125 ccm
Aktualnie czytasz:
Rejestracja 250 albo 300 jako 125 cm3: Czy warto?
2

Wczoraj przywoływaliśmy nowe zjawisko polecające na zakupie motocykla 125 ccm i zwiększeniu jego pojemności bez zgłaszania tego faktu do ubezpieczyciela czy wydziału komunikacji. Opisaliśmy również cały szereg konsekwencji czym wzbudziliśmy nieco kontrowersji.

Idąc za ciosem dziś o podobnym procederze – zakupie motocykla większej pojemności zarejestrowanego (lub przygotowanego do rejestracji) jako 125 ccm na B. Bez problemu znaleźliśmy już ogłoszenia mówiące wprost – „mam do sprzedania 150 czy 200 ccm, ale z papierami na 125 ccm na kat. B). Pierwszy lepszy przykład używanej Hondy PES 150:

Źródło: Otomoto.pl

Źródło: Otomoto.pl

 

Skuter ten w rzeczywistości nie spełnia żadnych wymagań na kategorię B prawa jazdy. Za duża pojemność, moc i jej stosunek do masy. Jednak w dokumentach sprawa wygląda zupełnie inaczej. Najczęściej w takiej sytuacji mamy w wyciągu z homologacji, albo w starych dokumentach wbite inne wartości. Urzędnik patrząc na nie podczas rejestracji pojazdu po prostu przepisze je do systemu i wyda dowód na 125 ccm i >11 kW. Pani w okienku w końcu nie jest ekspertem, ani biegłym sądowym i nie dokonuje oględzin tego co rejestruje. Nawet nie ma takich uprawnień. To co najwyżej może wyjść podczas badań technicznych realizowanych przez kogoś bardzo dociekliwego.

W rzeczywistości to nic innego jak oszustwo, niejako fałszerstwo i naginanie nowych przepisów o 125 ccm. Czy warto kombinować dla kilku koni i km/h? Naszym zdaniem nie.

1. To najzwyczajniej w świecie nieuczciwe podejście i wspieranie handlarzy, którzy mają polskie prawo w głębokim poważaniu.
2. W razie jakiegokolwiek wypadku może wyjść na jaw, że to nie jest 125, a wtedy płacimy za wszystko z własnej kieszeni. Włącznie z uszkodzeniami na pojeździe, infrastrukturze drogowej, możemy nawet płacić poszkodowanym dożywotnie renty. Biegły sądowy, bądź rzeczoznawca z zakładu ubezpieczeń z łatwością rozpozna ten „tuning”.
3. Cały czas jeździsz zarówno bez uprawnień jak i bez ubezpieczenia. Słabo się śmiga mając w tyle głowy ten fakt. Zwłaszcza jak zatrzymuje nas policja (wykryją czy nie wykryją). Po co. Nie lepiej dla świętego spokoju odpuścić sobie?
4. W razie „W” zarówno Ty jak i sprzedający naraża się na odpowiedzialność karną za tego typu oszustwo.

A to wszystko dla kilku koni i lepszego przyśpieszenia.

 

Jaka jest Twoja reakcja?
Super!
12%
Interesujące
49%
heh...
0%
Że co?
19%
Grrrr!
12%
Smutne
9%
2 Komentarze
  • Janusz
    24 kwietnia 2017 at 19:00

    W praktyce policja nie kontroluje motycyklistów czy skuterów. Byłem świadkiem jak na ul. Strażackiej (Rembertów przy auto szrocie) wyjechał biały motoyckl bez tablicy rejestracyjnej (!) , zaparkowany na poboczu patrol nawet nie zareagował. Ten gostek tak jeździł po okolicy przez 2 lata dopóki nie zatarł sprzęta, później kupił sobie kolejny. ZERO kontroli.