Skuter odblokowany = skuter bardziej bezpieczny?

Kwestia sporna wielu dyskusji wśród ustawodawców i użytkowników skuterów w Polsce. Doskonale zdajemy sobie sprawę jakie są konsekwencje odblokowania skutera. Jednak czy jazda bez zabezpieczeń może wpływać na nasze bezpieczeństwo?

Z licznych doświadczeń użytkowników Skuterowo.com wynika, że większa rezerwa mocy pod prawą ręką często sprawiała, że cało wychodziło się z opresji. Sam niejednokrotnie przekonałem się o tym, że zapas energii ukryty w skuterze może pomóc uniknąć niebezpiecznych sytuacji. Jeżdżąc po warszawskich ulicach natrafiłem na dziwną sytuację: wyjeżdżający z zatoki autobus wykonuje dziwny manewr: od razu postanawia wjechać na skrajny, lewy pas, przecinając tym sposobem dwie ciągłe linie. Nie mając zupełnie na uwadze jadącego skutera. Jechał prosto celując w mój prawy bok pojazdu. Jedyna możliwość to uciekać... Skuter był zablokowany i gdyby nie to, że akurat było z górki to zostałbym zepchnięty na barierkę rozdzielającą pasy ruchu.

Kierowcy autobusów miejskich często są wrogo nastawieni do skuterów.
Kierowcy autobusów miejskich często są wrogo nastawieni do skuterów.

Sytuacja druga: Również (przypadek) autobus. Dojeżdżam do świateł prawym pasem, tuż przed ciągłą linią włączam lewy kierunkowskaz, patrzę w lusterko i "wbijam się" między samochody. To bardzo nie spodobało się kierowcy ZTM, obok którego stanąłem. Otworzył drzwi, wyszedł, powiedział kilka "miłych słów". Następnie zielone, autobus gaz do dechy i zaczyna mnie przy lewoskręcie spychać na przeciwny pas. Tu mocy niestety zabrakło. Skuter może nie miał potrzeby rozwinąć ponad 45 km/h, ale gdyby przyśpieszenie jego było lepsze to zapewne nie wylądowałbym na wysepce i nie wysłuchiwałbym trąbienia wszystkich wokół. To również była sytuacja niebezpieczna, przez którą o mało nie doszło do kolizji z innymi uczestnikami dróg. Wszystko za sprawą kierowcy autobusu, któremu strasznie przeszkadzało to, że Ja w Korkach nie Stoję! Raczej nie zrobiłem niczego, bo byłoby niezgodne z prawem, prawda?

Kierowca kierowcy nierówny. W myśl tej zasady powinno się stosować blokady, bądź je zdejmować. Na naszych drogach jest wielu skuterowców, którzy nie powinni rozwijać nawet prędkości powyżej 30 km/h, wielu innych nie posiadając ograniczeń nawet nie dokonywaliby łamania przepisów. To, że mój skuter nie posiada dodatkowych ograniczeń w cale nie znaczy, że cały czas będę jechać 80 km/h. Nie. To być jedynie rezerwa na "specjalne okazje", aby uniknąć nieprzyjemnych sytuacji wynikających z tego, że inni kierowcy traktują kierowców skuterów jako tych niższe kategorii. Jakie moim zdaniem rozwiązanie powinno zostać wdrożone? Jeździsz przepisowo, nie powodujesz kolizji czy wypadków? Możesz jeździć 50 cc bez ograniczenia prędkości. Jesteś drogowym piratem, małolatem? Masz ograniczenia, a ich brak jest surowo egzekwowany. Takie jest moje zdanie.

REKLAMA

Zontes U1 125: Poczuj wszechstronność i moc

Poznaj nowy Zontes U1 125 z najbogatszym wyposażeniem w klasie. Odkryj moc systemu oświetlenia full LED. Poczuj osiągi silnika 14.6 KM. Doceń niesamowitą wszechstronność. Przyjrzyj się z bliska każdemu detalowi.

Inne publikacje na ten temat:

11 opinii

  1. Przepisy bardziej powinny być nastawione na vmax, niż na pojemność, a co za tym idzie na moc.
    Niestety zablokowany skuter w sytuacjach awaryjnych, jest często za dużym mułem” aby uciec przed opisanymi powyżej sytuacjami.

    Ja akurat osobiście referuje jazdę wg. przepisów (jeżdżę tyle ile powinno się jeździć)… jednak przyznaje, że podobnie jak autor sam niejednokrotnie uniknąłem sytuacji awaryjnych, właśnie dzięki rezerwie w manetce… i wbrew pozorom do takich sytuacji nie jest potrzebne 80 czy 90 km – ale już te 60 – 65 km i przede wszystkim po odblokowaniu odpowiednie przyśpieszenie maszyny, powoduje że unika się niejednokrotnie niebezpiecznych (i to nie z naszego powodu, o ile ktoś jeździ rozsądnie w ruchu miejskim, bo i tak wskazane jest 50 km/h w mieście) sytuacji.

  2. hmm, są skutery, które warto odblokować, a są takie które niech lepiej zostaną zablokowane. Widzieliście połamane ramy w chinolach na YT?
    No właśnie, teraz wyobraźnie sobie, że dochodzi do tego przy prędkości 70km/h. Powiedzmy, że lepiej żeby to się stało przy 45km/h.

  3. Moim zdaniem skuter odblokowany jest zdecydowanie bezpieczniejszy. Od niedawna jestem posiadaczem skutera i po jego odblokowaniu po dotarciu, zdecydowanie lepiej czuje się w trakcie jazdy po mieście i jestem zdecydowanie mniejszym zawalidrogą. Tam gdzie trzeba mogę spokojnie przyspieszyć i jechać takim tempem, który nie powoduje narzekania (mam nadzieję) kierowców za mną. Prędkość max uważam że ma mniejsze znaczenie – u mnie jest to ok 75kmh ale w trakcie jazdy po mieście zwykle jest to pomiędzy 50-60. W każdym razie możliwość szybszej jazdy powoduje że zupełnie bezpiecznie czuję się gdy muszę się np. przygotować do lewoskrętu na drodze wielopasmowej – po prostu zmiana pasa z prędkością porównywalna do samochodów jest zdecydowanie bezpieczniejsza.
    Trochę inna sprawa to przepisy i uważam, że głupie jest ze strony prawodawców udawanie ze nie istnieje coś takiego jak odblokowany skuter – jeśli jest to nagminne to trzeba to ująć w ramach prawa, szczególnie że jest taka możliwość – bo wg aktualnych przepisów mając skończone 18 lat można jeździć skuterem na dowód osobisty – nie mając np zielonego pojęcia o ruchu drogowym!!! I tu jest pole dla rozróżnienia – jeśli ktoś ma prawo jazdy jakiejkolwiek kategorii, to takim osobom spokojnie można by pozwolić na legalną jazdę odblokowanym skuterem (bez kategorii A).

  4. Witam.
    Po pierwsze nikt kto nie ma zielonego pojęcia nie pojedzie ulicami-dodam osoba pełnoletnia.
    Dzieciaki może i pojadą lecz mogę śmiało powiedzieć że jest ich tylko mała grupa.
    Mam dwóch facetów 14 i 15 lat. Znają przepisy o ruchu drogowym.
    Starszy za chiny ludowe nie pojedzie bez mojej obecności i nawet nie miał zamiaru wyrobić karty rowerowej ponieważ sama jazda po ulicach go przeraża i się nie dziwię. drugi ma kartę i jest bardzo odważny pomyka aż miło- i tu moja rola jako rodzica- zawsze sprawdzam stan techniczny pojazdu i moderuję jego zachowanie na drodze.
    No i moja kolej.
    Przejechałem kilka tysięcy kilometrów na rowerze bez większych przygód zakupiłem sobie skuter ze względu na wygodnictwo i po pierwszej jeździe miałem zamiar z rynną na oczach sprzedać to dziadostwo i to za pół ceny.
    Powody:
    -na światłach byłem takim zawalidrogą że na rowerze bym się sam prześcignął,
    auta mnie wyprzedzały z taką prędkością ,że czułem się jak na autostradzie w środku miasta,
    przy zmianie pasa przeleciałem cały różaniec i anioł stróż był chyba
    przepracowany
    a ja spocony tak że miałem mokre majtasy.
    Postanowiłem ,idę do serwisu i proszę o poradę.
    tu po opowiadaniu otrzymałem odpowiedź -blokady won.
    I tak się stało.
    Lepszy gaźnik ,wariator lżejsze rolki.
    Ruszam i oczom nie wierze ja jadę, wręcz płynę.
    Na światłach z pol pozyszyn ruszam tak jak Kubica auta owszem mnie wyprzedzają lecz już na prostej za skrzyżowaniem tam gdzie nie ma zamieszania i jest dużo miejsca, a zarazem bezpieczniej.
    Pasy ruchu pestka mam przyspieszenie więc mogę przeskakiwać bez nadmiernego zaangażowania Anioła Stróża.
    Tuning czy też odblokowanie dzięki bogu że to jest dostępne.
    Przy braku tego dobrodziejstwa lepszy rower do tego silniczek i pomykać po drodze dla rowerów.
    To bandytyzm tak zmniejszać zakres bezpieczeństwa gdzie w mieście nikt nie jedzie 50 km/h.

  5. Zgadzam się z przedmówcami! Ja do niedawna byłem posiadaczem chińskiego 4t , które uważam za nieporozumienie ze względu na zerowe przyspieszenie. Po płaskim jeszcze jeszcze natomiast pod górkę to litości. Jeśli już to dwu takt bez tuningu sobie już radzi na tyle dobrze aby sprawnie poruszać się po drogach publicznych ,ale czterosuw już powinien mieć coś podrasowane.

  6. ja miałem podobną sytuacje co Leszek gdy bym miał blokady to by mnie zepchną na przeciwległy pas a tam by ze mną porządek zrobili ale miałem zdjęte blokady to jak dałem kopa to mógł pomarzyć że mnie złapie 🙂

  7. Kraków, Kazimierz, godzina 22. Jadę, może ledwo 30kmh, zaczyna padać. z lewej podporządkowanej wyjeżdza debil na niemieckich blachach. Nie widzi mnie, trąbie, nie słyszy. Jakbym zahamował, wpadłbym w poślizg bo mokro. Chce przyśpieszyć. Gdyby miał odrobinę więcej mocy i lepsze przyspieszenie, zdążyłbym. Uderza mnie debil w tylny bok, rozbija filtr powietrza, ja przyhamowałem wpadam w poślizg, zahaczam o krawężnik, kładę go, lecę i uderzam głową w znak drogowy i pęka mi kask. Ląduje w kałuży. Idiota ucieka. Zawsze się ze mnie znajomi śmiali że jeździłem w kurtce motocyklowej i rękawiczkach na 50ccm, A tym razem uratowało mnie to trochę bo oprócz kasku tylko bark mnie bolał. blokady są niestety niebezpieczne. Blokady powinny być w głowie. To tak jakby samochód mogący osiągnąć 220kmh miał blokadę na 140, bo i tak szybciej nie można w Polsce jeździć..

  8. słabe są te wasze argumenty bo równie dobrze można sobie wyobrazić sytuację, w której gdyby już odblokowany skuter miał JESZCZE więcej mocy to mógłby uniknąć przykrych konsekwencji jakichś tam manewrów innych kierowców 🙂
    i tak bez końca, nie ma górnej granicy 🙂

    co do odblokowywania, to oczywiście, że tak, po co tłumić ten potencjał jaki jest w silniku, zwłaszcza 2t.

  9. Co za bzdury tu czytam. Blokady są dla tych, którzy jeszcze mają za mało oleju w głowie żeby opanować „potencjał” pięćdziesiątki lub dla „dorosłych” posiadających dowód osobisty ale ich poziom intelektualny lub umiejętności prowadzenia dwóch kółek nie pozwalają zaliczyć egzaminu na prawo jazdy, które to uprawnia do jazdy na odblokowanym pierdopędzie, tudzież na większym sprzęcie. Chcesz jeździć „bezpieczną” pięćdziesiątką – zdaj prawko!

    Po nielegalnym odblokowaniu, jak komuś wjedziesz w auto, a dojdą do tego, że pitarek nie ma blokad, to za naprawę zapłacisz z własnej kieszeni. Pół biedy jak walniesz w Poloneza, gorzej jak w coś droższego. Kumacie spece od bezpieczeństwa?

  10. heh.

    Małolaty, dawcy? Chyba ludzie robią to, co kochają. Sam mam odblokowany skuter i lubię cisnąć, wyprzedzać „mulące” bryki i trochę przyszpanować. Chyba mam do tego skuter, żeby nauczyć się jeździć zanim wsiądę na coś większego. Wiem co robię i to, że stwarzam zagrożenie, ale robię to co kocham i wisi mi czy ktoś nazwie mnie „dawcą tak jak w tym artykule. Nie wiem czy nie chcecie, nie lubicie, czy nie możecie tak jeździć, ale nie oceniajcie innych. LwG dla prawdziwych motocyklistów i leszczy :p

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Back to top button