Gdzie kupić akcesoria motocyklowe, czyli przymierzę w salonie, a kupię w necie

Z jednej strony stereotypy to dobra rzecz, gdyż pozwalają nam mieć jako takie pojęcie o rzeczach, o których w rzeczywistości pojęcia nie mamy. W jakiś sposób pomagają nam zrozumieć świat. Z drugiej jednak strony najczęściej okazują się błędne. Robiąc zakupy nie kieruj się stereotypami...

O co chodzi? Otóż wielokrotnie słyszałem powtarzane przez motocyklistów opinie, że w salonach jest drogo i nie ma co tam kupować akcesoriów. Salony motocyklowe, które mają autoryzację sprzedaży nowych pojazdów znanych marek są od razu zaszufladkowane jako miejsca, w których panuje drożyzna i w których kasków, kurtek i innego osprzętu po prostu się nie kupuje... Otóż prawda jest zupełnie inna. Często ceny w salonach są nawet lepsze od tych, które możemy znaleźć w małych sklepikach z akcesoriami. Dlaczego? Wszystko dzięki hurtowym zakupom i dzięki temu lepszym rabatom uzyskiwanym przed takiego dealera u importera czy producenta danych produktów.

Kolejna sprawa jest taka, że u dealera też sprzedają ludzie - to nie są maszyny nabijające na kasę ceny produktów, tylko często tacy sami pasjonaci jak my. Raz, że idzie się z nimi dogadać, znaleźć nić porozumienia, a czasem nawet przyjaźni. Dwa - oni też mają cele sprzedażowe, sztuki, które zalegają im w salonie, na które mogą zrobić lepszą cenę. Czasem wystarczy się tylko zapytać.

Zobacz też: Jak najkorzystniej kupić nowy motocykl

REKLAMA

Poznaj Junaka M12 Vintage 125 na prawo jazdy B

Bądź oryginalny i wyróżnij się na drodze z Junakiem M12 Vintage 125. Niezawodny silnik z wtryskiem paliwa. Szprychowe, duże koła. System hamulcowy CBS. Do tego matowe malowanie i potężna doza komfortu zarówno podczas jazdy po mieście, jak również wszędzie tam, gdzie poniesie wzrok. Spełnij swoje marzenia o nowym Junaku. Już za 9 199 PLN.

Akcja pod tytułem: zobaczę w salonie, przymierzę, pogadam z gościem co to sprzedaje czy fajne, a potem zamówię sobie towar na allegro, jest bardzo nie fair. Jeżeli nie damy sprzedawcy szansy wywiązania się z jego prymarnej funkcji - czyli sprzedaży towaru - tak naprawdę oszukujemy go. Zabieramy mu czas, wypytując go o cechy towaru korzystamy z jego doświadczenia lub wiedzy zdobytej na szkoleniach produktowych, oglądając towar korzystamy z tego, że dealer wyłożył środki na ich zakup. Oczywiście wielu osób to nie obchodzi - to handel jest, nie ma żadnych sentymentów. Ja to rozumiem, tylko dajmy szansę na domknięcie procesu sprzedaży. Zapytajmy się, wiedząc że dany produkt można kupić w necie za daną cenę plus przesyłka, czy możemy osiągnąć zbliżoną kwotę w salonie. Zapewniam was, że nieraz uda się kupić markowe produkty w salonie taniej niż wam się wydaje. Wystarczy tylko zapytać. Choć oczywiście salon to nie jest bazar, na którym można męczyć sprzedawcę targowaniem się o każdą złotówkę.

Po prostu szanujmy się.

 

Inne publikacje na ten temat:

8 opinii

  1. Popieram w 100℅. Sam nie chcę być tak ^naciągany^, więc nie robię tego innym. To, co szukam/oglądam/znajduję w necie – zazwyczaj kupuję w necie. Co znajduję/oglądam/przymierzam w sklepie – kupuję w sklepie. Dla mnie to kwestia elementarnej przyzwoitości. Nawet częściej jest chyba tak, że znajdę w necie, a kupię w sklepie. Nie umiem kupować np. ubrań motocyklowych bez wzięcia do ręki, przymierzenia. Co innego akcesoria i części do moto, ale tu bez krzywdzenia kogokolwiek. Szukam, wybieram, klik- zamawiam, klik – płacę.

  2. Szanujmy się… ładnie napisane lecz to powinno iść w dwie strony. Ja właśnie tak zrobiłem, że przymierzyłem w salonie a kupiłem na ebay bo było 55% taniej. Jakkolwiek bym nie negocjował to ceny tak nie zbiję. Więc jeśli chodzi o szacunek – niech nie próbują z nas zedrzeć ile się da.

  3. bezczelność i dziadostwo. Dziadostwo podyktowane dziadostwem a nie potrzebą czy brakiem środków. Mentalne dziadostwo.
    Mam takich jednych sąsiadów w bloku (być może jest ich więcej ale ci błyszczą jak perły). Nazywamy ich \”sąsiatki gównozjadki\”

  4. Najlepszy manewr zrobił kiedyś gościu chcący kupić Jeepa. Akurat takiego miał mój kumpel do sprzedania. Przeszedł Pan, przejechał się, a na koniec powiedział, że chciał tylko zobaczyć jak się to prowadzi, bo chce ściągnąć egzemplarz ze Stanów…
    Prawo handlu czy zwykła bezczelność?

  5. W każdym fachu takich zawracaczy czterech liter można spotkać. Najlepiej żeby najlepsze jakościowo rzeczy dawali za darmo. Niestety taką polityke jak autor opisuje stosuje bardzo dużo ludzi.
    Leszku jeśli chodzi o auta to temat bardzo częsty. Ja sprzedając kilka miesięcy temu swoje auto mało nie rozniosłem ludzi. Po ponad 3-ech godzinach oględzin, wypaleniu połowy zbiornika paliwa usłyszałem na koniec od chłopaczków, że chcieli tylko sprawdzić jak takie auto się odpycha i ogólnie jak się jeździ bo może za kilka lat uzbiera na takie. Ręce mi opadły.

  6. Kilka lat temu miałem taką sytuację, gdy sprzedawałem moto. Kupiec z żonką wielokrotnie mnie nawiedzali pod pretekstem chęci zakupu motocykla. Oglądali, macali, testowali. Po trzeciej ich wizycie nerwy mi puściły, a jeszcze znajomy mi powiedział, że facet na jeździe próbnej – gdy się oddalił – katował ten motocykl na różne sposoby. Później trafiłem na typa na jednym z forum motocyklowym, gdy to opisywał wrażenia z jazd próbnych różnymi motocyklami. Teraz trzymam się zasady – chcesz się przejechać, to kasa na stół. Ogólnie, to jestem chory, gdy mam sprzedawać jakiś pojazd. Wystarczy doświadczyć kilku telefonów/odwiedzin niedoszłych kupców, by zacząć rozumieć Mirka handlarza.

  7. Miałem do tej pory więcej szczęści sprzedając samochody, czy jednoślady. Brał zawsze pierwszy klient, pewnie jest to kwestia dobrego opisu, stanu i atrakcyjnej ceny. Jak wchodzę do sklepu/salonu pooglądać, to mówię na wstępie że tylko oglądam, żeby się człowiek nie nagadał bez sensu. Chyba, że mu się nudzi, to pogadać zawsze można. Wynika to pewnie również z tego, że mam mało czasu na zakupy, nie chce mi się łazić, dotykać, marudzić. Idę po zakup konkretnej potrzenej mi rzeczy, z reguły o produkcie już sporo wiem, bo czytałem. Sporadycznie ma miejsce sytuacja, że sprzedawca mnie na coś namówi, albo wpłynie na zmianę produktu na inny. Musi naprawdę sporo wiedzieć i umieć to pokazać (zainteresować mnie, przekonać).

  8. Nie rozumiem trgo belkotu. Art z dupy.
    Rola sklepu jest sprzedawac, jak nie potrafia przekonac klienta to jiech zmienia polityke cennowa, obsluge… Lub klienta 😉

    Kupilem kask w moto akcesoria. Shubert okazal sie najtanszy na rynku. W zasadzie wiekszosc zakupow to zakupy stacjonarne, ale zawsze weryfikowane, czy nie przeginaja i probuja Cie orznac, a tak czesto bywa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Back to top button