Kawasaki GPZ900R (Ninja 900): motocykl, od którego wszystko się zaczęło

Pierwszy "Ninja" i gwiazda wielkiego ekranu

W skrócie
  • Kawasaki GPZ900R Ninja - motocykl, który rozdał karty w świecie sportowych jednośladów
  • Co sprawiło, że Kawasaki GPZ900R stało się motocyklem kultowym?
  • W jaki sposób inżynierowie Kawasaki zmiażdżyli ówczesną konkurencję?
  • Ile lat produkowano Kawasaki Ninja 900?
  • Jaki motocykl jeździ w filmie Top Gun?

Kawasaki GPZ900R, to jeden z tych motocykli, które zdecydowanie trzeba nazywać kamieniami milowymi – motocyklami, które zmieniły zasady gry i zmieniły świat motocykli gwałtownie i bezpowrotnie. Co takiego miała w sobie Ninja 900 i dlaczego obecnie nosi status motocykla ponadczasowego?

Był rok 1978. Na ulicach rządziły wówczas wyczesane litrowe superbike`i z chłodzonymi powietrzem silnikami, którym jednak technologicznie było bardzo blisko do taczki. Nikt wtedy nie przypuszczał, że za kilka lat świat sportowych jednośladów zostanie sparaliżowany i nic już nie będzie takie jak wcześniej. Rok później pojawiła się Honda CB 900 Bol d`Or, która krzyczała do potencjalnych klientów zaawansowaną 16-zaworową głowicą. W ślad za nią poszło Suzuki ze swoim GSX 1100 (X w nazwie nawiązuje właśnie do czterech zaworów na cylinder). Patentem Kawasaki na walkę z konkurencją był monstrualny Z1300, z sześciocylindrowym, chłodzonym cieczą silnikiem. Był to jednak, jak się okazało kilka lat później, patent przejściowy i z pewnych względów nie do końca sprawdzony. Po drodze pojawił się też nawet zasilany wtryskiem GPZ 1100, ale i on ze swoją klasyczną konstrukcją samej jednostki napędowej nie był w stanie przeważyć definitywnie szali. Okazało się jednak, że ekipa zielonych już od 78 roku w ściśle tajnych warunkach pracowała nad motocyklem, który raz na zawsze miał zmienić świat sportowych jednośladów.

Kawasaki GPZ900R: sportowa rewolucja

Aż 6 lat trwały prace nad sprzętem, którego premiera odbiła się głośnym echem wszędzie, gdzie pojawiało się wówczas słowo „motocykl”. Kawasaki GPZ900R pojawiło się w salonach w 1984 roku i rozdawało karty właściwie na każdej płaszczyźnie. Słowo „rewolucja” jest bardzo często nadużywane, by podkreślić przełomowość, czy unikatowość produktów. Tym razem jednak to naprawdę była rewolucja. Opracowywany w atmosferze „top secret” silnik GPZ900R był pierwszym na świecie 16-zaworowym, rzędowym czterocylindrowcem chłodzonym cieczą, z rozrządem DOHC, pędzonym łańcuchem umieszczonym z boku bloku cylindrów. Wszystko to sprawia, że znana także pod oznaczeniem ZX900A maszyna wyprzedziła konkurencję na długo i o kilka długości.

Kawasaki, po romansie z sześciocylindrowym 1300, obrało zupełnie inną drogę. Silnik miał pojemność 908 cm³ i generował 115 KM. Taki potencjał pozwalał osiągnąć prędkość 243 km/h, czyli 151 mph, co oznaczało, że Ninja 900 był pierwszym motocyklem seryjnym, który złamał barierę 150 mil na godzinę. Najlepsi piloci robili tym motocyklem 400 metrów ze startu zatrzymanego w 10 i pół sekundy!

Silnik to jednak nie jedyny z elementów GPZ900R, który świadczył o nowatorskiej konstrukcji. W celu zmniejszenia masy i poprawy prowadzenia, jednostka napędowa została wykorzystana jako element nośny zupełnie nowej ramy, która pozbawiona została klasycznej podwójnej kołyski. W tylnym zawieszeniu pracował centralny amortyzator w autorskim układzie Unitrak, a przednie (regulowane!)  zawieszenie wyposażono w układ AVDS sprzężony z układem hamulcowym, który miał zapobiegać nadmiernemu nurkowaniu przodu przy hamowaniu.

Bądź zawsze na bieżąco dzięki Jednoślad.pl News

Co więcej, niestandardowa konstrukcja ramy pozwoliła zawiesić silnik niżej, co miało niebagatelny wpływ na umiejscowienie środka ciężkości. To w dużej mierze ten szczegół zaważył na fakcie, że GPZ900R zostawiał konkurencję w tyle. O zdolnościach Kawasaki ZX900A najlepiej świadczy fakt, że już pierwszym roku produkcji tych maszyn legendarny uliczny wyścig TT Isle of Man padł łupem Ninjy 900. Nowy sportowiec Kawasaki zajął pierwsze i drugie miejsce w klasie produkcyjnej w 1984 roku. Czapki z głów!

Kawasaki GPZ900R: pierwszy dwukołowy „ninja”

W Europie nowy motocykl nosił dobrze nam znane oznaczenie GPZ900R, w Stanach, podobno dzięki staraniom ówczesnego szefa marketingu Kawasaki USA, motocykl otrzymał charakterystyczną nazwę Ninja. Kawasaki początkowo obawiało się negatywnych konotacji z „cichymi zabójcami”, jak się okazało, całkowicie niesłusznie. Przydomek Ninja od tamtej pory nierozłącznie kojarzy się z najostrzejszymi motocyklami sportowymi jakie jeździły i jeżdżą po drogach i torach całego globu. Obecnie Ninja to właściwie marka sama w sobie. A wszystko zaczęło się w 1984 roku od Ninjy 900.

Inne publikacje na ten temat:

Przeczytaj też:

Kawasaki ZX-7R 750 Ninja – zielona legenda. Sportowy motocykl do 10 tysięcy

Kawasaki ZX900 Ninja: sport na co dzień

Kawasaki GPZ900R, choć został stworzony by niepodzielnie zapanować wśród sportowych motocykli produkowanych seryjnie, okazał się motocyklem całkiem uniwersalnym. I to na tyle, że przeżył wiele innych modeli motocykli i to nie tylko wśród konkurencji, ale także w swojej stajni. Nie każdy o tym wie, ale Kawasaki GPZ900R było produkowane nieprzerwanie od 1984 roku aż do 2003 roku. Po drodze poprawiono i zmodyfikowano kilka elementów konstrukcji jak przednie zawieszenie, czy układ hamulcowy, ale ogólny charakter motocykla pozostał niezmienny. Wszystko to sprawia, że Kawasaki GPZ 900 R można uznać za udaną i ponadczasową konstrukcję. Warto jednak pamiętać o kilka specyficznych dla tego modelu bolączkach.

Ninja 900 chwalona była za uniwersalność. Dość duży jak na współczesne standardy motocykli sportowych rozstaw osi sprawia, że maszyna jest stabilna i wolna od nerwowych ruchów, a 115KM z niespełna litrowego silnika nawet dziś potrafi przyjemnie zaskoczyć. Dodajmy, że obecnie produkowany Z900 legitymuje się bardzo zbliżonymi osiągami z tylko ciut większej pojemności. Pojemny zbiornik paliwa, umiarkowana masa własna, mocny i zarazem elastyczny silnik, niezła ochrona przed wiatrem i całkiem wygodna jak na tę klasę pozycja za kierownicą sprawiły, że Kawasaki GPZ900R z muskularnego sportowca szybko zmienił się w maszynę sportowo-turystyczną, która nie tylko wyglądała bardzo dobrze, ale także sprawdzała się również podczas jazdy na co dzień.

Choć model GPZ1000RX był jego bezpośrednim następcą, to Kawasaki nie zrezygnowało z produkcji „pierwszego Ninjy”. W Europie motocykl dostępny był w ofercie Kawasaki do 1993 roku, czyli przez prawie 10 lat, na rynku amerykańskim utrzymywał się w salonach do 1996 roku, a w Japonii można było kupić nowiutkiego GPZ900R jeszcze w 2003 roku. Przemawiała za nim nie tylko dopracowana konstrukcja i zadziwiająco uniwersalny charakter, ale także dobra cena. Kawasaki od początku produkcji nie było motocyklem drogim i właśnie w tym faktorze należy upatrywać sposobu na tak długie utrzymanie się w planach produkcyjnych. GPZ900R stał w japońskich salonach Kawasaki tuż obok nowości roku 2002 i swojego bezpośredniego potomka, czyli Kawasaki ZZ-R1200. Co więcej, w ramie dużego „zygzaka” pracował silnik opracowany na tych samych karterach!

Silnik Kawasaki GPZ900R okazał się udaną konstrukcją. Miewał po drodze lekkie wpadki, ale ogólnie to żywotna i wytrzymała jednostka, na której podstawie powstały napędy dla wielu motocykli Kawasaki. Po mniejszych i większych modyfikacjach napędzał z powodzeniem następcę Ninjy 900, czyli Kawasaki GPZ1000RX, potem ZX-10 Tomcat, a następnie ZZ-R 1100 – wszystkie te motocykle były w momencie swoich premier najszybszymi produkcyjnymi motocyklami na świecie. Po drodze zawitał w ramie turystycznego 1000 GTR, potem pojawił się także w sportowo-turystycznym GPZ 1100 E Horizon, aż w końcu trafił do charakternych nakedów ZRX 1100 oraz ZRX 1200. Przez wiele lat był wyznacznikiem konstruowania współczesnych sportowych napędów nie tylko japońskich motocykli. Napędzany łańcuchem alternator umieszczony za cylindrami a nie na wale, pozwolił na ograniczenie szerokości jednostki. Napęd wałków rozrządu po lewej stronie bloku cylindrów ułatwia dostęp do łańcucha i napinacza.

Kawasaki GPZ900R Top Gun: Pierwszy Ninja gwiazdą wielkiego ekranu

Choć ten motocykl ze swoją bardzo nowatorską konstrukcją, nieszablonowymi osiągami, ostrą sportową prezencją oraz, co także niezwykle ważne, rozsądną polityką cenową, miał wszystko by osiągnąć sukces sprzedażowy, nic nie stało na przeszkodzie, by mu to ułatwiać. Czy wśród kochających motocykle maniaków prędkości jest ktoś, kto nie chciałby się przelecieć wojskowym myśliwcem? Oczywiście, że nie! W 1986 roku miejsce miała premiera w sumie trochę średniego filmu Top Gun, który dla motocyklistów i fanów kina akcji ma miejsce w specjalnej przegródce z podpisem „kultowe”. To właśnie w tym filmie główny bohater Pete „Maverick” Mitchel, w którego rolę wcielił się Tom Cruise, jest nie tylko piekielnie zdolnym pilotem myśliwca, ale także pogina na dwukołowym myśliwcu ze stajni Kawasaki, a dziewczyny zrzucają z siebie kożuchy wstydu na jego widok. Kto nie chciał być jak Maverick? No kto? Nic więc dziwnego, że często właśnie z tym dzieckiem czwartej muzy kojarzy się często Kawasaki GPZ900R – gwiazda kina akcji, która, choć nie wypowiada ani jednej linijki tekstu ze scenariusza, to zapisuje się w jego historii na zawsze jako „motocykl z Top Guna”. Magia kina!

Kawasaki nie miało budżetu, lub po prostu nie chciało wziąć pełnego udziału w filmie. Dlatego pościągano wszystkie emblematy producenta i oznaczenia modelowe z Ninjy 900. Ciekawostką jest też, że dwa występujące w filmie egzemplarze GPZ 900 R przemalowano w barwy, w jakich na europejskim rynku dostępne były wówczas bliźniacze modele GPZ 750 R. To spowodowało, że po dziś dzień pojawiają się spekulacje dotyczące tego, który z tych motocykli naprawdę wystąpił w filmie. Nie ma jednak większych wątpliwości, że musiał to być ten szybszy – najszybszy motocykl tamtych czasów..

Kawasaki GPZ900R OLX: ciężko o ładny egzemplarz

Pomimo niespełna 20 lat produkcji, dziś o Kawasaki GPZ900R wcale nie tak łatwo wśród ogłoszeń na portalu OLX. Trafiają się co jakiś pojedyncze sztuki, ale najczęściej są już zajechanymi i pragnącymi spokojnej emerytury struclami. Jeśli pojawi się jakaś perełka, to kosztuje niemało i szybko znika. Wszystko to wskazuje, ze status „kultowy” ten motocykl ma jak najbardziej zasłużony, jest w cenie, a jego właściciele znają jego wartość i niechętnie rozstają się z legendarnym Ninją. Zwłaszcza, że pomimo swoich przypadłości, jest to bardzo dobrze prowadzący się i dający dużo komfortu w podróży motocykle, który kiedyś uznawany był za rasowego superbike`a. Obecnie za odrestaurowanego GPZ 900 trzeba zapłacić kilkanaście tysięcy złotych. Sztuki z udokumentowanym niewielkim przebiegiem schodzą na pniu nawet za kwotę z dwójką przed czterema zerami i więcej. Z kolei motocykl do odrestaurowania w nienajgorszym stanie technicznym można kupić za około 4-5 tysięcy złotych. Czy warto? Nawet jeśli nie zamierzasz jeździć Top Gunem, to wszystko wskazuje na to, że motocykle te będą stale drożeć. Zwłaszcza, że o ich kultowość z pewnością zadba kolejny film z tej serii o nazwie Top Gun Maverick, gdzie Kawasaki Ninja 900 pojawia się kolejny raz na kilka sekund. To jednak wystarczy by przypomnieć, jak wspaniałym motocyklem był i jest Kawasaki GPZ 900 R.

Do wspominanych bolączek tego motocykla należą problemy ze sprzęgiełkiem rozrusznika – to lubi się wysypać, a jego naprawa wymaga rozebrania połowy silnika. Pompa wody także potrafi sprawić psikusa, a za mało wydajny układ chłodzenia sprawia, że GPZ 900 R w miejskim ruhcu potrafi się przegrzewać. Stąd prosta droga do kłopotów i poważnych remontów. Najprostszym patentem jest instalowanie manualnego włącznika wiatraka chłodnicy. W GPZ 900 R warto także zadbać o tan kranika paliwa. Ten lubi puszczać, a jego sitko rozpaśc się na małe kawałki, które potrafią podwiesić zaworki iglicowe. Stąd także krótka droga do zatarcia silnika i poważnego remontu.

Piotr Ganczarski

Z wykształcenia inżynier mechaniki i budowy maszyn. Motocykle są jego życiowym przekleństwem i chorą miłością. Buduje, przerabia i remontuje jednoślady. Zarówno te nowsze, jak i starsze. Fan motoryzacji i podróżowania na różne sposoby. Oprócz tego lubi pohasać na rowerze i przeczytać dobrą książkę.

Inne publikacje na ten temat:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button