Aktualnie czytasz:
Sztuka pokonywania zakrętów na Suzuki GSX-S1000F: Mój dzień na Suzuki Moto Szkoła 2019
0

Dzisiaj, razem z Suzuki GSX-S1000F dotarłem na Tor Łódź i znów biorę udział w szkoleniu techniki jazdy po winklach podczas Suzuki Moto Szkoła. Ktoś zapyta po co znów przyjechałeś, przecież już tyle razy byłeś na torze. Jeździć dalej nie umiesz?

Prawdę mówiąc jeśli stwierdziłbym, że jestem mistrzem jazdy na litrze to tego samego dnia oddałbym prawo jazdy. Takie szkolenia jak te organizowane przez Suzuki i Janusza Czaję to nie tylko darmowe ciasteczka… ale przede wszystkim lekcja pokory i ponowna praca u podstaw. O dziwo nie spotkałem tutaj żadnych napinaczy, którzy przyjechaliby tylko pokazać jaki mają sprzęt i czego to oni nie potrafią. Bez względu na wiek, doświadczenie i posiadaną maszynę Suzuki każdy ma możliwość początkiem sezonu wjeżdzić się na nowo w sprzęt pod okiem profesjonalistów, zobaczyć jakie błędy popełnia i dzięki temu jeździć bezpieczniej.

Wszystko za symboliczną kwotę 170 zł, co w porównaniu do rynkowej wartości takich szkoleń wywołać może tylko uśmiech. Po prostu Suzuki chce pokazać swoją odpowiedzialność społeczną i w taki sposób utrzymywać relację z sympatykami marki. To miły, acz rzadki na polskim rynku gest.

Aha – to co jest mega ważne – wcale nie musicie posiadać nowego Suzuki z polskiego salonu. Możecie się zapisać nawet mając sprowadzonego z Włoch kilkunastoletniego Burgmana i też będzie ok. Wystarczy upolować wolne miejsce na jednej z kilku edycji, mądrze się ubrać, zatankować pod korek i wziąć głęboki oddech.

 
Czytaj
REKLAMA

Odkryj Stylowe Jeansy Motocyklowe City Nomad

Polska marka, polska produkcja! Zero kompromisów. Najwyższa jakość i zaawansowane technologie. Wykonane z użyciem włókien 100% DuPont™ Kevlar®. Komplet certyfikowanych protektorów SAS-TEC® z regulacją położenia. Dopasowany krój i nowoczesny design. Poczuj styl, bezpieczeństwo i komfort!

Fajne jest to, że zajęcia skupione są na praktyce. Teorii jest bardzo mało i dotyczy ona głównie zasad bezpiecznego poruszania się po obiekcie. Pozostałe godziny to jazda po torze. Winkiel po winklu, ćwiczenie po ćwiczeniu. Pierwsze zadania to poznanie nitki toru, sposobu wchodzenia i wychodzenia z poszczególnych zakrętów. Potem dochodzą ćwiczenia uczące właściwego patrzenia w winkiel. Sam mam z tym problem, mam nawyk zerkania pod koło, albo na poprzedzający motocykl. Tymczasem wzrok ma wybiegać znacznie dalej. Trzeba spoglądać tam gdzie chcecie jechać, a nie tam gdzie już jesteście. Tym sposobem unikamy zaskoczeń i wpadania w panikę.

Jazda po zakrętach motocyklem to też odpowiednia technika manipulowania gazem. To też kwestia bezpieczeństwa. Pamiętam jak jeszcze parę lat temu sam o mało nie sprowokowałem maszyny do wyprzedzenia mnie tyłem na wilgotnym asfalcie. Ruchy manetką mają być mega płynne, tym bardziej jeśli mamy pod tyłkiem 150 koni.

Skoro o tyłku mowa… Instruktor zauważył, że o ile góra ciała u mnie dobrze pracuje o tyle gorzej z pośladkami i nogami. Chodzi o odpowiednie balansowanie całym ciałem i przerzucaniu jego masy do środka zakrętu. Wtedy łuk pokonujemy szybciej i bezpieczniej skutecznie obniżając środek ciężkości.

Tym sposobem po kilkunastu pętlach zaczynacie się coraz szerzej uśmiechać i połykać kolejne pętle. Mi wyszło ich w sumie około 170 i każda z nich to niesamowita ilość doświadczeń. Wizyta na torze to trochę takie otrzeźwienie połączone z rachunkiem sumienia. Tym bardziej na takim potworze jak Suzuki GSX-S1000F, który naprawdę wymaga mnóstwo pokory. Jeździć na litrze po prostej potrafi każdy, jednak tutaj otwierają się Wam oczy i szybko zauważacie błędy w technice, tym bardziej po zimie. Dlatego tak bardzo zależy mi, żeby co roku jak najczęściej wpadać na tego typu imprezy.

Po ponad 200 kilometrach zrobionych dziś na torze jestem mega zmęczony, ale jednocześnie wychillowany i szczęśliwy, bo znów coś wyniosłem z dzisiejszej lekcji. Oczywiście te kilka godzin nie sprawiło, że nagle jestem zadufanym „prosem”, tym bardziej kiedy patrzę na wideo z moich przejazdów. Jest jeszcze dużo do poprawienia oraz przede wszystkim utrwalenia i przemyślenia na drodze publicznej.

Strasznie się cieszę, że dostałem to zaproszenie, ten certyfikat i tak ogromną ilość ważnych wskazówek. Jak każdy, kto tutaj dzisiaj przyjechał. Jestem strasznie zaskoczony super atmosferą jaka panowała na szkoleniu i tym, że tak ogromna rzesza motocyklistów to nie tylko sympatycy marki, ale także bezpieczeństwa i odpowiedzialności.

Jaka jest Twoja reakcja?
Super!
0%
Interesujące
0%
heh...
0%
Że co?
0%
Grrrr!
0%
Smutne
0%