Aktualnie czytasz:
Po Mojemu: Skuter w Korku
9

Kiedy zimowa aura zniechęca do dłuższych przejażdżek jednośladem, a skuterowa żyłka nadal tętni pod czaszką, wtedy człowiek żądny zapachu benzyny i palonych gum siada do komputera, wertuje fora motoryzacyjne i skuterowe w poszukiwaniu różnych ciekawostek.

Nagle jego oczom, które dawno już nie zaznały podmuchu wiatru wymieszanego z owadami, ukazuje się kilka spostrzeżeń odnośnie zagrożeń czyhających na biednego skuterzystę poruszającego się w środowisku miejsko – korkowym.

Zatem do rzeczy!

Dzisiaj rano kolejny raz przeciskałem się przez całkowicie zakorkowaną drogę dojazdową do jednego z naszych pięknych miast i zauważyłem, że każdy mijany przeze mnie pojazd stwarzał nieco inne zagrożenia.

 
Czytaj
REKLAMA

Wybierasz stylowe dwa koła czy mocarne trzy? Peugeot Django 125 i Metropolis 400 na prawo jazdy B!

Dzięki Peugeot możesz się wyróżnić. Wybierz Peugeot Django 125 lub trójkołowy skuter Metropolis 400. Do prowadzenia obu wystarcza jedynie prawo jazdy kategorii B.

Uwaga na lusterka. Lusterko boczne stojącego w korku samochodu to wróg numer 1 każdego skuterzysty i motocyklisty. Nie dość, że mało który katamaraniarz w nie patrzy to jeszcze łatwo o nie zawadzić. A takie lusterko może kosztować sporo… nawet kilka tysięcy złotych polskich!

O ile lusterko zwykłej osobówki jest zazwyczaj dość nisko i kierownica skutera przechodzi górą z dużym marginesem bezpieczeństwa, to już w autach typu SUV, busach i dostawczakach jest prawie na równi z kierownicą skutera. To są auta wysokiego ryzyka i trzeba przy nich szczególnie uważać. Lusterka TIRów z kolei są mniej więcej na wysokości czaszki skuterzysty, można zawadzić czerepem…

Wysokim ryzykiem obarczone jest przejeżdżanie pomiędzy autami stojącymi lusterko w lusterko, nie mamy wtedy miejsca na slalom. W tej sytuacji lepiej poczekać.

Najłatwiej minąć auta stojące na „suwak”. Można pomiędzy nimi wykonać niewielki slalom, aby nie zawadzić żadnego.

Warto rozstawić szeroko łokcie, tak aby „wystawały” one możliwie tak daleko, jaki jest rozstaw naszych lusterek. Wtedy nasz mózg wie jak szerokim pojazdem jedzie i ma lepszą orientację w jaką szczelinę wejdzie a w jaką nie.

TIR – przyjaciel czy wróg? Kolejnym utrudnieniem są TIRy i inne długie pojazdy typu autobus, laweta, osobówka z przyczepką. Jadąc po łuku nieco „zachodzą” i jeśli niefortunnie znajdziemy się obok takiego cuda w momencie gdy skręca – może nas mimowolnie zahaczyć. Podobnie niebezpieczna jest sytuacja, gdy nasz pas ruchu jeszcze stoi i my wraz z nim, a TIR obok już rusza. Jego wystające elementy, klamry, paski, naczepa, przyczepa mogą zawadzić o nas. Krótka rada – obok długich pojazdów przejeżdżać tylko wtedy gdy jesteśmy absolutnie pewni że jest dosyć miejsca i możemy je możliwie szybko i sprawnie minąć. Lepiej nie stawać obok TIRa  jeśli jest ryzyko, że on ruszy a my nie będziemy mieli takiej możliwości.

Wjeżdżając tuż przed kabinę każdej ciężarówki trzeba pamiętać, że kierowca siedzi dość wysoko i głęboko na swojej grzędzie i może wcale nie widzieć co się dzieje tuż przed „maską”. Może nas nieopatrznie wpracować w tyłek poprzedzającego pojazdu.

Uwaga na nogi. Kończyny dolne dla skuterzysty to niezmiernie ważne elementy ciała. Dbajmy o nie! Kiedy stoimy, nasze cenne kulasy są najbardziej wystającymi elementami skutera. Warto podeprzeć się nogą od strony bezpiecznej – czyli od tej, od której nie przejeżdżają samochody.

Podobnie podczas jazdy. Kolanka trzymamy ciaśniutko, nie łapiemy wiatru w krocze. Zmniejszy to ryzyko urazu kolan.

Pasażer – twój wróg. Fajnie jest przyszpanować przed kolegą lub jeszcze lepiej koleżanką wiezioną na tylnym siedzeniu jak sprawnie się poruszamy kiedy „te j… ch… tkwią w tych p… korkach” jak mawiał Adaś Miauczyński w „Dniu Świra”. To zły pomysł.

Pasażer kolebiąc się na boki może bardzo łatwo wytrącić nas z równowagi przenosząc niespodziewanie środek ciężkości. Pomijam już fakt, że ów pasażer może nas wytrącić także z równowagi psychicznej kiedy zrzędzi: „oj jak blisko”, „uważaj”, „zwolnij”, „nie wciskaj się” w najmniej odpowiednim momencie.  Przewożenie pasażera znacznie utrudnia jazdę. W korku – nie polecam.

Inny jednośladInny użytkownik drogi mknący na dwóch kółkach jest czasem trudniejszym partnerem do jazdy niż samochód. Wynika to z faktu, że podobnie jak my wciska się i prze do przodu.

Najlepiej jest unikać jazdy „ja z lewej, on z prawej”, ponieważ katamaraniarz może nie zauważyć któregoś z was i chcąc ustąpić jednemu, zajedzie drogę drugiemu. Warto jechać gęsiego.  Przyjęło się, że „dawcy” jadą pierwszą szczeliną licząc od lewej pomiędzy sznurami samochodów na drodze wielopasmowej. Bezpieczniej się temu podporządkować.

Uwaga na uprzejmych. Zdarzają się puszkarze, którzy za wszelką cenę chcą kogoś „puścić”. Zatrzymują się przed pasami kiedy pieszy wyszedł ze sklepu i dopiero się zastanawia czy już wracać do domu, czy jeszcze iść na piwo. Ale kierowca już stoi i czeka. To oczywiście przejaskrawiony żart, ale sprawa poważna. Podczas przejazdu przez pasy, skrzyżowanie lepiej jest założyć, że zza takiego „puszczacza” zaraz wyłoni się człowiek, pojazd lub inna struktura drogowa. Zachowajmy czujność!

Wszystkie powyższe uwagi są wyłącznie indywidualnymi spostrzeżeniami i opiniami autora. Może komuś pomogą, może nie. Każdy powinien mieć własny „sposób na korki”, swoją prędkość i swój temperament na miarę swoich możliwości. Nie należy artykułu postrzegać jako namowy do agresywnej jazdy. Zawsze należy przede wszystkim przestrzegać przepisów ruchu drogowego , zachować zdrowy rozsądek, bezpieczeństwo i kulturę na drodze. Namawiam do jeszcze jednej rzeczy – mianowicie do uprzejmości. Kiedy ktoś ustąpi miejsca chociaż trochę – podziękuj, sam nie blokuj przejazdu. To procentuje, następnego dnia na tej samej trasie ustąpi już nie jeden puszkarz, ale trzech. Jeśli i to docenisz prostym gestem, następnego dnia ustąpi już 9-ciu. Oby do wiosny, szerokości!

Fot.: Skuterowo.com
Jaka jest Twoja reakcja?
Super!
0%
Interesujące
0%
heh...
0%
Że co?
0%
Grrrr!
0%
Smutne
0%
  • Zdjęcie profilowe madi
    9 grudnia 2011 at 00:30

    Co do tego pasażera to masz rację. Kiedyś z kolegą jechałem i braliśmy dość ostry zakręt na drodze Wólka Kozodawska – Piaseczno. 50 km/h, składamy się. Nagle kolega wyciągnął nogę (pierun wie po kiego ….). Mało żeśmy szlifa nie zaliczyli. Nieźle go wtedy opier..liłem. Od tego czasu jeżdżę bez pasażera. Pasażerka to inna sprawa… 😉

  • Zdjęcie profilowe ApRiLiA
    9 grudnia 2011 at 08:40

    Hmm dobry poradnik sezon sie kończy u mnie spadł pierwszy śnieg 😀
    Ciekawostki i poradniki dobra rzecz :p

  • Zdjęcie profilowe Kisiu1981
    9 grudnia 2011 at 10:30

    „Tkwią te ch… w tych j……. autach.” Tak jakoś to było. A na Toruńskiej rzeczywiście motocykle jeżdżą pierwszym od lewej korytarzykiem między samochodami.

  • Zdjęcie profilowe Zulwiczek
    9 grudnia 2011 at 10:35

    Taki artykuł powinien być instrukcją dodawaną do każdego skutera przy zakupie! Wszystko ładnie opisane, jakie niebezpieczeństwa czychają na nas na drodze i jak się zachować, a dla kogoś kto pierwszy raz wsiadł na jednoślada i ma zamiar jechać np do pracy to nie ocenione porady 🙂

  • Zdjęcie profilowe KrzysiekP
    9 grudnia 2011 at 15:32

    roomcajz masz racje ale jak sobie teraz wspomniałem mój wypadek to aż mnie ciarki przebiegły

  • Zdjęcie profilowe Leszek Śledziński
    9 grudnia 2011 at 16:11

    Krzysiu, a Twój skuter jest do odratowania?

  • Zdjęcie profilowe Whistler
    9 grudnia 2011 at 18:26

    Brawo! Świetny manual dla początkujących! Fajnie, że wspomniałeś też o przejściach dla pieszych, bo co prawda prawo wyraźnie mówi, że na przejściu dla pieszych kategorycznie nie wolno wyprzedzać, ale ludzie często traktują skuter jak telewizor (bo co to za problem, umiem jeździć) a przepisy ruchu drogowego jak instrukcję obsługi do niego i zwyczajnie je olewają. Cieszy za to fakt, że coraz więcej ludzi zwraca na to uwagę. Co do pasażera, to przed jazdą trzeba koniecznie powiedzieć mu, jak powinien się zachowywać w czasie jazdy.

  • Zdjęcie profilowe dychul
    9 grudnia 2011 at 20:45

    Święte słowa. Dobry artykuł -, daje do myślenia. Pisząc o kierowcach dużych pojazdów to wiem z doświadczenia, że małe auta znikają mi w martwym polu luster. skoro osobówki mi tam znikają, to co z biednym kierowcom jednośladu. Jadąc obok takiego pojazdu tuż za kabiną lub na jej wysokości uważajcie czy kierowca nie zacznie wykonywać jakiegoś niespodziewanego manewru.

  • Zdjęcie profilowe Sullyer
    18 grudnia 2011 at 09:50

    Kierowcy długich, dużych pojazdów moim utrapieniem nie są. Szerszym łukiem omijam samochody z przyczepką – często kierowcy nie wyczuwają owej przyczepki i mogą zahaczyć nią o nasz pojazd. Ja raz tak prawie miałem, hamowałem awaryjnie i o mało szlifa nie zaliczyłem. Kierowca i tak odjechał, cóż – życie skuterowcy bywa bolesne.