Aktualnie czytasz:
LWG – co to oznacza i kogo na drodze nie pozdrawiam #48 Szybcy i Wolni Vlog
3

LWG to nic innego jak „lewa w górę” – gest motocyklistów, który wymieniają na drodze. To czysta kurtuazja i uprzejmość obowiązująca w wśród kierowców jednośladów. Ja z założenia pozdrawiam wszystkich, prócz…

Jedyną „grupą” którą darzę wyjątkiem są kurierzy i dostawcy pizzy. Osobiście nic do nich nie mam, jednak na przestrzeni lat żaden z napotkanych przedstawicieli tych zawodów nie odwzajemnił tego pozdrowienia. Jestem wyrozumiały, stąd też nie mam do nich o to pretensji. Ci ludzie nie muszą kochać motocykli czy skuterów, to po prostu ich narzędzie pracy jak każde inne – młotek czy siekiera. Dlatego wewnętrznie nie czują się częścią naszej społeczności.

Wszystkich innych z zasady pozdrawiam. Owszem zdarzają się ludzie, którzy albo nie zauważą, albo nie wiedzą o co w ogóle chodzi. Jednak nie rozpaczam z tego powodu. Ja sam osobiście mam jednak wyrzuty sumienia jeśli nie dam rady odwzajemnić gestu. Jednak teraz, jeśli nie mam wolnej ręki to wyraźnie skinę głową, albo wręcz… nogą.

 
Czytaj
REKLAMA

Przetestuj wymarzony motocykl na TRIUMPH MOTORCYCLES FESTIVAL 2019

Atrakcje Triumph Motorcycle Festival 2019:

  • 19 i 20.09.2019 – Motowycieczki (cena: 299 zł)
  • 21.09.2019 – Triumph Motorcycle Festival:
    • jazdy testowe Triumph
    • grill
    • 20% rabatu na odzież

Warto też powiedzieć nieco o sztucznych podziałach typu motorowerzysta nie pozdrowi motocyklisty i odwrotnie. To w pełni zbędne. Nie klasyfikujmy siebie nawzajem pojemnością. Jeśli ktoś kocha dwa kółka i czuje się jednym z nas to go nie dyskryminujmy. To nie jest fajne.

 
Czytaj
REKLAMA

WYPRZEDAŻ! SHELL ADVANCE AX7 4T 10W 40 teraz za 25,90 PLN

Zapewnia doskonałe smarowanie w najbardziej ekstremalnych warunkach pracy. Doskonała czystość tłoków. Wysoka ochrona silników i skrzyń biegów. Przewyższa specyfikacje: API - SM i JASO MA2.

Cześć, tutaj Leszek. Dzisiaj też z nieco innego ujęcia w nieco innej okolicy. Jesteśmy w tak zwanym mordorze. To dla tych, którzy nie zamieszkują w stolicy i okolicach – jest to jedno z takich największych w Polsce, jak nie największe, zagłębie biurowców i ta nazwa mordor nie jest przypadkowa, choć żartobliwa. Dla wielu spełnieniem marzeń jest praca w korporacji. Cóż poradzić. To było też kiedyś moje marzenie, ale po kilku latach się z niego wyleczyłem, ale dzisiaj kompletnie nie o tym. Dziś popularny temat, który zawsze budzi wiele waszych emocji, czyli tak zwany skrót „LWG”. O co chodzi i co to oznacza to LWG? LWG, czyli lewa w górę i jest to nic innego jak motocyklowe pozdrowienie na widok mijającego Cię motocyklisty. Ze względu na lokalizację mojej kamery za symuluje to prawą ręką w taki sposób. Ewentualnie niektórzy motocykliści jeszcze machają w taki sposób. We Francji i we Włoszech często pozdrawiają siebie motocykliści nogą. Ma to swoje uzasadnienie ze względu na to, że często jest tak, że nie ma możliwości zdjęcia ani lewej ani prawej ręki podczas jazdy. Niektórzy tez dziękują innym kierowcom za ustąpienie na przykład miejsca w korku także wyciągnięciem nogi. Zapytacie pewnie dlaczego jest tak, że motocykliście nie pozdrawiają motorowerzystów i odwrotnie. I powiem wam szczerze, że ja też coś takiego zaobserwowałem i ja jeszcze, kiedy byłem motorowerzystą to też się bardzo często spotykałem z tym, że motocykliści mi nie odmachiwali przez co miałem poczucie, że jestem kimś gorszym na drodze. Jednakże potem sobie to wytłumaczyłem, że to wcale nie pojemność, a to co ma się w głowie czyni Ciebie motocyklistą, bądź też nie i motocyklistą jest właściwie każdy dla kogo te dwa kółka z silnikiem to coś więcej niż tylko środek transportu. No i właśnie płynnie przechodzimy do drugiego zagadnienia.. Komu nie macham? Nie macham tylko jednej grupie użytkowników jednośladów, a są to dostawcy pizzy i kurierzy, którzy nigdy nie odmachują, ale też znam uzasadnienie dlaczego tak nie robią. Właśnie ze względu na to, że nie jeżdżą skuterem ani motocyklem dla przyjemności. Jeżdżą, ponieważ motocykl to jest ich narzędzie pracy i dla nich nie ma różnicy, czy oni rozwoziliby te paczki samochodem, rowerem, na rolkach, czy na deskorolce. Dla nich jest to po prostu narzędzie pracy i z tego względu oni się za bardzo nie zastanawiają nad tym jaki jest ten motocyklowy język, jakie są prawa, którymi rządzi się „Casta”, która jeździ po polskich drogach. I właśnie z tego względu to jest jedyna grupa, której nie pozdrawiam, bo też zdaję sobie sprawę, że oni tego nie czują, choć z drugiej strony muszę pamiętać o tym, żeby nie generalizować, bo znam też listonoszy, którzy używają dwóch kółek tylko i wyłącznie jako środka lokomocji, ale są jakoś tam mentalnie związani z tą branżą, która tak bardzo kocha te motocykle, czy skutery. Faktycznie zauważam ten podział pomiędzy pomiędzy użytkownikami motorowerów, a motocykli i że zdaję sobie z tego sprawę, że jedna i druga grupa jakoś nie darzy siebie sympatią. Ci mniejsi mówią, że Ci więksi to są dawcy. Dawcy z kolei mówią, że Ci o mniejszych pojemnościach to jeżdżą tak naprawdę na pierdzi kółkach i są niewiele wyżej niż rowerzyści. Moim zdaniem te podziały są niepotrzebne. Te podziały sprawiają, że na drogach nie jest wcale tak przyjemnie jakby mogło być, a nie powinniśmy się dzielić ze względu na pojemności, profesję, zarobki, czy też przekonania polityczne, absolutnie. Także fajnie, jeżeli występuje to lwg. Zdaję sobie z tego sprawę, że jest to taka dodatkowa więź, która łączy wszystkich tych, którzy jeżdżą motocyklami, bo po prostu to lubią, a w momencie, kiedy ktoś nam odmacha jeździ się zupełnie inaczej i o wiele przyjemniej. A z drugiej strony trochę przykro się robi, jeżeli kogoś mijamy, pozdrawiamy, a on tak naprawdę nas ignoruje wiedząc, że tak naprawdę widział nasz gest i miał możliwość zareagować. Ale cóż, pewnych rzeczy nie przeskoczymy. Na pewne rzeczy nie mamy wpływu i tak naprawdę na tym by można było zaprzestać opowiadać o lwg, o którym ostatnio tak wiele mówiliśmy na Jednoślad.pl oraz na naszym YouTube. Konkluzja jest taka: jeżeli mamy możliwość to machajmy wszystkim, albo zdecydowanej większości i nie zrażajmy się tym, jakie są sztuczne podziały w tym naszym małym światku, bo w Polsce motocyklistów jest, moim zdaniem, cały czas zbyt mało. Mogłoby być ich więcej i zauważam to zwłaszcza, kiedy wjeżdżam do okolic mordoru, kiedy widzę jak Ci wszyscy ludzie tłoczą się w tych tramwajach, autobusach, kiedy oni stoją w korkach tymi samochodami. Powiem wam szczerze, że wszystko wynika z tych niepotrzebnych podziałów i obaw o to, że nie poradzimy sobie z dwoma kółkami, a wydaję mi się, że obsługa takiego skutera to jest rzecz bardzo prosta. To co my potrzebujemy to po pierwsze pokora, a po drugie pokora, a po trzecie – trochę śmiałości. To tyle na dzisiaj. Serdecznie was pozdrawiam ze słonecznej Warszawy z okolic mordoru, który to już przeszedł największe oblężenie poniedziałkowe, które ma miejsce w godzinach mniej więcej koło 17, kiedy to wszyscy przeklinają, że stoją w korkach, a motocykliści i skuterzyści jadą i właśnie wielu kilometrów i ogromnej przyjemności życzę wam w tym tygodniu podczas jeżdżenia na swoim moto i podczas odwiedzania Jednoślad.pl. Pozdrowienia, tym razem prawa w górę do was wszystkich i do zobaczenia. Cześć!

Jaka jest Twoja reakcja?
Super!
100%
Interesujące
0%
heh...
0%
Że co?
0%
Grrrr!
0%
Smutne
0%
  • ech
    12 lipca 2016 at 22:36

    XXI wiek w pigułce, robienie problemu z byle czego. Zwykły gest machnięcia ręką na pozdrowienie wyrósł do rangi głównego problemu motocyklizmu. Każdy vloger musi się o tym wypowiedzieć, na forach toczą się jałowe dyskusje, komu wolno machać, komu nie należy: tym na 50 ccm w żadnym razie nie wolno, a tym na 125 ccm już można, pod warunkiem że nie jadą skuterem, no chyba że mają motocyklowe ciuchy, wtedy warunkowo jest to dozwolone. Jak widzę kolejny artykuł o machaniu to aż mnie ściska.

    Wielka triada największych problemów motocyklizmu wg polskich internautów przedstawia się następująco, kolejność przypadkowa.
    1) LWG – komu machać, a komu nie.
    2) „Mówi się motocykl, a nie motor”
    3) „Poniżej litra to nie motocykl; kup litra bo Ci mocy braknie”.

  • Kornaś
    17 lipca 2016 at 19:33

    Jeżdżę na skuterze (Peugeocikiem który nie zawala drogi 40 kmh) Spokojnie do 70kmh rozpędzam się tak samo jak auta. (chodzi o fakt że nie przeszkadzam). Od małego moto było w moim zainteresowaniu. Skuter traktuje jako przyjemność a nie środek do transportu (mam 30 lat i na co dzień jeżdże autem). Dzisiaj wyszedłem pojeździć od tak, po prostu bo lubię. „Machałem” wszystkim kogo spotkałem na 2 kołach (ścigacze, turystyki, skutery). NIKT nie odzwięczył sie LWG. Mam normalny kask, kurtkę motocyklową i poza brakiem motobutów i 600cm3 wyglądam jak każdy inny „lepszy” kierowca motocykla. Szkoda, że jeszcze nie każdy traktuje jazdy jako fun. Pozdro

  • Zdjęcie profilowe dark
    8 sierpnia 2017 at 14:08

    jeżdże na skuterze i nie wiem dlaczego niektórzy motocykliści traktują mnie jak byłbym inny niż oni chyba dla tego że jeżdże skuterem bo kolega jeździ ściaczem 50cm i jego traktują jak kumpla a na moje pozdrowienie często pokazywali mi faka dla mnie jest to żałosne