Aktualnie czytasz:
Najlepsze skutery jakim jechałem: Yamaha, BMW, Kymco…
17

Dostałem zadanie, aby napisać jaki skuter zasługuje na miano najlepszego z tych którymi jechałem. Łatwiej by było stwierdzić, który jest pomyłką techniczną, albo skrajną tandetą. Ale najlepszy? Przecież ot tak sobie nie da się tego określić, jeżeli przez kilkanaście lat testowania i opisywania skuterów przez moje ręce przeszło ich mnóstwo.

Co pewien czas już myślałem, że to jest już to wymarzone cacucho, ale po pewnym czasie trafiał się inny, jeszcze ciekawszy. Ponadto jak tu porównać maksiskuter wagi najcięższej, do średniaka i miejskiej 125 lub pięćdziesiątki. Patrząc na wszelkiego rodzaju skuterowe konkursy piękności, to zazwyczaj wygrywa ten największy, najdroższy i najnowszy.

Na początek umówmy się, że ta ocena będzie jak najbardziej moją subiektywną oceną zawierającą moje oczekiwania od skutera i moje upodobania. Niestety, ale nie będzie to jeden model danej marki, ale kilka, gdyż jak wspomniałem jednego, jedynego najlepszego nie da się wybrać. Ponieważ moja blisko czterdziestoletnia historia jeździecka na jednośladach zaczęła się od motocykli i sportu motocyklowego, a turystyka zlotowa była mi obcą, więc chociaż podziwiam maksiskutery turystyczne za ich komfort i pakowność to mnie najbardziej przypadła Yamaha T-Max 500.

 
Czytaj
REKLAMA

Planujesz wakacje na motocyklu? Dominar 400 gwarantuje nieograniczoną przyjemność z jazdy.

Skorzystaj z oferty na zakup pakietu turystycznego w promocyjnej cenie 1999zł

Do turystyki oczywiście nadaje się, jednak jej lekkość prowadzenia podobna do motocykli prawie sportowych i doskonałe hamulce oraz przyspieszenia dawały najwięcej radości z jazdy. Oczywiście, inne skutery, nawet te większe, są również szybkie, ale to jak z Gold Wingiem, też jest szybki, ale to jednak motocykl wybitnie turystyczny. Co do T-Maxa, oczywiście ostatnia jej edycja model 530i jest rewelacyjny i jedynym jego konkurentem może być skuter BMW. Jednak beemka dla mnie jest za bardzo samochodowo-poprawna, wiec trochę nudna. Muszę wspomnieć o skuterze Gilera GP 800, otóż jest to jednak forma pośrednia między motocyklem, a skuterem. Napęd łańcuchem, który trzeba naciągać i smarować jak w motocyklu oraz ilość schowków jak w małej pięćdziesiątce to nie jest tym, czego również ja bym oczekiwał od skutera. Skuter ma być bezobsługowy, ma się go tankować, pompować w razie potrzeby koła i sprawdzać olej w silniku i nic więcej. No i jeszcze polerować lakier.

 
Czytaj
REKLAMA

ILUSTROWANY KATALOG CZĘŚCI ROMET PONY M1/M2 (MOTORYNKA)

Coś co warto posiadać w swojej bibliotece. Pełen katalog zawierający ilustracje i schematy w formie wykazu wszystkich części wraz z oryginalnymi numerami. Miękka oprawa. 44 strony.

Klasa średnia, czyli przedział 250 – 400 ccm, tu mam potworny problem, gdyż faworytów jest kilku. Na pewno za oryginalną konstrukcję i najwyższy komfort jazdy ze wszystkich skuterów jakimi jeździłem wygrywa w moim rankingu Piaggio MP3. „Mój” miał silnik 250cc, ale na pewno lepiej by się sprawdziła czterysetka, gdyż MP3 waży sporo. Jedyną wadą tego trójkołowca była za niska szyba, która w niewielkim stopniu spełniała swoja rolę. Dalsze miejsce zajmuje u mnie Yamaha YP400 Majesty. Faktycznie, jest duża i ciężkawa, ale bardzo lubię nią jechać w trasę. Jest wygodna, stosunkowo dynamiczna i niewiele pali jeśli jedzie się w miarę rozsądnie. Jest drugi skuter, który spełnia te wymagania i to za sporo mniejszą kasę, czyli Kymco DownTown 300i.

Dzięki temu, że jest lżejszy, a moc ma tylko o 4 KM mniejszą doskonale sprawdza się również w mieście. Razem z Kymco na drugim miejscu znajduje się Yamaha X-Max 250. Natomiast chcąc mieć bardziej motocyklowe wrażenia z jazdy, to dadzą je dwa skutery na dużych kołach, czyli Kymco People 300 i Honda SH 300. Kymco jest tańsze, ma wyższą moc oraz seryjny topcase, zaś Honda ma troszkę bardziej finezyjnie pracujące zawieszenie. Ja wole jednak Tajwańczyka.

Mniejsze pojemności dają jeszcze trudniejszy wybór. Mamy tu całą plejadę skuterów 125 ccm spalających rewelacyjnie mało, oraz skutery 150, 180 i 200 ccm. Trochę przed szereg wysuwają się u mnie dwie Hondy, otóż PCX 125 i SH150. Ta druga przez lata prowadziła w rankingach sprzedaży ze względu na niebywałą trwałość i niskie spalanie, porównywano ją do legendarnej Hondy Cub. Trzecim będzie Yamaha Cygnus 125. Małe to i zwinne jak pięćdziesiątka, a przyspiesza bardzo przyzwoicie, oraz jest tania i bardzo trwała. Na pewno inne skutery mogą się poczuć tu pokrzywdzone, ale w tej jakże licznej klasie największe różnice tkwią w wielkości i wyglądzie, natomiast nie w jakości. Szkoda tylko, że z całej UE jedynie w Polsce klasa 125 ccm nie jest tak popularna jak w krajach o wiele bogatszych.

Wśród pięćdziesiątek jest jeszcze większy wybór, więc i znalezienie faworyta trudniejsze. Wśród dwusuwów bardzo sympatycznie wspominam jazdę Malaguti F12, ale teraz ta marka zniknęła i ten model jest oferowany pod nazwą Rieju RS Sport. Na tym samym poziomie rankingu mego dałbym Aprilię SR 50 Factory i Yamahę Aerox. Wśród czterosuwów niestety, ale nowości skastrowane konstrukcyjnie do prędkości 45 km/h i ni czorta więcej nie bawią mnie i wolę zwinne i dynamiczne jak na napęd czterosuwowy Kymco RS50 4T, które bez większych mecyi można odblokować.

Jak na początku wspomniałem, to są ulubione przeze mnie skutery, a nie zestawienie skuterów zasługujących na miano najlepszych. Nimi jeździło mi się najprzyjemniej. Na zakończenie powiem jeszcze pewną herezję. Otóż, gdy późną jesienią temperatury spadają do zera, czasem nawet spadnie śnieg, to wówczas najfajniej jeździ mi się chińskimi skuterami 50cc 4T w dużej budzie, czyli takimi jak Magnus Carave, Zipp Quantum i inne podobne, ale dobrej jakości. Dziwne to, ale sam do końca logicznie nie potrafię tego wytłumaczyć.

(Jacek Gradomski)
Jaka jest Twoja reakcja?
Super!
41%
Interesujące
29%
heh...
6%
Że co?
6%
Grrrr!
0%
Smutne
12%
17 Komentarze
1 2