MZ. Zawiła historia

Legendarna trwałość motocykli MZ szybko sprawiła, że producent z Zschopau stał się w latach 80-tych największym producentem motocykli na świecie! Nie był to jednak pierwszy raz kiedy niemiecki producent wychylił się na prowadzenie. Już w roku 1928 w  Zwickau produkowano łącznie 45 tysięcy motocykli rocznie pod banderą DKW. Zapytacie co ma piernik do wiatraka? A no właśnie bardzo dużo, gdyż marka MZ nierozerwalnie związana jest z DKW.

MZ ETZ 250. SOCJALISTYCZNY MOTOCYKL MARZEŃ: DANE TECHNICZNE, ZDJĘCIA I OPINIE

Po zakończeniu II wojny światowej okazało się, że Zschopau leży nie po tej stronie wpływów, po której powinno leżeć. W skrócie: nazistowskie Niemcy zostały podzielone na dwie części, a Zschopau znalazło się pod braterską opieką Armii Czerwonej. Szybko podjęto decyzje o przeniesieniu jak największej ilości sprzętu, dokumentów oraz załogi do amerykańskiej strefy wpływów, do pobliskiego Zwickau. Stara Fabryka DKW opustoszała. Jak pewnie część z Was się domyśla pozostała część szybko została spakowana do wagonów i zaciągnięta w głąb ZSRR. Tak w dużym skrócie powstał IŻ 350, a potem IŻ-49. Jednakże potencjał byłej fabryki DKW był tak duży, że Moskwa nakazała przywrócenie świetności fabryki i ponowne rozpoczęcie produkcji motocykli. Fabryka została upaństwowiona i 1 lipca 1946 stała się zakładem o nazwie: „IFA-WErk DKW, Grießbach, Post Wilischthal. Powstały pierwsze plany motocykli, prototypy, w końcu rusztła produkcja, również aut. W roku 1952 doszło do ponownej zmiany nazwy, tym razem na VEB Motorradwerk Zschopau, w skrócie MZ.

 
Czytaj
REKLAMA

Poznaj Junaka M12 Vintage 125 na prawo jazdy B

Bądź oryginalny i wyróżnij się na drodze z Junakiem M12 Vintage 125. Niezawodny silnik z wtryskiem paliwa. Szprychowe, duże koła. System hamulcowy CBS. Do tego matowe malowanie i potężna doza komfortu zarówno podczas jazdy po mieście, jak również wszędzie tam, gdzie poniesie wzrok. Spełnij swoje marzenia o nowym Junaku. Już za 9 199 PLN.

MZ ETZ 15

Moglibyśmy zakończyć tą lekcję historii i przejść już do tematu samego modelu MZ ETZ 150, gdyby nie jeszcze jedna arcyciekawa historia. Do zakładów w Zschopau udało się ściągnąć Waltera Kaadena, geniusza, który sprawił, że MZ stało się największą marką motocyklową na świecie. Skąd ten geniusz znalazł się w fabryce MZ, nie wiemy, możemy jednak przypuszczać, że nie była to jego wola. W trakcie II wojny światowej Kaaden pracował w wojskowym instytucie badawczym w Peenemunde nad systemem zdalnie kierowanych pocisków rakietowych. Swoją wiedzę po rozpoczęciu pracy w zakładach IFA spożytkował w badaniu zjawisk falowych w układach wydechowych, co miało ogromne znaczenie w rozwoju silników dwusuwowych. W końcu jednak Kaaden wyrwał się ze stalowych szponów komunizmu i uciekł do Japonii. W zasadzie to wyjechał w podróż do Japonii, z której nie wrócił, tam zaczął pracę dla Yamahy. Kaadena oskarżano wówczas o sprzedanie patentów japońskiemu producentowi, jednak nie było to prawdą. Sprzedał je ktoś inny, Ernst Denger z Gliwic.

MZ ETZ 150. Motocykle, które zawojowały świat

Seria ETZ w końcu zastąpiła wysłużone modele TS we wszystkich możliwych klasach pojemnościowych. Pamiętajmy, że oprócz modelu MZ ETZ 150, produkowano ETZ 125 oraz ETZ 25o. Najpierw pojawił się w sprzedaży motocykl największej pojemności, ETZ 250, swoją premierę świecił w 1983 roku. Dopiero po kolejnych trzech latach zaprezentowano 125-tkę oraz 150-tkę. Świat "wschodu" oszalał na ich punkcie. Wyglądały olśniewająco, miały konkurencyjne osiągi (nawet wobec motocykli z Japonii), miały świetne wyposażenie i były stosunkowo tanie. Warto zaznaczyć, że posiadały tak kosmiczne rozwiązania jak hamulec tarczowy, obrotomierz czy elektroniczny zapłon. Blok socjalistyczny zwariował, a problemem stała się dostępność. Dodatkowo Emzetki były świetnie wykonane. Lakier wyglądał tak jak powinien wyglądać, wszystko było dokładnie spasowane no i wreszcie można było się wybrać w dalszą podróż bez stresu, że sprzęt "zarzuci platynę" już za rogatkami miasta.

RANKING TOP 5 NAJBARDZIEJ KULTOWYCH POLSKICH MOTOCYKLI I MOTOROWERÓW

Z drugiej strony musimy pamiętać, że w ramie MZ ETZ 150 znajdował się silnik, którego historia tak naprawdę sięgała czasów przedwojennych. Jednostkę tą zaprojektowano dla modelu DKW RT 125. Co ciekawe RT 125 stało się bazą silnikową dla wielu modeli motocykli, w tym dla naszego Sokoła 125. Finalnie piec przeszedł wiele modyfikacji i znalazł się w ETZ 125 oraz ETZ 150, oczywiście rozwiercony do pojemności 150 cm3.

W związku z korzeniami sięgającymi czasów przedwojennych, dwusuw MZ posiada prosty układ korbowy z przepłukiwaniem zwrotnym z wykorzystaniem okien w cylindrze. Nie ma membran czy dodatkowych zaworów. Poza tym, jak na silnik dwusuwowy, ETZ 150 posiada spory skok tłoka, dzięki czemu ma niezły moment obrotowy (15 Nm). Finalnie rozwija moc od 10,4 KM do 14,4 KM (w zależności od wersji) przy 6 tysiącach obr./min. Komora spalania zasilana jest gaźnikiem BVF 22 N2-2, a za przeniesienie napędu odpowiada klasyczny łańcuch rolkowy schowany za gumową osłoną.

Największą wadą MZ ETZ 150 była dosyć wiotka rama, która solidnie pracowała, szczególnie przy dużych prędkościach. Działo się tak z bardzo prostego powodu. Silnik jest podwieszony pod ramą, a w jego czele nie mamy tzw. kołyski, która mogłaby usztywniać konstrukcję. Kolejnym niedopracowanym elementem był przedni widelec, który z tłumieniem miał niewiele wspólnego. Sprężyny widelca były od nowości zbyt miękkie i całość solidnie pływała slutecznie ograniczając precyzję prowadzenia.

SIMSON S51: DLACZEGO TAK WIELE OSÓB TWIERDZI, ŻE NAJLEPSZE JUŻ ZA NAMI?

Z kolei na ogromną pochwałę zasłuchują hamulce. O ile tylny bęben nie wydaje się urządzeniem w żadnym stopniu zaskakującym, o tym przedni hamulec tarczowy w swoim czasie zachwycał i był czymś nieoczywistym - zupełnie tak jak jego działanie. Wreszcie mogliśmy dwoma palcami bezpiecznie i skutecznie wyhamować nasz jednoślad. Konkurencja zza żelaznej kurtyny mogła tylko o tym pomarzyć. Inną sprawą była trwałość pompy hamulcowej tego układu, ale to już temat na osobną historię.

Jak jeździła MZ ETZ 150?

Nie będziemy Was okłamywać, że Emzetka 150 doskonale sprawdzała się w podróży, bo tak nie było. To był motocykl stworzony do jazdy po zatłoczonych drogach miejskich na co wpływ miały przełożenia skrzyni biegów. Biegi były krótkie, dzięki czemu motocykl wyrywał spod świateł i bardzo szybko osiągał rozsądną prędkość maksymalną, która wynosiła około 80/90 km/h. Oczywiście, z pieca mogliśmy wycisnąć ostatnie poty i rozpędzić motocykl do 115 km/h

MZ ETZ 150. Czy warto kupić?

Jeśli szukasz niezawodnego youngtimera, który dopiero będzie nabierać swojej wartości, to jak najbardziej. Nie powinny Cię zaskakiwać awarie, a jeśli cokolwiek zacznie się dziać, to Etezetka poinformuje Cię o tym wcześniej za sprawą niepokojących dźwięków dochodzących np. z silnika. Do tego dochodzą niskie ceny części zamiennych, czy niezbyt wygórowane ceny samych motocykli. Warto również pamiętać, że jeśli nie zamierzasz brudzić rąk przy naprawie motocykla, to raczej żaden mechanik nie będzie marudzić na myśl o naprawie tego motocykla, a to dosyć ważne. W przypadku np. Jawy TS 350 sytuacja może się mieć zupełnie inaczej...

 

Inne publikacje na ten temat:

2 opinii

  1. Nie warto kupować tego kibla, chyba że nie zamierzacie nim jeździć. Miałem, przemęczyłem na nim 10 tyś km i nigdy więcej. Nędzne osiągi, silnik przegrzewa się powyżej 80 km/h już po 10 km. 85 mogłem jechać tylko w zimny dzień. Do tego kierownica jest za blisko siodła i jak ktoś ma więcej niż 170 cm wzrostu, to ból pleców już po godzinie jazdy. Jak sprzedałem, to plery bolały mnie jeszcze rok. Jeśli MZ to tylko 251 – jest większa, ma normalne osiągi, nie przegrzewa się i w ogóle to najlepszy sprzęt z demoludów. Duuuużo lepszy niż 150 i Jawa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Back to top button