MotoGP: Niesamowite GP Styrii. Katapulta wyjadacza i zwycięstwo debiutanta

Co to były za emocje! GP Styrii, czyli druga runda wyścigów na torze Red Bull Ring w austriackim Spielberg przejdzie do historii, jako kolejna z dramatycznych rund MotoGP. 

Tym razem powodem emocji oraz nagłych zwrotów akcji nie był spektakularny karambol, a zapierający dech w piersiach abordaż Maverika Vinalesa, który w mistrzowskim stylu, choć nie ma co ukrywać, że w akcie desperacji, dokonał "samokatapultowania" z pędzącej prosto w bandy z prędkością 230-210 km/h Yamahy. Powód? Całkowity brak hamulców.

"Dzisiejszy wypadek był niesamowity. Nigdy wcześniej nie doświadczyłem takiego uczucia, gdy kompletnie tracisz hamulce i musisz ratować się zeskoczeniem z motocykl. Rozumiem jak do tego doszło, hamulce po prostu się przegrzały, ale z pewnością jest to niespotykany dotąd problem. Na szczęście jestem cały." - Powiedział na późniejszym briefingu 25-latek.

Zdarzenie miało miejsce na 12 okrążeń przed końcem wyścigu. Rozpędzony motocykl Vinalesa uderzył z impetem w zaporę powietrzną i stanął w płomieniach. Szybko pojawiła się czerwona flaga, a wyścig został przerwany. W tym momencie na prowadzeniu był bardzo szybki w ten i poprzedni weekend Joan Mir z Suzuki. Tuż za nim o drugie miejsce walczył właśnie Jack Miller oraz Takaaki Nakagamim. Wyścig wznowiono tak jak tydzień wcześniej, jednak kolejny raz pojawił się problem z oponami i dotankowanymi maszynami. Chwilę przed incydentem Joan Mir dostał informację o zmianie mapy na trzecią - oszczędzającą paliwo. Po restarcie Mir nie był już w stanie utrzymać się na czole wyścigu. Skorzystał na tym Jack Miller, który pewnie objął prowadzenie. Tuż za nim wskoczył zdobywca pole position Pol Espargaro na KTM-ie. Polyccio znany z gorącej głowy także był w gazie i dosłownie otarł się o zwycięstwo. Zacięta walka tych dwóch na ostatnich kółkach dała ogromna dawkę emocji. Jazda na totalnym limicie sprawiła, że na ostatnim zakręcie wypadli z szybkiej nitki. Pol nawet wyleciał poza tor. Na tym skorzystał trzymający się tuż za walczącymi Portugalczyk Miguel Oliveira, który wpadł jak pocisk na metę, zdobywając tym samym swoje pierwsze w karierze zwycięstwo w królewskiej klasie. Jest to także pierwsza wygrana dla zespołu Tech3 oraz druga dla motocykla KTM. Drugi stopień był dla Millera a na trzeci wskoczył żądny krwi Espargaro.

Historia tworzy się zatem na naszych oczach, a to co cieszy to fakt, że coraz więcej ekip jest mocno konkurencyjnych i coraz częściej zawodnicy z satelickich teamów stają na stopniach podium. MotoGP dzięki temu znów staje się arcyciekawe, bo praktycznie większość zawodników ze stawki ma szanse na zajęcie miejsca na pudle.

https://www.facebook.com/MotoGP/videos/985322498603319

Problemy Yamahy

Nie zlokalizowana dotąd usterka hamulców objawiała się w ten weekend nie tylko u Vinalesa. Zarówno Rossi, Quartararo i Morbidelli narzekali na brak stabilności układu hamulcowego. Quartararo wielokrotnie wypadał z zakrętów, desperacko ratując się i starając odzyskiwać pozycje. Nie dość, że inżynierowie Yamahy musza borykać się z problemami z silnikiem (usterka maetriałowa zaworów), to teraz mają jeszcze na głowie hamulce. Jeśli będzie to wyglądać tak dalej, to już w nastepnej rundzie Fabio Quartararo pożegna się z pozycją lidera w generalce. Szkoa by było, by to problemy techniczne a nie czysta wyścigowa walka, decydowały o wynikach. Trzyammy kciuki za szybki powrót Yamahy do konkurencyjnej kondycji.

A co z mistrzem Marquezem?

Marc udzielił wczoraj króciutkiej wypowiedzi, w której potwierdził pogłoski, że nie prędko pojawi się z powrotem na torze. Może to zając nawet 3 miesiące. To oznacza, że może definitrywnie pożegnać się z kolejny mistrzostwem w tym roku. W tej sytuacji zdecydowanie lepiej porządnie się wyleczyć niż ryzykować kolejne upadki i pogorszenie i tak już bardzo poważnej sytuacji zdrowotnej. Prawdopodobnym jest, że jest to zwykłe przeciąganie tematu pod publikę, a sam Marquez może nie wrócić w ogóle do ścigania w tym sezonie, który przecież jest obecnie zzdecydowanie krótszy. Zobaczymy, bo jeśli zdrowie pozwoli, to psonsorzy oraz fabryczny team Hondy na pewno będą chcieli zgarnąc choć trochę blasku i narobić nadzieji na kolejny sezon. Na razie Honda bez starszego Marqueza jest w kropce. Choć być może Nakagami jeszcze powalczy o pudła, bo obecnie jest w gazie.

Tak, czy siak, bez królującego obecnie mistrza w stawce jest równie ciekawie! Karuzela MotoGP kręci się dalej i po przerwie, tj. 13 września, znów zasiadamy przed TV, by tym razem kibicować podczas GP San Marino na torze w Misano. Stay tuned!

Dodaj komentarz

lub

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Back to top button